Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
AdexAdex
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Rewitalizacja starego prostownika

moon09 18 Maj 2020 14:21 2178 87
  • #61
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    Pozwolę sobie nie zgodzić z taką opcją, bo ona nie zapewnia pełnego naładowania akumulatora. Im większy nastawiony prąd ładowania tym gorszy stopień naładowania.
    Układ o którym pisze robi właśnie to.
    Ustawić może kolega na ile chce. prąd ładowania.
    gimak napisał:
    Najbardziej optymalne rozwiązanie, to zasilacz stało-napięciowy, ustawiony na napięcie 13.8-14.4 V. Wtedy akumulator ma warunki identyczne jak w samochodzie oraz prawie optymalne naładowanie akumulatora i ma potrzeby stosowania dodatkowych układów kontrolnych..
    Układy kontrolne są po to żeby wiedzieć czy aku jest naładowany.

    13,8V to tzw.stan standby -buforowanie.

    Przy ładowaniu "cyklicznym-prostownik" na aku jest potrzebne napięcie 14,5-16V do pełnego naładowania.
    http://www.sznajder.pl/porady-dla-u%C5%BCytkownik%C3%B3w/%C5%82adowanie-akumulatora
  • AdexAdex
  • #62
    moon09
    Poziom 15  
    CYRUS2 napisał:
    Rewitalizacja - istotnych parametrów nie poprawia.
    Nadal trzeba pilnować ładowania manipulując odczepami.

    Jak już napisałem w pierwszym poście - nie jest to ideał i nie musi nim być. A trafo z odczepami to jego główny komponent i na tym to polega. Wiadomo, że można zbudować coś zupełnie od nowa, ale tym razem nie o to chodzi.
    Cytat:

    Amperomierz o nieokreślonych parametrach (skala nieliniowa).
    Zwarcie na wyjściu i amperomierz uszkodzony.

    Skalę ma liniową jak najbardziej od 0 do 30A. Nie wiem dlaczego miałby się uszkodzić skoro trafo nie jest wstanie dać prądu większego niż te 15A i tyle właśnie amperomierz wskazuje przy zwarciu. A zwarć takich wytrzymał już pewnie kilka tysięcy na przestrzeni tych 40 lat które przeżył.

    Cytat:

    Brak lampki pokazującej załączenie zasilania.


    Faktycznie na schemacie jej nie umieściłem, ale mam takie ładne tablicowe kontrolki LED na 230V i pewnie jedną z nich wstawię.

    Cytat:

    Bezpiecznik na wyjściu 50 A = brak bezpiecznika.
    Powinien być rurkowy topik 20mm o wartości 8-10A.
    Brak przed bezpiecznikiem wyjściowym diody podłączonej wstecznie.

    Te 50A to faktycznie wzięte z kapelusza, ale 8-10 może być trochę mało - nie raz się zdarzało ładować prądem po 10-12A (tak, wiem, że szkodliwe dla akumulatora i powinno być 1/10C)

    Cytat:
    Bezpiecznik na wejściu trafa też za duża wartość.
    Wskaźnik "ładowanie" niepotrzebny. To pokazuje amperomierz.

    Myślałem finalnie o 2A na wejsciu.
    Z kontrolką słuszna uwaga.

    Cytat:

    W tej opcji układ się "zapętli"
    Przekaźnik wyłączy, bo przy braku aku będzie wysokie napięcie na wyjściu.


    Zauważ, że cewka jest zasilona od strony akumulatora. Bez niego się nie załączy a woltomierz pokaże 0. Przy podłączeniu aku pomiar idzie na uC który decyduje o załączeniu przekaźnika, jednocześnie mając taką możliwość (tylko przy odpowiednim podłączeniu przez diodę D5). Wyłączy dopiero po osiągnięciu 14,8V, po czym zaczeka aż spadnie do 13 i załączy znowu. I tak w kółko aż się go nie odłączy od aku. Jednocześnie ciągle jest możliwość ominięcia automatyki przez obejście "ręka".

    Cytat:

    Prądu ładowania poniżej 5A ustawiać nie można.
    Powinien być zasilacz ładujący aku stałym prądem, niezależnym od napięcia sieci, także niezależnym od napięcia na akumulatorze.
    Ustawia sie końcowe napięcie ładowania.

    Jak wyżej - nie chodziło o stworzenie prostownika od nowa. Kiedyś pewnie sobie taki zbuduję z uwzględnieniem wszystkich rzeczy które mieć powinien dobry prostownik. Poza tym do ładowania prądem poniżej 5A mam CTEKa.
    Cytat:

    Mikroprocesor niepotrzebny.
    Cyfrowy woltomerz-amperomierz kosztuje kilkanaście złotych.

    Może i nie potrzebny i można kupić za kilkanaście zł, ale dla mnie to hobby i lubię się w to bawić. Poza tym robiąc samemu później zawsze samemu naprawię. A ten kupiony nie.
  • #63
    CYRUS2
    Poziom 40  
    Ja napisałem co o tym myślę. To moje spojrzenie.

    Autor ma prawo mieć swoją opinie i może zrobić jak mu pasuje.
    Bezpiecznik na wyjściu o wartości 10A wystarczy.
    Nie przepali się przy prądzie 14A.
  • AdexAdex
  • #64
    gimak
    Poziom 39  
    CYRUS2 napisał:
    Układy kontrolne są po to żeby wiedzieć czy aku jest naładowany.

    Źle się wyraziłem, miałem na myśli układy kontrolujące napięcie i przerywające ładowanie, gdy napięcie ładowanego akumulatora osiągnie zadaną wartość, a do samego stwierdzenia czy akumulator jest naładowany wystarczy wskazanie amperomierza.
    CYRUS2 napisał:
    13,8V to tzw.stan standby -buforowanie.

    Przy ładowaniu "cyklicznym-prostownik" na aku jest potrzebne napięcie 14,5-16V do pełnego naładowania.

    Też tak wcześniej myślałem i przy prostownikach transformatorowych takie podejście uważam za poprawne, ale pod warunkiem, że trafo daje odpowiednie napięcie i akumulator sam decyduje jaki prąd pobiera i na końcu pobiera tylko prąd na pokrycie strat samoistnej utraty ładunku.
    Natomiast przy ładowaniu przetwornicami impulsowymi, dającymi stałe napięcie, niezależne od pobieranego prądu, w zupełności wystarczy napięcie 14.4 - 14.8 V. Tak twierdzę na podstawie eksperymentów, które przeprowadziłem i o których pisałem.
  • #65
    _jta_
    Specjalista elektronik
    gimak napisał:
    do samego stwierdzenia czy akumulator jest naładowany wystarczy wskazanie amperomierza.
    No, tu bym miał wątpliwości. Raczej wskazanie woltomierza.

    Co do całej reszty - jakoś nie widać, jaki ma być sens: "trafo daje odpowiednie napięcie i akumulator sam decyduje, jaki prąd pobiera" - czym to się różni od stałego napięcia?
  • #66
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    Natomiast przy ładowaniu przetwornicami impulsowymi, dającymi stałe napięcie, niezależne od pobieranego prądu, w zupełności wystarczy napięcie 14.4 - 14.8 V. Tak twierdzę na podstawie eksperymentów, które przeprowadziłem i o których pisałem.
    Teoria obwodów.
    Rozwalisz akumulator, bo prąd ładowania przekroczy 20A.
    Masa czynna się posypie.

    Tak można doładowywać aku lekko rozładowany.
    I tak jest w starszych samochodach.
  • #67
    ^ToM^
    Poziom 38  
    moon09 napisał:
    kładał się on z przerobionego trafa ochronnego 24V 250W. Przeróbka polegała na odwinięciu uzwojenia wtórnego i wykonaniu odczepów na różne napięcia. Odczepów jest 7, z czego najniższy jest przy napięciu 15,4V a najwyższy 19V (mierzone bez obciążenia).


    Wstępnie wygląda, że mógłby się przydać odczep około 13-13,5 V.

    moon09 napisał:
    Wybór odczepu przy pomocy przełącznika krzywkowego tzw. pakieciaka z ośmioma pozycjami (0-7).


    To jest rozwiązanie b. dobre w prostowniku trudno tu wymyślić coś lepszego, gdyż raz nastawiony prąd po podłączeniu akumulatora o odpowiedniej pojemności nie wymaga zmian w czasie ładowania. W prawidłowo wykonanym prostowniku prąd nastawiamy na wartość równą 1/10 pojemności akumulatora. Dobrze wykonany prostownik ładuje takim prądem i w miarę jak napięcie na baterii się podnosi to prąd maleje do wartości około 0,5 do 1 A. Napięcie wtedy rośnie, początkowo do wartości około 2,5 V na celę a później przy wysycaniu do około 2,7 V na celę

    moon09 napisał:
    Następnie prostowanie mostkiem graetza (solidne diody 20A wprasowane w dość spore radiatory) i na koniec kondensatorek 50uF (taki był, to taki został wstawiony, j.w.).


    Może być mostek a mogą być diody. Choć biorąc pod uwagę współczesne mostki, to wolę już mieć jakieś solidne i osobne diody dobrej jakości czyli ZSRR.


    moon09 napisał:
    Plus na panelu wstawiony wskazówkowy woltomierz i amperomierz.


    Woltomierz rzecz w zasadzie zbędne. Amperomierz jak najbardziej jest potrzebny, aby widzieć czy nie przekracza się prądu 1/10 Q.


    moon09 napisał:
    Mój pomysł na odświeżenie polega na:
    1. Zmianie diód na scalony mostek (mniejsze wymiary, uwzględnione będzie odprowadzanie ciepła)


    Nie ma to sensu - moim zdaniem. Dobre diody są lepsze niż mostek scalony.

    moon09 napisał:
    2. Zmianie kondensatora - zastanawiam się nad sensowną pojemnością


    Rzecz całkowicie zbędna w prostowniku dla akumulatorów samochodowych.

    moon09 napisał:
    3. Pomiar i wyświetlenie napięcia na wyświetlaczu 3x7segmentów led z użyciem układu na uC


    Pomiar napięcia - rzecz moim zdaniem opcjonalna ale może być.

    moon09 napisał:
    4. Pomiar prądu przez przekładnik (mam ich sporo) j.w. na tym samym uC i też wyświetlenie go na 3x 7 segmentowym wyświetlaczu led.


    Może być, choć idealnie sprawdza się klasyczny amperomierz wskazówkowy.

    moon09 napisał:
    5. Przełączanie odczepów przekaźnikami sterowanymi tranzystorami którymi z kolei sterować będzie uC na podstawie pomiaru prądu ładowania (tryb auto) z możliwością sterowania ręcznego na przyciskach.


    To nie ma sensu, gdyż do czego miałoby to służyć. Jak powszechnie wiadomo, wszelkie tryby auto w rozmaitch prostownikach nigdy nie działają prawidłowo. Jak napisałem wyżej: prąd nastawia się tylko raz i czeka się aż akmulator się naładuje i uzyska ~2,7 V na celę albo prąd spadnie do pomijalnej wartości

    moon09 napisał:
    6. Pomiar napięcia przed załączeniem ładowania (sprawdzenie poprawności polaryzacji podłączenia)


    Zabezpieczenie przed nieprawidłowym podłączeniem zacisków - jak najbardziej jest dobrym pomysłem.

    moon09 napisał:
    6. Okresowe testowanie akumulatora (odłączenie ładowania i pomiar napięcia, być może z dołączeniem sztucznego obciążenia?) w celu określenia czy zakończyć ładowanie czy nie.


    To już znacznie komplikuje całość, choć takie rozwiązania są znane, jak np. Kulon-912.


    moon09 napisał:
    7. Mam sporo termostatów 85 i 125 stopni więc mógłbym dołożyć sterowany nimi wentylator na mostku i ewentualnie trafie.


    Czemu nie, aczkowliek dobrze obmyślony prostownik nie przegrzewa się w zasadzie. Wystarczy chłodzenie konwekcyjne.
  • #68
    gimak
    Poziom 39  
    _jta_ napisał:
    gimak napisał:
    do samego stwierdzenia czy akumulator jest naładowany wystarczy wskazanie amperomierza.
    No, tu bym miał wątpliwości. Raczej wskazanie woltomierza.

    Z moich doświadczeń w tej materii przy ładowaniu prostownikami transformatorowymi obydwa te przyrządy można znać za miarodajne (kryterium - wartości prądu i napięcia ustabilizowały się). Natomiast przy prostownikach (zasilaczach) stało-napięciowych, tylko wskazanie amperomierza może służyć do stwierdzenia, że akumulator jest w pełni naładowany.
    _jta_ napisał:
    jakoś nie widać, jaki ma być sens: "trafo daje odpowiednie napięcie i akumulator sam decyduje, jaki prąd pobiera" - czym to się różni od stałego napięcia?

    W tym cytacie wyrwanym z całości, rzeczywiście nie widać za bardzo sensu, ale już tu
    gimak napisał:
    CYRUS2 napisał:
    13,8V to tzw.stan standby -buforowanie.

    Przy ładowaniu "cyklicznym-prostownik" na aku jest potrzebne napięcie 14,5-16V do pełnego naładowania.

    Też tak wcześniej myślałem i przy prostownikach transformatorowych takie podejście uważam za poprawne, ale pod warunkiem, że trafo daje odpowiednie napięcie i akumulator sam decyduje jaki prąd pobiera i na końcu pobiera tylko prąd na pokrycie strat samoistnej utraty ładunku.

    powinno to być zrozumiałe. Ale doprecyzuję - pod pojęciem "odpowiednie napięcie" mam na myśli taką wartość skuteczną napięcia na uzwojeniu wtórnym przy biegu jałowym transformatora, przy którym ładowany akumulator, na końcu ładowania, będzie pobierał prąd tylko na pokrycie strat ładunku wynikającego z procesu samorozładowania. Przy takim napięciu, akumulatorowi nic nie grozi, bo nie dochodzi do elektrolizy. A z kolei od "stałego napięcia" różni się tym, że tu w tracie ładowania zmienia się wartość prądu i napięcia, a przy stałym napięciu zmienia się tylko wartość prądu.
    Na podstawie moich obserwacji, tą odpowiednią wartość lokuję w granicach 11-12 VAC.
    CYRUS2 napisał:
    Teoria obwodów

    Nie bardzo widzę związek.
    CYRUS2 napisał:
    Rozwalisz akumulator, bo prąd ładowania przekroczy 20A.
    Masa czynna się posypie.

    A jak się ma to do odpalania silników "na pożyczkę", ile akumulator bierze prądu po takim uruchomieniu. Ale nie będę się spierał, bo nie miałem możliwości sprawdzić, jaki prąd brałby na początku mocno rozładowany akumulator zasilony stałym napięciem (np 14.4 V) z przetwornicy dużej mocy.
    Mnie przy pierwszej próbie podłączenia akumulatora pod zasilacz ustawiony na 14.4 V prąd skoczył na ponad 6 A bardziej bałem się o zasilacz (max 3.4 A) i go zaraz odłączyłem. Ale na takie przypadki jest proste wyjście włączyć szereg żarówkę lub ogranicznik prądu (w urządzeniu idiotoodpornym), ale to bardziej w trosce o zasilacz niż akumulator.
    ^ToM^ napisał:
    moon09 napisał:
    kładał się on z przerobionego trafa ochronnego 24V 250W. Przeróbka polegała na odwinięciu uzwojenia wtórnego i wykonaniu odczepów na różne napięcia. Odczepów jest 7, z czego najniższy jest przy napięciu 15,4V a najwyższy 19V (mierzone bez obciążenia).


    Wstępnie wygląda, że mógłby się przydać odczep około 13-13,5 V.

    Gdym to ja bawił się w te klocki, do do uzwojenia pierwotnego dowinąłbym tyle zwojów, aby na tym zaczepie dostać 12 V.
  • #69
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    Przy takim napięciu, akumulatorowi nic nie grozi, bo nie dochodzi do elektrolizy.
    Do jakiej elektrolizy ?.
    Ładowanie akumulatora to jest właśnie reakcja elektrolizy.

    Akumulator ładuje się stały prądem, niezależnym od napięcia na akumulatorze.
    Q[Ah] = i*t Ładuje się do 110% Q I= 0.1Q
    CYRUS2 napisał:
    Rozwalisz akumulator, bo prąd ładowania przekroczy 20A.Masa czynna się posypie.
    gimak napisał:
    A jak się ma to do odpalania silników "na pożyczkę", ile akumulator bierze prądu po takim uruchomieniu.
    To skraca żywotność akumulatora.
    gimak napisał:
    Ale nie będę się spierał, bo nie miałem możliwości sprawdzić, jaki prąd brałby na początku mocno rozładowany akumulator zasilony stałym napięciem (np 14.4 V)
    A ja mam ,bo mam dedykowany zasilacz analogowy. Specjalnie do ładowania aku.
    Napewno więcej niż 10A.
    Jeden aku ładowałem prądem 9A skończyło sie na uszkodzeniu Aku.

    W akumulatorowniach napięcie było 24V i potężny rezystor ustalający prąd na 0,1Q.
  • #70
    gimak
    Poziom 39  
    CYRUS2 napisał:
    gimak napisał:
    Przy takim napięciu, akumulatorowi nic nie grozi, bo nie dochodzi do elektrolizy.
    Do jakiej elektrolizy ?.
    Ładowanie akumulatora to jest właśnie reakcja elektrolizy.

    Mój błąd, nie zaznaczyłem, że chodzi o elektrolizę wody z elektrolitu, a do niej dochodzi, gdy akumulator jest już naładowany.
    CYRUS2 napisał:
    Akumulator ładuje się stały prądem, niezależnym od napięcia na akumulatorze.
    Q[Ah] = i*t Ładuje się do 110% Q I= 0.1Q

    Wybacz, to jest sztampowe podejście, w którym z jednym się zgodzić - początkowy prąd ładowanie nie powinien przekraczać wartości Q/10.
    Co do czasu ładowania, przekorne pytanie - skąd wiesz w jakim stopniu jest rozładowany podłączany do ładowania akumulator i jak długo trzeba go ładować? Ja w tej materii zdaję się na akumulator, bo on we właściwym czasie zasygnalizuje, że ma dość. A przy właściwie dobranym napięciu zasilacza mam pewność, że nie dojdzie do jego przepełnienia, którego objawem jest właśnie elektroliza wody z elektrolitu.
    CYRUS2 napisał:
    gimak napisał:
    A jak się ma to do odpalania silników "na pożyczkę", ile akumulator bierze prądu po takim uruchomieniu.
    To skraca żywotność akumulatora.

    I tu pełna zgoda, ale jakoś tym nikt się nie przejmuje, a jest to bardziej popularne rozwiązanie, niż okresowe profilaktyczne normalne doładowanie akumulatora.
    Ja już prawie 50 lat jeżdżę samochodem i nie musiałem korzystać z "pożyczki", nawet odpowiednich do tego kabli nie mam, a z tego co obecnie widzę to chyba każdy je ma.
  • #71
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    Ja w tej materii zdaję się na akumulator, bo on we właściwym czasie zasygnalizuje, że ma dość. A przy właściwie dobranym napięciu zasilacza mam pewność, że nie dojdzie do jego przepełnienia, którego objawem jest właśnie elektroliza wody z elektrolitu.
    Zacznij myśleć logicznie kolego.
    Napięcie w sieci wzrośnie lub zmaleje i wszystkie twoje kombinacje są nic nie warte.
    Ja z "jasnowidzenia" nie oceniam jakie jest napiecie na aku.
    Gaśnie lampka komparatora określająca stbilizację prądu.
    Wiem wtedy, że napięcie na aku jest takie jak ustawiłem w regulacji napięcia.

    Twój problem, jak wolisz „byle jak” ładować akumulator.

    gimak napisał:
    Wybacz, to jest sztampowe podejście, w którym z jednym się zgodzić - początkowy prąd ładowanie nie powinien przekraczać wartości Q/10.
    Takie są zalecenia producenta.
    Ponadto to gwarantuje najkrótszy czas ładowania.
    gimak napisał:

    Co do czasu ładowania, przekorne pytanie - skąd wiesz w jakim stopniu jest rozładowany podłączany do ładowania akumulator i jak długo trzeba go ładować?
    Użytkownik się zorientuje, że aku wymaga ładowania dopiero jak samochód nie zapali.
    Wskaźnika stanu aku w samochodzie nie ma.
    Odróżnij ładowanie od doładowania.
    Czasy kiedy doładowywano aku w zimie dawno minęły.

    Ładowanie stałym prądem pozwala na ocenę stanu akumulatora.
    Wiadomo ile Ah pobrał akumulator.
    Dlatego zrobiłem przyzwoity zasilacz do ładowania aku.
    Dzięki temu wiem, jak się zachowują akumulatory.

    Akumulator zasiarczony pobiera mało Ah, napięcie na aku narasta szybko.
  • #72
    gimak
    Poziom 39  
    Jak już się boksujemy ...
    CYRUS2 napisał:
    Zacznij myśleć logicznie kolego.
    Napięcie w sieci wzrośnie lub zmaleje i wszystkie twoje kombinacje są nic nie warte.

    Twój problem, jak wolisz po „partacku” ładować akumulator.

    To ja już tak po partacku (trafo + mostek) doładowuję akumulatory od prawie 50 lat i jeszcze żadnego nie zajechałem.
    Problem zmian napięcia zasilania. Jak chwilowo napięcie trochę spadnie, to nic akumulatorowi się nie stanie, a jak z kolei znowu wzrośnie i ten wzrost zbiegnie się z końcem ładowania, to najwyżej akumulator na koniec lekko zagazuje i też się nic nie stanie, bo jakie wahania napięcia mogą wystąpić w normalnych warunkach?
    Owszem raz w nienormalnych warunkach napięcie w garażu skoczyło do 320 V, a w tych warunkach podejrzewam, że żaden prostownik by sobie nie poradził. Po tym zdarzeniu, żeby się jakoś zabezpieczyć, zastosowałem w prostowniku bezpiecznik, wylatujący przy minimalnym przekroczeniu prądu znamionowego.
    CYRUS2 napisał:
    Użytkownik się zorientuje, że aku wymaga ładowania dopiero jak samochód nie zapali.
    Wskaźnika stanu aku w samochodzie nie ma.
    Odróżnij ładowanie od doładowania.
    Czasy kiedy doładowywano aku w zimie dawno minęły.

    Przy takim podejściu standardowym, bo to już standard, nie można mówić o żadnej dbałości o akumulator i dlatego kable do "pożyczek pradu" stały się prawie standardem.
    Ja siebie, do takich użytkowników nie zaliczam.
  • #73
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    To ja już tak po partacku (trafo + mostek) doładowuję akumulatory od prawie 50 lat i jeszcze żadnego nie zajechałem.
    Doładowywać można byle jak.
    gimak napisał:
    Problem zmian napięcia zasilania. Jak chwilowo napięcie trochę spadnie, to nic akumulatorowi się nie stanie, a jak z kolei znowu wzrośnie i ten wzrost zbiegnie się z końcem ładowania, to najwyżej akumulator na koniec lekko zagazuje
    Zgadza się.
    Ale ile Ah pobrał aku nie ocenisz. Stanu aku nie ocenisz.
    Nie każdego to interesuje.
    gimak napisał:
    Ja siebie, do takich użytkowników nie zaliczam.
    Jak kolega ocenia stan aku w swoim samochodzie ?
  • #74
    gimak
    Poziom 39  
    CYRUS2 napisał:
    Jak kolega ocenia stan aku w swoim samochodzie ?

    Przyznam, że mam kłopot z odpowiedzią, bo nigdy nad tym się nie zastanawiałem, a na tym co napiszę Kolega nie pozostawi suchej nitki.
    Akumulatory wymieniałem średnio co 6-7 lat, dwa wytrzymały blisko 10 lat (jeden z nich nagle odmówił posłuszeństwa), a jeden padł po 3 latach, też nagle odmówił posłuszeństwa. Z reguły były to Centry.
    Powiem tak. Akumulatory prawie zawsze ładowałem tym samym prostownikiem (trafo+mostek), w którym miałem wskaźnik poboru prądu (bez skali). Przy nowym akumulatorze na końcu ładowania wskazówka spadała praktycznie do zera. Z wiekiem akumulatora na koniec ładowania wskazówka coraz bardziej oddalała się od zera, a gdy zbliżała się do połowy zakresu, to był dla mnie sygnał, że należy się rozglądać za nowym akumulatorem, a nie były to czasy, że akumulatory leżakowały na półkach. Później sprawdziłem, że ta połowa zakresu odpowiada mniej więcej prądowi 1.5 A.
    Akumulatory te mogły dalej służyć, ale trzeba je było częściej, szczególnie w zimie doładowywać. W polskich samochodach z silnikami gaźnikowymi, sygnałem do doładowania akumulatora, że przy odpaleniu silnika trzeba było dłużej lub dwa razy zakręcić rozrusznikiem, a teraz przy wtrysku jak nie odpali na dotyk i trzeba zakręcić drugi raz.
  • #75
    CYRUS2
    Poziom 40  
    Ja pisze nie w celu krytyki,ale w celu dzielenia się wiedzą.
    Jak ktoś jest w błędzie to staram się z błędu wyprowadzić.
    CYRUS2 napisał:
    Jak kolega ocenia stan aku w swoim samochodzie ?
    Ja posiadam wskaźnik napięcia aku włączony do zapalniczki.
    Rewitalizacja starego prostownika
    Kosztuje kilkanaście złotych, wskaźnik pomimo symbolicznej ceny wskazuje z dokładnością do 0,1V.
    Zawsze wiem, jakie mam napięcie przed rozruchem, i jakie w trakcie jazdy.
    Akumulator nie wymaga doładowywania. Wystarczy to co ładuje alternator.
    Wskaźnik jednocześnie kontroluje ładowanie aku.

    W alernatorze szczotki mogą ulec zużyciu etc.
    Jest jeszcze regulator który może źle pracować.
    Kontrola w samochodzie jest na zasadzie 0-1 ładuje lub w ogóle nie ładuje.
    Ja w jednym z samchodów miałem skorodowany zacisk masy.
    (W samochodzie nie na aku)
    Wskaźńik pokazywał trochę za niskie napiecie.
  • #76
    ^ToM^
    Poziom 38  
    Podczas ładowania akumulatora, normalnym klasycznym prostownikiem kontrola napięcia jest zbędna. Ładujemy, ustawiając prąd początkowy na 1/10 Q i ładujemy. W miarę podnoszenia się napięcia na celach prąd ładowania będzie maleć - dobrej jakości prostownik ma właśnie taką, opadającą charekterystykę. Przykładowo, ładując akumulator o pojemności 74 Ah zaczynając od prądu 7,4 A prąd zacznie stopniowo maleć aż do wartości ~ 0,5-1 A (zależy to od technologii wykonania akumulatora oraz stopnia jego zużycia). Gdy prąd spadnie już do takiej wartości będzie słychać delikatne gazowanie (mniej więcej jak słychać wodę sodową po wlaniu do szklanki) pozostawiamy w takim stanie na kilka godzin, wtedy nastąpi wysycenie elektrolitu a napięcie ustali się na poziomie maksymalnie 2,75 V na celę, co też zależy od technologii akumulatora oraz stopnia jego zużycia. Napięcie końcowe jest bez znaczenia, gdyż z powodu różnic w technologii wykonania płyt akumulatorowych stosowanych przez producentów napięcie końcowe będzie oscylowało od 15,8 do 16,5 V i nie jest możliwe podanie jednego słusznego napięcia końca ładowania. Kluczowym parametrem jest końcowy prąd ładowania, który dla sprawnego akumulator o pojemności 50-70 Ah wynosi okolo 1 A, gzowanie elektrolitu i pomiar jego gęstości. Pomiar gęstości elektrolitu w każdej z cel jest jedynym słusznym wskaźnikiem sprawdzającym stan techniczny baterii. Wniosek z tego taki, że świadomy użytkownik kupi akumulator, który ma dostęp do cel w celu możliwości sprawdzenia jakości elektrolitu, jego gęstości i barwy.
    Gdyby chcieć utrzymywać stały prąd ładowania 1/10 Q przez cały okres ładowania, to akumulator ulegnie zniszczeniu. Nie ma prostowników fabrycznych, które w taki sposób ładują - a przynajmniej jak się nigdy z takim nie spotkałem a widziałem i badałem już ich w życiu swoim sporo. Nawet ładowanie w samochodzie nie odbywa się w ten sposób. Początkowy, duży prąd szybko maleje i w naładowanym w 100% akumulatorze włączonym w instalację prąd ładowania jest na poziomie 100-700 mA.

    CYRUS2 napisał:

    Zawsze wiem, jakie mam napięcie przed rozruchem, i jakie w trakcie jazdy.
    Akumulator nie wymaga doładowywania. Wystarczy to co ładuje alternator.


    Jest to oczywista nieprawda. Gdyby tak było, nikt nie produkowałby prostownikó do ładowania akumulatorów a producenci w instrukcjach obsługi nie wspominaliby o konieczności okresowego doładowywania baterii.

    To czy akumulator wymaga doładowywania zależy od rodzaju eksploatacji pojazdu. Gdy pojazd jest eksploatowany wyłącznie w mieście i na krótkich i b. krótkich odcinakch okresowe doładowywanie jest konieczne. Tzn. można tego nie robić, ale trzeba się pogodzić z tym że akumulator nie wytrzyma nawet okresu standarowej gwarancji czyli 2 lat. Stałe jego niedoładowanie skutkuje coraz większym zasiarczeniem płyt i sukcesywnym spadkiem pojemności aż do braku możliwości uruchomienia pojazdu.
    Regularnie doładowywany akumulator z zewnętrznego źródła zasiarcza się bardzo powoli i w praktyce potrafi służyć 5-6 lat a nawet dłużej.
    Dziś, przy cenach baterii na poziomie 300 zł można olać okresową konserwację i jak padnie za rok czy dwa kupić nowy. Każdy decyduje na co chce swoje pieniądze przeznacyć. Jednak pisanie, że nie wymaga świadczy o braku elementarnej wiedzy w tym temacie.

    Pozdrawiam!
  • #77
    gimak
    Poziom 39  
    Ja też dziele się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami, które są czasem inne.
    Miałem trochę inny bajer zamontowany w maluchu, który mierzył temperaturę oleju lub napięcie w instalacji. Więc mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że w moich maluchach (z prądnicami) napięcie regulator trzymał na poziomie 14.4 V, ale tu bardziej mnie interesowała temperatura oleju.
    W FSO1500 i Polonezie napięcie sprawdzałem okresowo na postoju i w czasie jazdy i też napięcie było na poziomie 14.4 V.
    Fakt, że gdybym taki wskaźnik miał na pokładzie Poloneza, to od razu bym się zorientował, że alternator nie domaga, dawał za wysokie napięcie i poziom elektrolitu zaczął spadać. Przy drugim uzupełnieniu zmierzyłem napięcie i okazało się za wysokie (15.3 V). Przyczyna była padnięta jedna dioda wzbudzenia. To, że szybko to wyłapałem, ułatwiła przeźroczysta obudowa akumulatora, bo po otwarciu pokrywy komory silnika, wystarczył jeden rzut oka na akumulator.
    Napięciem w instalacji specjalnie się nie interesowałem, bo nigdy nie miałem kłopotów z instalacją jak i z akumulatorami, więc nie widziałem potrzeby instalowania takiego wskaźnika na stałe.
    Bardziej natomiast interesował by mnie pomiar prądu jaki daje alternator do instalacji, bo na jego podstawie można byłoby ocenić wielkość prądu kierowanego do akumulatora. Taka myśl przyszła mi do głowy przy okazji dyskusji na temat ładowania akumulatorów.
    CYRUS2 napisał:
    Akumulator nie wymaga doładowywania. Wystarczy to co ładuje alternator.

    Z tym się zgadzam, ale pod warunkiem, że z samochodu korzysta się codziennie i na dłuższych trasach, a prąd pobierany z akumulatora w czasie postoju jest niski.
    Ja też jak pracowałem i codziennie dojeżdżałem do pracy samochodem, to nie musiałbym doładowywać okresowo akumulatora, ale wg starej szkoły, robiłem to szczególnie w okresie zimowym. Jak przeszedłem na emeryturę i mniej zacząłem jeździć, to okazało się, że akumulator chce częściej dodatkowe papu. Przyczyna tego jest instalacja gazowa, która w czasie postoju ciągnie z akumulatora 60-70 mA.
    W obecnych samochodach, a z ciekawości sprawdziłem ich kilka, napięcie na zimnym alternatorze jest 14.4, ale szybko spada do poziomu 13.8-13.9 V i to początkowo brałem za przyczynę, że akumulator jest permanentnie niedoładowany i woła o dodatkowe papu.
    Ale po ostatnich eksperymentach (o których pisałem) z ładowaniem stało-napięciowym oceniam, że przy napięciu 13.8 V, akumulator jest naładowany w 80-90% 9 (wcześniej to oceniałem na 50-60%), przy napięciu 14.4 V - 95% naładowania, a przy 14.8 na prawie 100% naładowania.
    Taki wniosek wyciągnąłem mimochodem, przy okazji sprawdzania przy jakim napięciu ładowania, zacznie występować gazowanie elektrolitu. U mnie przy ładowaniu stało-napięciowym z napięciem 14.8 V, gazowanie jeszcze nie występowało, ale śladowo pojawiało się już przy napięciu 15.3 V. Prąd końcowy ładowania był na poziomie 400-450 mA.
    I tu ciekawostka, na którą w porównaniu z wynikami ładowania stało-napięciowego, na razie nie mam odpowiedzi. Parę tygodni wcześniej sprawdzałem przy ładowaniu prostownikiem transformatorowym, przy jakim napięciu na akumulatorze i prądzie ładowania zacznie występować gazowanie. I tu niewielkie gazowanie pojawiło się już przy przy napięciu 14.8 V i przy prądzie 700-800 mA i wraz ze wzrostem napięcia na akumulatorze do 15.6 V (na tej wartości nastąpiła stabilizacja), gazowanie wzrastało, ale nie było intensywne. Prąd natomiast nadal utrzymywał się na poziomie ok. 700 mA.
    Wniosek jaki mi się w tej chwili nasuwa, jest taki, że nie można tak bezpośrednio porównywać ładowania stało-napięciowego z ładowaniem prostownikiem transformatorowym. W tym wypadku uważam, że trafo na wyjściu w tym prostowniku ma jeszcze ciut za wysokie napięcie i dlatego prąd ładowania na końcu nie spada do ok. 450 mA i to jest powodem występowania gazowania.
  • #78
    CYRUS2
    Poziom 40  
    ^ToM^ napisał:
    Początkowy, duży prąd szybko maleje
    Nieprawda.
    Prąd ładowania trzyma się na poziome 0.1Q przez kilka godzin.
    Akumulator jak ma pobrać Q to prąd 0,1 Q musi trwać przez kilka godzin.
    Prawa fizyki kolego TOM.
    ^ToM^ napisał:
    Gdyby chcieć utrzymywać stały prąd ładowania 1/10 Q przez cały okres ładowania, to akumulator ulegnie zniszczeniu.
    Nieprawda.
    Ustawia się końcowe napięcie ładowania.
    To oznacza, że do osiągniecia tego napięcia np. 14,4V aku ładuje się stałym prądem 0,1Q.
    Po osiągnięciu ustawionego napięcia prąd spada, bo aku jest naładowany.
    ^ToM^ napisał:
    Napięcie końcowe jest bez znaczenia, gdyż z powodu różnic w technologii wykonania płyt akumulatorowych stosowanych przez producentów napięcie końcowe będzie oscylowało od 15,8 do 16,5 V
    Znów nieprawda.
    Schneider zaleca maksymalne napięcie 16V. Nieprzekraczalne.
    ^ToM^ napisał:
    Pomiar gęstości elektrolitu w każdej z cel jest jedynym słusznym wskaźnikiem sprawdzającym stan techniczny baterii.
    Znów nieprawda.
    Nie stan techniczny tylko stopień naładowania.
    Jak jest obsypana masa po pewnym czasie nie uruchomisz silnika.
    (przerabiałem to 20 lat temu)
    ^ToM^ napisał:
    Nawet ładowanie w samochodzie nie odbywa się w ten sposób.
    Czy jak tak napisałem – nie napisałem.
    Kolego TOM temat jest ładowaniu cyklicznym.
  • #79
    gimak
    Poziom 39  
    CYRUS2 napisał:
    ^ToM^ napisał:
    Początkowy, duży prąd szybko maleje
    Nieprawda.
    Prąd ładowania trzyma się na poziome 0.1Q przez kilka godzin.

    Owszem prąd ładowania Q/10 utrzymuje się przez kilka godzin, ale tylko w przypadku bardzo mocno rozładowanego akumulatora. Ja coś takiego zaobserwowałem w zasadzie tylko raz, bo akurat przy tym ładowaniu obserwowałem prąd i napięcie. Akumulator (55 Ah) był rozładowany mocno rozładowany, napięcie miał ok. 8 V (nie pamiętam dokładnie) po włączeniu pod prostownik początkowy prąd był ponad 9 A, ale w szybkim tempie (chyba po 1 godzinie) spadł do ok. 5.5 A i tak się trzymał przez parę godzin. Napięcie w tym czasie trzymało się na stałym poziomie, tez nie pamiętam dokładnej wartości, ale było powyżej 12 V. W pewnym momencie prąd zaczął stopniowo spadać, a napięcie zaczęło wzrastać. Ustabilizowanie prądu i napięcia nastąpiło dopiero po 3-4 godzinach.
    CYRUS2 napisał:
    Akumulator jak ma pobrać Q to prąd 0,1 Q musi trwać przez kilka godzin.

    To prawda, ale nigdzie nie ma powiedziane, że akumulator musi pobrać ładunek Q, ma pobrać tyle aby był pełny.
    Na przykładzie pełnego wiadra z wodą, można do niego wlać tylko tyle ile z niego wzięto, bo reszta będzie na podłodze.
    CYRUS2 napisał:
    Ustawia się końcowe napięcie ładowania.
    To oznacza, że do osiągniecia tego napięcia np. 14,4V aku ładuje się stałym prądem 0,1Q.
    Po osiągnięciu ustawionego napięcia prąd spada, bo aku jest naładowany.

    Prąd spada, bo rośnie napięcie i nie dzieje się to nagle, tylko jest rozciągnięte w czasie (nawet do 3 godzin).
  • #80
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    Prąd spada, bo rośnie napięcie i nie dzieje się to nagle, tylko jest rozciągnięte w czasie (nawet do 3 godzin).
    Nadal kolega nie rozumie na czym polega ładowanie stałym prądem. Źródło prądowe.
    Nie kolego, prąd spada tylko w "byle jakim " prostowniku.
    Prąd nie spada ,pomimo, że aku napięcie wzrasta.
    Nie rozciąga się w czasie.
    Prad zaczyna spadać dopiero jak aku osiągnie napięcie ustawione.
    Objawem ładowania jest obfite gazowanie, przed osiągnięciem 14,4V.
  • #81
    gimak
    Poziom 39  
    CYRUS2 napisał:
    Nadal kolega nie rozumie na czym polega ładowanie stałym prądem. Źródło prądowe.

    Ok. Z ciekawości postaram się to sprawdzić, bo przyznam, że eksperymentu z ładowaniem akumulatora przy pomocy źródła prądowego nie robiłem, ale zaczynam czuć jak to będzie przebiegać i już zaczynam widzieć pewne ale, które muszę sprawdzić czy tak będzie rzeczywiście.
    Z jakiego napięcia jest zasilane to źródło prądowe?
    CYRUS2 napisał:
    Objawem ładowania jest obfite gazowanie, przed osiągnięciem 14,4V.

    Ten objaw nie jest zbyt zachęcający szczególnie przy akumulatorach bez dostępu do cel.
  • #82
    CYRUS2
    Poziom 40  
    gimak napisał:
    Z jakiego napięcia jest zasilane to źródło prądowe?
    Ja używam specjalnego zasilacza jako całości.
    Specjalnie do ładowania akumulatorów.
    Ale ograniczenie prądu skutkuje wydzielaniem się mocy w tranzystorach. Prądowy zasilacz impulsowy jest trudniejszy do zrobienia.
    CYRUS2 napisał:
    Objawem ładowania jest obfite gazowanie, przed osiągnięciem 14,4V.
    gimak napisał:

    Ten objaw nie jest zbyt zachęcający szczególnie przy akumulatorach bez dostępu do cel.
    Wszystkie mają dostęp do cel. Wiele tzw. bezobsługowych wymaga uzupełnienia ubytków wody. Zwłaszcza w okresie letnim.
    Produktem pracy aku są gazy,wodór - czyli wynik elektrolizy wody.
    Nie wykluczam,że te bardzo nowoczesne nie mają dostępu do cel.
  • #83
    gimak
    Poziom 39  
    CYRUS2 napisał:
    Nie wykluczam,że te bardzo nowoczesne nie mają dostępu do cel.

    Ja mam oryginalny 15-letni akumulator z corolli, używany obecnie do oświetlenia garażu, w którym dostęp do cel uzyskałem dopiero po wywierceniu otworów w pokrywie. Wcześniej próbowałem odciąć pokrywę, ale objechałem ją piłką dookoła, ale ani nie drgnie. Ciąć przez całość nie chciałem z obawy mogę zrobić zwarcie, a i tak chyba coś nabroiłem, bo czasem na biegunach zamiast 12.5 V pojawia się 10.5 V.
    Chciałem się dostać do cel, bo byłem ciekawy jakie będą gęstość i poziom elektrolitu w celach po 10 latach.
  • #84
    CYRUS2
    Poziom 40  
    Ja miałem kila bezobsługowych i był dostęp do cel.
    Nawet mi powiedziano, że bezobsługowość oznacza rzadką obsługę.
  • #85
    Marek_Skalski
    Admin Sekcji Początkujący
    Koledzy chyba się trochę zapędzili? Temat dotyczy rewitalizacji starego prostownika, więc od którego momentu zgubiliśmy wątek?
    I kto to teraz posprząta, aby Autor tematu odzyskał nad nim kontrolę?

    Bardzo proszę, aby nie propagować tutaj działań typu cięcie akumulatora brzeszczotem lub ładowanie napięciem 19 V. To już jest bardzo niebezpieczne! Nie wiem skąd takie pomysły, ale rozsądne to nie jest.
    Jeżeli Koledzy mają coś sensownego do przekazania Autorowi tematu, to proszę pisać, ale nic więcej. Dalsze porady i dyskusje w tonie amatorskich mądrości mogą skutkować ostrzeżeniem.
  • #86
    ^ToM^
    Poziom 38  
    CYRUS2 napisał:
    ^ToM^ napisał:
    Początkowy, duży prąd szybko maleje
    Nieprawda.
    Prąd ładowania trzyma się na poziome 0.1Q przez kilka godzin.
    Akumulator jak ma pobrać Q to prąd 0,1 Q musi trwać przez kilka godzin.
    Prawa fizyki kolego TOM.


    Zwykła matematyka. Trzeba władować 130% więcej niż się uzyska. Ja nigdzie przecież nie napisałem, że tak nie jest. Ty mówisz o akumulatorze kompletnie rozładowanym. Natomiast ja pisałem o doładowywaniu. Czas po którym prąd zaczyna maleć zależy od stopnia rozładowania akumulatora. Czytaj ze zrozumieniem, nie ma tu żadnej sprzeczności.

    CYRUS2 napisał:

    ^ToM^ napisał:
    Gdyby chcieć utrzymywać stały prąd ładowania 1/10 Q przez cały okres ładowania, to akumulator ulegnie zniszczeniu.
    Nieprawda.
    Ustawia się końcowe napięcie ładowania.To oznacza, że do osiągniecia tego napięcia np. 14,4V aku ładuje się stałym prądem 0,1Q.
    Po osiągnięciu ustawionego napięcia prąd spada, bo aku jest naładowany.


    Nieprawda. W klasycznym prostowniku, a ja o takim pisałem nie ustawia się napięcia końca ładowania, gdyż nie ma takiego organu, którym można to zrobić. W zwykłym prostowniku jest tylko włącznik zasilania lub ewentualnie pokrętło regulacji prądu. Akumulator nie odłączy się sam i musi to zrobić użytkownik, jak zobaczy że bateria gazuje a prąd spadł prawie do zera. Napięcie końcowe jest bez znacznia. Najwyraźniej nie miałeś w rękach zwykłego, klasycznego prostownika, no chociażby zwykły i popularny STEFPOL. On niczego nie odłącza a mimo to, pod koniec ładowania prąd samoczynnie spada do kilkuset mA. Jest to oczywiste, bo skoro napiecie akumulatora zrównuje się z napięciem prostownika, to przepływ prądu ustaje.
    Prawa fizyki kolego. :D :D

    CYRUS2 napisał:

    ^ToM^ napisał:
    Napięcie końcowe jest bez znaczenia, gdyż z powodu różnic w technologii wykonania płyt akumulatorowych stosowanych przez producentów napięcie końcowe będzie oscylowało od 15,8 do 16,5 V
    Znów nieprawda.
    Schneider zaleca maksymalne napięcie 16V. Nieprzekraczalne.


    Centra w instrukcji zaleca końcowe napięcie ładowania 2,75 V na ogniwo. Sprawdź sobie, instrukcję z Centry kilkakrotnie wrzucałem na elektrode w innych wątkach. Sznajder może zalecać inne, gdyż to zależy także od konstrukcji i technologii wykonania baterii.

    CYRUS2 napisał:

    ^ToM^ napisał:
    Pomiar gęstości elektrolitu w każdej z cel jest jedynym słusznym wskaźnikiem sprawdzającym stan techniczny baterii.
    Znów nieprawda.
    Nie stan techniczny tylko stopień naładowania.
    Jak jest obsypana masa po pewnym czasie nie uruchomisz silnika.
    (przerabiałem to 20 lat temu)


    Znowu nieprawda - dramat! Gęstość elektrolitu wskazuje na stan techniczny a także, co oczywiste stan naładowania. Gdy siarczan trwale wykrystalizuje w płytach, to nawet jakbyś 100 lat ładował elektrolit nie osiągnie znamionowej wartości gęstości. Prawa chemii - kolego. :D
    Zatem pomiar gęstości jest podstawowym wskaźnikiem stanu technicznego akumulatora, ale i także przy okazji stopniem jego naładowania.

    CYRUS2 napisał:

    ^ToM^ napisał:
    Nawet ładowanie w samochodzie nie odbywa się w ten sposób.
    Czy jak tak napisałem – nie napisałem.
    Kolego TOM temat jest ładowaniu cyklicznym.


    Oczywiście, że w samochodzie jest akumulator pracuje w trybie cyklicznym. Przecież nigdzie nie pisałem inaczej!
  • #87
    CYRUS2
    Poziom 40  
    Marek_Skalski napisał:
    Jeżeli Koledzy mają coś sensownego do przekazania Autorowi tematu, to proszę pisać, ale nic więcej.
  • #88
    moon09
    Poziom 15  
    Przerobiłem schemat, żeby zawierał tylko elementy które będą na PCB:
    Rewitalizacja starego prostownika
    Oprócz tego wprowadziłem źródło napięcia referencyjnego w postaci MCP1541-40.
    Dzięki niemu pomiar napięcia jest idealnie stabilny. Bez niego zdarzały się rozjazdy.

    projekt płytki (wiem, sporo zwór, ale chciałem zmieścić się na jednej warstwie):
    Rewitalizacja starego prostownika

    program (raczej banał, ale może ktoś coś praktycznego doradzi). Jestem amatorem, więc uprzedzam, że kod także jest amatorski :):

    Kod: c
    Zaloguj się, aby zobaczyć kod


    Całość przetestowana na płytce stykowej, działa jak powinno. Zostało wytrawić płytkę, wlutować części i zamontować w prostowniku. Może jeszcze się pokuszę o wykonanie panelu na drukarce 3D.