Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
HelukabelHelukabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zasilacz +9V w obudowie ZT3 ELSIN Ząbkowice

massaada 21 Maj 2020 12:35 2955 32
  • Witajcie

    Uszkodził mi się leciwy zasilacz ELSIN ZT-3. Używałem go do zasilania efektów gitarowych. Doszedłem do wniosku, że nie będę go naprawiał, tylko podmienię wnętrze. Stabilizacja najprościej jak się da, a więc stabilizator 7809. Podmieniłem też trafo, bo grzało się(Wydaje mi się, że za komuny oszczędzali drut i prąd jałowy był za duży). Trafo ostatecznie 2x12V 10W.

    Zasilacz +9V w obudowie ZT3 ELSIN Ząbkowice
    Zasilacz +9V w obudowie ZT3 ELSIN Ząbkowice
    Zasilacz +9V w obudowie ZT3 ELSIN Ząbkowice
    Zasilacz +9V w obudowie ZT3 ELSIN Ząbkowice


    Powstał zasilacz 2x9V ok 0.4A z rozdzielonymi galwanicznie masami. Żeby płytka trzymała się w poziomie w tej obudowie od strony transformatora trzeba dodać podparcie wysokości 5 mm. Płytkę zrobiłem troszkę większą więc trzeba też usunąć w dolnej części obudowy od strony trafa blokadę płytki. W płytce jest przewidziane wyprowadzenie przewodami zasilanie diod sygnalizacyjnych na każdy "kanał". Diody można umieścić w oprawkach. Można też wykorzystać tylko jedną i umieścić w czerwonym "oczku" do tego przewidzianym w górnej obudowie. Jeśli nie potrzebujemy sygnalizacji, zbędny jest montaż rezystorów 9k1.
    Na płytce przed trawieniem, a po termotransferze trzeba usunąć dwa punkty lutownicze, które są zaznaczone w Eagle na warstwie nr 100


    Pozdrawiam wszystkich DIYowców.

    Fajne! Ranking DIY
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
    O autorze
    massaada
    Poziom 11  
    Offline 
    massaada napisał 43 postów o ocenie 11, pomógł 0 razy. Mieszka w mieście Lublin. Jest z nami od 2004 roku.
  • HelukabelHelukabel
  • #4
    Rezystor240
    Poziom 39  
    massaada napisał:
    Podmieniłem też trafo, bo grzało się(Wydaje mi się, że za komuny oszczędzali drut i prąd jałowy był za duży).


    Bo było projektowana na napięcie 220V a obecnie mamy 230V, poza tym trafo było przeciążone jeśli się grzało. Druga sprawa jest taka, że trafo może osiągać temperaturę 50 stopni i to mu nie szkodzi.
  • #5
    massaada
    Poziom 11  
    To trafo się grzało niezależnie czy pracowało na 220V czy na 230V. Jeżeli trafo się grzeje w normalnym trybie pracy to jest coś nie tak. Jak się projektuje urządzenie np zasilacz to nie po to żeby był grzejnikiem. To, że trafo może pracować w wyższej temperaturze jest oczywiste, ale czy to jest stan normalny-pomijając celowe projektowanie - to inna sprawa. W tym konkretnym przypadku to nie jest normalne. W kwestii "zepsucia" - zasilacz miał dawać 9V daje 2x9V ???
  • #6
    Rezystor240
    Poziom 39  
    massaada napisał:
    Jeżeli trafo się grzeje w normalnym trybie pracy to jest coś nie tak.


    Nieprawda, normalny tryb to wedle Ciebie jaki? A przypominam że są trzy stany pracy transformatorów. Tak czy inaczej prąd jałowy płynie i ta moc się traci. Rozumiesz?

    massaada napisał:
    Jak się projektuje urządzenie np zasilacz to nie po to żeby był grzejnikiem.


    Niekiedy inaczej nie można, zasilacz liniowy (grzejnik) to w wielu przypadkach konieczność, gdzie przetwornice impulsowe nie dadzą rady.

    massaada napisał:
    W kwestii "zepsucia"


    Zepsułeś jego oryginalność, ten konkretny zasilacz trzeba było zostawić w spokoju, a zbudować sobie nowy zasilacz. Zmieniłeś trafo na inne trafo, a to stare? Dodałeś nowe elementy, więc gdzie tu logika? Na podstawie schematu starego zasilacza, trzeba było zbudować nowy. To chyba jest proste.
  • #7
    massaada
    Poziom 11  
    Nie ma sensu bawić się w definicje. Ja wiem, że trafa projektuje się do określonych sytuacji i warunków pracy. W przeważającej liczbie przypadków (pomijam te dotyczące pracy chwilowej) elektroniki użytkowej w domu urządzenia się nie grzeją, chyba że ktoś dla oszczędności projektuje skąpo na granicy(dzisiaj niestety częsty przypadek). W tej konkretnej nie powinien się grzać i tyle. To jest normalny stan. Nie jedno trafo w życiu nawinąłem i policzyłem od zera, więc daj spokój. Gdyby to była lutownica, ok niech się grzeje. W stanie nieobciążonym zasilacz nie ma prawa się grzać.Jeśli Ty projektujesz inaczej urządzenia, Twoja wola Panie.
    Co do naprawy, ona nie ma sensu. Stare trafo kiedyś przewinę jak będę miał na to czas. Jak ktoś chce bawić się w sentymenty muzealno-kolekcjonerskie i ma na to czas... Ja mogę tak robić z radiem lampowym, na "orginalność" zasilacza ZT3 po, prostu nie mam czasu.
  • #8
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Rezystor240 napisał:
    Bo było projektowana na napięcie 220V a obecnie mamy 230V,
    Tyle tylko, że taka zmiana zasilania powodowałaby konieczność wymiany wszystkich transformatorów z przed wprowadzenia zmiany w napięciu sieci. A tak nie jest.
    massaada napisał:
    Jeżeli trafo się grzeje w normalnym trybie pracy to jest coś nie tak.
    Prąd jałowy - wystarczy zmierzyć i masz pewność czy jest to wina "oszczędności", usterki w samym transformatorze czy dalej - np. wyschnięty elektrolit. Przy okazji można też obliczyć moc wydzielana w transformatorze bez obciążenia. Dla takiej mocy trafa nie ma prawa być duża - powodować zauważalnego wzrostu temperatury...
    Rezystor240 napisał:
    Zepsułeś jego oryginalność, ten konkretny zasilacz trzeba było zostawić w spokoju, a zbudować sobie nowy zasilacz.
    Nie sądzę by ten zasilacz miał jakąś wartość kolekcjonerską. Był i jest używany do konkretnego celu. Autor wykorzystał obudowę i chwała Mu za to, szkoda tylko, ze nieco "przekombinował"z samym schematem...
    Rezystor240 napisał:
    zasilacz liniowy (grzejnik) to w wielu przypadkach konieczność, gdzie przetwornice impulsowe nie dadzą rady.
    Masz rację - dlatego też winno się "mierzyć siły na zamiary" i tak dobierać parametry transformatora, by w konkretnych zastosowaniach były one (straty) możliwie niewielkie.
    Szkoda, że Autor nie podzielił się schematem bo coś mi się widzi, że zastosował złe/niepotrzebne elementy i źle dobrał pojemności wyjściowe.
    W każdym razie przy pełnym obciążeniu transformator nadal będzie na granicy mocy nominalnej... 2x12= 24V. 24Vx0,4A= 9,6W - a gdzie konieczne starty na spadki napięć na stabilizatorach?
  • HelukabelHelukabel
  • #9
    massaada
    Poziom 11  
    Schemat jest w załaczniku, pliki źródłowe Eagle. Mogę oczywiście wrzucić w jpg. Nie ma tam nic nadzwyczajnego. Poza elektrolitami przed i za stabilizatorem oraz 100nF odprzęgające na wyjściu. Dodatkowo diody w prostowniku mają po 100nF równolegle. To wszystko.
  • #10
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    OK. Teraz otworzyłem.
    Więc tak - Stabilizatory na 9 V z serii 78** można kupić. Uniknie się w ten sposób dzielnika i kondensatora filtrującego napięcie ref.
    Kondensator wyjściowy zbyt duży - w zupełności wystarczy 10uF. Duża pojemność wyjściowa może powodować brak stabilizacji - może wprowadzać wahania napięcia w rytm obciążenia - czyli zamiast pomóc szkodzi.
    Niezgodność schematu ze stanem faktycznym - skąd tam tyle kondensatorów foliowych?
    massaada napisał:
    Dodatkowo diody w prostowniku mają po 100nF równolegle.
    Takie kondensatory dodawano w zeszłym stuleciu i wtedy miało to sens (kompresowano w ten sposób kiepskie parametry diod mostka) - obecnie zbędne.
    Ale skoro działa.. :)

    Nadal uważam, ze lepiej przywrócić funkcjonalność kosztem nowego (unowocześnionego i lepszego) układu niż brnąć w reanimację starej (by nie powiedzieć "staroświeckiej") myśli technicznej. Tyle, ze można by to zrobić prościej i jednocześnie lepiej. Przykład - dla pełnego prądu wyjściowego same straty na LM wyniosą ok. 3W - to za dużo dla "gołego" LM. Gdyby uprościć schemat układu jak pisałem wyżej, zyskało by się miejsce na niewielkie radiatory, co pozwoliłoby osiągnąć bardziej komfortowe warunki pracy stabilizatorów. (chociaż nadal niestety pełne obciążenie nie wchodzi w grę - licząc sumę mocy strat i pobieraną przekraczasz (i to sporo) możliwości transformatora).
  • #11
    AdamC
    Poziom 25  
    398216 Usunięty napisał:
    OK.
    massaada napisał:
    Dodatkowo diody w prostowniku mają po 100nF równolegle.
    Takie kondensatory dodawano w zeszłym stuleciu i wtedy miało to sens (kompresowano w ten sposób kiepskie parametry diod mostka) - obecnie zbędne.

    A co masz konkretnie na myśli ?
    Bo kondensatory równolegle z diodami w prostownikach dodawano dla eliminacji zakłóceń w.cz. których dawniej było dużo mniej niż obecnie.

    Stabilizatory przy prądzie 0,4 A proszą się o radiator.
  • #12
    massaada
    Poziom 11  
    Transformator 10W dla tego konkretnego zasilania w zupełności wystarcza. A propo wyliczania trafa i jego mocy. Przy obliczaniu trafa uwzględnia się wszystkie straty w rdzeniu, uzwojeniach itd. Liczenie trafa na styk do pracy ciągłej to szkolny błąd. Wyliczenie kolegi powyżej jest nieścisłe. To tafo ma dać 10W przy uwzględnionych startach. Radiatory przy prądzie 0,4A owszem można dodać, ale tu wystarczy doczepienie kawałka blaszki na każdy radiator. Elektrolity na wyjściu rzeczywiście mogą być mniejsze, niestety w nocie katalogowej tej L7809CV nie doczytałem się jakie. W innych pokrewnych nie sprawdzałem.
    Zaznaczam, że zasilacz jest do efektów gitarowych co determinuje pewne rozwiązania. Istotne jest by mieć co najmniej dwa rozdzielone galwanicznie zasilacze. Ja chciałem to upchnąć w tą konkretną obudowę. Gdybym znalazł trafo z 3x albo nawet 4x12V to pewnie próbowałbym upchnąć 3 albo 4 "kanały". Trafo do tego zastosowania równie dobrze mogłoby być 8W i w zupełności wystarczy. Kostki gitarowe są przystosowane do zasilania bateryjnego, co za tym idzie nie są dużym obciążeniem.
    Ilość kondensatorów się zgadza ze schematem.
  • #13
    rb401
    Poziom 36  
    398216 Usunięty napisał:
    Takie kondensatory dodawano w zeszłym stuleciu i wtedy miało to sens (kompresowano w ten sposób kiepskie parametry diod mostka) - obecnie zbędne.
    Ale skoro działa.. :)


    Ja bym tu jednak przyznał rację koledze AdamC, że dał te 100n na diody w mostku.
    Mają znaczenie dla, ogólnie mówiąc, redukcji zakłóceń od kluczowania diod prostowniczych, co też osobiście praktycznie miałem okazję ocenić ilościowo przy czułej analogówce.
    Owszem, nie zawsze potrzebne. Ale tu kolega robi zasilanie dla specyficznego audio, to nawet nie warto dywagować tylko włożyć.

    Co do konstrukcji to ok, klasyka gatunku liniowego zasilania. Ale uwzględniając konkretne zastosowanie to jak najbardziej optymalny wybór. Wykorzystanie historycznej ale zgrabnej obudowy oraz to że wyszły dwa odizolowane kanały też na duży plus. Moim zdaniem nie ma co płakać po oryginalnych wnętrznościach.
  • #14
    zgierzman
    Poziom 26  
    398216 Usunięty napisał:
    OK. Teraz otworzyłem.
    Więc tak - Stabilizatory na 9 V z serii 78** można kupić. Uniknie się w ten sposób dzielnika i kondensatora filtrującego napięcie ref.
    (...)
    Niezgodność schematu ze stanem faktycznym - skąd tam tyle kondensatorów foliowych?


    Chyba otworzyłeś nie to, co trzeba. Są tam dwa schematy: jeden to pojedynczy kanał na LM317 (oryginalny?), a drugi schemat to dwa kanały na 7809. Na tym drugim schemacie naliczyłem 12 kondensatorów 100 nF, no i nie ma dzielników o których piszesz.
  • #15
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    zgierzman napisał:
    Chyba otworzyłeś nie to, co trzeba.
    A... Może tak być :) Faktycznie Autor, jak widać, zadbał o to by nikt nie miał wątpliwości co i jak zrobił... ;)
    Pozwolę więc sobie zrobić to za Niego:
    Zasilacz +9V w obudowie ZT3 ELSIN Ząbkowice
  • #16
    Freddy
    Poziom 43  
    Po co drapać te oczka, to dodatkowe mocowanie mechaniczne isostatu.
  • #17
    zgierzman
    Poziom 26  
    Freddy napisał:
    Po co drapać te oczka, to dodatkowe mocowanie mechaniczne isostatu.


    Nie pamiętam jak były zbudowane isostaty, ale czy nie pojawia się tam napięcie sieciowe? Jeśli tak, to odstęp od ścieżek 9 VAC byłby mały...
    Wygląda jakby kabel zasilający był przylutowany od góry do kołków które trafiają w te właśnie oczka, a włączenie isostatu podaje napięcie na transformator.
  • #18
    VaM VampirE
    Poziom 17  
    Aż z ciekawości zobaczyłem na "kunszt" oryginalnej konstrukcji i dobra robota.
    Tak to jest fajny zasilacz, ciekawiej obudowie, bo to co oryginalnie tam było to nawet słabego DIY nie przypominało.
  • #19
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    zgierzman napisał:
    Nie pamiętam jak były zbudowane isostaty,
    Były dwie pary styków niezależnych przełączalnych. Nie ma więc powodu do obaw - pola lutownicze, o których mowa, mogą zostać.
  • #20
    massaada
    Poziom 11  
    Te oczka o których mowa są niepotrzebne bo od dołu strony isostatu te piny są wycięte celowo, bo jak słusznie kolega wyżej zauważył w tych punktach byłoby 230V na stałe na płytce. Zostawienie tych punktów nie wpłynie na lepsze zamocowanie isostatu,. Po prostu ma on tylko 4 piny do lutowania(2 są wycięte), a ponieważ oczka isistatu od góry są osłonięte nie ma zagrożenia do momentu załączenie zasilacza. Muszę jeszcze sprostować mały bład. Rezystory do diod powinny być 910om a nie 9k1. Pomyłka z mojej strony o rząd wielkości. Dla 10mA 910om. Można wstawić 1k też będzie dobrze. Przepraszam za pomyłkę.
  • #21
    William Bonawentura
    Poziom 32  
    398216 Usunięty napisał:
    Nie sądzę by ten zasilacz miał jakąś wartość kolekcjonerską.

    Mój ojciec kupił taki zasilacz. Wydaje mi się, że w latach 80tych ubiegłego wieku. Dobrze pamiętam, że miał przełącznik 6-7,5-9V? Zasilaliśmy nim radioodbiornik ANIA R-612. Jeszcze odbierał I PR na falach długich. Pamiętam, że zasilacz grzał się i dawał silny przydźwięk. Ktoś pamięta w jakich latach był produkowany?
  • #24
    acctr
    Poziom 16  
    Zastanawia mnie po co właściwie psułeś oryginalny zasilacz. Zupełnie nowa PCB, którą musiałeś dopasować aby isostat pasował do otworu, zniszczona obudowa i to jeszcze w miejscu oznaczenia producenta. Wygląda na to, że na siłę chciałeś użyć tą obudowę a wystarczyło kupić jakąś gotową, np serii Z lub KM.
    Mało tego, nie dałeś szansy całkiem fajnemu stabilizatorowi LDO na dwóch tranzystorach i z trzecim jako ogranicznik prądu.
    Nie widzę żadnych pozytywów tej konstrukcji a za niszczenie "zabytków" - łapka w dół.

    Jakby kogoś interesował oryginał tutaj znajdzie więcej szczegółów: Zasilacz ELSIN ZT-3 regulacja
  • #25
    ojciec
    Poziom 26  
    Ale przeżywanie straty.

    Teraz przeanalizuj co się stanie, gdy rozłączy się przełącznik, zmiany napięcia na wskutek nie kontaktu ślizgacza a było to dość częste w tym modelu.
  • #26
    massaada
    Poziom 11  
    Szanowny kolego acctr. Tak chciałem wykorzystać tą obudowę. Nie mam w domu radia z PRL które można zasilać tym zasilaczem. Nie mam dla niego innego zastosowania jak powyższe. NIe zbieram też złomu elektronicznego, chyba że do czegoś się przyda. Nie jestem kolekcjonerem tego typu zabytków. W tym zasilaczu nie ma nic fajnego. Dopasowanie pcb do obudowy nie jest dla mnie problemem, ponieważ właśnie w czasach PRL nauczono mnie używać suwmiarki. Dla mnie zasada jest prosta(no może poza rzeczywistymi zabytkami jak radia lampowe itp)-jeżeli urządzenie nie działa jak trzeba jest złomem elektronicznym. Jeżeli mam coś przywrócić do życia to ma działać dobrze i być tego warte. W mojej osobistej ocenie jak zresztą innych kolegów powyżej nie był tego wart bo ten zasilacz w tym zastosowaniu nie ma szans, więc albo bym go wyrzucił albo wykorzystał jego graty, wybrałem drugie i tyle. Zabytków nie psuję, ale to to trudno nazwać zabytkiem, a raczej koszmarną zemstą PRL.
  • #27
    VaM VampirE
    Poziom 17  
    Nawet radia lampowe, to nadal elektro śmieci, owszem kilka może stać w muzeach, może trochę u pasjonatów co lubią technikę z danego okresu, ale poza tymi zastosowaniami to kupa złomu do recyklingu.
    Nasze hobby takie jest że można trochę części z tego złomu odzyskać i użyć w swoich urządzeniach, bo możemy, robiąc rzeczy fajne, inne i totalnie nieopłacalne w większości przypadków.

    Ten zasilacz to żaden cud, osobiści zezłomował bym w całości, ale akurat autorowi się spodobała obudowa.
    Zupełnie nie rozumiem krucjaty zbieraczy kurzołapów: nie psuj bo to stare, do niczego ci nie potrzebne, w sumie bezużyteczne, ale takie stare, takie piękne, postaw na półce i podziwiaj.
  • #28
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Tak w ogóle, to zawsze dla elektronika największym problemem jest zdobycie/zrobienie obudowy do swojego dzieła. Tu Autor wykazał się inwencją i zaadoptował do tego celu obudowę od (nomen omen) zasilacza - czy więc zrobił źle? Owszem, można podejść do sprawy inaczej i np, kupić "surowego" gotowca z oferty Maszczyka lub Kradex'a ale skoro była już obudowa ? Po co kupować inną, a zresztą o co chodzi - przecież to Autora sprawa. Nikomu tego zasilacza nie zabrał: Miał w domu, estetyczna była, czemu nie wykorzystać?
    Zamiast zająć się więc stroną wizualną, może lepiej by się skupić nad techniczną?
    Moje zdanie znacie - napisałem wyżej. Kolej na Kolegów - każda opinia i sugestia może się przyczynić do pogłębienia wiedzy (nie tylko Autora) i być może kolejne dzieło będzie jeszcze lepsze? Uniknie się błędów przy tym? Czy chociaż ułatwi się obliczenia przy projekcie.
  • #29
    żarówka rtęciowa
    Poziom 36  
    Witam

    ojciec napisał:
    Teraz przeanalizuj co się stanie, gdy rozłączy się przełącznik, zmiany napięcia na wskutek nie kontaktu ślizgacza a było to dość częste w tym modelu.


    Można zastosować słynny układ LM723 w którym regulacja napięcia następuje po stronie wejścia + wzmacniacza operacyjnego. W takim przypadku przy braku kontaktu przełącznika napięcie spada zamiast wzrastać.

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2785592.html

    Drugą zaletą jest możliwość zastosowania ogranicznika prądu z tzw. podcięciem (foldback) co zmniejsza straty mocy w tranzystorze mocy w przypadku zwarcia wyjścia.
  • #30
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    żarówka rtęciowa napisał:
    Można zastosować słynny układ LM723 w którym regulacja napięcia następuje po stronie wejścia + wzmacniacza operacyjnego. W takim przypadku przy braku kontaktu przełącznika napięcie spada zamiast wzrastać.
    Czyli co? Jednak zasilacz do przeróbki? I to dość sporej biorąc pod uwagę oryginalny układ... ( ta uwaga odnośnie zachowania oryginalności układu zasilacza)
    Ale jako pomysł do realizacji kolejnego/innego układu zasilacza jak najbardziej ok.
    Tak sobie myślę... z tego co wiem to wszystkie zasilacze na LM78** i nawet 317 maja wbudowany wewnętrzny układzik zapobiegający nadmiernemu wzrostowi mocy strat na stabilizatorze - więc niejako automatycznie ograniczają napięcie do wartości bezpiecznej dla stabilizatora. Dorobić do tego "podcięcie" lub w ogóle układ odłączający obciążenie (aż do zresetowania np.) powyżej zadanego prądu/napięcia i ... Może to jest jakiś pomysł?