Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

[Rozwiązano] Technik elektryk, elektronik czy mechanik lub automatyk

14 Maj 2020 23:50 354 8
  • Poziom 3  
    Siemka, jestem tu nowy i borykam się z problem wyboru kierunku kształcenia gdyż jestem uczniem 8 klasy szkoły podstawowej. Moje zainteresowania są strikte związane z powyższymi kierunkami oraz mam w planach iść na studia wyższe. Proszę o waszą opinię który kierunek jest według was bardziej opłacalny i czy warto się w nim kształcić. Z góry dzięki za pomoc. Moja średnia to 4.78 jeśli ta informacja w czym kolwiek pomoże. Jeszcze raz z góry dzięki.
  • Poziom 38  
    Podstawówka się nie liczy na studia.
    Wybierz dobre liceum albo technikum, zdaj dobrze maturę to będziesz miał możliwość pójść na studia.

    I rok na studiach to tłuczenie matematyki, fizyki i takich tam.

    Ucz się matematyki i fizyki to ładnie zdasz maturę i przetrwasz pierwszy rok spokojnie.
    A potem kolejne trzy lata najprawdopodobniej i tak tego nie wykorzystasz zbytnio więc nie musisz być prymusem z tych przedmiotów.

    Piszę to jako inżynier automatyk, który dyplom dostał w tym roku.

    Elektrotechnika ma niższy próg, podobnie mechanika. Automatyka ma raczej wysoki.

    I wiele zależy od tego co chcesz po studiach robić.
    Jak chcesz dyplom inżyniera i prosto do roboty w jakimś zakładzie to bierz technikum.
    Dostaniesz praktyki co ci się przyda.
    Jak chcesz magistra i bawić się w projektowanie to może być lepiej iść do liceum ze względu na krótszy czas ukończenia.
    Tylko wtedy kwestii praktycznych będziesz się musiał nauczyć sam.
  • Poziom 31  
    Średnia o niczym nie świadczy niestety. Bo co po szóstce z WF-u, religii czy jakiegoś tam zawracania głowy EDB.
    Dzisiaj szkoła podstawowa ma poziom dna i rozpaczy.

    Ostatnio "babcia od fizyki" wymalowała dzieciakom temat: Fale ELEKTRODYNAMICZNE.

    Odpowiedz na pytanie (głownie sobie) ile czasu poświęcasz na naukę matematyki. Kujesz czy to co na lekcji wystarcza żeby napisać klasówkę na 5 (bo jak nie wystarcza to niestety jest słabo)? Jak wygląda język angielski (może jakieś zajecia dodatkowe)? Jak wygląda właśnie fizyka? Co zrobiłeś samemu w zakresie techniki? Rozebrałeś kiedyś jakieś urządzenie (np. kondensator), żeby zobaczyć co jest w środku?
    A informatyka? Próbowałeś programowania czy tylko to co na lekcji? Znam ludzi, którzy pierwsze programy pisali w 7 klasie w C#.
    Ważne jest to, co sam zaczniesz robić, to co cię kręci i co Cię wciągnie. Studia zostaw na później.

    Ja teraz bym wybrał technikum, ale może dlatego, że sam skończyłem i widziałem jakie problemy na studiach mieli ludzie po liceum (tylko to było 30 lat temu :))
    Skończyłem automatykę, chociaż w 8 klasie byłem finalistą konkursu chemicznego - takie życie (technikum elektryczne miało wtedy lepszą opinię).
  • Poziom 38  
    Teraz to ludzie po liceum mają statystycznie lepiej na pierwszym roku bo lepiej umieją matematykę i fizykę.

    A kto przetrwa pierwszy rok ten już "umie studiować" i na późniejszych lepiej lub gorzej sobie poradzi.
    Wynika to z tego, że i tak poziom jest "wyrównywany". Inaczej mówiąc jak nie umiesz to i tak cię nauczą tych podstaw elektryki oraz elektroniki. Starczy się przyłożyć i uczyć się też nieco samemu.

    Fizyka podstawowa w liceum to dno i pięć metrów mułu.
    Natomiast rozszerzona (profile a'la "matfiz", ewentualnie można wybierać jak w mojej szkole) już taka nie jest. Wszystkiego po trochu, dynamika, termodynamika, coś bywało o atomach (rozpady alfa, beta, gamma) i polach magnetycznych oraz elektrycznych.
    Ale o elektronice to nie ma nic ciekawego. Najwyżej liczenie obwodów prądu stałego bo brakuje na matematyce liczb zespolonych do liczenia obwodów prądu przemiennego. W technikum z zawodem związanym z elektroniką czy elektryką na pewno cię tego nauczą i o tyle będziesz bogatszy. Żeby tą wiedzą jednak zabłysnąć trzeba doczekać drugiego roku studiów.
  • Poziom 31  
    Z ciekawości (do kolegi pawelr98), którą uczelnię skończyłeś w tym roku?
    Bo z tych wypowiedziach, to jak bym widział studenta po łódzkiej PŁ. Ale pewnie w innych szkółkach jest podobnie. Z opinią o liceum się zgadzam. Dodał bym do tego "mułu", że jest on 5m pod dnem Rowu Mariańskiego.
    Tylko najgorsze, że nawet jak pseudo-nauczycielka się dowie wprost, że wciska dzieciakom kit, to nic nie zmieni (a może się tylko potem mścić). Ostatnio przyszła jedna znajoma na korki z fizyki i z rozpędu padło coś o iloczynie wektorowym. No i powtórzyła przy "pani od fizyki". Po czym się dowiedziała, że taki iloczyn nie istnieje i co ona wygaduje. Smutne.
    Kolega z ósmej klasy może się pochwalić z którego mieście/regionu jest?
  • Poziom 12  
    Mr_Nobody. napisał:
    Siemka, jestem tu nowy i borykam się z problem wyboru kierunku kształcenia gdyż jestem uczniem 8 klasy szkoły podstawowej. Moje zainteresowania są strikte związane z powyższymi kierunkami oraz mam w planach iść na studia wyższe. Proszę o waszą opinię który kierunek jest według was bardziej opłacalny i czy warto się w nim kształcić. Z góry dzięki za pomoc. Moja średnia to 4.78 jeśli ta informacja w czym kolwiek pomoże. Jeszcze raz z góry dzięki.

    Masz dobrą średnią to nie marnuj życia.
  • Poziom 3  
    (kemot55) jestem z Rybnika na Śląsku
  • Poziom 38  
    kemot55 napisał:
    Z ciekawości (do kolegi pawelr98), którą uczelnię skończyłeś w tym roku?
    Bo z tych wypowiedziach, to jak bym widział studenta po łódzkiej PŁ. Ale pewnie w innych szkółkach jest podobnie. Z opinią o liceum się zgadzam. Dodał bym do tego "mułu", że jest on 5m pod dnem Rowu Mariańskiego.
    Tylko najgorsze, że nawet jak pseudo-nauczycielka się dowie wprost, że wciska dzieciakom kit, to nic nie zmieni (a może się tylko potem mścić). Ostatnio przyszła jedna znajoma na korki z fizyki i z rozpędu padło coś o iloczynie wektorowym. No i powtórzyła przy "pani od fizyki". Po czym się dowiedziała, że taki iloczyn nie istnieje i co ona wygaduje. Smutne.
    Kolega z ósmej klasy może się pochwalić z którego mieście/regionu jest?


    Politechnikę w Gdańsku.
    Teraz jeszcze tłukę magistra.

    Co do liceum to ja kończyłem ogólniaka gdzie można sobie było wybierać do woli rozszerzane przedmioty.
    Wybrałem matematykę, fizyk, informatykę i niemiecki.
    Angielski rozszerzony był obowiązkowy.
    Z informatyki zrezygnowałem po jednym roku (nie odnajdywałem się na tych lekcjach, na studiach już sporo łatwiej mi to szło) a niemiecki trzymałem, żeby liczba godzin się zgadzała (jakieś tam wymogi programowe).

    Z fizyki na maturze miałem 80% co w sumie do dzisiaj daje możliwość pójścia na dobrą uczelnię.
    A matematyki podstawowej 100%, rozszerzonej 54% bo zeżarł mnie stres (robiłem trywialne błędy w zadaniach, które bezbłędnie tłukłem dziesiątki razy).
    Na liście rekrutacyjnej 20 miejsce na 180.


    A teraz po reformie szkolnictwa wyższego generalnie progi wejściowe poszły sporo do góry bo zmniejszono liczbę miejsc.
    Ja już efekty tej reformy odczułem na pierwszym roku, kiedy wrzucono "redukcję studentów" żeby się zgadzały współczynniki (ilość studentów/nauczycieli) i w konsekwencji kasa.
    I nawet tego nie ukrywano bo powiedziano nam to wprost.
    No i rzeczywiście egzaminy dowalili mocne.
    Nabrali zbyt dużo studentów przed reformą i kasa by się przestała zgadzać.

    Na koniec inżynierki zostało nas jakieś 100 osób z tych 180.
    Najwięcej wyleciało na pierwszym roku bo praktycznie po 20-30 na każdy semestr.
    Potem już nie więcej niż parę osób.

    Dlatego zawszę będę mówił, że pierwszy rok jest krytyczny.
    Jak przez niego się przejdzie to potem już leci z górki.

    Generalnie rzecz biorąc większość tego co się wtedy człowiek nauczy to już potem prawie nie wykorzystuje. Liczenia równań różniczkowych w formie ręcznej nie uświadczyłem ani razu, całki co najwyżej z metodą podstawiania i tylko pojedyncze.
    Jak na semestrze dyplomowym zaglądałem do zeszytu z pierwszego roku to aż nie wierzyłem, że takie złożone rzeczy liczyłem wtedy.

    Na późniejszych latach ogólnie jest tak, że zazwyczaj przedmioty zalicza się głównie z laboratorium oraz ćwiczeń niż z kolokwiów czy egzaminów.

    Sporo trudnych przedmiotów na zaliczenie ma sumę ocen 50% lub 60% co daje sporą ulgę. Nie trzeba zaliczać wszystkich poszczególnych składników na 50%/60%. Starczy wyciągnąć laboratoria na 80-90%, ćwiczenia na ~60% a potem egzaminy czy kolokwia pisało się już na 30% i zaliczało.

    I przy okazji premiuje systematyczną pracę. Co tydzień robisz te zadania na laboratoriach i ćwiczeniach zamiast kuć na kolokwium czy egzamin na dzień czy dwa przed.

    Oczywiście nie wszystkie przedmioty takie były ale te ściśle związane z automatyką już tak.
  • Poziom 3  
    Dzięki wszystkim za opinie, zobaczymy co będzie dalej