Wyraźnie widać, że to typowy składany z blaszek rdzeń EI, gabarytowo nie odbiegający od rdzeni stosowanych w lutownicach ZDZ czy LUTOLA.
Wszystkie takie transformatory przy pracy ciągłej osiągałyby moc 20-30 VA, jednak ponieważ służą do pracy dorywczej, są kilkukrotnie przeciążone.
W tej konkretnej lutownicy płaskownik uzwojenia wtórnego ma przekrój rzędu 8 mm², więc 4 razy mniej, niż w ZDZ czy LUTOLA, ale jednocześnie znacznie więcej zwojów,
co pozwala wnioskować, że pracuje z grotem o wyższej rezystancji (a zarazem mniejszym prądzie).
Moc 200 W można między bajki włożyć - realna moc, możliwa do wyduszenia z takiego transformatora nie przekracza 100 W (niezależnie od producenta).
Jeśli chodzi o próby naprawy, to podpowiedzi już padły - począwszy od wyczyszczenia styków mocujących grot, przez sprawdzenie działania regulatora fazowego
na obciążeniu za pomocą żarówki (najlepiej rzędu 100 W).
Zmostkowanie układu regulacji może rzeczywiście spowodować zbyt wysoką temperaturę grotu.