Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci

arko100 26 Mar 2020 00:20 3834 86
  • #1
    arko100
    Admin grupy RTV
    Minęły dwa tygodnie od zamknięcia szkół. Każdy z nas ma dosyć zalewu hasłami "koronawirus". I większość ma w domu milusińskich, którym telefony, tablety, komputery i TV zaczynają się nudzić.
    W związku z tym, pamiętacie jakieś zabawy, o których obecnie nie słychać, a przy których spędziliście dużo czasu?
    Zrelaksujmy się i powspominajmy dzieciństwo.

    U mnie furorę zrobiły dwa kubki i żyłka "Ale numer, to działa!".
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • TermopastyTermopasty
  • #2
    niewolno2
    Poziom 39  
    Lub pojemniki po paście do butów, w denku robiło się otwór następnie przewlekało się nitkę lub cienki sznurek a w pokrywce należało zrobić kilkanaście otworów i tak powstawał "telefon sznurkowy"
  • #3
    pawelr98
    Poziom 38  
    Można pograć w gomoku, zwane czasem rozszerzonym kółko i krzyżyk.

    W szkole podstawowej i gimnazjum grałem jak zły.
    Grane było bez ograniczeń planszy, ograniczeniem była jedynie karta.
    Jak dobrze poszło to cała lekcja 45min schodziła na partyjce.
  • #4
    Jogesh
    Poziom 28  
    Napiszę co ja robiłem w dzieciństwie w domu:
    1. balony na ogrzane powietrze z czarnych worków na śmieci, ale sporo kopciły. Latały w kuchni. Zasilane naftą.
    2. maszyna parowa z 3 "kapsli" po świeczkach kręcąca się na magnesie
    3. miotacz ognia..... 1,5m płomienia nad wanną... (ale nie dla dzieci, choć ja miałem 10-12 lat jak to robiłem w tajemnicy)
    4. pułapki z pojemniczków jajek z niespodzianką gdzie do jednej połówki wsypywałem sodę i zabezpieczałem watką a na dole woda z kwaskiem cytrynowym. Takie coś się stawiało i jak ktoś przez przypadek przewrócił, to "wybuchało"
    5. telefon z mikrofonem węglowym i słuchawką zasilany z baterii z monety aluminiowej i miedzianego krążka z przekładką z tektury zwilżonej woda z solą lub kwaskiem.
    6. odlewanie medali z ołowiu w formie z folii aluminiowej
    7. wypalanie obrazków w drewnie wypalanką zrobioną z transformatora projektowa "bajka"
    8. rysowanie "slajdów" do rzeczonego projektora.
    9. przesyłanie dźwięku diodą LED podpiętą do wyjścia słuchawkowego radia przenośnego i fotodiody wpiętej w wejścia radia lampowego "aga"
    10. rysowanie obrazków 3D.
    11. szycie sobie ubrań
    12. lepienie z gliny
    13. szydełkowanie - ale tutaj tylko łańcuszek się nauczyłem, resztę robiła siostra. Robiła ludziki wielkości 15-20cm a ja im robiłem całe uzbrojenie w postaci zbroi z blachy miedzianej albo aluminiowej, szpad z osiek od pojazdów zabawek albo dużych igieł, szyłem pochwy na tę broń, do tego malutkie strzelby z nabojami zwijanymi z folii aluminiowej wypełnione siarka z zapałek które nawet potrafiły wyrzucić pocisk na kilkanaście centymetrów.
    Oprócz tego zrobiłem jeszcze wiele różnych rzeczy, jak kusze, modele szybowców, domki dla rzeczonych ludzików z oświetleniem i ogrzewaniem w postaci lampki na olej słonecznikowy w 2 warstwach puszki aby nie parzył.
    W sumie nawet nie jestem w stanie wymienić wszystkiego tyle tego było. Oczywiście telefon sznurkowy też zrobiłem.
  • #5
    KRY5PIN
    Poziom 35  
    Heh kto nie miał takiej nokii z dwóch kubków??? U Nas miała zasięg nawet powyżej 10m;)
    Z rodzeństwa lubiliśmy grać w euro biznes, albo w państwa miasta.
    Ja osobiście lubiłem wszystko rozkręcać i skręcać z powrotem.
  • TermopastyTermopasty
  • #6
    cirrostrato
    Poziom 36  
    Ja poruszyłem temat aby nauczyć wnuki strzelania z klucza, ze śruby i z puszki z karbidem to synowa na to.....
  • #7
    KRY5PIN
    Poziom 35  
    My jeszcze robiliśmy z kartonu np. Telewizor, wykonaliśmy dziurę (niby kineskop ;) ) i ktoś siedział w środku i prowadził audycję. Albo z kartonów robili się ladę i okienko i była wtedy poczta albo sklep:)
  • #8
    italak
    Poziom 11  
    Polecam taką zabawę. Na pewien czas stłumi zapędy młodzieży :D Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • #9
    icosie
    Poziom 33  
    Co sprytniejsze dzieci szybko rozgryzą, że wystarczy się podzielić wygraną przez jedno dziecko i nie trzeba stać godzinami :P
  • #10
    italak
    Poziom 11  
    Tak czy inaczej warto spróbować, na pewno na jakiś czas zajmie dzieciom uwagę.
  • #11
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Od dziecka byłem dość chorowity, a że ówczesny stan medycyny nie przewidywał innego środka zapobiegawczego jak siedzenie w domu (Broń Boże żeby się spocił!) zmuszony byłem do zajęcia się czymś innym niż ganianie za piłką. W ten sposób już w 3 klasie SP "zaliczyłem " całą bibliotekę Rodziców (chyba z kilkaset tytułów) - łącznie z lekturami dla ... bardziej zaawansowanych. U Braci znalazłem np. Lilavati - polecam jako lekturę rozwijającą zmysł politechniczny, oraz wiele książek z dziedziny (ówczesnej) elektroniki ; czyli lampy itp. I tak przyszedł czas gdy sam chciałem spróbować coś stworzyć. Na jakąś Gwiazdkę dostałem pod choinkę radio do składania (W CSH były takie - radzieckie oczywiście - zestawy) - ZAGRAŁO! Od tamtej pory wsiąkłem w tę dziedzinę jeszcze bardziej. Siedzenie godzinami w domu ma swoje zalety, ale trzeba umieć je wykorzystać...i chcieć.
  • #12
    fotomh-s
    Poziom 21  
    Jogesh napisał:
    4. pułapki z pojemniczków jajek z niespodzianką gdzie do jednej połówki wsypywałem sodę i zabezpieczałem watką a na dole woda z kwaskiem cytrynowym. Takie coś się stawiało i jak ktoś przez przypadek przewrócił, to "wybuchało"

    Robiło się i "granaty" w ten sposób. Plastikowy pojemnik, taki co ma 2 połówki. Do środka wlewało się ocet, do tego nakrętka z sodą oczyszczoną. Nakrętka normalnie pływała na occie, wystarczyło jednak rzucić i wszystko się mieszało.

    Jogesh napisał:
    5. telefon z mikrofonem węglowym i słuchawką zasilany z baterii z monety aluminiowej i miedzianego krążka z przekładką z tektury zwilżonej woda z solą lub kwaskiem.

    Węgiel się brało z ołówków technicznych. Działało to tak średnio, ale coś tam dawało.

    Cytat:
    1. balony na ogrzane powietrze z czarnych worków na śmieci, ale sporo kopciły. Latały w kuchni. Zasilane naftą.

    Suszarką się pompowało czarne worki na śmieci, powietrze się jednak szybko ochładzało i szybko przez to spadały.
    Czarne worki były bardzo wrażliwe na temperaturę, wystarczyło że zbliżyło się halogenową lampkę i w worku wypalała się dziura.

    Z brzeszczota od piłki do metalu dało się zbudować brzęczyk.
    Starym solidnym prostownikiem dało się grawerować w metalu (masa szła na element, do dodatniego krokodylka podpinało się kawałek drucika).
    Ze starterów do świetlówek i kolorowych żarówek robiło się kolorofon (albo raczej migacz), niedawno odkopałem ten wynalazek z piwnicy i przerobiłem go na sterowanie przez ArtNet.

    Najlepsza zabawa to była jednak z "symulatorem jazdy" ;-)
    Miałem taki pulpit zrobiony z różnych elementów. Nie było wtedy gier takich jak OMSI z klikalnymi deskami rozdzielczymi i działającymi kontrolkami. Zrobiłem taki pulpit z Tatą. Były przyciski z jelcza, 2 liczniki (jeden z Cinquecento, drugi z Seicento), kontrolki jak w jelczach (takie prostokątne), pająk i kierownica z malucha.
    Niestety nie działały kierunkowskazy, bo nie miałem schematu pająka.

    Swoją drogą to pomysł na licznik rowerowy na terminalu Psion powstał kiedy miałem jakieś 10-11 lat. Ciekawiły mnie urządzenia którymi się posługiwali inkasenci z wodociągów. Tak się domyślałem, że pewnie coś takiego by było możliwe, wiedziałem tylko tyle że urządzenia były programowalne i miały port RS-232. Po kilkunastu latach przypomniałem sobie o tym pomyśle, miałem już wtedy psiona, wystarczyło tylko zbudować uchwyt na rower, bo programowanie nie było wcale problemem.
  • #13
    750kV
    Poziom 27  
    Usunięty napisał:
    ..U Braci znalazłem np. Lilavati..
    Jeżeli tę, to polecam.
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
    Jest też inna ciekawa seria książek, które niesamowicie ,,wciągają" młodzież w świat nauki. Jednak potrzebne jest trochę sprzętu do eksperymentów.
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
    Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • #14
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    750kV napisał:
    Jeżeli tę, to polecam.
    Ja miałem zdecydowanie starsze wydanie - jeszcze w niebieskiej, oklejonej materiałem i złoconymi literami okładce...
    A ktoś pamięta taką pozycję jak "Młody modelarz rakiet" albo" Modelarstwo rakietowe" - z przepisami na proch dymny, obliczeniami rakiet, wyliczaniem niezbędnego ciągu...?
    Do dziś pamiętam pierwsze starty... :)
  • #15
    fotomh-s
    Poziom 21  
    398216 Usunięty napisał:
    z przepisami na proch dymny

    Niestety to obecnie nielegalne.
    Cierpią na tym nie tylko modelarze rakietowi i pirotechnicy amatorzy, ale również posiadacze broni CP.
  • #16
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Proch dymny różni się od strzelniczego. Dłużej się pali - mniej "wybuchowo", ale fakt, można było zmieniając proporcję i czarny proch strzelniczy zrobić. Tylko po co? Zdecydowanie fajniej było obserwować jak rakieta wystrzeliwała w powietrze na kilkaset metrów, niż wybuchała na wyrzutni... Rakietę robiło się kilka dni - z malowaniem, wyważaniem, toczeniem z balsy czubka... a sam silnik można było wymienić na drugi i znów odpalić (silniki robiłem z pustych/wystrzelonych gilz dubeltówki).
    Latawce skrzynkowe, płaskie - też były robione - i też były książki na ten temat. Dziś idziesz do księgarni i jak zapytasz o coś takiego to w najlepszym wypadku usłyszysz "Nie ma", a w najgorszym "Nigdy nie mieliśmy".
  • #17
    italak
    Poziom 11  
    398216 Usunięty napisał:
    750kV napisał:
    Jeżeli tę, to polecam.
    Ja miałem zdecydowanie starsze wydanie - jeszcze w niebieskiej, oklejonej materiałem i złoconymi literami okładce...
    A ktoś pamięta taką pozycję jak "Młody modelarz rakiet" albo" Modelarstwo rakietowe" - z przepisami na proch dymny, obliczeniami rakiet, wyliczaniem niezbędnego ciągu...?
    Do dziś pamiętam pierwsze starty... :)


    Pierwsze starty czy straty? :D
  • #18
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    italak napisał:
    Pierwsze starty czy straty?

    Więcej było startów... :)
  • #20
    kris8888
    Poziom 31  
    Jogesh napisał:

    9. przesyłanie dźwięku diodą LED podpiętą do wyjścia słuchawkowego radia przenośnego i fotodiody wpiętej w wejścia radia lampowego "aga"

    To na pewno działało? :D Biorąc pod uwagę niezbyt dużą czułość wejścia gramofonowego w "Adze" i tą diodę LED bez żadnej wstępnej polaryzacji.

    Ja to się bawiłem w "przewodowy podsłuch", czyli mały głośniczek jako mikrofon w jednym pokoju, długie przewody i radio typu Jowita w drugim.

    Poza tym budowanie mini pistolecików z drewnianych klamerek do prania, samobieżnych "robocików" ze szpulki od nici, kawałka gumki i patyczka.

    Do tego domowe doświadczenia z elektrolizą wody i pozyskiwaniem wodoru na niewielką skalę. :D
    Wypalanie ciekawych wzorów w drewnie za pomocą lupy i promieni słońca.
    No i efektowna pirotechnika hukowa z użyciem karbidu, ale tego to już nie polecam współczesnej młodzieży.
    Pierwsza moja ulubiona lektura techniczna to "Radio ależ to bardzo proste" znaleziona na półce taty. Potem następne książki z tej serii wypożyczane w bibliotece. Potrafiłem przeczytać kilka razy razy tak mnie zaciekawiły. Kilka odbiorników lampowych i nie tylko niestety rozbebeszyłem na części żeby się czegoś nauczyć i sklecić swoje pierwsze działające radio.
    Komputerów domowych jeszcze nie było więc jakoś człowiek sobie radził jak nie było pogody i nie można było wyskoczyć na boisko.
  • #21
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    kris8888 napisał:
    Poza tym budowanie mini pistolecików z drewnianych klamerek do prania
    Strzelałeś z zapalonych "sztormówek"?
    kris8888 napisał:
    samobieżnych "robocików" ze szpulki od nici, kawałka gumki i patyczka.
    Adam Słodowy się kłania z zaświatów :).
  • #22
    fotomh-s
    Poziom 21  
    kris8888 napisał:
    Do tego domowe doświadczenia z elektrolizą wody i pozyskiwaniem wodoru na niewielką skalę.

    Robiło się, na różną skalę. Raz butelka wyleciała w powietrze i odbiła się od sufitu, wszystko uświnione było solanką bogatą w rdzę.
    Najlepsze elektrody to były węglowe, pozyskane z baterii, nie ulegały korozji. Można i dać grafit z ołówka.
    Do zbierania wodoru strzykawa 50ml taka jak do ... :-P Do tego trójnik i mniejsze strzykawki jako pojemniki na wodór.


    Cytat:
    No i efektowna pirotechnika hukowa z użyciem karbidu, ale tego to już nie polecam współczesnej młodzieży.

    Ja nie polecam współczesnym działkowiczom. Nie ma to jak katapultować kreta, niszcząc przy okazji połowę ogródka.
    Był jeden taki co z reklamacją przyszedł i odszkodowanie za straty chciał.

    Link



    Co do telefonu (w pierwszym poście) to można zrobić prawdziwy interkom. Wystarczą 2 stare telefony, bateryjka i rezystor.
  • #23
    Jogesh
    Poziom 28  
    kris8888 napisał:
    Jogesh napisał:

    9. przesyłanie dźwięku diodą LED podpiętą do wyjścia słuchawkowego radia przenośnego i fotodiody wpiętej w wejścia radia lampowego "aga"

    To na pewno działało? :D Biorąc pod uwagę niezbyt dużą czułość wejścia gramofonowego w "Adze" i tą diodę LED bez żadnej wstępnej polaryzacji.


    Działało. Ale radio tranzystorowe miało trafo na wyjściu i jak wtedy doszedłem, tylko to radio potrafiło wysterować LED. Aga jakoś sobie radziła.

    Też mając 6-7 lat robiłem samojezdne szpulki na gumkę.
    Co do balonów z worków na śmieci, to musiały być szeleszczące i cienkie. Nie topiły się jak się dobrze ustawiło "palnik" podwieszony na 3 drucikach nawojowych z transformatora.
    Strzelanie z klucza.... nie maiłem odpowiedniego klucza i wykorzystywałem kurki od kranu do wody.

    Elektroliza wody z solą i jej podpalanie - oczywiście. Ale bałem się większe ilości i przykrywałem naczynie folią plastikową i jak jeszcze było mało, to podpalałem.

    Próba budowy silnika odrzutowego na benzynę. Dmuchało z tyłu, ale za słabo aby poruszyć go z miejsca. Zapłon elektryczny z zapalacza.

    Łódki z blachy z puszek z napędem odrzutowym na olej. Z dwoma rurkami ze zlutowanej blachy miedzianej.

    Statki żaglowe z nasączonego papieru parafiną. Z automatycznym sterem który ustawiał statek tyłem do wiatru.

    Próby budowy modelu samolotu elektrycznego, ale za słabe silniki miałem.... muszę teraz wrócić do tego.

    TV z tarczą Nipkowa i diodą LED. Ale tylko etap robienia "śnieżenia" na ekranie. Przy okazji wymyśliłem projektor laserowy i kamerę z wirującymi lustrami i kryształami. Tymczasowo stosowałem lusterka na ośkach silników.

    Gramofon z talerzem z przykrywki od puszki i igłą z uszkodzonej wkładki Bambino, ale przerobionej na wersję z drutem nawojowym i magnesem.

    Wzmacniacz audio z jakiegoś kitu.... to była inspiracja do zagłębiania się w elektronikę.

    oporniki regulowane z wkładów grafitowych

    Z nieelektronicznych rzeczy również:
    1. lepienie z masy papierowej
    2. rzeźbienie w korze
    3. szycie pluszaków według jakiejś książki
    4. origami
    5. uprawianie roślin w skrzynkach
    6. granie i śpiewanie
    7. zabawę w kowala łącznie ze zrobieniem pieca, ale mimo wiatraka słabo grzał
    8. rakiety z saletry i cukru
    9. zabawy świecącym próchnem

    I pewnie wiele wiele innych....
  • #24
    kris8888
    Poziom 31  
    Jogesh napisał:

    2. rzeźbienie w korze

    Też się robiło. Różnego rodzaju łódki. :D

    Z zabaw z dzieciństwa to oczywiście rurka w ustach i strzelanie z ziaren ryżu lub z kuleczek z plasteliny.

    Pamiętam też zabawkę typu duży guzik i przepleciony cienki sznurek. Rozpędzało się guzik do zawrotnych prędkości.
  • #26
    Jogesh
    Poziom 28  
    kris8888 napisał:
    Jogesh napisał:

    2. rzeźbienie w korze

    Z zabaw z dzieciństwa to oczywiście rurka w ustach i strzelanie z ziaren ryżu lub z kuleczek z plasteliny.


    Jeszcze robiłem "kapiszony". Na wylot strzykawki zakładałem kawałek gumki z pękniętego balonika i na to obcisłe kołeczko z gumy (z konstruktora bodajże) . Całkiem głośno to strzelało.

    Dmuchawka z rurki PCV. Takiej do instalacji, albo czegoś podobnego o długości ok 60cm. Dopasowałem jakieś korki od butelek jako naboje. Bardzo celne.

    Cięciwy do niby łuków plecione z gumek z pociętej dętki rowerowej. Naprawdę dobrze niosło. Trzeba było tylko zakładać rękawiczkę na lewą rękę.

    pisanie ukrytych napisów w zeszycie kwaskiem cytrynowym albo woda z solą.
  • #27
    ArturAVS
    Moderator HydePark/Samochody
    398216 Usunięty napisał:
    " Modelarstwo rakietowe" - z przepisami na proch dymny, obliczeniami rakiet, wyliczaniem niezbędnego ciągu...?
    Do dziś pamiętam pierwsze starty...

    Ta książka była jedną z najczęściej wypożyczanych od mojej wychowawczyni w technikum(profesor fizyki). Powstało na jej podstawie kilka ciekawych konstrukcji, a najbardziej udaną był silnik pulsacyjny, zrobiony na szkolnych warsztatach. Dużym wzięciem wśród kolegów z technikum cieszyły się silniki rakietowe z paliwem z klisz fotograficznych/filmowych (chyba nitroceluloza).
  • #28
    CMS
    Administator HydePark
    ArturAVS napisał:
    chyba nitroceluloza


    Nitroceluloza czyli tzw. bawełna strzelnicza - kliszy raczej się z tego zrobić nie da :).
  • #29
    jozgo
    Poziom 35  
    Też tak pamiętam. Celuloid "Pierwszą przezroczystą folią z tworzywa sztucznego w rolki, a następnie 1889 został wykonany z wysoce łatwopalny nitrocelulozy ( „ celuloid «), obecnie zazwyczaj nazywany» folia azotan ”.
    A to Miś Słodowego: Zapomniane zabawy z dzieciństwa, DIY dla dzieci
  • #30
    ArturAVS
    Moderator HydePark/Samochody
    CMS napisał:
    Nitroceluloza czyli tzw. bawełna strzelnicza

    Dokładnie już nie pamiętam.
    jozgo napisał:
    a następnie 1889 został wykonany z wysoce łatwopalny nitrocelulozy ( „ celuloid «), obecnie zazwyczaj nazywany» folia azotan ”

    Chyba właśnie o to chodziło, ten "celuloid".