Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Koronawirus - co robić z oszczędnościami

kosmonauta80 22 Maj 2020 18:08 3978 226
  • #181
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    Bardzo bym chciał byś wytłumaczył które to są puste pieniądze a które "pełne?".
    I jak je rozpoznać.
    Bo to bardzo interesujące:)
    Nie rozpoznasz, które są które, tak jak nie rozpoznasz po wymieszaniu płynów ile z 10 butelek było napełnione wodą a ile spirytusem. Natomiast po mocy wódki stwierdzisz czy jest w niej więcej wody czy spirytusu. :|
    W pewnym uproszczeniu - obecność pustych pieniędzy poznasz po stopniu inflacji. Zero inflacji (w praktyce, inflacja lub deflacja poniżej 0,5%), oznacza że ilość pieniędzy jest zrównoważona z ilością towarów.

    goralpm napisał:
    30 lat temu, w Polsce była hiperinflacja wywołana sztucznie. Przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy
    Ile lat miałeś 30 lat temu: 5, 2 czy minus 15 :?:
    Inflację wywołał związkowcy Solidarności wspólnie z rządzącymi.
    Związkowcy domagali się podwyżek płac. Podwyżki przy braku towarów na rynku oznaczały automatyczny wzrost cen co prowadziło do wymuszenia kolejnych podwyżek płac. Nakręcanie spirali, ucięto przez obcięcie 4 zer i przeciwstawienie się podwyżkom płac rekompensującym wzrost cen. Gdyby zrobiono to wcześniej, wystarczyłoby obcięcie 3 zer, później należałoby obciąć 5 lub 6.
  • #182
    Zbych034
    Poziom 38  
    Dla ścisłości to najpierw doprowadzono do likwidacji inflacji a następnie dokonano wymiany pieniądza w stosunku 1:1 (obcięto 4 zera). Takie cyfry były niewygodne do liczenia (w kalkulatorach brakowało cyfr). Same obcinanie zer nic nie daje.
  • #183
    vodiczka
    Poziom 43  
    Zbych034 napisał:
    Dla ścisłości to najpierw doprowadzono do likwidacji inflacji... Same obcinanie zer nic nie daje.

    Oczywiście masz rację. Źle sformułowałem zdanie, robiąc skrót myślowy. Zamiast:
    vodiczka napisał:
    Nakręcanie spirali, ucięto przez obcięcie 4 zer i przeciwstawienie się podwyżkom płac rekompensującym wzrost cen.
    powinienem napisać:
    Nakręcanie spirali ucięto przez przeciwstawienie się podwyżkom płac rekompensującym wzrost cen a następnie dokonano denominacji złotego.
  • #184
    goralpm
    Poziom 15  
    vodiczka napisał:
    goralpm napisał:
    Bardzo bym chciał byś wytłumaczył które to są puste pieniądze a które "pełne?".
    I jak je rozpoznać.
    Bo to bardzo interesujące:)
    Nie rozpoznasz, które są które, tak jak nie rozpoznasz po wymieszaniu płynów ile z 10 butelek było napełnione wodą a ile spirytusem. Natomiast po mocy wódki stwierdzisz czy jest w niej więcej wody czy spirytusu. :|
    W pewnym uproszczeniu - obecność pustych pieniędzy poznasz po stopniu inflacji. Zero inflacji (w praktyce, inflacja lub deflacja poniżej 0,5%), oznacza że ilość pieniędzy jest zrównoważona z ilością towarów.


    Czyli które w końcu to sa te pełne pieniądze a które puste? Po czym je rozpoznać, ze właśnie te są pełne a właśnie te są puste, jak ich nie możesz rozpoznać to skąd wiesz, ze sa puste lub pełne? A może pół pełne? Lub pół puste?

    Cytat:

    goralpm napisał:
    30 lat temu, w Polsce była hiperinflacja wywołana sztucznie. Przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy
    Ile lat miałeś 30 lat temu: 5, 2 czy minus 15 :?:


    Moją pierwszą pracę zawodową zaczęłam w 1980 roku - jakieś jeszcze pytania? A ile ty masz lat?

    Cytat:

    Inflację wywołał związkowcy Solidarności wspólnie z rządzącymi.
    Związkowcy domagali się podwyżek płac. Podwyżki przy braku towarów na rynku oznaczały automatyczny wzrost cen co prowadziło do wymuszenia kolejnych podwyżek płac. Nakręcanie spirali, ucięto przez obcięcie 4 zer i przeciwstawienie się podwyżkom płac rekompensującym wzrost cen. Gdyby zrobiono to wcześniej, wystarczyłoby obcięcie 3 zer, później należałoby obciąć 5 lub 6.

    Inflację napędza się poprzez nieregulowany wzrost cen, dam ci przykład, bo widzę, ze na temat finansów to reprezentujesz poziom pustego i pełnego pieniądza ale nie wiesz skąd się biorą i czym są.
    Proszę cię, poczytaj czym jest inflacja i jak się ją wywołuje i dla czego - może być wikipedia, ale przeczytaj, bo takie idiotyzmy teraz tworzysz, ze mi już się nie chce dyskutować.
    Jeśli zarabiasz miesięcznie (na przykład) 100 butelek wódki, a za miesiąc zaczniesz zarabiać na 90 butelek, to to jest inflacja czy nie?

    Obcięciem zer (4) ukradziono ludziom oszczędności. Ale też, znając twój poziom znajomości tematu bankowego, nie zajarzysz kiedy , jak i dlaczego.

    ps. Naprawdę napisz ile masz lat, albo kiedy zaczołeś pierwszą pracę zawodową? I czy miałeś coś wspólnego z finansami - bo z tego co piszesz to najmniejszego pojęcia jak to działa nie masz.
  • #185
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    Inflację napędza się poprzez nieregulowany wzrost cen,
    Skoro wzrost cen jest nieregulowany to istnieje również ich nieregulowany spadek. Nie da się napędzać lub spowalniać inflacji w sposób kontrolowany poprzez nieregulowaną zmianę cen.
    goralpm napisał:
    Jeśli zarabiasz miesięcznie (na przykład) 100 butelek wódki, a za miesiąc zaczniesz zarabiać na 90 butelek, to to jest inflacja czy nie?
    Mogę za miesiąc iść na postojowe co nie oznacza wzrostu inflacji. Mogę też otrzymać podwyżkę i zarobię na 110 butelek wódki. Czy to oznacza deflację?

    Dodano po 2 [minuty]:

    goralpm napisał:
    Pisałem by kupić BitCoin?

    .............

    Moją pierwszą pracę zawodową zaczęłam w 1980 roku


    Po drodze zmieniłaś płeć :?:
  • #186
    goralpm
    Poziom 15  
    vodiczka napisał:
    goralpm napisał:
    Inflację napędza się poprzez nieregulowany wzrost cen,
    Skoro wzrost cen jest nieregulowany to istnieje również ich nieregulowany spadek. Nie da się napędzać lub spowalniać inflacji w sposób kontrolowany poprzez nieregulowaną zmianę cen.
    goralpm napisał:
    Jeśli zarabiasz miesięcznie (na przykład) 100 butelek wódki, a za miesiąc zaczniesz zarabiać na 90 butelek, to to jest inflacja czy nie?
    Mogę za miesiąc iść na postojowe co nie oznacza wzrostu inflacji. Mogę też otrzymać podwyżkę i zarobię na 110 butelek wódki. Czy to oznacza deflację?

    Dodano po 2 [minuty]:

    goralpm napisał:
    Pisałem by kupić BitCoin?

    .............

    Moją pierwszą pracę zawodową zaczęłam w 1980 roku


    Po drodze zmieniłaś płeć :?:


    Nie, to autokorektor, nie zwróciłem uwagi.
    Możesz odnieść się do moich pytań? A nie czepiać się literówek.
    Poza tym, napisałeś, ze inflację napędzały związki zawodowe poprzez domaganie się wzrostu wynagrodzeń. Teraz już wiesz, że operowałeś stereotypami, ludzi którzy pojęcia o finansach nie mają.
    Inflacja jest narzędziem, wykorzystywanym w różnych celach. Odpowiednio dobrana inflacja jako narzędzie, może pomóc gospodarce, ale może ją tez zniszczyć, nie ma nic złego w inflacji. Znacznie gorzej by było jak by była deflaca.
  • #187
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    Obcięciem zer (4) ukradziono ludziom oszczędności.
    Ukradziono obcięciem zer czy hiperinflacją? Nie myl skutku z przyczyną, finansisto (lub finasistko) od siedmiu boleści i kryptowaluty ;)
    Za ostatnie oszczędności w złotówkach, kupiłem drzwi do garażu, który wtedy budowałem. Zapłaciłem 42 000 złotych.
    Obcięcie czerech zer nastąpiło dopiero trzy lata później.
    Czy chciałeś by denominowano wynagrodzenia i ceny w sklepach a oszczędnościom zer nie obcinano?
    goralpm napisał:
    Teraz już wiesz, że operowałeś stereotypami, ludzi którzy pojęcia o finansach nie mają.
    Jakimi stereotypami? Albo dodajesz sobie lat albo nie masz pojęcia o tym co się dzialo i czego byłeś naocznym świadkiem ;)
    goralpm napisał:
    Inflacja jest narzędziem, wykorzystywanym w różnych celach. Odpowiednio dobrana inflacja jako narzędzie, może pomóc gospodarce
    Powiem mocniej. Niska inflacja pomaga gospodarce a niska deflacja (o ile nie trwa zbyt długo) też.
  • #188
    goralpm
    Poziom 15  
    vodiczka napisał:
    goralpm napisał:
    Obcięciem zer (4) ukradziono ludziom oszczędności.
    Ukradziono obcięciem zer czy hiperinflacją? Nie myl skutku z przyczyną, finansisto (lub finasistko) od siedmiu boleści i kryptowaluty ;)
    Za ostatnie oszczędności w złotówkach, kupiłem drzwi do garażu, który wtedy budowałem. Zapłaciłem 42 000 złotych.
    Obcięcie czerech zer nastąpiło dopiero trzy lata później.
    Czy chciałeś by denominowano wynagrodzenia i ceny w sklepach a oszczędnościom zer nie obcinano?
    goralpm napisał:
    Teraz już wiesz, że operowałeś stereotypami, ludzi którzy pojęcia o finansach nie mają.
    Jakimi stereotypami? Albo dodajesz sobie lat albo nie masz pojęcia o tym co się dzialo i czego byłeś naocznym świadkiem ;)
    goralpm napisał:
    Inflacja jest narzędziem, wykorzystywanym w różnych celach. Odpowiednio dobrana inflacja jako narzędzie, może pomóc gospodarce
    Powiem mocniej. Niska inflacja pomaga gospodarce a niska deflacja (o ile nie trwa zbyt długo) też.


    Ehhh
    OK, widzę, ze nie ma o czym dyskutować z kimś, kto nie ma pojęcia czym jest inflacja, czym jest pieniądz jak się go kreuje i jak powstaje.
    Jak już napisałem, żyjesz w świecie stereotyp różnej maści ekspertów, którzy na wszystkim się znają. Pusty pieniądz, pełny pieniądz - skąd jak, nie potrafisz tego uzasadnić, najpierw inflację wywołują związki zawodowe które domagają się podwyżek płac, potem już nie, potem już ceny... ale nie ważne.
    Tak czy inaczej, zacznij od poczytania czym są pieniądze i skąd się biorą.
    Nadal nie napisałeś ile masz lat.

    A przy okazji, dam ci łatwą historię do zrozumienia jak powstają pieniądze:
    Przyjeżdża turysta do hotelu, właściciel hotelu mówi: "pokój kosztuje 100 zł" turysta daje 100 i mówi, że idzie obejrzeć pokój.
    W tym czasie hotelarz, leci do rzeźnika i płaci mu 100 zł za mięso, rzeźnik, leci ze 100 do krawca, który mu uszył garnitur, krawiec bierze stówę i leci do hotelu uregulować zaległość za nocleg 100 zł.
    Turysta wraca z oglądania pokoju i mówi, nie nie podoba mi się, i hotelarz oddaje mus stówę.
    Wszyscy zadowoleni, pożyczona na chwilę stówa turysty uregulowała zadłużenia kilku ludzi.
    Kto stracił? Kto zarobił? Czy tu jest pusty pieniądz?
    Naturalnie, łańcuszek możesz rozszerzyć o "n+" zawodów.

    Rozumiesz teraz jak powstają pieniądze?
  • #190
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    tym czasie hotelarz, leci do rzeźnika i płaci mu 100 zł za mięso, rzeźnik, leci ze 100 do krawca, który mu uszył garnitur, krawiec bierze stówę i leci do hotelu uregulować zaległość za nocleg 100 zł.
    Powtarzasz stary żydowski dowcip, ubrany w nowe szaty ;)
    Ja działam tak - biorę swoją emeryturę, którą uczciwie wypracowałem, jadę do Góry Kalwarii na wesele syna kuzyna.
    Po weselu idę spać, wstaję około południa, płacę 120 zł za nocleg w hotelu i wypoczęty wracam do domu.
    Nie interesuje mnie czy tydzień wcześniej w tym pokoju mieszkał krawiec, który uszył garnitur właścicielowi hotelu.
    Dałeś przykład jak pieniądz krąży w gospodarce a nie jak powstaje.
    goralpm napisał:
    Pusty pieniądz, pełny pieniądz - skąd jak, nie potrafisz tego uzasadnić, najpierw inflację wywołują związki zawodowe które domagają się podwyżek płac, potem już nie, potem już ceny... ale nie ważne.
    Dla mnie ważne bo albo nie rozumiesz o czym piszę albo udajesz, że nie rozumiesz. Tę konkretną inflację sprzed 30 lat wywołały związki zawodowe wspólnie z rządzącymi. Nie każdą inflację w dowolnym kraju. Władze związku nie chciały być wywiezione na taczkach przez robotników, którym wcześniej wmówili, że wystarczy obalić komunę a z dnia na dzień będzie żyło się lepiej. Rządzący nie chcieli doprowadzić do sytuacji strajku generalnego w całym kraju i wyjścia ludzi na ulicę. Drukowali pieniądze nie mające pokrycia w towarach.
    Efekt opiszę przykładem równie prymitywnym jak twój.

    Robotnik zadowolony, że dostał wywalczoną podwyżkę, idzie następnego dnia do rzeźnika by kupić 20% więcej produktów niż kupował dotychczas bo wreszcie chce się najeść do syta i beknąć po posiłku. Z podobnym zamiarem jak on, idą inni robotnicy ale rzeźnik nie ma więcej mięsa. W komunie bałby się podnieść cenę by nie siedzieć za spekulację i ci robotnicy, którzy stali dalej w kolejce oglądaliby puste haki. W gospodarce wolnorynkowej podnosi ceny bo skoro robotnik dostał wyższą wypłatę to jest w stanie więcej zapłacić za mięso.
    Powraca równowaga pomiędzy ilością mięsa u rzeźnika a ilością pieniędzy w portfelach kupujących. Robotnicy są wściekli bo za większą wypłatę nadal kupują mało mięsa. Żądają następnej podwyżki i ją otrzymują. Spirala inflacji się nakręca...

    Skoro rozpocząłeś pracę w 1980 roku to byłeś naocznym świadkiem tego o czym piszę o ile wcześniej nie wyjechałeś z kraju.

    P.S. Powstawanie pustego pieniądza ilustruje wiersz Jerzego Jurandota. Poniżej masz link:
    https://www.salon24.pl/u/roblyn/20336,cytat-na-niedziele-z-czego-ludzie-dzis-zyja
  • #191
    goralpm
    Poziom 15  
    vodiczka napisał:
    goralpm napisał:
    tym czasie hotelarz, leci do rzeźnika i płaci mu 100 zł za mięso, rzeźnik, leci ze 100 do krawca, który mu uszył garnitur, krawiec bierze stówę i leci do hotelu uregulować zaległość za nocleg 100 zł.
    Powtarzasz stary żydowski dowcip, ubrany w nowe szaty ;)
    Ja działam tak - biorę swoją emeryturę, którą uczciwie wypracowałem, jadę do Góry Kalwarii na wesele syna kuzyna.
    Po weselu idę spać, wstaję około południa, płacę 120 zł za nocleg w hotelu i wypoczęty wracam do domu.
    Nie interesuje mnie czy tydzień wcześniej w tym pokoju mieszkał krawiec, który uszył garnitur właścicielowi hotelu.
    Dałeś przykład jak pieniądz krąży w gospodarce a nie jak powstaje.


    Jezu. masz jak byk, powstanie pieniądza. Przychodzi gość do banku pożycza 100 zł, te 100 zł krąży po kraju, na koniec gość oddaje te 100 zł do banku i nie ma kasy. Rozumiesz?
    Ja wiem, ze to nie jest łatwe, ale jak już zrozumiesz, to zobaczysz, jak pieniądze sa dmuchane i nigdy - NIGDY - nie odzwierciedlają dóbr materialnych. Bo to jest kreacja pieniądza.
    Teraz ci jeszcze skomplikuję ten, jak piszesz "stary żydowski dowcip".
    Napisałem, ci poprzednio, że nie da się spłacić wszystkich długów, bo każdy dług ma coś co się zwie odsetki. A skoro pieniądze biorą się z długu, to by spłacić odsetki, też trzeba wsiąść pożyczkę.
    Ale ok, nie będę ci dalej mieszać, bo się zgubisz:)

    Cytat:

    goralpm napisał:
    Pusty pieniądz, pełny pieniądz - skąd jak, nie potrafisz tego uzasadnić, najpierw inflację wywołują związki zawodowe które domagają się podwyżek płac, potem już nie, potem już ceny... ale nie ważne.
    Dla mnie ważne bo albo nie rozumiesz o czym piszę albo udajesz, że nie rozumiesz. Tę konkretną inflację sprzed 30 lat wywołały związki zawodowe wspólnie z rządzącymi. Nie każdą inflację w dowolnym kraju. Władze związku nie chciały być wywiezione na taczkach przez robotników, którym wcześniej wmówili, że wystarczy obalić komunę a z dnia na dzień będzie żyło się lepiej. Rządzący nie chcieli doprowadzić do sytuacji strajku generalnego w całym kraju i wyjścia ludzi na ulicę. Drukowali pieniądze nie mające pokrycia w towarach.


    Że co? A możesz jakiś przykład? Bo to co piszesz to jak bym słyszał robotników filozofujących o inflacji pod Hutą Lenina.
    Inflacja powstaje w wyniku podwyżek cen na towary (koszyk towarów jak mam być ściślejszy) Nie pensji.
    Podwyżka pensji jest efektem inflacji. Nie odwrotnie.
    Inaczej ceny powinny już dawno zwariować i sięgnąć miliardów złotych za zapałki, bo prezes banku zarabia takie kwoty, że może całe masarnie wykupić w miesiąc.
    Ja wiem, że ciężko ci to przyjąć, bo cały czas tak ci się wydawało, tak koledzy potwierdzali, ale naprawdę to, ze ludzie mówą, ze 2+2 to 5 nie oznacza, ze tak jest bo większość tak twierdzi.

    Cytat:

    Efekt opiszę przykładem równie prymitywnym jak twój.
    Robotnik zadowolony, że dostał wywalczoną podwyżkę idzie następnego dnia do rzeźnika by kupić 20% więcej produktów niż kupował dotychczas bo wreszcie chce się najeść do syta i beknąć po posiłku. Z podobnym zamiarem jak on, idą inni ale rzeźnik nie ma więcej mięsa. W komunie bałby się podnieść cenę by nie siedzieć za spekulację i ci robotnicy, którzy stali dalej w kolejce oglądaliby puste haki. W gospodarce wolnorynkowej podnosi ceny bo skoro robotnik dostał wyższą wypłatę to jest w stanie więcej zapłacić za mięso.
    Powraca równowaga pomiędzy ilością mięsa u rzeźnika a ilością pieniędzy w portfelach kupujących. Spirala inflacji się nakręca...
    Skoro rozpocząłeś pracę w 1980 roku to byłeś naocznym świadkiem tego o czym piszę o ile wcześniej nie wyjechałeś z kraju.


    Znów mieszasz. Puste haki to nie efekt inflacji. A złego systemu zarządzana. Luk w socrealu. Które skrzętnie wykorzystywali rolnicy.
    Na wsi nigdy nie było kryzysu (nie wiem czy o tym wiesz?) wręcz powstało powiedzenie, ze gdyby nie TV to wieś nie wiedziała by, ze mamy kryzys.
    I teraz wracamy, haki były puste, ale bazary uginały się od nawału szynek, baleronów, schabu, golonek - co chciałeś, to miałeś. Naturalnie w zupełnie innych cenach. Znacznie wyższych niż w sklepach i robotnika często nie było na to stać, bo towary były za drogie. A nie odwrotnie.

    Cytat:

    P.S. Powstawanie pustego pieniądza ilustruje wiersz Jerzego Jurandota. Poniżej masz link:
    https://www.salon24.pl/u/roblyn/20336,cytat-na-niedziele-z-czego-ludzie-dzis-zyja


    Nie interesuje mnie tego typu poezja, ja Prawo Bankowe znam ze szkoły:)
    Doprawdy nie bierz jakiegoś wierszyka za naukę czym jest pieniądz.
  • #192
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    nie da się spłacić wszystkich długów, bo każdy dług ma coś co się zwie odsetki. A skoro pieniądze biorą się z długu, to by spłacić odsetki, też trzeba wsiąść pożyczkę.
    Ktoś kto bierze kolejną pożyczkę po ty by spłacić poprzednią, na końcu spotyka się z komornikiem.
    Można wziąć pożyczkę na procent a dzięki poczynionym inwestycjom wyprodukować towary o wartości znacznie przekraczającej dług+odsetki. Można też wpadać w coraz głębsze zadłużenie. Nie każdy nadaje się do robienia interesów. :cry:
    goralpm napisał:
    Jezu. masz jak byk, powstanie pieniądza. Przychodzi gość do banku pożycza 100 zł, te 100 zł krąży po kraju, na koniec gość oddaje te 100 zł do banku i nie ma kasy. Rozumiesz?
    Rozumiem, że twoim zdaniem nie było pieniędzy dopóki nie zaczęto udzielać kredytów ;)
    Może i uczono cię bankowości ale nie nauczono myśleć logicznie.
    goralpm napisał:
    Znów mieszasz. Puste haki to nie efekt inflacji.
    Gdzie napisałem, że to efekt inflacji? Przeczytaj powtórnie moje słowa a jeżeli nadal upierasz się przy swoim zdaniu to zacytuj to co cię upoważniło do wyciągnięcia takiego wniosku.
    goralpm napisał:
    Znacznie wyższych niż w sklepach i robotnika często nie było na to stać, bo towary były za drogie.
    Ty o czasach PRL a ja o czasach po PRL. Napisałem wyraźnie:
    vodiczka napisał:
    W komunie bałby się podnieść cenę by nie siedzieć za spekulację i ci robotnicy, którzy stali dalej w kolejce oglądaliby puste haki. W gospodarce wolnorynkowej podnosi ceny bo skoro robotnik dostał wyższą wypłatę to jest w stanie więcej zapłacić za mięso.
    goralpm napisał:
    Inaczej ceny powinny już dawno zwariować i sięgnąć miliardów złotych za zapałki, bo prezes banku zarabia takie kwoty, że może całe masarnie wykupić w miesiąc.
    Uczyli cię, uczyli i niczego nie nauczyli. Daj każdemu najemnemu pracownikowi w Polsce, wynagrodzenie równe tylko 20% wynagrodzenia prezesa banku i zobaczysz jak ceny pójdą w górę. Czyżbyś nie zauważył, że 500+ spowodowało szybki koniec deflacji i pojawienie się inflacji o której niektórzy zdążyli zapomnieć? Co było pierwsze? Nominalny wzrost dochodu rodzin czy wzrost cen koszyka towarów?
    goralpm napisał:
    Doprawdy nie bierz jakiegoś wierszyka za naukę czym jest pieniądz.
    Chyba brak ci poczucia humoru skoro nie potrafisz go dowcipnie skomentować i posądzasz mnie, że na podstawie tego wierszyka usiłuję poznać czym jest pieniądz. Jeżeli tylko jeden klient nie zapłaci panu Konopce za smoking to co prawda krawiec nieco uszczupli swoje dochody ale hodowca owiec nawet tego nie odczuje.
  • #193
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    Forum elektryczne, a tu wypowiedzi samych asów ekonomii, obok sama profesura medyczna.
    To wygląda mniej więcej tak jakby na forum ekonomicznym była prowadzona rozmowa o prądzie.
    -Mnie wczoraj pier...nął prąd.
    -Z czego ?
    -No z druta.
    -A może z przewodu albo kabla ?
    -Chyba z druta bo mnie jeszcze boli.
    -Bo z kabla to by Cię już nie bolało.
    -Z kabla tak, ale to było z druta.
    Ktoś się wtrąca do dyskusji.
    -Ale z przewodu podobno jest najgorzej, tak mówił znajomy brata szwagra.
    -No co Ty, jakby to było z przewodu to by go już zabiło.
    Itd, itd, itd, itp, itp, itp można tak napisać 424234 postów które są merytorycznie tej wartości co ten przykład o prądzie.
    Ekonomia, medycyna, elektryczność to dziedziny bardzo skomplikowane i wystarczy być specem w jednej z nich, na pozostałych dwóch niech znają się inni. Ale tu elektroda - sami geniusze nauk, co jeden to lepszy, a wiedza zaczerpnięta dziurawymi dłońmi z wujka "gogle".
    Uczyłem się ekonomii w sumie dwa lata, coś tam wiem, ale wiem jedno - że na temat ekonomii mam bardzo małą wiedzę (jeszcze mniejszą na temat medycyny) i dlatego staram się w tej dziedzinie nie zabierać głosu, a jeżeli już to każde zdanie zaczynam od "wg mnie" lub "moim skromnym zdaniem".
    Jeżeli któryś z dyskutantów w tym temacie ma dyplom ukończenia akademii lub uniwersytetu ze specjalnością ekonomia to BARDZO PRZEPRASZAM.
  • #194
    Bartusjusz
    Poziom 24  
    Aleksander_01
    A co gdy dwóch lekarzy proponuje sprzeczne terapie?
    Co gdy politycy z USA twierdzili, że wolny rynek jest właściwą drogą a ci ze ZSRR że marksizm?
    Życie nie jest takie proste a ponieważ dyplom wiele nie gwarantuje, jedni analizują argumenty fachowców by wybrać właściwego, drudzy kierują się opinią, a trzeci ceną i każda filozofia może być właściwa dla kogoś. Wydaje mi się, że wśród inżynierów logika jest częstszą umiejętnością niż "skille miękkie".
  • #195
    vodiczka
    Poziom 43  
    Vademecum polskiej "ekonomii" w kontekście koronawirusa i denominacji sprzed trzydziestu lat.
    Pół żartem pół serio ale jeżeli okaże się serio to będzie nieciekawie.
    Może ten tekst wyjaśni mojemu adwersarzowi, koledze goralmp, że istnieją puste pieniądze ;)

    "Chcesz być milionerem? To nic trudnego. Wystarczy zaufać władzy.

    Już przecież to przerabialiśmy. Kiedyś takie banknoty każdy nosił w swoim portfelu.

    W 1970 r. średnie wynagrodzenie wynosiło 2 235 zł. Byliśmy wtedy biedni. Chleb kosztował 2,50 zł.

    W roku 1994 byliśmy już milionerami. Średnie wynagrodzenie wynosiło wtedy 5,3 mln zł.

    Tylko dlaczego znów byliśmy biedni? Ponieważ chleb kosztował już 7,4 tys. zł.

    Potem była denominacja i historia zaczęła się od początku.


    Chleb kosztował już tylko 0,62 zł, ale nadal byliśmy biedni.

    Dlaczego? Przecież ciężko pracowaliśmy.

    Dlatego, że niewolnictwo nigdy nie zostało zniesione, ono przybrało tylko inną formę.

    Dzisiaj jest najlepszy moment żeby to zrozumieć.

    Ten post podzielę na dwie części. Jeśli ktoś próbując przebrnąć przez część I stwierdzi, że właśnie przepalają mu się zwoje w mózgu, niech od razu przejdzie do części II, zanim zrezygnuje z czytania całości.

    Część I.

    Rząd ogłosił, że w najbliższym czasie obdarzy polskie przedsiębiorstwa zawrotną kwotą 100 mld zł, w celu ratowania gospodarki.

    Skąd rząd weźmie te pieniądze, skoro w budżecie ich nie ma?

    Istnieją co najmniej trzy sposoby, żeby zdobyć pieniądze – można je zarobić, można je pożyczyć, albo można je ukraść.

    Rząd postanowił pójść tą trzecią drogą.

    W tym celu Polski Fundusz Rozwoju wyemituje obligacje na kwotę 100 mld zł., gwarantowane przez państwo. Obligacje te zostaną skupione przez banki komercyjne, od których następnie odkupi je Narodowy Bank Polski.

    Czyli ostatecznym wierzycielem PFR zostanie NBP, a banki komercyjne poprzez przepływ pieniądza zainkasują gwarantowane zyski. Tak więc wszystko zostanie w rodzinie i właściwie nikt nikomu nie będzie nic winien, bo kasa będzie się zgadzać.

    Co prawda w księgach rachunkowych PFR powstanie zobowiązanie, ale wobec swoich, więc później się to umorzy.

    Dlaczego tworzy się takie kombinacje i po prostu rząd nie pożyczy pieniędzy od NBP?

    Dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszy to art. 220 ust. 2 Konstytucji RP, który zabrania przewidywania w ustawie budżetowej pokrywania deficytu budżetowego poprzez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.

    Drugim powodem jest próba ukrycia rzeczywistego długu publicznego.

    Ponieważ faktycznie pieniądze do przedsiębiorców popłyną z PFR a nie z budżetu. Wcześniej zostaną wykreowane przez banki komercyjne.

    Po co się tak kombinuje? Po to, żeby premier Morawiecki nadal mógł się chwalić zrównoważonym budżetem pomimo kryzysu, co będzie fikcją, ale w kwitach wszystko będzie się zgadzać.

    Odbywa się tutaj właśnie kreatywna księgowość na najwyższym poziomie. Czyli wszyscy kłamią zgodnie z prawem.

    Gdzie tutaj jest kradzież, o której pisałem na początku, skoro wszystko jest zgodne z prawem?

    O tym właśnie będzie część II.

    Część II.

    Jeśli zrozumiałeś część I to znaczy, że należysz do 1% społeczeństwa i jesteś ekonomistą, albo przynajmniej pasjonatem ekonomii.

    Jeśli nie zrozumiałeś tego o czym jest część I, to znaczy że należysz do 99% społeczeństwa i jesteś zupełnie normalnym obywatelem, bo nie każdy musi mieć doktorat z ekonomii albo być głównym księgowym.

    Żadnej władzy nie zależy na tym żeby obywatele rozumieli jej działalność finansową, ponieważ następnego dnia wszyscy by wyszli na ulice. Dlatego w szkołach nie uczy się podstaw ekonomii.
    W szkołach wychowuje się posłusznych obywateli.

    Właśnie dlatego tak bardzo się to wszystko komplikuje, żebyś niczego z tego nie zrozumiał i wtedy przyjmiesz bezkrytycznie wszystko co ci wmówi władza.

    Żeby pojąć co się obecnie dzieje w tym kraju, trzeba zrozumieć na czym polega funkcja pieniądza na przykładzie chłopa i krowy.

    Jeśli chłop wykonał ciężką pracę, to za tę pracę mógł dostać krowę. Krowę mógł doić i mleko zamieniać na inne dobra.

    Trudno jednak zamienić krowę na większą ilość mniej wartościowych dóbr, więc ludzie wymyślili pieniądze.

    Za wykonaną pracę mógł więc chłop dostać pieniądze, za które mógł kupić albo krowę, albo mleko, albo inne dobra.

    Krowę trudno jest podrobić ale pieniądze znacznie łatwiej. Tak więc kiedy pojawiły się pieniądze, pojawili się też ich fałszerze.

    Dotychczas, żeby posiadać określone dobra, trzeba było wykonać określoną pracę. Kiedy fałszerze zaczęli podrabiać pieniądze, mogli na tym samym rynku nabywać różne dobra nie wykonując żadnej pracy. Wystarczyło, że mieli fałszywe pieniądze.

    Kogoś takiego nazywamy dzisiaj pasożytem.

    Czyli, jeśli ktoś się bogacił nie wykonując żadnej pracy, to oznaczało, że inni uczestnicy rynku musieli jeszcze ciężej pracować, żeby utrzymać fałszerzy pieniędzy, czyli pasożytów.

    Jeśli fałszywych pieniędzy jest coraz więcej, to zaczynają wypierać pieniądze prawdziwe. To z kolei oznacza, że ludzie uczciwie pracujący muszą pracować coraz ciężej, ponieważ mają na utrzymaniu coraz większą liczbę pasożytów. Dlatego, że większość dóbr, które powstają dzięki ich pracy trafia do oszustów, natomiast im pozostaje tylko niewielka część.

    Pieniądz fałszywy miesza się na rynku z pieniądzem realnym i dlatego w pewnym momencie nie można ich odróżnić i wszyscy są przekonani, że wszystkie są prawdziwe.

    Jak to się ma do obecnej sytuacji w Polsce?

    Polski Fundusz Rozwoju jest spółką akcyjną, której właścicielem jest skarb państwa, ale nie jest jednostką budżetową, czyli jej długi nie obciążają budżetu państwa.

    PFN emituje obligacje wartości 100 mld zł, chociaż nie posiada majątku wartości 100 mld zł.

    Jeśli więc te obligacje sprzeda bankom, to znaczy że pieniądze, które otrzyma od banków są „pustymi” pieniędzmi, ponieważ nie stoi za nimi żadna realna wartość, żadna praca ani żaden realny majątek, który jest efektem wykonanej pracy.

    Nazywając rzecz po imieniu są to fałszywe pieniądze, które trafią na polski rynek. Ponieważ nikt tych pieniędzy nie zarobił.

    Jeśli więc otrzymasz wypłatę, to część z tych pieniędzy będzie fałszywa.

    Na przykład - jeśli na rynek trafia 20% fałszywych pieniędzy w stosunku do ilości, która jest w obiegu, to z 5 000 zł. wynagrodzenia, które otrzymasz, 1000 zł, będzie fałszywe.

    Czyli za kwotę 5 000 zł. będziesz mógł nabyć dobra, za które dotychczas płaciłeś tylko 4 000 zł.

    To zjawisko nazywa się inflacją.

    Czyli jeśli ty podrobisz pieniądze, to będzie to fałszerstwo. Jeśli rząd sfałszuje pieniądze, nazywa się to inflacją.

    Jedno i drugie jest jednak tym samym.

    Większość ludzi się temu nie dziwi uznając, że takie są prawa ekonomii, której jednak nie znają.

    Problem w tym, że rynek potrzebuje czasu, żeby uruchomić mechanizmy inflacyjne. To może potrwać kilka miesięcy albo dłużej. Kiedy zaczniesz zauważać, że potrzebujesz więcej pieniędzy, żeby żyć na poprzednim poziomie, twój umysł już wtedy nie będzie kojarzył skutku z przyczyną.

    Wtedy pobiegniesz do pracodawcy po podwyżkę i będziesz się cieszył, że jesteś bogatszy gdy w rzeczywistości jest to tylko złudzenie, gdyż tak naprawdę, to tylko powróciłeś do poziomu materialnego, w którym już kiedyś byłeś.

    Taka finansowa fatamorgana.

    Weź kalkulator i policz. Kalkulator nie kłamie. Umysł tak.

    Nie należy winić za to pracodawcy, bo to nie on sfałszował pieniądze. On również padł ofiarą oszusta.

    To jest przestępstwo doskonałe, kiedy kradnie się dając.

    Takiej historii nikt nie przeczyta nawet w najlepszej powieści kryminalnej..

    Co się dzieje dzisiaj? Dzisiaj niewolnicy biją pokłony swojemu panu, który rzuca im pieniądze, nie zdając sobie sprawy, że w rzeczywistości on ich w ten sposób okrada.

    Co się stało z waszymi pieniędzmi? Wczoraj przecież jeszcze były. Dzisiaj zostaliście bez pieniędzy i bez możliwości ich zarabiania. Nikt się temu nie dziwi?

    Ktoś wam zabrał realne pieniądza a w zamian dostaniecie fałszywe. Rachunek będzie się zgadzał a wy nadal niczego nie będziecie rozumieć.

    To się właśnie teraz odbywa.

    Niemcy w ciągu dwóch dni wypłacili pieniądze przedsiębiorcom.

    Dlatego, że je mieli. Realne pieniądze, które gromadzili w czasie koniunktury jako rezerwę na trudne czasy. To były pieniądze tych, którzy je otrzymali, ponieważ to oni je zarabiali i płacili podatki. To są prawdziwe pieniądze, które są efektem ich pracy.

    Dlaczego nasz rząd tego nie zrobił? Bo musi je dopiero podrobić a to zajmuje trochę czasu.

    Niemcy nie będą mieć inflacji, ponieważ ich pieniądze są prawdziwe.

    Nasze dopiero się produkują, bo te które zarobiliśmy zostały przejedzone i przehulane.

    Nikt nie pyta co rząd zrobił z pieniędzmi, które zabierał jako podatki?

    Niedługo Morawiecki znów wyjdzie na mównicę i powie, że wszyscy będą musieli ponieść ciężar tego kryzysu. To znaczy, WY wszyscy. Nie ONI wszyscy. Wmówi wam, że niedługo potem będziecie milionerami. Będzie miał rację. Zapomni tylko dodać, że będziecie jeszcze bardziej biedni.

    Kto jest złodziejem?

    Wystarczy sprawdzić, kto się będzie bogacił wtedy, kiedy inni będą biednieć.

    Zajrzyjcie do majątków banksterów, polityków i ich rodzin i innych cwaniaków w nimi powiązanych.

    Może wtedy ktoś zrozumie, że milioner nigdy nie będzie dbał o majątek biedaka, bo gdyby tak było, to by się z nim podzielił i wtedy nie byłby już milionerem.

    Znów bogaci będą tanio kupować działki i inne nieruchomości, które będą im sprzedawać biedni. Następnie za 10 lat biedni odkupią je od bogatych po znacznie wyższych cenach i historia się powtórzy. Wtedy zacznie się kolejny kryzys."

    Ryszard Tutko
  • #196
    goralpm
    Poziom 15  
    vodiczka napisał:
    Vademecum polskiej "ekonomii" w kontekście koronawirusa i denominacji sprzed trzydziestu lat.
    Pół żartem pół serio ale jeżeli okaże się serio to będzie nieciekawie.
    Może ten tekst wyjaśni mojemu adwersarzowi, koledze goralmp, że istnieją puste pieniądze ;)


    Skoro wiedzę czerpiesz z jakiś wierszyków to czego oczekujesz?
    Napisałem ci, przejrzyj, choć pobieżnie Prawo Bankowe.
    A nie jakieś satyry czy Alternatywy.
    Zresztą, z mojej strony to koniec tematu, bo jak można dyskutować z kimś, kto za prawo, naukę uznaje wierszyk?
    Naprawdę masz zerową wiedzę na temat banków, finansów. Masz wiedzę z kabaretów, wierszyków i towarzystwa działkowego:) Więc wybacz, ale w kwesti bankowości nie powinieneś zabierać głosu, a jedynie pytać.
  • #197
    Bartusjusz
    Poziom 24  
    Goralpm
    Towar jest wart tyle ile kupujący jest gotów za niego zapłacić. Jeśli pszenica obrodzi bardziej niż zwykle to jej cena zmaleje. Jeśli pieniądz obrodzi(np. dodrukowany), to i jego wartość zmaleje.
  • #198
    goralpm
    Poziom 15  
    Bartusjusz napisał:
    Goralpm
    Towar jest wart tyle ile kupujący jest gotów za niego zapłacić. Jeśli pszenica obrodzi bardziej niż zwykle to jej cena zmaleje. Jeśli pieniądz obrodzi(np. dodrukowany), to i jego wartość zmaleje.


    OK, to ile jesteś w stanie zapłacić za pieniądz i czym? Jak pieniądz obrodzi?

    Pisałem już, pieniądze są na rynku w wyniku kredytu. Każdy nowy kredyt (bez względu czy wzięty przez osobę czy państwo) to nowe pieniądze na rynku. Spłata kredytu usuwa te pieniądze z rynku. Jak więc banki zaczną rozdawać kredyty, to tak, pojawi się więcej pieniędzy, ale jak przestaną i zaczną nawoływać na ich spłatę, to będzie kryzys. Bo nie będziesz mieć z czego pokryć odsetek, na które musisz pożyczyć. Wówczas pojawi się problem z budżetem, z płacami budżetówki, z wydatkami. Wówczas rząd tnie koszty, by uzbierać pieniądze na zwrot pożyczek.
    Objawia się to tym, ze udzie maja coraz mniej kasy, rosną ceny (inflacja).
    Ubożeje społeczeństwo.
    Tak się stało w 2008 roku. Kiedy to banki przestały "rozdawać" kredyty. Przez co zmniejszyły ilość pieniędzy w obiegu. Naturalnie za dużo tez nie może być, tak banki sterują kryzysami i hossami.
    FED - zapowiedział, że da tyle kasy ile będzie potrzeba w walce z Covid-19 i jej skutkami. Oznacza, to, ze będzie udzielać rządowi pożyczek ile będzie potrzeba.
    A pożyczka to nic innego jak obietnica, obietnica spłaty plus odeski.
    Rząd inwestuje pieniądze, tworzy nowe miejsca pracy, tworzy infrastrukturę, przez co zwiększa się tak zwana gospodarka, rośnie wzrost gospodarczy, ludzie zarabiają, płaca podatku, kupują, konsumują... rząd ma z czego oddać (ale podatki to nie jedyne aktywa jakie rząd posiada).
    Itd, itp.
    Tak to w telegraficznym skrócie funkcjonuje.
    Budget państwa ma się nijak do budżetu domowego czy nawet najpotężniejszej korporacji na świecie, to zupełnie inne nie powiązane ze sobą mechanizmy.
    Ludzie często to mylą i porównują jak działa ich budżet w domu z państwowym. Przez co majka trudności ze zrozumieniem.

    Wracając do zboża, dziś są możliwości magazynowania zboża, więc można ceny sztucznie sterować.

    ps. Pieniądze, nie są odzwierciedleniem wartości towarów w państwie (a co z usługami?) Pieniądze są środkiem płatniczym. Wygodną wymianą.
  • #199
    Bartusjusz
    Poziom 24  
    Goralpm
    Rząd inwestuje pieniądze, tworzy nowe miejsca pracy, tworzy infrastrukturę, przez co zwiększa się tak zwana gospodarka, rośnie wzrost gospodarczy, ludzie zarabiają, płaca podatku, kupują, konsumują... rząd ma z czego oddać (ale podatki to nie jedyne aktywa jakie rząd posiada).

    Dawniej ZSRR tak robił a USA nie, dlaczego USA rozwijało się szybciej?
  • #200
    jaskiniowiex
    Poziom 17  
    Śledząc troszkę wiadomości, bardziej wycieki bo takie Tvp to dno, to można by powiedzieć że ta ( banda małp z wiejskiej ) już roztrwoniła wszystko . Na przekręty i tak dalej . Do końca roku jeszcze daleko . Przecież wszystko świeci pustkami galerie, sklepy. Oprócz supermarketów. Dzisiaj w Rybniku prawie pustki, kiedyś nie dopomyślenia. Jak w Raciborzu otworzyli galerię w Auchanie z dziewczyną zrobiłem zakupy życia w jednym ze sklepików. Takie były przeceny. A kobieta za kasą szczęśliwa że hej i jeszcze gratisów dorzuciła. Wegetować to wszystko może do pewnego momentu. Ludzie nie mają pieniędzy lub boją się je wydawać. Także na czym zarobią małpki z wiejskiej ??. Podatki, podatki. Ale najważniejsze że na propagandę kasa była i dla rydzyka oraz na opłacenie policji , ale przypuszczam że coraz więcej ludzi się zdenerwuje. Nic nie wróci do stanu przed !!!! . Jedni będą rąbać mln na przekrętach, a jedni biedować . Raczej źle się to skończy. Takiej zapaści nigdy jeszcze nie było w tym patologicznym światku.
  • #201
    goralpm
    Poziom 15  
    Bartusjusz napisał:
    Goralpm
    Rząd inwestuje pieniądze, tworzy nowe miejsca pracy, tworzy infrastrukturę, przez co zwiększa się tak zwana gospodarka, rośnie wzrost gospodarczy, ludzie zarabiają, płaca podatku, kupują, konsumują... rząd ma z czego oddać (ale podatki to nie jedyne aktywa jakie rząd posiada).

    Dawniej ZSRR tak robił a USA nie, dlaczego USA rozwijało się szybciej?


    ?
    A jak robi USA?

    A przy okazji, ZSRR to jeszcze mały pikuś, zobacz na Chiny! niecałe 100 lat temu, był to kraj rodem wzięty ze średniowiecznego feudalizmu, kraj, który miał być podzielony przez 6 państw na swoje dominia. Dzięki socjalizmowi w niecałe 70 lat są drugą potęgą na świecie.
    Zresztą ZSRR - jak by nie patrzeć, pierwsi wystrzelili sztuczny obiekt w kosmos, pierwsi wystrzelili człowieka w kosmos... Wygrali II Wojnę Światową, Zbudowali całe systemy zapór wodnych, unowocześnili rolnictwo, zbudowali tysiące linii kolejowych... No ale pewnie masz rację, co USA to USA.
    Czekam więc na objaśnienie, jak robi USA?
  • #202
    drobok
    Poziom 32  
    W kapitaliźmie masz powód by pracować ciężej - dzięki temu się dorobisz, poprawisz swój status (i będziesz płącił więcej podatków). W socjaliźmie nie dość że nie ma sensu pracować ciężej (bo dużo więcej ci z tego nie przyjdzie, będziesz musiał oddać na nierobów, albo na elity (pociotki polityków etc)) to jeszcze jest duże prawdopodobieństwo że nieróbstwo będzie lepszym wyborem, bo masz niewiele mniej za nic nie robienie. Bogata jest nieliczna grupka przy władzy, a reszta narodu bieduje.
    Popatrz choćby na to co chcą zrobić teraz, po co mam szukać roboty jak dostanę bodaj 100zł mniej niż minimalna krajowa przez pierwsze trzy miesiące nic nie robienia ? :) Tak samo z 500+, nie opłaca im się pracować legalnie bo jak dostaną robotę to pracują i zyskają niewiele więcej tracąc czas na pracę. Tacy nic nie wpłacają do budżetu, tylko z niego biorą (włącznie z opieką medyczną), dzięki rozdawnictwu państwo się nie bogaci wcale. To jest dobre tylko powyżej jakiegoś progu, który np osiągneli niemcy. Propaganda, że my też tak możemy nic nie da, bo nas na to nie stać a banda idiotów rozdająca kasę kradnąc kasę reszcie (poprzez inflację) nic nie zdziała.
  • #203
    Bartusjusz
    Poziom 24  
    Goralpm
    A jak robi USA?

    Mówiłem o epoce w której istniał ZSRR, to co robi USA dziś oceni historia w następnym pokoleniu.
    Chiny się rozwinęły, gdyż odeszły od komunizmu, zostawiły tylko nazwę.
  • #204
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    Skoro wiedzę czerpiesz z jakiś wierszyków to czego oczekujesz?
    Wiedzy nie czerpię z wierszyków o czym napisałem wcześniej ale te wierszyki dość dobrze opisują rzeczywistość.
    goralpm napisał:
    OK, to ile jesteś w stanie zapłacić za pieniądz i czym? Jak pieniądz obrodzi?
    Jak to czym? towarami/usługami, które sprzedasz za pieniądze. Zauważ że praca też jest towarem a cena pracy zależy m.in. od popytu na pracowników.
    Przy nierównowadze pomiędzy pieniędzmi i towarami (nadmiar pieniędzy) sprzedasz mniej towaru by uzyskać tę samą ilość.
    Tak samo jest w drugą stronę, nadmiar towarów powoduje że za te same pieniądze kupisz więcej.
  • #205
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    goralpm napisał:


    Zresztą ZSRR - jak by nie patrzeć, pierwsi wystrzelili sztuczny obiekt w kosmos, pierwsi wystrzelili człowieka w kosmos... Wygrali II Wojnę Światową, Zbudowali całe systemy zapór wodnych, unowocześnili rolnictwo, zbudowali tysiące linii kolejowych... No ale pewnie masz rację, co USA to USA.
    Czekam więc na objaśnienie, jak robi USA?

    Ton niczym wykład w WUML. Masz rację, sowiety zaczynały na łopacie a skończyły na bombie atomowej, wygrali wojnę też fakt, zawracali rzeki, osuszali jeziora, ale jest jedno małe ale.....ale jakim kosztem.
    I szkoda dyskusji bo to nie ma sensu, a dam taki przykład
    -Ile pracujesz na nowego mercedesa
    -no tak około półtora roku.
    -To ja niestety muszę dwa lata oszczędzać, do tego żona nie pracuje, przez dwa lata nie byliśmy na wczasach, córka studiuje w Warszawie , pomagam jej.
    -Tzn u mnie jest tak, ja pracuję żona pracuje, dzieci już zaczęły pracować, do tego teść oddaje 3/4 emerytury, babki dają po 1/2 emerytury. Mięsa nie jemy bo drogo, kąpiemy się raz na tydzień itd.
    Tak się ma mniej więcej gospodarka USA i byłych sowietów.

    Gwarantuję Ci jedno, że nigdy byś nie chciał być w tej "oazie szczęścia i dobrobytu" między 30 a 59 rokiem, a później też nie wiele się zmieniło.
  • #206
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    Pisałem już, pieniądze są na rynku w wyniku kredytu. Każdy nowy kredyt (bez względu czy wzięty przez osobę czy państwo) to nowe pieniądze na rynku. Spłata kredytu usuwa te pieniądze z rynku.
    Te nowe pieniądze są puste :) Spłata kredytu usuwa pusty pieniądz i równowaga pieniądz/towar zostaje zachowana.
    Możesz z pogardą odnosić się do wierszyków, które ci prezentuję ale odpowiedz co się stanie gdy 80% potencjalnych kredytobiorców weźmie przysłowiowy smoking na kredyt i nie spłaci kredytu? Ograniczając problem do Polski możesz przyjąć, że wartość kredytu na smoking to wartość kredytu zaciągniętego przez statystycznego Polaka. Pomiń kredyty zaciągnięte przez firmy/organizacje, samorządy i budżet państwa.

    goralpm napisał:
    Pieniądze, nie są odzwierciedleniem wartości towarów w państwie (a co z usługami?)

    Usługa jest towarem i praca też jest towarem. Kwestia nazewnictwa.
    W sytuacji gdy pieniądze nie odzwierciedlają wartości towarów w państwie, efekt końcowy zależy od tego czy tych pieniędzy jest zbyt dużo czy zbyt mało.
  • #207
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    vodiczka napisał:

    Usługa jest towarem i praca też jest towarem.

    Dokładnie, nawet myśl jest towarem. USA więcej zarabia na sprzedaży "łindołsa" niż na eksporcie węgla.
  • #208
    vodiczka
    Poziom 43  
    goralpm napisał:
    Tak się stało w 2008 roku. Kiedy to banki przestały "rozdawać" kredyty. Przez co zmniejszyły ilość pieniędzy w obiegu.
    Prawda wyglądała nieco inaczej.
    Jedną z głównych przyczyn (nie jedyną) kryzysu była bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości. Banki chętnie rozdawały kredyty a ludzie (osoby prawne, też) chętnie je brali nie po to by zamieszkać w kupionym domu a sprzedać go lub wynająć z zyskiem. Gdy okazało się, że oczekiwane zyski nie pokrywają kosztów obsługi kredytu, bańka pękła.
    Banki przestały "rozdawać" kredyty bo same stanęły na skraju bankructwa. Kilka zbankrutowało, pozostałe zostały uratowane. Koszty minimalizowania strat w gospodarce, przeniesiono na obywateli. Również tych, którzy nie brali kredytów :(

    Dodano po 6 [minuty]:

    Aleksander_01 napisał:
    USA więcej zarabia na sprzedaży "łindołsa" niż na eksporcie węgla.
    Już w czasach faraona, pracę umysłową konstruktorów i "kierowników budowy" piramid, ceniono wyżej niż pracę fizyczną niewolników i robotników najemnych, którzy te piramidy wznosili.
  • #209
    Pan.Kropa
    Poziom 23  
    kosmonauta80 napisał:
    Co do spłaty można tak ustawić, że co miesiąc z automatu ściągają z konta. Raz tak miałem, bez problemu spłacone.
    Tylko że na tym koncie musi być kwota żeby mogli ściągnąć.

    Dodano po 2 [minuty]:

    kosmonauta80 napisał:
    To jest taka firma, że bez mojej skromnej osoby wszystko yebnie
    Nie ma ludzi niezastąpionych. Mój św pamięci znajomy też mówił że bez niego firma upadnie. Kolega nieżyje trzy lata a firma dalej istnieje i ma się dobrze.
  • #210
    kosmonauta80
    Poziom 7  
    Powtórzę się:
    kosmonauta80 napisał:
    Zgadza się, są lepsi niż ja. Z drugiej strony widziałem, jakie ameby przychodzą na rozmowę kwalifikacyjną.

    Podam przykład kolegi, co do którego mi już ręce opadają. Od czasu do czasu jeździmy na delegacje zagraniczne. Po takiej trzeba zrobić rozliczenie i wysłać do odpowiedniej osoby (nie chodzi o księgową/kadrową). Ja to załatwiam w 3-4 dni po powrocie. Kolega, nawet jak mu się przypomni, to się z tym yebie co najmniej 2 tygodnie. Innym razem poprosiłem, żeby przygotował odpowiedź dla klienta (zarzuty po jakiejś kontroli, które wynikały z niewiedzy - wystarczyło wskazać konkretny kwit). Zrobił to na odpierdol, połowę poprawiałem.
    Ostatnio siedział na kwarantannie. Więc szef mu podrzucił pewien sterownik do ogarnięcia. Myślicie, że to zrobił?