Witam.
Jest sobie maszyna składająca się z dwóch bloków. Tym samym (niestety) z dwóch niezależnych silników. Jeden odpowiada za posuw (prowadzenie) rurki, a drugi za cięcie rurki.
Problem jest taki, że maszyna przestała działać poprawnie. Pocięte fragmenty rurki nie są jednakowej długości. Różnica pociętych elementów rurki rozbiega się losowo w zakresie kilku milimetrów.
Oba silniki sterowane są za pomocą niezależnych falowników, które pozwalają ustawić niezależną prędkość dla obu z tych silników. I, nie będąc automatykiem, a biorąc sprawy na chłopski rozum, tu zaczyna się problem (silniki nie są ze sobą mechanicznie zsynchronizowane). Rozjazd na dowolnym z silników będzie objawiał się różną długością pociętych rurek. Więc pytanie podstawowe - czy taka maszyna ma w ogóle szansę działać poprawnie (ciąć idealnie równe fragmenty rurek).
Falowniki sterujące pracą silników wyglądają tak:
Falowniki to:
Czy jest możliwe, że któryś z falowników uległ awarii i nie trzyma równych obrotów silnika? I jak to sprawdzić?
Jest sobie maszyna składająca się z dwóch bloków. Tym samym (niestety) z dwóch niezależnych silników. Jeden odpowiada za posuw (prowadzenie) rurki, a drugi za cięcie rurki.
Problem jest taki, że maszyna przestała działać poprawnie. Pocięte fragmenty rurki nie są jednakowej długości. Różnica pociętych elementów rurki rozbiega się losowo w zakresie kilku milimetrów.
Oba silniki sterowane są za pomocą niezależnych falowników, które pozwalają ustawić niezależną prędkość dla obu z tych silników. I, nie będąc automatykiem, a biorąc sprawy na chłopski rozum, tu zaczyna się problem (silniki nie są ze sobą mechanicznie zsynchronizowane). Rozjazd na dowolnym z silników będzie objawiał się różną długością pociętych rurek. Więc pytanie podstawowe - czy taka maszyna ma w ogóle szansę działać poprawnie (ciąć idealnie równe fragmenty rurek).
Falowniki sterujące pracą silników wyglądają tak:
Falowniki to:
Czy jest możliwe, że któryś z falowników uległ awarii i nie trzyma równych obrotów silnika? I jak to sprawdzić?
