Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci

arko100 26 Mar 2020 00:20 7857 148
Tespol
  • Minęły dwa tygodnie od zamknięcia szkół. Każdy z nas ma dosyć zalewu hasłami "koronawirus". I większość ma w domu milusińskich, którym telefony, tablety, komputery i TV zaczynają się nudzić.
    W związku z tym, pamiętacie jakieś zabawy, o których obecnie nie słychać, a przy których spędziliście dużo czasu?
    Zrelaksujmy się i powspominajmy dzieciństwo.

    U mnie furorę zrobiły dwa kubki i żyłka "Ale numer, to działa!".
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci

    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    arko100
    Admin of RTV group
    Offline 
    Has specialization in: servis rtv
    arko100 wrote 4438 posts with rating 383, helped 137 times. Live in city Radom. Been with us since 2004 year.
  • Tespol
  • #2
    niewolno2
    Level 39  
    Lub pojemniki po paście do butów, w denku robiło się otwór następnie przewlekało się nitkę lub cienki sznurek a w pokrywce należało zrobić kilkanaście otworów i tak powstawał "telefon sznurkowy"
  • Tespol
  • #3
    pawelr98
    Level 39  
    Można pograć w gomoku, zwane czasem rozszerzonym kółko i krzyżyk.

    W szkole podstawowej i gimnazjum grałem jak zły.
    Grane było bez ograniczeń planszy, ograniczeniem była jedynie karta.
    Jak dobrze poszło to cała lekcja 45min schodziła na partyjce.
  • #4
    Jogesh
    Level 28  
    Napiszę co ja robiłem w dzieciństwie w domu:
    1. balony na ogrzane powietrze z czarnych worków na śmieci, ale sporo kopciły. Latały w kuchni. Zasilane naftą.
    2. maszyna parowa z 3 "kapsli" po świeczkach kręcąca się na magnesie
    3. miotacz ognia..... 1,5m płomienia nad wanną... (ale nie dla dzieci, choć ja miałem 10-12 lat jak to robiłem w tajemnicy)
    4. pułapki z pojemniczków jajek z niespodzianką gdzie do jednej połówki wsypywałem sodę i zabezpieczałem watką a na dole woda z kwaskiem cytrynowym. Takie coś się stawiało i jak ktoś przez przypadek przewrócił, to "wybuchało"
    5. telefon z mikrofonem węglowym i słuchawką zasilany z baterii z monety aluminiowej i miedzianego krążka z przekładką z tektury zwilżonej woda z solą lub kwaskiem.
    6. odlewanie medali z ołowiu w formie z folii aluminiowej
    7. wypalanie obrazków w drewnie wypalanką zrobioną z transformatora projektowa "bajka"
    8. rysowanie "slajdów" do rzeczonego projektora.
    9. przesyłanie dźwięku diodą LED podpiętą do wyjścia słuchawkowego radia przenośnego i fotodiody wpiętej w wejścia radia lampowego "aga"
    10. rysowanie obrazków 3D.
    11. szycie sobie ubrań
    12. lepienie z gliny
    13. szydełkowanie - ale tutaj tylko łańcuszek się nauczyłem, resztę robiła siostra. Robiła ludziki wielkości 15-20cm a ja im robiłem całe uzbrojenie w postaci zbroi z blachy miedzianej albo aluminiowej, szpad z osiek od pojazdów zabawek albo dużych igieł, szyłem pochwy na tę broń, do tego malutkie strzelby z nabojami zwijanymi z folii aluminiowej wypełnione siarka z zapałek które nawet potrafiły wyrzucić pocisk na kilkanaście centymetrów.
    Oprócz tego zrobiłem jeszcze wiele różnych rzeczy, jak kusze, modele szybowców, domki dla rzeczonych ludzików z oświetleniem i ogrzewaniem w postaci lampki na olej słonecznikowy w 2 warstwach puszki aby nie parzył.
    W sumie nawet nie jestem w stanie wymienić wszystkiego tyle tego było. Oczywiście telefon sznurkowy też zrobiłem.
  • #5
    KRY5PIN
    Level 36  
    Heh kto nie miał takiej nokii z dwóch kubków??? U Nas miała zasięg nawet powyżej 10m;)
    Z rodzeństwa lubiliśmy grać w euro biznes, albo w państwa miasta.
    Ja osobiście lubiłem wszystko rozkręcać i skręcać z powrotem.
  • #6
    cirrostrato
    Level 37  
    Ja poruszyłem temat aby nauczyć wnuki strzelania z klucza, ze śruby i z puszki z karbidem to synowa na to.....
  • #7
    KRY5PIN
    Level 36  
    My jeszcze robiliśmy z kartonu np. Telewizor, wykonaliśmy dziurę (niby kineskop ;) ) i ktoś siedział w środku i prowadził audycję. Albo z kartonów robili się ladę i okienko i była wtedy poczta albo sklep:)
  • #8
    italak
    Level 12  
    Polecam taką zabawę. Na pewien czas stłumi zapędy młodzieży :D Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • #9
    icosie
    Level 34  
    Co sprytniejsze dzieci szybko rozgryzą, że wystarczy się podzielić wygraną przez jedno dziecko i nie trzeba stać godzinami :P
  • #10
    italak
    Level 12  
    Tak czy inaczej warto spróbować, na pewno na jakiś czas zajmie dzieciom uwagę.
  • #11
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Od dziecka byłem dość chorowity, a że ówczesny stan medycyny nie przewidywał innego środka zapobiegawczego jak siedzenie w domu (Broń Boże żeby się spocił!) zmuszony byłem do zajęcia się czymś innym niż ganianie za piłką. W ten sposób już w 3 klasie SP "zaliczyłem " całą bibliotekę Rodziców (chyba z kilkaset tytułów) - łącznie z lekturami dla ... bardziej zaawansowanych. U Braci znalazłem np. Lilavati - polecam jako lekturę rozwijającą zmysł politechniczny, oraz wiele książek z dziedziny (ówczesnej) elektroniki ; czyli lampy itp. I tak przyszedł czas gdy sam chciałem spróbować coś stworzyć. Na jakąś Gwiazdkę dostałem pod choinkę radio do składania (W CSH były takie - radzieckie oczywiście - zestawy) - ZAGRAŁO! Od tamtej pory wsiąkłem w tę dziedzinę jeszcze bardziej. Siedzenie godzinami w domu ma swoje zalety, ale trzeba umieć je wykorzystać...i chcieć.
  • #12
    fotomh-s
    Level 22  
    Jogesh wrote:
    4. pułapki z pojemniczków jajek z niespodzianką gdzie do jednej połówki wsypywałem sodę i zabezpieczałem watką a na dole woda z kwaskiem cytrynowym. Takie coś się stawiało i jak ktoś przez przypadek przewrócił, to "wybuchało"

    Robiło się i "granaty" w ten sposób. Plastikowy pojemnik, taki co ma 2 połówki. Do środka wlewało się ocet, do tego nakrętka z sodą oczyszczoną. Nakrętka normalnie pływała na occie, wystarczyło jednak rzucić i wszystko się mieszało.

    Jogesh wrote:
    5. telefon z mikrofonem węglowym i słuchawką zasilany z baterii z monety aluminiowej i miedzianego krążka z przekładką z tektury zwilżonej woda z solą lub kwaskiem.

    Węgiel się brało z ołówków technicznych. Działało to tak średnio, ale coś tam dawało.

    Quote:
    1. balony na ogrzane powietrze z czarnych worków na śmieci, ale sporo kopciły. Latały w kuchni. Zasilane naftą.

    Suszarką się pompowało czarne worki na śmieci, powietrze się jednak szybko ochładzało i szybko przez to spadały.
    Czarne worki były bardzo wrażliwe na temperaturę, wystarczyło że zbliżyło się halogenową lampkę i w worku wypalała się dziura.

    Z brzeszczota od piłki do metalu dało się zbudować brzęczyk.
    Starym solidnym prostownikiem dało się grawerować w metalu (masa szła na element, do dodatniego krokodylka podpinało się kawałek drucika).
    Ze starterów do świetlówek i kolorowych żarówek robiło się kolorofon (albo raczej migacz), niedawno odkopałem ten wynalazek z piwnicy i przerobiłem go na sterowanie przez ArtNet.

    Najlepsza zabawa to była jednak z "symulatorem jazdy" ;-)
    Miałem taki pulpit zrobiony z różnych elementów. Nie było wtedy gier takich jak OMSI z klikalnymi deskami rozdzielczymi i działającymi kontrolkami. Zrobiłem taki pulpit z Tatą. Były przyciski z jelcza, 2 liczniki (jeden z Cinquecento, drugi z Seicento), kontrolki jak w jelczach (takie prostokątne), pająk i kierownica z malucha.
    Niestety nie działały kierunkowskazy, bo nie miałem schematu pająka.

    Swoją drogą to pomysł na licznik rowerowy na terminalu Psion powstał kiedy miałem jakieś 10-11 lat. Ciekawiły mnie urządzenia którymi się posługiwali inkasenci z wodociągów. Tak się domyślałem, że pewnie coś takiego by było możliwe, wiedziałem tylko tyle że urządzenia były programowalne i miały port RS-232. Po kilkunastu latach przypomniałem sobie o tym pomyśle, miałem już wtedy psiona, wystarczyło tylko zbudować uchwyt na rower, bo programowanie nie było wcale problemem.
  • #13
    750kV
    Level 31  
    Usunięty wrote:
    ..U Braci znalazłem np. Lilavati..
    Jeżeli tę, to polecam.
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
    Jest też inna ciekawa seria książek, które niesamowicie ,,wciągają" młodzież w świat nauki. Jednak potrzebne jest trochę sprzętu do eksperymentów.
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • #14
    398216 Usunięty
    Level 43  
    750kV wrote:
    Jeżeli tę, to polecam.
    Ja miałem zdecydowanie starsze wydanie - jeszcze w niebieskiej, oklejonej materiałem i złoconymi literami okładce...
    A ktoś pamięta taką pozycję jak "Młody modelarz rakiet" albo" Modelarstwo rakietowe" - z przepisami na proch dymny, obliczeniami rakiet, wyliczaniem niezbędnego ciągu...?
    Do dziś pamiętam pierwsze starty... :)
  • #15
    fotomh-s
    Level 22  
    398216 Usunięty wrote:
    z przepisami na proch dymny

    Niestety to obecnie nielegalne.
    Cierpią na tym nie tylko modelarze rakietowi i pirotechnicy amatorzy, ale również posiadacze broni CP.
  • #16
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Proch dymny różni się od strzelniczego. Dłużej się pali - mniej "wybuchowo", ale fakt, można było zmieniając proporcję i czarny proch strzelniczy zrobić. Tylko po co? Zdecydowanie fajniej było obserwować jak rakieta wystrzeliwała w powietrze na kilkaset metrów, niż wybuchała na wyrzutni... Rakietę robiło się kilka dni - z malowaniem, wyważaniem, toczeniem z balsy czubka... a sam silnik można było wymienić na drugi i znów odpalić (silniki robiłem z pustych/wystrzelonych gilz dubeltówki).
    Latawce skrzynkowe, płaskie - też były robione - i też były książki na ten temat. Dziś idziesz do księgarni i jak zapytasz o coś takiego to w najlepszym wypadku usłyszysz "Nie ma", a w najgorszym "Nigdy nie mieliśmy".
  • #17
    italak
    Level 12  
    398216 Usunięty wrote:
    750kV wrote:
    Jeżeli tę, to polecam.
    Ja miałem zdecydowanie starsze wydanie - jeszcze w niebieskiej, oklejonej materiałem i złoconymi literami okładce...
    A ktoś pamięta taką pozycję jak "Młody modelarz rakiet" albo" Modelarstwo rakietowe" - z przepisami na proch dymny, obliczeniami rakiet, wyliczaniem niezbędnego ciągu...?
    Do dziś pamiętam pierwsze starty... :)


    Pierwsze starty czy straty? :D
  • #20
    kris8888
    Level 34  
    Jogesh wrote:

    9. przesyłanie dźwięku diodą LED podpiętą do wyjścia słuchawkowego radia przenośnego i fotodiody wpiętej w wejścia radia lampowego "aga"

    To na pewno działało? :D Biorąc pod uwagę niezbyt dużą czułość wejścia gramofonowego w "Adze" i tą diodę LED bez żadnej wstępnej polaryzacji.

    Ja to się bawiłem w "przewodowy podsłuch", czyli mały głośniczek jako mikrofon w jednym pokoju, długie przewody i radio typu Jowita w drugim.

    Poza tym budowanie mini pistolecików z drewnianych klamerek do prania, samobieżnych "robocików" ze szpulki od nici, kawałka gumki i patyczka.

    Do tego domowe doświadczenia z elektrolizą wody i pozyskiwaniem wodoru na niewielką skalę. :D
    Wypalanie ciekawych wzorów w drewnie za pomocą lupy i promieni słońca.
    No i efektowna pirotechnika hukowa z użyciem karbidu, ale tego to już nie polecam współczesnej młodzieży.
    Pierwsza moja ulubiona lektura techniczna to "Radio ależ to bardzo proste" znaleziona na półce taty. Potem następne książki z tej serii wypożyczane w bibliotece. Potrafiłem przeczytać kilka razy razy tak mnie zaciekawiły. Kilka odbiorników lampowych i nie tylko niestety rozbebeszyłem na części żeby się czegoś nauczyć i sklecić swoje pierwsze działające radio.
    Komputerów domowych jeszcze nie było więc jakoś człowiek sobie radził jak nie było pogody i nie można było wyskoczyć na boisko.
  • #21
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kris8888 wrote:
    Poza tym budowanie mini pistolecików z drewnianych klamerek do prania
    Strzelałeś z zapalonych "sztormówek"?
    kris8888 wrote:
    samobieżnych "robocików" ze szpulki od nici, kawałka gumki i patyczka.
    Adam Słodowy się kłania z zaświatów :).
  • #22
    fotomh-s
    Level 22  
    kris8888 wrote:
    Do tego domowe doświadczenia z elektrolizą wody i pozyskiwaniem wodoru na niewielką skalę.

    Robiło się, na różną skalę. Raz butelka wyleciała w powietrze i odbiła się od sufitu, wszystko uświnione było solanką bogatą w rdzę.
    Najlepsze elektrody to były węglowe, pozyskane z baterii, nie ulegały korozji. Można i dać grafit z ołówka.
    Do zbierania wodoru strzykawa 50ml taka jak do ... :-P Do tego trójnik i mniejsze strzykawki jako pojemniki na wodór.


    Quote:
    No i efektowna pirotechnika hukowa z użyciem karbidu, ale tego to już nie polecam współczesnej młodzieży.

    Ja nie polecam współczesnym działkowiczom. Nie ma to jak katapultować kreta, niszcząc przy okazji połowę ogródka.
    Był jeden taki co z reklamacją przyszedł i odszkodowanie za straty chciał.



    Co do telefonu (w pierwszym poście) to można zrobić prawdziwy interkom. Wystarczą 2 stare telefony, bateryjka i rezystor.
  • #23
    Jogesh
    Level 28  
    kris8888 wrote:
    Jogesh wrote:

    9. przesyłanie dźwięku diodą LED podpiętą do wyjścia słuchawkowego radia przenośnego i fotodiody wpiętej w wejścia radia lampowego "aga"

    To na pewno działało? :D Biorąc pod uwagę niezbyt dużą czułość wejścia gramofonowego w "Adze" i tą diodę LED bez żadnej wstępnej polaryzacji.


    Działało. Ale radio tranzystorowe miało trafo na wyjściu i jak wtedy doszedłem, tylko to radio potrafiło wysterować LED. Aga jakoś sobie radziła.

    Też mając 6-7 lat robiłem samojezdne szpulki na gumkę.
    Co do balonów z worków na śmieci, to musiały być szeleszczące i cienkie. Nie topiły się jak się dobrze ustawiło "palnik" podwieszony na 3 drucikach nawojowych z transformatora.
    Strzelanie z klucza.... nie maiłem odpowiedniego klucza i wykorzystywałem kurki od kranu do wody.

    Elektroliza wody z solą i jej podpalanie - oczywiście. Ale bałem się większe ilości i przykrywałem naczynie folią plastikową i jak jeszcze było mało, to podpalałem.

    Próba budowy silnika odrzutowego na benzynę. Dmuchało z tyłu, ale za słabo aby poruszyć go z miejsca. Zapłon elektryczny z zapalacza.

    Łódki z blachy z puszek z napędem odrzutowym na olej. Z dwoma rurkami ze zlutowanej blachy miedzianej.

    Statki żaglowe z nasączonego papieru parafiną. Z automatycznym sterem który ustawiał statek tyłem do wiatru.

    Próby budowy modelu samolotu elektrycznego, ale za słabe silniki miałem.... muszę teraz wrócić do tego.

    TV z tarczą Nipkowa i diodą LED. Ale tylko etap robienia "śnieżenia" na ekranie. Przy okazji wymyśliłem projektor laserowy i kamerę z wirującymi lustrami i kryształami. Tymczasowo stosowałem lusterka na ośkach silników.

    Gramofon z talerzem z przykrywki od puszki i igłą z uszkodzonej wkładki Bambino, ale przerobionej na wersję z drutem nawojowym i magnesem.

    Wzmacniacz audio z jakiegoś kitu.... to była inspiracja do zagłębiania się w elektronikę.

    oporniki regulowane z wkładów grafitowych

    Z nieelektronicznych rzeczy również:
    1. lepienie z masy papierowej
    2. rzeźbienie w korze
    3. szycie pluszaków według jakiejś książki
    4. origami
    5. uprawianie roślin w skrzynkach
    6. granie i śpiewanie
    7. zabawę w kowala łącznie ze zrobieniem pieca, ale mimo wiatraka słabo grzał
    8. rakiety z saletry i cukru
    9. zabawy świecącym próchnem

    I pewnie wiele wiele innych....
  • #24
    kris8888
    Level 34  
    Jogesh wrote:

    2. rzeźbienie w korze

    Też się robiło. Różnego rodzaju łódki. :D

    Z zabaw z dzieciństwa to oczywiście rurka w ustach i strzelanie z ziaren ryżu lub z kuleczek z plasteliny.

    Pamiętam też zabawkę typu duży guzik i przepleciony cienki sznurek. Rozpędzało się guzik do zawrotnych prędkości.
  • #25
    arko100
    Admin of RTV group
    Koledzy!
    Przypominam hasła przewodnie "DIY dla dzieci", wspomnienia i "milusińscy".
    Niektóre pomysły bałbym się zaprezentować nawet dorosłym. ;)
    Posty o stonkach, mrówkach i pirotechnice usuwam.
  • #26
    Jogesh
    Level 28  
    kris8888 wrote:
    Jogesh wrote:

    2. rzeźbienie w korze

    Z zabaw z dzieciństwa to oczywiście rurka w ustach i strzelanie z ziaren ryżu lub z kuleczek z plasteliny.


    Jeszcze robiłem "kapiszony". Na wylot strzykawki zakładałem kawałek gumki z pękniętego balonika i na to obcisłe kołeczko z gumy (z konstruktora bodajże) . Całkiem głośno to strzelało.

    Dmuchawka z rurki PCV. Takiej do instalacji, albo czegoś podobnego o długości ok 60cm. Dopasowałem jakieś korki od butelek jako naboje. Bardzo celne.

    Cięciwy do niby łuków plecione z gumek z pociętej dętki rowerowej. Naprawdę dobrze niosło. Trzeba było tylko zakładać rękawiczkę na lewą rękę.

    pisanie ukrytych napisów w zeszycie kwaskiem cytrynowym albo woda z solą.
  • #27
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    398216 Usunięty wrote:
    " Modelarstwo rakietowe" - z przepisami na proch dymny, obliczeniami rakiet, wyliczaniem niezbędnego ciągu...?
    Do dziś pamiętam pierwsze starty...

    Ta książka była jedną z najczęściej wypożyczanych od mojej wychowawczyni w technikum(profesor fizyki). Powstało na jej podstawie kilka ciekawych konstrukcji, a najbardziej udaną był silnik pulsacyjny, zrobiony na szkolnych warsztatach. Dużym wzięciem wśród kolegów z technikum cieszyły się silniki rakietowe z paliwem z klisz fotograficznych/filmowych (chyba nitroceluloza).
  • #28
    CMS
    Administrator of HydePark
    ArturAVS wrote:
    chyba nitroceluloza


    Nitroceluloza czyli tzw. bawełna strzelnicza - kliszy raczej się z tego zrobić nie da :).
  • #29
    jozgo
    Level 39  
    Też tak pamiętam. Celuloid "Pierwszą przezroczystą folią z tworzywa sztucznego w rolki, a następnie 1889 został wykonany z wysoce łatwopalny nitrocelulozy ( „ celuloid «), obecnie zazwyczaj nazywany» folia azotan ”.
    A to Miś Słodowego: Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • #30
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    CMS wrote:
    Nitroceluloza czyli tzw. bawełna strzelnicza

    Dokładnie już nie pamiętam.
    jozgo wrote:
    a następnie 1889 został wykonany z wysoce łatwopalny nitrocelulozy ( „ celuloid «), obecnie zazwyczaj nazywany» folia azotan ”

    Chyba właśnie o to chodziło, ten "celuloid".