Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dostosowanie zasilacza do zwiększonego napięcia sieci

_jta_ 29 Wrz 2005 00:18 1152 10
  • #1 29 Wrz 2005 00:18
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Potrzebuję prostego pomysłu na dostosowanie zasilacza małej mocy (na przykład takiego do ładowania
    akumulatora telefonu komórkowego) do nieco zwiększonego napięcia sieci (zmiana z 220 na 230V);
    problem polega na tym, że transformator ma za małą indukcję nasycenia, i się dość mocno nagrzewa.

    Najprostszy pomysł, jaki mi przyszedł do głowy, to wstawienie diaka szeregowo z uzwojeniem pierwotnym;
    chodzi o to, żeby przez część czasu na uzwojeniu nie było napięcia, wtedy zmniejszy się indukcja w rdzeniu,
    i powinno przestać się grzać; potrzeba, żeby z każdego półokresu wyciąć w ten sposób kawałek o powierzchni
    10V*0.01s=0.1Vs, co przy szybkości narastania napięcia 100kV/s wymaga czasu 1.4ms, i napięcia 140V.
    To chyba dość dużo jak na diak, pewnie trzeba raczej użyć triaka, lub tyrystora plus mostka Graetza.
    Idea jest w każdym razie taka, żeby był element włączony szeregowo, na którym przez część czasu będzie
    napięcie, ale w którym nie będzie się wydzielać znacząca moc.

    Inny prosty układ to mostek Graetza plus zenerka, lub dwie zenerki szeregowo przeciwstawnie - wystarczą na
    10V, ale wtedy będzie się wydzielać moc około 0.4W, i podgrzewać obudowę, czego lepiej byłoby uniknąć.

    0 10
  • #2 29 Wrz 2005 00:31
    DarekK.
    Poziom 16  

    Witam, transformatory nie lubią napięcia nie sinusoidalnego. Przepraszam ale nie jestem teoretykiem. Jeśli zasilacz nie grzał się przy dawnym poziomie napięcia 220 V a teraz się grzeje to jest jakiś szajs. Urządzenia były kiedyś obliczane na 220 V +/- 10%. Ale co by... Najprościej zleć nawinięcie trafka 230/220 i po sprawie. Koszt około 10 zł.

    1
  • #3 29 Wrz 2005 00:58
    WojcikW
    Poziom 38  

    Można zastosować dławik w szereg z uzwojeniem pierwotnym. Na dławiku ma się odłożć spadek napięcia 10V.

    0
  • #4 29 Wrz 2005 00:58
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Transformatory robiono maksymalnie oszczędnie - tak, żeby ledwie-ledwie wytrzymywały to to napięcie,
    które było w sieci. A było 220V~-10%+5% - zwracam uwagę, że tolerancja na + była tylko 5%, teraz jest
    10%, czyli przybyło 22V - właściwie o tyle wypadałoby obniżać napięcie, jakie dostaje transformator.

    Zlecać nawijania trafa nie ma sensu - można wykorzystać jakieś trafo dające kilkanaście V jako
    autotransformator (co ciekawsze, można tu użyć takiego, które było na 220V, i teraz się grzeje).

    Niewygoda tylko taka, że to jest zasilacz wbudowany we wtyczkę - czyli trzeba by zrobić obudowę,
    dodać kabel z wtyczką, na obudowie gniazdo, w środku to trafo, i do tego pamiętać, że ten zasilacz
    może być wtykany tylko do tego pudła z trafem, i że tam można wtykać tylko ten zasilacz.

    Przy tym ten zasilacz jest używany jako przenośny, i trzeba będzie do niego nosić dodatkowe
    pudełko, żeby go używać... Moim zdaniem z tego już się robi stawianie sprawy na głowie.

    0
  • #5 29 Wrz 2005 01:33
    -RoMan-
    Poziom 42  

    Mylisz się - za czasów 220V było +/- 10% (198-242V), obecnie jest +5/-10% (207-242V). Górna granica nie uległa zmianie.
    Inną sprawą jest to, że charakterystyka magnesowania blachy krzemowej nie jest tak ostra, żeby wzrost napięcia o 4% powodował az tak duże straty, że groziłoby to czymkolwiek transformatorowi.

    Mam o wiele prostsze rozwiązanie problemu - kup na Alledrogo ładowarkę na przetwornicy - mniejsza, lżejsza i bez kłopotów radzi sobie z zakresem napięć znacznie szerszym.

    0
  • #6 29 Wrz 2005 02:20
    _jta_
    Specjalista elektronik

    -RoMan- napisał:
    Mylisz się - za czasów 220V było +/- 10% (198-242V), obecnie jest +5/-10% (207-242V). Górna granica nie uległa zmianie.

    Może zacytuję podsumowanie z informacji podanych przez Zakłady Energetyczne:

    Wiele ZE określa jakie ma być napięcie - i to różnie. Wszystkie
    ZE zgadzają się co do tego, że nominalne było 220V, a ma być 230.
    Co do dopuszczalnych odchyleń, to już tej zgodności nie ma:
    Białystok............: było 220 +5-10%, w okresie przejściowym 230 +6-10%,
    ............................. docelowo 230 +-10% (do końca roku 2003 ma to być
    ............................. wprowadzone - a kiedy ten okres przejściowy?);
    Jelenia Góra.....: do końca 2003 ma być wprowadzone 230 +-10%;
    Koszalin, Łódź..: było 220 +5-10%, od 1 stycznia 2004 230 +5-10%;
    Legnica..............: od 1 stycznia 2004 230 +-10%
    Olsztyn...............: było 220 +-10%, od 1 stycznia 2004 230 +-10%;
    Plock...................: brak danych;
    Slupsk................: okres przejściowy do końca 2003, potem 230 +-10%;
    Walbrzych..........: brak danych;
    Warszawa teren: było 220 +5-10%, do końca 2003 230 +6-10%, potem
    .............................. 230 +-10%.
    Uwaga: 220 +5-10% oznacza, że nominalne jest 220, dopuszczalne
    odchylenie od -10% do +5%; +-10% - odchylenie od -10% do +10%.
    Zwiększenie tolerancji odchyleń uzasadniano wymogami Unii Europejskiej.

    -RoMan- napisał:
    Inną sprawą jest to, że charakterystyka magnesowania blachy krzemowej nie jest tak ostra, żeby
    wzrost napięcia o 4% powodował az tak duże straty, że groziłoby to czymkolwiek transformatorowi.

    Wzrost napięcia, i przez to strumienia magnetycznego w rdzeniu powoduje wzrost
    temperatury, a to z kolei spadek indukcji nasycenia, więc zaczyna nagrzewać się
    jeszcze bardziej - takie dodatnie sprzężenie zwrotne, i to dość skuteczne - miałem
    kiedyś transformator, który włączony do sieci na jednej fazie po dość krótkim czasie
    nie dawał się wziąć do ręki, tak się nagrzewał, a na innej fazie był cały czas zimny -
    różnica napięć między tymi fazami była zaledwie kilka wolt!

    -RoMan- napisał:
    Mam o wiele prostsze rozwiązanie problemu - kup na Alledrogo ładowarkę na przetwornicy
    - mniejsza, lżejsza i bez kłopotów radzi sobie z zakresem napięć znacznie szerszym.

    Jest to jakiś sposób, aczkolwiek ze względu na ochronę środowiska wolałbym
    raczej naprawiać sprzęt, niż kupować nowy. A swoją drogą mam pytanie - czy
    takie ładowarki impulsowe są w pełni bezpieczne dla telefonów komówkowych,
    czy też jest z nimi zwiększone ryzyko, że będą jakieś kłopoty?

    0
  • #7 29 Wrz 2005 11:16
    darkfenriz
    Poziom 21  

    a może masz DC w gniazdku?

    0
  • #8 29 Wrz 2005 11:26
    janek11389
    Poziom 42  

    Witam! A czy to nie będzie problem blach zimno walcowanych, one mają znacznie więcej gał sów, niż stare krzemowe blachy, ale tylko do momentu do póki się nie przegrzeją, w tedy już tracą swoje właściwości i to bez powrotnie, czyli jedno razówka.
    Pozdrawiam,

    0
  • #9 29 Wrz 2005 11:58
    DarekK.
    Poziom 16  

    Może zacytuję podsumowanie z informacji podanych przez Zakłady Energetyczne:

    Wiele ZE określa jakie ma być napięcie - i to różnie. Wszystkie
    ZE zgadzają się co do tego, że nominalne było 220V, a ma być 230.




    Witam , Nam chodzi o sprzęt a nie parametry sieci. Małe nieporozumienie.

    0
  • #10 29 Wrz 2005 15:49
    _jta_
    Specjalista elektronik

    darkfenriz, co do występowania składowej DC w gniazdku to będę musiał to sprawdzić;

    janek11389, kupiłem nową ładowarkę marki FOOF, i dokładnie to samo, więc nie przegrzanie,
    być może wadliwy egzemplarz, a może ta marka tak ma (czyli jest taka badziewna) - popytam.

    0
  • #11 05 Paź 2005 00:53
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Sprawdziłem - nie mam napięcia stałego, a zasilacze (ładowarki) FOOF się grzeją - Motoroli i Nokii nie.
    I niestety włączanie w szereg z trafem zenerek czy opornika nic nie da - przesunięcie w fazie; również to
    przesunięcie spowoduje, że diak będzie musiał wytrzymać wyższe napięcie, żeby zmniejszyć o 10V.

    0