Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lampowy dyktafon kasetowy

AlekZ 21 Kwi 2020 23:46 4635 67
  • Lampowy dyktafon kasetowy
    Artykuł będący podróżą w przeszłość. Ostrzegam, że treść jest dość długa, więc jeśli kogoś nudzi dłuższa lektura niech lepiej nie czyta.

    Do napisania tego artykułu skłoniła mnie lektura poniższego wątku sprzed około 2 lat:

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=17009546#17009546

    W tym wątku młody autor zawarł prośbę o pomoc w budowie możliwie prostego magnetofonu. Wśród odpowiedzi pojawiło się sporo opinii zniechęcających tego młodego konstruktora. Było też jednak trochę postów, które może nie zachęcały do budowy takiego modelu, ale były merytorycznie pomocne.
    I te właśnie posty należy właśnie docenić. Jak napisał Jan Zamoyski: „Takie będą Rzeczpospolite jak ich młodzieży chowanie”. Niech więc przy zabawie młodzi uczą się. Im więcej zdobędą praktyki, tym lepiej dla nich w dorosłym życiu.

    Wśród postów, które określić można jako pomocne, można było znaleźć i takie, które zawierały załączniki:

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=17010712#17010712

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=17010736#17010736

    W pierwszym z nich jest artykuł z „Horyzontów Techniki”z 1967 r. W drugim z kolei schematy magnetofonów z kultowej książki „Nowoczesne zabawki”.

    Artykułu z „Horyzontów Techniki” wcześniej nigdy nie widziałem, zaś samodzielnej budowy głowicy magnetofonowej nigdy nie próbowałem. Budowa głowicy jest dość dobrze opisana w książeczce „Magnetofon taśmowy”, której pierwsze wydanie ukazało się w roku 1956. Autorami byli Ryszard Girulski i Jan Różycki.

    Lampowy dyktafon kasetowygirulsk...JPG Download (217.06 kB)

    Może jeszcze kiedyś z czystej ciekawości spróbuję zrobić taką głowicę. Na pewno wymaga to dużo cierpliwości, bo szlifowanie czoła głowicy jak i nawinięcie cewki zawierającej ponad 1000 zwojów drutem o średnicy poniżej 0,1 mm nie mogą być czynnościami, które da się wykonać szybko i dobrze.
    W tym miejscu nieco wiadomości z historii. Teoretyczne opracowanie zapisu dźwięku na nośniku magnetycznym zawdzięczamy Oberlinowi Smithowi (1888 r.). Praktyczne próby zapisu na drucie stalowym przeprowadził duńczyk, Valdemar Poulsen (1898 r.). Archiwalne nagranie głosu cesarza Austrii Franciszka Józefa wykonane przez Poulsena na pierwszym magnetofonie (Poulsen nazwał swoje urządzenie „telegrafon”) można znaleźć w internecie:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Valdemar_Poulsen

    Telegrafon nie miał wzmacniacza, więc odsłuch mógł być dokonywany jedynie przez słuchawki.
    W 1901 r. Rellstab i West zastosowali przy zapisie magnesowanie wstępne. Początkowo stosowano jako nośnik druty (wyszły z użycia w latach 50.). Typowy skład drutu do zapisu magnetycznego z lat 30. to 15% chromu, 12% manganu . Resztę stanowiło żelazo. Inny stop zawierał 18% niklu, 8% chromu, zaś resztę stanowiło żelazo. Urządzenia zapisujące na drucie nazywano także drutofonami.
    Taśmy pojawiły się później. Początkowo były stalowe, potem papierowe, pokryte nośnikiem magnetycznym. W 1928 r. Pfleumer opatentował niejednorodne taśmy magnetyczne z podłożem celuloidowym. Patent ten wykorzystała firma AEG (wspólnie z niesławną I.G. Farbenindustrie). Firmie AEG zawdzięczamy nazwę „magnetofon”. Do 1940 r. stosowany był podkład prądu stałego, choć podkład prądu zmiennego był znany nieco wcześniej (Carlson i Carpentier – lata 20. , Nagai, Sasaki, Endo 1937- 1938 r.). Dynamika ówczesnych nagrań przy użyciu podkładu prądu stałego nie przekraczała 35 dB, zaś pasmo przenoszonych częstotliwości 5000 Hz. Przykładowo urządzenie Stille'a z 1930 r. rejestrowało na taśmie stalowej 3x0,08 mm pasmo 50-4000 Hz przy prędkości przesuwu ok. 150 cm/s (!) i poziomie szumów -30 dB. Krążek stalowy ważył 8 kg dla 20- minutowego nagrania. Taśmy stalowe i wspomniane wcześniej druty nie nadawały się oczywiście do montażu, co bardzo ograniczało zastosowanie magnetofonów. Zmieniło się to wraz z wprowadzeniem taśm niejednorodnych. Wspomniany wcześniej magnetofon firmy AEG z 1934 r. przenosił pasmo 50- 5500 Hz przy poziomie szumów -40 dB, zaś prędkość przesuwu obniżono do ok. 77cm/s.
    W 1940 r. sytuacja się zmieniła. Opracowany przez Braunmuhla i Webera magnetofon z podkładem w.cz. miał lepsze parametry. Przy prędkości przesuwu 77 cm/s oferował pasmo przenoszenia 30-15000 Hz i poziom szumów -60 dB.
    II wojna światowa przyniosła rozwój wielu dziedzin, w tym materiałów (ferryty, tworzywa sztuczne) i elementów elektronicznych. Przyniosła także transfer technologii. Związek Radziecki przed wojną prowadził prace nad magnetofonami. Pierwszym seryjnie produkowanym przez ZSRR był magnetofon SM-45, opracowany przez N. Rabinowicza. W 1944 r. wyprodukowano około 70 szt. magnetofonów MAG-1 i MAG-2 (pod kierunkiem Worona, Wróblewskiego i Parchomienki). Po wojnie ZSRR przejął niemiecką technologię jako „trofiejną”. W 1949 r. wyprodukowano w ZSRR pierwszy magnetofon powszechnego użytku „Dniepr”.
    W Polsce namiastka magnetofonu powszechnego użytku pojawiła się w 1956 r. Była to przystawka magnetofonowa „Viola”. Producentem tego urządzenia była spółdzielnia pracy „Elektrotechnika”. Przystawkę montowało się na gramofonie (talerz stanowił napęd). Do współpracy konieczny był jeszcze odbiornik radiowy. W tym samym 1956 r. pojawiło się pierwsze wydanie wspomnianej już książki „magnetofon taśmowy”. Zawiera ona opis dwóch konstrukcji amatorskich magnetofonu, z czego pierwsza jest przystawką. Dopiero w 1959 r. Zakłady Radiowe Kasprzaka rozpoczęły produkcję magnetofonu „Melodia”. Kolejnym modelem był magnetofon „Piosenka” (1961 r). W tym czasie został wyprodukowany przez Tonsil inny magnetofon- „Wilga” (1961). Zarówno prymitywna „Viola” , zaawansowana, posiadająca rewers „Melodia” , nieco późniejsze „Piosenka” i „Wilga” są dziś kolekcjonerskimi rarytasami. Popularność osiągnął magnetofon „Tonette” produkcji ZRK (1964 r.) i późniejsze licencyjne magnetofony serii ZK (zwłaszcza ZK120, ZK140). Pierwszym magnetofonem kasetowym był zaś MK-125.
    Magnetofon kasetowy na świecie pojawił się w 1963 r., zaś „walkman” w 1979 r. Zakończenie produkcji walkmanów nastąpiło w 2010 r. Analogowy zapis magnetyczny ustąpił miejsca zapisowi cyfrowemu.

    ****************

    Muszę stwierdzić, że zbliżając się powoli do czterdziestki, robię się nieco sentymentalny. Zróbmy więc małą retrospekcję i cofnijmy się ćwierć wieku do tyłu. Było to w 1994 lub 1995 r. Wtedy zrobiłem prosty model magnetofonu , stosując układ elektryczny według rysunku 5-1 ze wspomnianej wyżej książki „Nowoczesne zabawki”. Egzemplarz książki miał już wtedy około 20 lub 25 lat, ale jej lektura nadal rozpalała dziecięcą wyobraźnię.
    Lampowy dyktafon kasetowyIMG_01..JPG Download (172.41 kB)

    Wtedy sporo trudności sprawiło mi zdobycie tranzystorów ASY35. Sporo też namęczyłem się z mechaniką. Zrobiłem ją z zestawu „małego konstruktora”, talerza od wyrzuconego przez kogoś gramofonu „Bambino”, jakiegoś silnika elektrycznego prądu stałego i gumki recepturki. Rolki dociskowej nie było. Zamiast niej był kawałek irchy, która taśmę dociskała do głowicy. To rozwiązanie podejrzałem w przyniesionym ze śmietnika ze 2-3 lata wcześniej magnetofonie ZK140, a raczej jego szkaradnych resztek, które ktoś zrzucił z wyższego piętra pod wyjście ze zsypu. Głowica była uniwersalna, chyba od ZK140T. Jako głowica kasująca służył mały magnes walcowy od regulacji korekcji liniowości z telewizora „Ametyst”, zbliżany do taśmy. Nawiasem mówiąc, w tamtym okresie „Ametysty” i podobne lampowe telewizory „zunifikowane” znajdowałem na śmietnikach nagminnie. Stanowiły one dla mnie cenne źródło części.
    Taśma była starą taśmą od magnetofonu szpulowego i była dość podłej jakości. Pamiętam, że było łatwo ją urwać.
    Zestawy mechaniczne typu „mały konstruktor” zawierały plastikowe kółka pasowe, sporo elementów metalowych (łączniki, wsporniki, pręty, kółka itd.). Na takim wsporniku umieszczona była luźna oś z kołem, na którym na kawałku filcu leżała szpula odwijająca. Talerz gramofonu spoczywał na drugiej podobnej osi, napędzanej silnikiem za pomocą przekładni pasowej. Wybrałem możliwie duże przełożenie. Silnik był zasilany zasilaczem od kolejki „Piko”, co umożliwiało płynną regulację prędkości przesuwu. Nierównomierności powodowały oczywiście zmiany w docisku taśmy do głowicy. Pamiętam, że w końcu dodałem chyba jeden kołek prowadzący, co sporo poprawiło. Skosu głowicy oczywiście nie regulowało się.
    Słuchanie nagrania było możliwe za pomocą popularnej wówczas wkładki od słuchawki telefonicznej W-66. Nagranie było ciche, zniekształcone. Jednym słowem – tragiczne. Ale było! Nauczyłem się wtedy, po co jest rolka dociskająca w prawdziwym magnetofonie, co to jest prąd podkładu, łożyskowanie i paru jeszcze innych rzeczy. Mój „magnetofon” został rozebrany i do dziś nie pozostał po nim choćby najmniejszy ślad. Nie było wtedy fotograficznych aparatów cyfrowych, a klisze były dość kosztowne. Nie myślało się zatem o utrwaleniu tego choćby na fotografii.
    Dziś zaś magnetyczny, analogowy zapis dźwięków stanowi dziś relikt minionej epoki.

    W ciągu tych 25 lat wracała jednak do mnie myśl zbudowania takiego magnetofonu raz jeszcze, ale na lampach. Podjąłem nawet pewne prace w tym kierunku. Byle jaka konstrukcja „dojrzewała” sobie w pudełku z wymownym napisem „lampowe konstrukcje niedokończone” przez kilka ładnych lat.

    Przyszedł w końcu rok 2020 i koronawirusowe szaleństwo. Nadeszły święta, które trzeba było spędzić inaczej niż zwykle. Doskonały czas, by powrócić do zapomnianego pudełka i dokończyć sprawę.

    Nauczony dziecięcym doświadczeniem nie porwałem się na budowę układu mechanicznego. Zamiast tego wykorzystałem mechanizm automatycznej sekretarki, na tzw. mikrokasety MC.
    Te mikrokasety zostały opracowane pod koniec lat 60. z myślą o dyktafonach i automatycznych sekretarkach. Prędkość przesuwu taśmy wynosiła (w przybliżeniu) 2,4 cm/s lub 1,2 cm/s. Dla porównania, w kasetowym magnetofonie to 4,76 cm/s, w popularnym szpulowym magnetofonie ZK 9,5 cm/s, a w lepszych 19 cm/s. W profesjonalnych zaś 38 cm/s i 76 cm/s. Przy małej prędkości zapisu cudów więc nie będzie- pasmo przenoszonych częstotliwości nie jest szerokie.
    Lampowy dyktafon kasetowydyktafon ..ok.jpg Download (799.56 kB)
    Posiadany przeze mnie mechanizm sekretarki, prócz małych wymiarów ma jeszcze jedną zaletę: nie ma żadnych przycisków. Sterowanie nim jest możliwe za pomocą silnika, wyłącznie na drodze elektrycznej. Gdy silnik jedzie do przodu, następuje docisk rolki do taśmy i odtwarzanie (lub nagrywanie). Gdy na chwilę poda się na silnik przeciwną biegunowość rolka odskoczy. Gdy teraz puści się silnik do przodu, nie nastąpi dociśnięcie rolki, a przewijanie taśmy do przodu. Wystarczy teraz tylko chwilę dłużej puścić silnik do tyłu, by ponowne puszczenie go do przodu spowodowało docisk roki. Dłuższe jeszcze puszczenie silnika do tyłu przewija taśmę do tyłu.

    Głowica jest jedna, ale zawiera dwie w swojej obudowie: głowicę kasującą oraz głowicę uniwersalną. Ponieważ przewody prowadzące do głowicy kasującej nie są ekranowane, sugeruje to, że kasowanie odbywało się przy użyciu prądu stałego. Wynika stąd też wniosek, że głowica uniwersalna przy zapisie pracowała też z podkładem prądu stałego. Jest to zrozumiałe, zważywszy, że w sekretarce wystarczy rejestrować pasmo telefoniczne, powiedzmy 300...3400 Hz. Jest więc pod tym względem podobnie, jak w układzie z „Nowoczesnych zabawek”.

    Zmierzyłem parametry elektryczne głowicy. Głowica uniwersalna, zmierzona automatycznym miernikiem RLC E318 produkcji Meratronika ma indukcyjność 40,7 mH, zaś rezystancję 260 Ω.
    Rezystancja zmierzona miernikiem uniwersalnym jest nieco mniejsza: 245 Ω.

    Z kolei głowica kasująca miała indukcyjność 97,7 mH i rezystancję 500 Ω. Zmierzona miernikiem uniwersalnym rezystancja była znów nieco mniejsza: 475 Ω.

    Dla porównania, głowica uniwersalna, stosowana w lampowych magnetofonach szpulowych ZK120 i ZK125 miała parametry:
    -indukcyjność 550 mH ±12% (przy 1kHz)
    -rezystancja uzwojenia 440 Ω ±15%

    W innych lampowych magnetofonach szpulowych, tj. czterościeżkowych ZK140 i ZK145 głowica uniwersalna miała parametry:
    -indukcyjność 900 mH ±15% (przy 1kHz)
    -rezystancja uzwojenia 470 Ω ±20%

    Wniosek z tego był następujący: głowica uniwersalna od sekretarki będzie niezbyt dobrze współpracować z lampą elektronową, zwłaszcza przy odczycie. Chyba, że... włączyć głowicę za pomocą transformatora. Tak się też stało. Wykorzystałem w tym celu transformator mikrofonowy od rozbitego mikrofonu Tonsila MDO IX. Rezystancja cewki uzwojenia pierwotnego tego transformatora ma 45 Ω. Rezystancja uzwojenia wtórnego 2 kΩ. Nieco gorszy okazał się transformator bliżej mi nieznany, którego oporność uzwojenia pierwotnego wynosiła ok. 240 Ω, wtórnego 1200 Ω. Być może jeszcze kiedyś dobiorę coś lepszego.

    Wzmacniacz odczytu i zapisu jest zbudowany na trzech lampach miniaturowych 1Ż24b. Pozwala to oszczędzić na poborze prądu z baterii. Prąd żarzenia tych trzech lamp przy odczycie nie przekracza 45 mA. Jeśli chodzi o pobór prądu anodowego, to prąd anodowy pierwszej lampy wynosi 0,3 mA, drugiej tyle samo, zaś trzeciej około 1 mA. Prądy siatek drugich tych lampy wynoszą odpowiednio: 0,05 mA, 0,05 mA i 0,03 mA.
    Lampowy dyktafon kasetowySCHEMAT...jpg Download (96.9 kB)
    Przy zapisie włącza się dodatkowo wskaźnik wysterowania „magiczne oko” DM70. Głośnik służy wtedy jako mikrofon. Istnieje też możliwość nagrywania z zewnętrznego źródła sygnału. Służą do tego odpowiednie piny gniazdka słuchawkowego typu DIN.

    Transformator głośnikowy trzeba było nawinąć sobie samemu. Posłużył do tego rdzeń i karkas z jakiegoś transformatora zagranicznego. Jego wymiary są tylko niewiele większe od popularnego transformatora Td48 (stosowany był chyba w radiach „Minor”, „Koliber”). Uzwojenie pierwotne zawiera 2850 zwojów drutem 0,08 mm w emalii. Wtórne- 45 zwojów drutem 0,15. Głośnik ma rezystancję 30 omów. Średnica membrany wynosi 7 cm. Małe głośniki 8 omów, a nawet 50 omów, ale niewielkiej średnicy membrany dają gorsze wyniki. Moc wyjściowa jest niewielka- wynosi kilkanaście mW. Wystarcza jednak do wyraźnego odsłuchu. Odsłuch można też prowadzić przez słuchawki.

    Napięcia anodowego (około 54V) dostarcza przetwornica zbudowana na jedynym w układzie tranzystorze 2SD1960 lub 2SD1965. Transformator nawinięty na małym rdzeniu kubkowym zawiera 5 , 7 i 60 zwojów drutem 0,1.

    Zastosowałem staroświecki montaż na łączówki na płytce z rezoteksu. Elementy elektroniczne, nie licząc tylko tranzystora i jednej diody zastosowałem staroświeckie. Przełączniki są późniejsze- zastosowałem typowe izostaty.

    Całość nie ma jeszcze obudowy. W tym względzie czekam na Wasze pomysły. Będzie to też taki sprawdzian, czy to, co napisałem ktoś tak naprawdę przeczyta :D .

    Całkowity pobór prądu z akumulatorka 1,2V nie przekracza 130 mA przy zapisie i około 110 mA przy odczycie (elektronika). Silnik pobiera około 80 mA z 3 baterii złożonej z akumulatorków 1,2V.

    Sporą trudnością okazała się sprawa stabilizatora obrotów. Popularny układ UL1901 produkcji dawnego CEMI wymaga przynajmniej 3,8V napięcia zasilania. Oznacza to, że do zasilania silnika potrzebne by były 4 akumulatorki 1,2V. Chciałem tego uniknąć, tak aby liczba ogniw w całym magnetofonie nie przekraczała 4 (jeden z nich służy do zasilania toru odczytu i zapisu). Skończyło się na użyciu układu uPC 1470. Była to sensowna alternatywa dla ordynarnego potencjometru drutowego, włączonego szeregowo z silnikiem (jak miało to miejsce w układzie z książki „Nowoczesne Zabawki”.

    Pasmo przenoszenia nie powala na kolana. Wystarcza jednak do wyraźnego odtwarzania. Całkowitą charakterystykę przenoszenia, uwzględniającą charakterystykę toru zapisu, odczytu i taśmy przedstawia kolejny, ostatni rysunek.

    Lampowy dyktafon kasetowycharaktery..yka.jpg Download (36.02 kB)


    I to by było na tyle, jak mawiał Jan Tadeusz Stanisławski, „profesor” mniemanologii stosowanej.

    Fajne! Ranking DIY
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
    O autorze
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Offline 
    Specjalizuje się w: technika próżniowa
    AlekZ napisał 1563 postów o ocenie 1417, pomógł 65 razy. Mieszka w mieście Marki. Jest z nami od 2003 roku.
  • Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
  • #2
    spec220
    Poziom 16  
    Witam.

    Ciekawy materiał, oraz ładny kawałek historii.
    Podoba mi się taka hobbistyczna sztuka "upraszczania czegoś" nawet jeżeli w obecnych czasach jest ogólnie nieopłacalna. :)

    Mam takie dwa pytanka.
    -Jaki byłby spodziewany (na oko) łączny pobór prądu tego dyktafonu w przypadku budowy przetwornicy napięcia w oparciu o lampę?
    -Czy istnieje możliwość wykorzystania tego samego transformatorka głośnikowego (nawinięcie dodatkowego uzwojenia) do uzyskania napięcia anodowego?
  • Relpol przekaźniki nadzorczeRelpol przekaźniki nadzorcze
  • #3
    Zbigniew 400
    Poziom 38  
    Pelny szacun dla tej konstrukcji.
    W mlodosci nosilem melodię we dwóch.
  • #4
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Zbigniew 400 napisał:
    nosilem melodię we dwuch.
    A ja we dwoje. A najczęściej sam.
  • #5
    TechEkspert
    Redaktor
    Bardzo podoba mi się sposób przedstawienia tego projektu. Możliwość zrobienia czegoś dla przyjemności, swojego hobby to super sprawa.
    Podejrzewam że elektroniką zaczęliśmy się zajmować w podobnym okresie, jestem ciekawy czy trafiłeś na zestawy "Młody elektronik" lub "terminarze majsterkowicza": https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3684567.html oraz odwiedzałeś bomisy i zurty :)

    Pierwszy magnetofon który dostałem uszkodzony i mogłem rozebrać na części i czegoś się nauczyć to był Kapral B113,
    płytka z transformatorem przez wiele lat służyła jako zasilacz uniwersalny,
    część mechaniczna to była okazja na podpatrzenie wielu rozwiązań,
    tor analogowy przerastał moje możliwości i sporo mnie nauczył.

    Co do obudowy, może zrobić kontrast i wykorzystać druk 3D?

    Od strony formatowania tekstu artykułu proponuję pobawić się:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/obrazki.php?postEditorRequest=1
    większa kontrola nad wyglądem obrazka niż jeżeli jest umieszczony jako załącznik.
  • #6
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    spec220 napisał:

    Mam takie dwa pytanka.
    -Jaki byłby spodziewany (na oko) łączny pobór prądu tego dyktafonu w przypadku budowy przetwornicy napięcia w oparciu o lampę?
    -Czy istnieje możliwość wykorzystania tego samego transformatorka głośnikowego (nawinięcie dodatkowego uzwojenia) do uzyskania napięcia anodowego?


    W rozważanym przypadku do budowy przetwornicy musiałaby zostać wykorzystana lampa gazowana, np. tyratron TG0,1/1,3. Wymagałby jednak prawdopodobnie przynajmniej 12V zasilania "anodowego" i 6,3V 0,6A napięcia żarzenia. Średni prąd anody takiego tyratronu to 0,1A. Tak więc układ musiałby pożerać kilka watów. W jakimś starym "Radioamatorze i Krótkofalowcu" widziałem takie układy. Nie było łatwo taki układ "wystartować".
    Nie widzę możliwości budowy układu, który pozwoliłby transformator głośnikowy wykorzystać do wytworzenia napięcia anodowego.

    Dodano po 31 [minuty]:

    TechEkspert napisał:
    […] jestem ciekawy czy trafiłeś na zestawy "Młody elektronik" lub "terminarze majsterkowicza": https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3684567.html oraz odwiedzałeś bomisy i zurty :) […]

    Co do obudowy, może zrobić kontrast i wykorzystać druk 3D?

    Od strony formatowania tekstu artykułu proponuję pobawić się:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/obrazki.php?postEditorRequest=1
    większa kontrola nad wyglądem obrazka niż jeżeli jest umieszczony jako załącznik.


    Skoro to wątek retrospektywny, cofnę się pamięcią jeszcze bardziej. Prawdopodobnie w 1986 r. dostałem od dziadka dwa radzieckie zestawy "małego elektryka" (jak w załącznikach). Każdy taki zestaw zawierał dzwonek, brzęczyk, silniczek, trzy żaróweczki (zieloną, żółtą, czerwoną), przełącznik 3- pozycyjny, przełącznik "włącz- wyłącz" i chyba przycisk. Była też jakaś mała wanienka, ale nie pamiętam do czego służyła. Możliwe, że był jeszcze magnes i opiłki.

    W 1989 r. dostałem diody LED z wylutów w pracy ojca. Pracował wtedy w ITME i coś było demontowane. Były to małe diody CQYP40A i jakieś zielone 5 mm. Nie wiedziałem, ze trzeba dać rezystor szeregowy, więc szybko je spaliłem. Zestawy unitrowskie pamiętam, ale dostałem je w wersji częściowo zmontowanej. Była to chyba przetwornica do świetlówki, przełącznik fotoelektryczny i migacz.

    Bomisy i Zurty odwiedzałem rzadko. Natomiast w latach 90. odwiedzałem często warszawski Wolumen (mieszkałem niedaleko). W sklepach "Trójka", "Piekarz" czy "Bajan" czasem coś kupiłem, ale nieraz coś dostałem w prezencie :D. Bywało, że były to różne paczki z mieszanką elementów.

    Rozważę druk 3D jako pomysł na obudowę:)
  • #7
    TechEkspert
    Redaktor
    Radzieckie zestawy DIY dostępne były jako odbiorniki AM, coś w tym rodzaju: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2015480.html
    Nie nadawały się do odbioru stacji w Polsce (np. 225kHz), ale po wymianie anteny ferrytowej i kondensatorów do rezonansu uzyskiwało się całkiem dobry odbiornik w kompletnej obudowie.

    W latach '90 jako dzieciak często kręciłem się na wakacjach po Wolumenie, później po WGE, także bardzo możliwe że staliśmy kiedyś w tej samej kolejce u Piekarza, albo na placu ;) gdy nie było metra docierałem tam autobusem (o ile pamiętam 105).

    Teraz zbieg ulic Wolumen i Kasprowicza nieco zmodernizował swój wygląd.
    Dookoła wyrosło metro i wieżowce :)
  • #8
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Pamiętam podobne radia, ale czarne. Co się jeszcze tyczy zestawów, pod koniec 1989 r. lub na początku 1990 r. w Ciechocinku widziałem na wystawie zestaw młodego elektronika. Były to takie jakby klocki. Bardzo chciałem go mieć, ale to marzenie się nie spełniło. Potem (musiało być ze 3-4 lata później) widziałem ten zestaw u kogoś. Nie budził już takiego pożądania. Wszak pierwsze radio na jednym tranzystorze z pomocą ojca zbudowałem nieco wcześniej z części z rozbiórek. Potrzebny rezystor 100 omów był 4-watowy, drutowy. Dziwnie to wyglądało w zestawieniu z małym tranzystorem BC107.

    Pierwszy magnetofon, jakim mogłem się do woli bawić, to lampowy Szmaragd. Produkcja zagraniczna, chyba NRD. Drugi to MK125, który się popsuł. Nie umiałem go wtedy naprawić.
  • #9
    And!
    Admin grupy Projektowanie
    Tak, te radzieckie radia AM były czarne i plastikowa obudowa była wzbogacona metalowymi blaszkami/panelami z malowanymi czarną farbą oznaczeniami (chyba że była to jakaś kolejna wersja). Strojenie najczęściej pokrętło bezpośrednio na kondensatorze strojeniowym, były też wersje ze skalą i sznurkiem.

    Właśnie o takiej obudowie pomyślałem w pierwszej kolejności do dyktafonu (plastik + panel metalowy),
    jednak to co proponujecie z drukiem 3D wydaje mi się ciekawsze (i większe możliwości kształtu obudowy) mimo że kompletnie nie w stylu retro.
  • #10
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Pierwsze radio jakie zrobiłem (w wieku mocno szczenięcym) to była dioda germanowa i antena. Wszystko podłączone do słuchawki wysokoomowej. Grało , ale wtedy jeszcze Raszyn działał... Potem dostałem coś podobnego do tego z linka (#7) ale obudowa był inna - bardziej siermiężna - zapewne jedna z pierwszych wersji tego zestawu (bodajże niebieska). Potem Lampowy wzmacniacz (wzorowany na Bambino) w wersji stereo (!) podłączane do werka gramofonu Ziphona i głośników GDS 31/21/5 15 omów... jak to grało... :)
  • #11
    pawelr98
    Poziom 38  
    Pamiętam, że gdzieś widziałem radio lampowe AM zasilane z baterii 9V.

    Napięcie 30V było generowane w obwodzie heterodyny.
    Po prostu na cewce były nawinięte dodatkowe zwoje będące wydłużeniem uzwojenia anodowego.
    Następnie była dioda prostująca to napięcie.
    Zasilało drugie siatki wyższym napięciem, tak aby wzmocnić emisję lampy dla 9V anodowego.

    A 1Ж24Б mam i to są fajne lampki do zabawy.
    13mA 1.2V żarzenie, już nieźle pracują dla parunastu V anodowego.
  • #12
    And!
    Admin grupy Projektowanie
    @398216 Usunięty maszt w Gąbinie ułatwiał działanie odbiorników "jednodiodowych".

    Co dawały magnetofony szpulowe? Taśma miała szersze pasmo przenoszenia? Czy też zwyczajnie łatwiej było wykonać większe głowice i większą mechanikę magnetofonu?

    Jak w obudowie wyeksponować lampy? Plexi, siatka metalowa?
  • #13
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Magnetofony szpulowe profesjonalne pracowały z szybkością przesuwu 38 i 76 cm/s. Odznaczały się małymi szumami i lepszymi parametrami niż te powszechnego użytku. Było regułą, że posiadały 3 głowice: kasującą, zapisującą i odczytującą. Umożliwiało to odsłuch nagrania "na bieżąco".

    Porównanie magnetofonów szpulowych z kasetowymi nie jest łatwe. Taśmy do kaset były unowocześniane. Do szpul chyba w mniejszym stopniu.

    Możemy dokonać porównania magnetofonu szpulowego z lat 60. i kasetowego z początku lat 70.:

    Z polskich szpulowych magnetofonów powszechnego użytku chyba tylko "Tonette" oferował szybkość 4,76 cm/s. A więc taką, jak magnetofony kasetowe. Dokonajmy więc pewnego porównania:

    Oto parametry magnetofonu "Tonette" :

    -przy prędkości przesuwu 4,76 cm/s pasmo 30...9000 Hz na taśmie LGS.
    Na taśmie ORWO typ CR 30...6000 Hz
    Dynamika zapisu nie gorsza niż 42 dB.

    -przy prędkości przesuwu 9,53 cm/s 30...16000 Hz dla taśmy LGS
    30...12000 na taśmie ORWO typ CR.
    Dynamika zapisu nie gorsza niż 46 dB.

    Nierównomierność przesuwu taśmy mniejsza niż 0,35%.

    A oto parametry magnetofonu kasetowego MK-125, kilka lat młodszego od "Tonette":

    prędkość przesuwu taśmy: 4,7 cm/s
    nierównomierność przesuwu nie większa niż 0,4%
    dynamika nie gorsza niż 40 dB
    pasmo przenoszenia 80...8000 Hz.
  • #14
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    And! napisał:
    Co dawały magnetofony szpulowe?
    Większą dynamikę, szersze pasmo. Co prawda w późniejszych latach gdy magnetofony kasetowe zacząły być coraz bardziej powszechne w sprzęcie audio stosowano różnego rodzaju "wynalazki" pozwalające uzyskać większy odstęp od szumów, czy szersze pasmo, ale mimo to - szpulowe (oczywiście te lepszej klasy! ZK 120 czy nawet 246 do nich nie należały... :) ) miały przewagę - chociażby ze względu na szerszy ślad na taśmie.
    AlekZ napisał:
    Taśmy do kaset były unowocześniane. Do szpul chyba w mniejszym stopniu.
    No, nie powiedziałbym... Po prostu taśmy szpulowe należały do "wyposażenia" grupy sprzętu wyższej klasy (poza wymienionym wcześniej ZetKami) - a ten w Polsce nie był aż tak powszechny (znów poza rodzimymi ZK). Mimo to można było spotkać na rynku taśmy lepsze i gorsze - do tych gorszych na pewno nale żała wspomniana wyż ej przez Kolegę ORWO - wyjątkowo nietrwała łuszczyła się i wyciągała. Tu pod tym względem zdecydowanie lepsze były rodzime Stilony - ale - tylko jeśli chodzi o taśmy szpulowe; te kasetowe były niezwykle kiepskie (w porównaniu do ; najpierw "Pewexowskich" - tu prym wodził moim zdaniem TDK , a potem "rzemieślniczych" składanych i konfekcjonowanych kaset na bazie zachodnich komponentów - np. firma "MAGNA").
    Dużą rolę w ogólnej jakości magnetofonów miały głowice ; te wstawiane do magnetofonów "na kraj" i krajowych modeli z "wyższej" półki mocno się od siebie różniły - "krajowe (produkcji Kasprzaka) były nie dość że kiepsko składane, to wyjątkowo nietrwałe - ścierały się w oczach wręcz. Te z wyższych modeli (przede wszystkim ALPS) były zdecydowanie (kilka klas co najmniej) lepsze - wykonanie było niezwykle precyzyjne, a trwałością przewyższały Kasprzakowskie kilkadziesiąt (!) razy.
    Przykładowo: M8010 po prawidłowym zestrojeniu i wymianie głowicy na ALPS potrafił osiągać pasmo (płaska charakterystyka!) od 7-10Hz do 16-17kHz!!! podczas gdy na krajowej głowicy .... można sobie poszukać i porównać :)
  • #15
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    398216 Usunięty napisał:

    AlekZ napisał:
    Taśmy do kaset były unowocześniane. Do szpul chyba w mniejszym stopniu.
    No, nie powiedziałbym...[…]


    A jednak:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaseta_magnetofonowa

    "Nośnikiem magnetycznym taśmy jest:
    Typ I (normal position, IEC-I, normalna, żelazowa) – „Fe”, tlenek żelaza(III), Fe2O3
    Typ II (high position, IEC-II, chromowa) – „Cr”, tlenek chromu(IV), CrO2
    Typ III (IEC-III, mieszana, chromowo-żelazowa) – „FeCr”, standard używany bardzo krótko w latach 70. XX wieku
    Typ IV (metal position, IEC-IV, metalowa) – „Me”, drobiny metalu, a nie tlenku"

    i dalej:

    "Typ IV
    Jest to szczytowe osiągnięcie, które wymagało pokonania wielu barier technologicznych, szczególnie wobec ryzyka utleniania bardzo aktywnych, gdyż niezmiernie drobnych cząstek metalu i sprowadzenia ich do niemagnetycznej postaci. Zasadniczą zaletą jest skok o +10 dB wysterowalności przy 10 kHz tak, że najbardziej „ostre” nagranie można rejestrować bez potrzeby obniżania poziomu zapisu. Zastosowanie kaset metalicznych z warstwą o koercji większej niż 80 kA/m (1000 Oe) jest ograniczone do urządzeń zaopatrzonych w układy do przełączenia podkładu do wymaganych dużych wartości, jak również kasowania tak twardych magnetycznie warstw."
  • #16
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    AlekZ napisał:
    98216 Usunięty napisał:

    AlekZ napisał:
    Taśmy do kaset były unowocześniane. Do szpul chyba w mniejszym stopniu.
    No, nie powiedziałbym...[…]


    A jednak:
    Pisałem o taśmach szpulowych. Można było dostać kilka - od wspomnianych ORWO poprzez Stilon (w dwóch grubościach 35mikronów i 16 (?) aż do bardziej "zachodnich" Maxell. Te w zdecydowanej większości były na nośniku Fe (chociaż były też z domieszkami (ale to już te najlepsze i rzadko spotykane). O kasetowych nie ma co się rozpisywać - tu wybór był zdecydowanie większy. Nawet wśród krajowych (z tymi MAGNA włącznie). Natomiast Pewex (największy sprzedawca kaset w kraju) oferował co najmniej kilkadziesiąt różnych modeli różnych firm. BASF były np. w kilkunastu chyba rodzajach i odmianach. Podobnie ja TDK, Sony czy Maxell (i wiele innych marek).

    P.S.
    Dane z wiki to jedno ze źródeł wiedzy. Osobiście miałem dość duży dostęp i do magnetofonów i taśm i kaset - wiele z nich (poza Me) miałem okazję gruntownie sprawdzić w praktyce.
  • #17
    pawelr98
    Poziom 38  
    And! napisał:
    @398216 Usunięty maszt w Gąbinie ułatwiał działanie odbiorników "jedno diodowych".


    Obecny też na to pozwala, mieszkam niedaleko i testowałem.
    Działa poprawnie.
  • #18
    Jogesh
    Poziom 28  
    W dzieciństwie miałem w domu magnetofon szpulowy i gramofon Bambino, ale korzystanie wymagało zgody rodziców i nie mogłem rozkręcać (do czasu). Postanowiłem sam zrobić gramofon a następnie magnetofon. Niestety sytuacja finansowa nie pozwalała na kupowanie części, tak więc wszystkie zakupy były ograniczone do minimum. Gramofon wyglądał mniej więcej tak, tyle że w lepszym stanie - mniej zjedzony
    Lampowy dyktafon kasetowy

    Pierwszego magnetofonu fotek nie mam. Głowice znalazłem na ulicy i jak widać po gramofonie jako zwolennik miniaturyzacji chciałem zrobić coś malutkiego. Dlatego zdecydowałem zrobić magnetofon szpulowy na taśmę z kaset. Ponieważ uznałem, że łatwiej zrobić mechanikę szpulowego niż kasetowego. Męczyłem się z mechaniką i ostatecznie magnetofon nie został dokończony.
    Marzenie udało mi się zrealizować dopiero jak miałem 16 lat i już byłem w Indiach. Tutaj były dostępne książeczki dla serwisantów sprzętu i jakieś DIY. Pierwszy magnetofon był na minikasetki na dokładnie takim samym mechanizmie jak u autora tematu. Działał, nagrywał i chyba nawet mam jakieś nagrania. Ale nie doczekał się obudowy. Następny był już na normalne kasety. Udało mi się kupić mechanizm magnetofonowy i znalazłem jakieś drewniane pudełko. Magnetofon miał różne układy. Była wersja mono z nagrywaniem i stereo bez nagrywania.

    Lampowy dyktafon kasetowy

    Lampowy dyktafon kasetowy

    Lampowy dyktafon kasetowy
    Lampowy dyktafon kasetowy

    Później zrobiłem nawet kilka magnetofonów na sprzedaż.
  • #19
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Cieszę się, że podzieliłeś się tym wspomnieniem. Jakie to były lata? Jak rozumiem, stosowałeś też podkład prądu stałego?
  • #20
    Jogesh
    Poziom 28  
    Gramofon to rok zdaje się, że 1995-96. Magnetofon to już 1998. Schemat jednego z układów nagrywania do magnetofonu znalazłem w swoim starym zeszycie. Wysyłam zdjęcie. Podkład prądu stałego. Mam też kilka schematów prostych magnetofonów z rożnych czasopism jak ktoś zainteresowany.
    Lampowy dyktafon kasetowy
  • #21
    Marian B
    Poziom 36  
    To może i ja się pochwalę swoim dokonaniem. Jest to magnetofon kasetowy do zestawu typu wieża. Mechanizm trzy silnikowy, robiony całkowicie własnoręcznie od podstaw. Wykorzystane bardzo mało z kasetowego polskiego magnetofonu, koło zamachowe, rolka dociskowa, głowice, silniki, reszta to dość precyzyjne prace ślusarskie, wykonanie wszelkiego rodzaju dżwigni, elektromagnesów, kółek. Trzeba było wykazać się mechaniką precyzyjną.
    Kolejnym założeniem było wykonanie całego sterowana za pomocą modnych wówczas sensorów dotykowych. Niema tam ani jednego klawisza mechanicznego, za wyjątkiem przycisku kasowania licznika.
    Nawet była możliwość wybierania kolejnych utworów i powtarzania ich. Te małe sensorki (obudowy tranzystorów z układu) w rządku służyły do tego. System wymagał wyrażnych przerw pomiędzy utworami i do tworzenia takich przerw służył specjalny sensor.
    Teraz to jest "romantyczna ruina" od lat leży w piwnicy na półce na widocznym miejscu.
    Lampowy dyktafon kasetowy Lampowy dyktafon kasetowy Lampowy dyktafon kasetowy Lampowy dyktafon kasetowy
    Lampowy dyktafon kasetowy Lampowy dyktafon kasetowy
  • #22
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    A nie myślałeś, by tę "romantyczną ruinę" jednak ponownie uruchomić i pokazać na jakimś filmie możliwości tego sprzętu?
    Byłoby ciekawe zobaczyć też schematy. Tyczy się to też postu wcześniejszego użytkownika, który proponował także załączenie paru schematów.
  • #23
    Marian B
    Poziom 36  
    Odrestaurować raczej się już nie da, zbyt dużo ubytków, schematy też gdzieś się zapodziały. To już więcej niż 40 lat od budowy. Wtedy sporo eksperymentowałem z przerzutnikami na tranzystorach, niema tam układów scalonych cyfrowych. Czasami rozmyślam o tym magnetofonie i wiem co "teraz" zrobił bym inaczej, bez ulegania modzie. Zrezygnował bym z czujników sensorowych na rzecz przycisków krótkiego skoku, było by to znaczne uproszczenia układu. Ale w tamtych latach taka była "moda" na nowoczesność.
  • #24
    thereminator
    Warunkowo odblokowany
    Coś mi świta, że gdzieś w okolicach przełomu lat 80 i 90 opublikowano w Re opis budowy magnetofonu kasetowego z "miękkim" sterowaniem, ale nie pamiętam czy na sensorach czy kontaktronach.
  • #25
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Marian B napisał:
    Odrestaurować raczej się już nie da, zbyt dużo ubytków, schematy też gdzieś się zapodziały […]


    Zapewniam Cię, że da się restaurować sprzęt, którego stan jest znacznie, znacznie gorszy. Bywa, że nie tylko nie ma schematu i instrukcji, ale też nikogo, kto może cokolwiek na temat takiego sprzętu powiedzieć. Czego tam w tej chwili brakuje?

    Dodano po 2 [minuty]:

    [quote="AlekZ"]
    Marian B napisał:
    Odrestaurować raczej się już nie da, zbyt dużo ubytków, schematy też gdzieś się zapodziały […]


    Zapewniam Cię, że da się restaurować sprzęt, którego stan jest znacznie, znacznie gorszy. Bywa, że nie tylko nie ma schematu i instrukcji, ale też nikogo, kto może cokolwiek na temat takiego sprzętu powiedzieć. Czego tam w tej chwili brakuje?

    Jestem też ciekaw, jak to ówcześnie wyszło cenowo. Skąd brałeś podzespoły, na czym się wzorowałeś itd.
  • #26
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    thereminator napisał:
    Coś mi świta....
    Tak. Było coś takiego, ale z tego co pamiętam, "przefajnowane" do tego stopnia, ze trudno raczej się spodziewać, żeby ktoś to złożył i uruchomił w całości.
    Bywały też różnego rodzaju ulepszenia - np. DBX - konia z rzędem temu kto by zmieścił zaprojektowaną tam płytkę w magnetofonie do którego był on dedykowany.
  • #28
    kris8888
    Poziom 32  
    398216 Usunięty napisał:
    And! napisał:
    Co dawały magnetofony szpulowe?
    Większą dynamikę, szersze pasmo. Co prawda w późniejszych latach gdy magnetofony kasetowe zacząły być coraz bardziej powszechne w sprzęcie audio stosowano różnego rodzaju "wynalazki" pozwalające uzyskać większy odstęp od szumów, czy szersze pasmo, ale mimo to - szpulowe (oczywiście te lepszej klasy! ZK 120 czy nawet 246 do nich nie należały... :) ) miały przewagę - chociażby ze względu na szerszy ślad na taśmie.

    Oprócz tego grubsza warstwa magnetyczna i większa prędkość przesuwu taśmy w magnetofonie szpulowym pozwalały na uzyskanie lepszej dynamiki i szerszego pasma zapisywanych sygnałów.
    Marian B napisał:
    To może i ja się pochwalę swoim dokonaniem.

    Pełen szacunek, musiałeś w to włożyć naprawdę mnóstwo pracy i poświęcić sporo czasu. W tle widzę, że stoi nieśmiertelny Mini-4. Też taki jeszcze mam i to w pełni sprawny :D
    Marian B napisał:

    Nawet była możliwość wybierania kolejnych utworów i powtarzania ich. Te małe sensorki (obudowy tranzystorów z układu) w rządku służyły do tego. System wymagał wyrażnych przerw pomiędzy utworami i do tworzenia takich przerw służył specjalny sensor.

    Taki system był stosowany w niektórych magnetofonach japońskich, np. firmy Sharp. Nazywało się to APLD i APPS w ich wykonaniu. Mam jeszcze taki magnetofon na chodzie. Używanie tego niestety wpływało na nieco szybsze zabrudzanie i zużywanie się głowicy, bo w trakcie przewijania była ona cały czas lekko dociśnięta do taśmy.
    Jeśli w Twoim magnetofonie nie ma ani jednego, cyfrowego układu scalonego to naprawdę wielkie uznanie.
  • #29
    Marian B
    Poziom 36  
    AlekZ napisał:
    Jestem też ciekaw, jak to ówcześnie wyszło cenowo. Skąd brałeś podzespoły, na czym się wzorowałeś itd.

    Pracowałem w ZURiT, miałem więc dostęp praktycznie do wszystkiego, oraz dostęp do najnowszych "trendów" bo były szkolenia (gdzie te czasy).
    Asortyment materiałów nie duży, rezystory, kondensatory, tranzystory. Spory kłopot był z LED, trzeba było rozbierać kompletne linijki już nie pamiętam od czego, bo pojedyńczych LED nie mogłem zdobyć.
    Cenowo, to bardzo tanio, ale za to dużo eksperymentowania, kombinowania układów, piłowania blachy, itp. Na przykład pozostało spore doświadczenie w konstruowaniu elektromagnesów na wymiar, "z niczego".
  • #30
    spec220
    Poziom 16  
    Marian B napisał:
    Odrestaurować raczej się już nie da, zbyt dużo ubytków, schematy też gdzieś się zapodziały. To już więcej niż 40 lat od budowy.

    Zawsze można coś odrestaurować po nowemu, i też bez użycia us. Może nawet i lepiej, bo co do strony sterowania to przecież są tanie jak barszcz miniaturowe przekaźniki bistabilne/ mono-stabilne, diody podczerwieni, transoptory itp. Do tego trochę tranzystorów, i naprawdę taką konstrukcję można "ożywić" w nowej odsłonie pamiętając o klasycznym wykonaniu. :)