Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego lubimy urządzenia lampowe?

29 Wrz 2005 12:10 3664 28
  • Poziom 11  
    Osobiście lubię ich ciepło (dosłownie) :D i prostotę aplikacji (nie zawsze:!::?:)
  • Poziom 27  
    niepowtarzalne brzmienie przesterowania preampow gitarowych.... piekne brzmienie dzwiekow muzyki czy jakos tak:)
  • Poziom 18  
    16 lat temu od lamp zaczynałem tą zabawę. Wskrzesiłem "Stolicę" (gra do dziś) i ... entomologia poszła na bok. Póżniej paręnaście lat w krzemie, nikt nie chciał nic lampowego, nie było dla kogo robić (małe miasto) Od pół roku nawróciłem się i po zlampieniu wszystkich samograjów z (wyj. CD) biorę się za gitarowce. Dzisiejszy sprzęt faszerują bajerami, zawyżając w opisach parametry, aby sprzedać. Wyścig szczurów, jak wszędzie. A lampy i ładniej grają i wyglądają. Jak dla mnie.

    pozdro
  • Poziom 30  
    Audio to nie wszytko ... mnie ciągna urządzenia wielkiej częstotliwości.
    Gdybym miał kupić tranzystor który oferuje takie parametry jak lampa to grubo bym zapłacił.

    A ciepełko i widoczki czemu by nie ;) Zwłaszcza jak anody zaczynaja kapać :D
  • Tłumacz Redaktor
    Wygląd i brzmienie. Zaden, nawet najsprytniejszy tranzystor, nie oświetli tak pieknie pokoju. Tzn. oświetli, ale tylko jeden raz i to na krótko :D
  • Poziom 13  
    No tak lampa to lampa .....od kąd u kumpla grałem na lampowym piecyku, zpbaczyłem to światełko wydobywające się z cieplutkiej już obudowy... nie mogę żyć bez lampek.... el34 jak to słodko brzmi....
  • Poziom 11  
    Oprócz tego co napisali Koledzy wyżej, mi z lampach podoba się fakt ich zużywania się. Lubię porównywać lampy np. pod kątem gettera, nalotów na szkle czy wypalenia luminoforu w magicznym oku. Lubię obserwować zachodzące wewnątrz zjawiska.
  • Poziom 42  
    namelessclub napisał:
    Dlaczego lubimy urządzenia lampowe?

    Witam! Bo mamy do bani tranzystorowe.
    Pozdrawiam
  • Poziom 28  
    poza tym są baaaardzo modne! - czy ktoś sie przyzna ?
  • Poziom 42  
    alnus napisał:
    poza tym są baaaardzo modne! - czy ktoś sie przyzna ?


    Witam! Ja tam się nie boję, żeby się sam przekonać, co jest lepsze, postanowiłem sobie zbudować kombajn gitarowy, wpakowałem do niego jeden kanał czysty na tranzystorach i przester tranzystorowy, zrobiłem też kanał czysty i przester na lampach, końcówki na tranzystorach i postarałem się o fabryczną końcówkę na lampach EL34 i w takim ustawieniu, mam możliwość, różnych kombinacji i na moje tępe ucho, to wychodzi na to, że przedwzmacniacz lampowy, kanału czystego, idzie zdecydowanie lepiej od tranzystora, natomiast, mnie osobiście przester, podchodzi lepiej tranzystorowy, niż lampowy, ale to jest chyba rzecz gustu, bo niektórym słuchającym, podobał się bardziej lampowy.
    Pozdrawiam
  • Poziom 28  
    doswiadczenia Janka są budujące, ale on podchodzi do sprawy rozsądnie. nie mniej nie można zauważyć zjawiska mody na lampy skoro firmy od transformatorów dokładają do katalogów trafa anodowe i wyjściowe do lampowców. na to po prostu jest teraz zapotrzebowanie. niektórzy jednak próbują generalizować - lepsza lampa lub lepszy tranzystor- jeśli jednak nie porówna się konkretnych urządzeń to takie stwierdzenia pachna jakimś fanatyzmem. temat brzmiał "dlaczego lubimy urządzenia lampowe" - ja osobiście lubię za to , że trochę temperują nasze mniemanie o postępie w elektronice. konstrukcje wykonane przez naszych ojców , a może i dziadków okazują się dotrzymywać kroku naszym współczesnym.
  • Poziom 42  
    Witam! Wczoraj przyłożyłem się jeszcze raz do tych prób podsłuchowych, co dzisiaj dla pewności jeszcze powtórzyłem na spokojno i bez emocji i to na dwóch różnych kolumnach i muszę jednak przyznać, że końcówka lampowa, jednak idzie lepiej, nawet na tym gorszym głośniku,, bas się zrobił o wiele miększy i głębszy, solówka idzie tak jakoś inaczej, przyjemniej, ci, co mają to pewnie wiedzą, o co chodzi. Po za tym, stopnie wejściowe na lampach, mają też duże zalety, duża oporność wejściowa siatki, pozwala praktycznie na podejście każdego przetwornika, co nie można powiedzieć o stopniach tranzystorowych, w dodatku dochodzi do tego bardzo duża dynamika wejściowa amplitudy, bo aż 13V można było podać bez uszczerbku na wyjściu tego stopnia i to pozwala na wyeliminowanie potencjometru czułości, co jest bardzo kłopotliwe w stopniach tranzystorowych, do tego dochodzi jeszcze sama prostota układu, uważam, bowiem, że są one pros trze w budowie, jak i w samej konstrukcji, problemem chyba tylko jest wysokie napięcie i transformator głośnikowy, ale to chyba jest warte otrzymanego efektu. I zgadzam się z Kolegą ,,alnus”, bo wychodzi na to, że proste konstrukcje są najbardziej skuteczne. Chyba następnym moim wzmacniaczem będzie pełna lampa, na wzór coś takiego. http://www.guitaramps.republika.pl/head50one.htm
    Pozdrawiam
  • Poziom 11  
    włuczykij napisał:
    atam moda....


    włąsnie a tam moda

    albo sie podoba albo nie:D
  • Poziom 28  
    układy lampowe mają w sobie to coś! Są proste ale i ja mam czsem problemy z nimi. Zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś stare TV. Prosty wzmacniacz łatwo zbydować czy nawet radio. Lampe to zaje.... wynalazek. Chwała dla Edisona, to on to zrobił!
  • Poziom 37  
    To jest (niestety) MODA! Tak jak na większość rzeczy, przyszła też moda na lampy. Czy nam się to podoba czy nie? To jest "retro"! Tak jak wraca moda na konie (spróbuj powiedzieć do auta "wio"!) tak i wraca moda na lampowce. Są niezaprzeczalne zalety i wady jednych i drugich i nie ma się co kłócić (o wyższości "świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia). Podoba się zawsze to co jest modne aktualnie. Następuje po pewnym czasie przesyt i tak sprzęt jak i "ciuchy" trzeba wymieniać na nowe (stare). Muzyka z lat 60-tych, ciuchy "retro", stare samochody, militaria sprzęt lampowy itp. Dobrze chociaż, że aktualna moda dopuszcza w miarę "pokojowe współistnienie" tak nowego jak i starego stylu!
  • Warunkowo odblokowany
    marcin_oizo napisał:
    Lampe to zaje.... wynalazek. Chwała dla Edisona, to on to zrobił!


    Niezupełnie. Edison odkrył, że jeśli w żarówce umieścić dodatkową elektrodę (czyli otrzymując diodę), następuje przepływ prądu w jednym kierunku, od żarnika do tej dodatkowej elektrody - nazwany efektem Edisona. Nie miał on jednak pomysłu na wykorzystanie tego efektu. Dopiero wynalezienie triody przez Lee de Foresta w 1903r. zapoczątkowało erę wzmacniania sygnałów elektrycznych.
  • Poziom 29  
    Heh. Ja tam nie wpadłem w nałóg robienia urządzeń lampowych tylko dlatego, że są modne (podobnie zresztą nie noszę kanciatych buciorów ani nie używam komórki- modzie nie ulegam), lecz mają w sobie to "coś". Pamiętam pierwszy wykonany przez siebie układ- wzmacniacz słuchawkowy na ECL86 i BD139. Brzmienie mnie powaliło (a słuchałem nie na Sennheiserach, AKG itp. lecz na Tonsilach Sd501, gdzie basu brakowało) i tak to się zaczęło... Później przyszedł czas na stół (no, stoliczek :D) mikserski z przedwzmacniaczami mikrofonowymi i gramofonowym na lampach, wzmacniacz hybrydowy z preampem na bańkach a końcówką na KD502... Z początku były problemy ze zdobywaniem lamp- wypracowałem sobie jednak pewne techniki i mam teraz ze trzy pudełka baniek. Później nie splamiłem się już stosowaniem tranzystorów i zacząłem wszystko robić całkowicie na lampach. I był to np. zintegrowany wzmacniacz radiowęzłowy (rozebrany, a raczej przerobiony), wzmacniacz gitarowy (niedokończony), przedwzmacniacz mikr./ liniowy z korektorem, pogłosem i wej/ wyj symetrycznymi ("konstruuje się"), kompresor/ limiter dynamiki, lampowy zasilacz stabilizowany do stołu mikserskiego (też lampowego, aloe jeszcze nawet projektów nie mam)... Jednym słowem jak na te dwa i pół roku (w końcu nie jestem ZoltAn ani inż. Skrzydłowski :)) konstrukcji sporo. Coś w tym musi być...
  • Poziom 37  
    No z pewnością tak! A jest w tym i przyjemne brzmienie muzyki i ciepło i światło i nostalgia i mgiełka tajemniczości i..i..i...! Jednak trzeba sobie zdawać sprawę z ich (niestety) wad. Chociaż to jest niezmiernie trudne bo zakochany zwykle nie widzi wad! Lampy są duże a jeśli już miniaturowe to ich parametry są gorsze ale nawet najmniejsza lampa jest dużo większa od przeciętnego tranzystora. Posiadają małą sprawność energetyczną, wymagają dodatkowego zasilania żarzenia, niestabilne parametry w czasie, krótszą żywotność, droższa produkcja, mniejszą odporność na udary i przeciążenia itd. Półprzewodniki też mają wady ale zalety zdecydowanie stawiają je na pierwsze miejsce! Oczywiście są dzidziny elektroniki, że lampy zdecydowanie lepiej się spisują ale w ogólnej ilościowej masie jest ich niewiele.
  • Warunkowo odblokowany
    Istnieją też dziedziny, gdzie nadal królują lampy - nadajniki radiowe wielkiej mocy.
  • Tłumacz Redaktor
    Albo prostowniki Ogromnie Wielkiej Mocy ;) technika wojskowa nadal w duzej miejsce w pl to lampy, lampy sa nadal - kineskopy, lampy promienne do RTG i podobne, piece indukcyjne etc.
  • Poziom 18  
    Była mowa o charakterze, "cieple" itd to się zgadza. Lampowce mają też swój twardy charakter. Nasze błędy znoszą dzielniej niż półprzewodniki, a potrafią też odpłacic się (w najlepszym przypadku) subtelną wonią przypalonego naskórka...Z respektem trzeba do takiego. Za to też je lubię.
  • Poziom 37  
    No i napięcia w "lampowcach" są zwykle dużo większe a spotkanie z nimi powoduje "niezapomniany wstrząs"!
  • Poziom 18  
    lampy także się dobrze sprawdzają w urządzeniach indukcyjnych gdzie potrzaba jest wytworzania napięcia o bardzo wysokich częstotliwościach rzędu 440kHz. Po co to? by zahartowć stale na głębokość 1 o 3 mm. A do tego lampa wytrzarza tyle ciepła że musi być chłodzona wodą żeby nie stopiła się we własnym sosie. Tyle spraw ma maeginesie nieaudiofilskich.
    Mam końcówkę tranzystorową ale czegoś mi brakowało i dorobiłem przedwzmacniacz lampowy. Są to urządzenia proste i wprowadzają to coś czego niekiedy brakuje i to jest najwżniejsze. Trochę bardziej szumią niż tranzystory ale w domowych warunkach nie odkręcamy "gałki" na full!. No i warto zainwestowć w dobry kondensator na wyjściu, ja polecam minimum KP-Sn (MKP odpadają)! Kieszeń ucierpi ale lampka może się wykazać. Zasilicz też warto wystabilizować bo prądy są znikome więc i obciążenia niewielkie. Jak robimy dla siebie to warto się odrobine wysilić!!!
  • Poziom 10  
    Znalazłem kiedyś połamany gramofon, zniszczona skrzynka a to co ocalało to wzmacniacz, głośnik i zasilanie. Brudne to to było i radziej nie powinno działać. Po oczyszczeniu i podaniu prądu zadziałało. Moze nie miało to to "watów" ale przyjemnie grało. Pozatym tworzyło fajną dekoracje oświetleniową. Rok uzywałem tego cuda teraz wisi na ścianie jako ozdoba. Aktualnie jestem bardziej zaawansowany gdyż używam wzmacniacza na super układzie UL1402. Brzmi to inaczej ale nadal jest starsze odemnie :)
  • Poziom 11  
    Lampy mają swoje wady i zalety i cieszy mnie że po zachłyśnięciu się techniką półprzewodnikową częściowo powrócono (przynajmniej w niektórych dziedzinach) do korzystania z lamp. Swoją drogą powracając do wady o której mówił w swojej wypowiedzi Preskaler - konieczności żażenia lamp - czytałem dawno temu w rosyjskiej książce o pracach nad materiałem mającym zdolność emisji termoelektronowej następującej już w temperaturze pokojowej. Z tego co pamiętam nuwistory miały włókna żażenia wykonane z materiału nie wymagającego dostarczania tak dużej ilości energii ... Czy ktoś może wie coś więcej na ten temat ?
  • Specjalista-oldradio
    dark_one napisał:
    Lampy mają swoje wady i zalety i cieszy mnie że po zachłyśnięciu się techniką półprzewodnikową częściowo powrócono (przynajmniej w niektórych dziedzinach) do korzystania z lamp. Swoją drogą powracając do wady o której mówił w swojej wypowiedzi Preskaler - konieczności żażenia lamp - czytałem dawno temu w rosyjskiej książce o pracach nad materiałem mającym zdolność emisji termoelektronowej następującej już w temperaturze pokojowej. Z tego co pamiętam nuwistory miały włókna żażenia wykonane z materiału nie wymagającego dostarczania tak dużej ilości energii ... Czy ktoś może wie coś więcej na ten temat ?


    Wszystkie materiały wykazuję emisję już w temperaturze pokojowej, problem jest tylko w poziomie tej emisji :)

    Nie słyszałem o niczym, co by miało emisję sensowną nawet w temperaturze sporo wyższej od pokojowej, nie sądzę, by to było możliwe, ani nawet celowe (stabilność).

    BTW. Żarzenie
  • Poziom 11  
    Przepraszam za orta - zrobiony z rozpędu :-) natomiast ciekawiło mnie czy ktokolwiek pokusił się o wykorzystanie takowej emisji w przyrządach z serii lampy elektronowe gdyż mam podobny pogląd co do stabilności (a może nawet celowości) takiego rozwiązania, niemniej pomysłowość konstruktorów nieraz zaskakuje.
    Pozdrawiam
  • Specjalista-oldradio
    dark_one napisał:
    Przepraszam za orta - zrobiony z rozpędu :-) natomiast ciekawiło mnie czy ktokolwiek pokusił się o wykorzystanie takowej emisji w przyrządach z serii lampy elektronowe gdyż mam podobny pogląd co do stabilności (a może nawet celowości) takiego rozwiązania, niemniej pomysłowość konstruktorów nieraz zaskakuje.
    Pozdrawiam


    Wiesz - gdyby coś takiego było dostępne, to termoogniwo byłoby najwydajniejszym źródłem energii :) Niestey nie jest tak dobrze...