Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Nawijarka transformatorów mach + Gcoil

wremir 29 May 2020 22:08 5292 24
Altium Designer Computer Controls
  • Witam!
    Skleiłem i zamieściłem właśnie film.

    Nie mogę dodać linku, więc mój kanał na yt wremir


    Może moje proste rozwiązania pomogą komuś w wykonaniu swojej maszynki.
    W sumie mechanika to kilka kawałków blach, trochę drobiazgów z printerów termicznych, tuleje z brązu, małe łożyska itd., a poza tym dużo cierpliwości...
    Szlifierka kątowa, wiertarka, kilka razy spawarka i raz tokarka przy powiększeniach otworów kół pasowych. Tokarka byłaby potrzebna i w innych chwilach, i ułatwiłaby znacznie wykonanie, ale niestety nie mam.
    Nagrodą dla mnie było to, że jest naprawdę precyzyjna, szybka w ustawianiu parametrów drutu i nawijania...

    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    wremir
    Level 2  
    Offline 
    wremir wrote 4 posts with rating 37, helped 0 times. Live in city Ateny. Been with us since 2010 year.
  • Altium Designer Computer Controls
  • #2
    wremir
    Level 2  
    Sorry Panowie !
    Skasowalem film wieczorem , i walcze teraz z wysylaniem jeszcze raz w mniejszej rozdzielczosci.
    Wczoraj wyslalem film 15min i nie zauwazylem ze na 4 min sie klei i pokazuje ten sam obraz...
    Mam nadzieje ze jutro bedzie ok...
  • #3
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    Bardzo staranna, profesjonalna robota z jednym ale.....Jeżeli ten sam silnik napędza i wrzeciono nawijanego karkasu i śrubę pociągowa przez pasek zębaty, to z ..rewelacji" nici :cry: . A tak mi to na fotkach wygląda. Chyba że dwa silniki krokowe?
  • #4
    wremir
    Level 2  
    Oczywiscie sa 2 silniki , i dodalem przelozenie 3:1 na kazdym , zeby miec zapas sily a silniki pracowaly na luzie... na wozku nie bylo potrzeby , ale tez...
    Do 1mm nawijalem na luzie , a 1,3mm juz recznie , bo juz naciag nie wyrabial zeby naprezenie bylo ok...
    Wejdz na kanal i ogladaj , mysle ze teraz jest ok...
  • #5
    adversus
    Level 32  
    Oglądając filmik wychodzi na to że zrobiłeś kawał dobrej roboty. Możesz daćl inka do filmiku tu na elektrodzie w swoim poście. Ale jeśli byś dorzucił jeszcze kulka fotek na których widać lepiej konstrukcje (drugi silnik i wrzeciono nawojowe na karkasy) i do tego trochę więcej opisu było by miło.
    Tymczasem link do filmu z nawijarką autora tematu:
    https://www.youtube.com/watch?v=E_WBa2PzYks
  • #6
    Slawek K.
    Level 35  
    Super konstrukcja, widać dużo pracy elektronicznej jak i mechanicznej, brawo, prawdziwe DIY ;)
    Poleciały do kolegi punkty na dobry początek ;)

    Pozdr
  • Altium Designer Computer Controls
  • #8
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Ładnie wygląda praca, aczkolwiek "zaprzęganie" do sterowania PC uważam za nieporozumienie. Napinacz drutu możesz zrobić na dodatkowym silniku krokowym, siłę hamowania bębna z drutem można regulować prądem uzwojeń. Poszukaj, w EP bodajże była nawijarka do cewek. Prosty program (w Bascom), po drobnych adaptacjach byłoby niezależne urządzenie.
  • #9
    mkpl
    Level 37  
    Fajna nawijarka :) a sterowanie z Mach to genialny pomysł.
    W sumie można by użyć gotowej płytki woodpecker cnc gdzie od razu jest procesor i drivery do silników krokowych.

    Nie mniej mam kilka pytań.
    Skąd bierzesz blachy transformatorowe?
    Próbowałeś robić własne karkasy? Ja obecnie ćwiczę z PETG.

    Dlaczego nawijasz na tak małej prędkości? Jakieś ograniczenie konstrukcyjne zrywa drut?
    Jak realizujesz stabilizację naciągu i na jakim poziomie?

    Z jakimi maksymalnymi grubościami drutu radzi sobie Twoja nawijarka?

    Ja głównie nawijam transformatory do przetwornic impulsowych i w zasadzie wystarczy do tego wkrętarka i wprawna ręka. Największe grubości jakie nawijam to zazwyczaj do 6x 0.8mm naraz.
  • #10
    Slawek K.
    Level 35  
    Kolega zastosował silniki plus przekładnie 3:1, dlatego wolno to idzie, dodatkowo silniki krokowe nie są demonami prędkości obrotowej, bo inna jest ich rola ;)
    Ale to nie maszyna produkcyjna, za to do amatorskich rozwiązań jest w sam raz.

    Pozdr
  • #11
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    Krzysztof Kamienski wrote:
    eżeli ten sam silnik napędza i wrzeciono nawijanego karkasu i śrubę pociągowa przez pasek zębaty, to z ..rewelacji" nici

    A dlaczego?
  • #12
    wremir
    Level 2  
    Nie mam zbyt duzo czasu , ale postaram sie odpowiedziec na Wasze uwagi...
    (drugi silnik i wrzeciono nawojowe na karkasy) Nie wiem co by tu jeszcze dodac...
    Obudowa na lozyska to czesc z wyposazenia roweru bmx rurka ktora przykreca sie na osie kola.
    podpasowala mi na wymiar lozysk , oska 12mm tez z jakiegos printera ...
    Przy dostepie do tokarki , mozna to zrobic bardziej profesjonalnie
    Robilem ta maszyne w kryzysie , i nie moglem wtedy nic tutaj kupowac zagranica , a widzialem
    na ebay gotowe osie z przesuwem i silnikiem krokowym...
    Sruba przesuwu drutu to pret M8 ze stali nierdzewnej twardosc 6,8 i na nim 3cm nagwintowany kawalek mosiadzu.
    Luzow nie ma.
    Cala elektronika wersji 2 czyli koncowej to 2 sterowniki silnikow krokowych i plyta glowna do polaczenia z PC .
    typowy interface maszyny cnc w ktorej wykorzystane sa 2 osie.
    Cnc kiedys chcialem zbudowac i zrobilem kilka driverow i plyte glowna , dzisiaj nie oplaca sie tego robic ,
    mozna kupic za grosze.
    Na przyklad - zamowilem na ebay 2 drivery tb6600 10 Euro sztuka jak tylko sie pokazaly , ale mialy przyjsc za miesiac,
    a chcialem je szybciej wyprobowac wiec kupilem tutaj 2 scalaki 11Euro sztuka , plus projekt plytki w eagle , trawienie lutowanie
    montaz ... gdzie tu oszczednosc czasu i pieniedzy?
    Oprogramowanie to program cnc , w tym przypadku Mach3 , i fajny programik Gcoil ktory z podanych mu parametrow tworzy kod g.

    ArturAVS - Zgadzam sie i jak widzisz pierwsza wersja jest tak zbudowana... Jednak to byla pomylka , i po wielogodzinnych probach ustawienia konkretnej grubosci drutu ,
    wydarlem to jak najszybciej...Dobra by byla do cewek i prostych transformatorow gdzie nie zalezy nam na precyzji...
    Moje zalozenia byly troche wymagajace, i warstwa uzwojenia ma sie zaczynac tam gdzie zapodam i skonczyc tak samo , scisle bez szczelin miedzy zwojami , a to wymaga szybkie ustawienie srednicy drutu
    do 2 miejsc po przecinku , i bez zbednych prob... a zmiana grubosci drutu to zaladowanie wczesniej przygotowanego pliku.
    W Gcoil ustawiamy dlugosc szpuli , odleglosc od brzegu gdzie ma zaczynac sie uzwojenie , pauza po 1,5 zwoju mozna sprawdzic czy wszystko ok , poprawic przekladke itp...
    Mozna zatrzymac proces w kazdym punkcie i wznowic go...
    W Machu , ustawienie maszyny wykonuje sie raz i w kilka minut , czyli kroki , przekladnie kierunki itd...
    a hamulec bebna to tylko zeby szpula po zatrzymaniu nawijania nie obracala sie swoja bezwladnoscia.
    mam gotowy taki hamulec na krokowym , ale pozniej uznalem to za zbedne.

    Gotowej plytki woodpecker cnc nie znam , ale poczytam ...
    Mach3 niestety potrzebuje kompa z portem rownoleglym z xp i przygotowanego tylko dla niego , skrzynke do niego zrobilem jak najmniejsza,
    Na razie nie bede kombinowac , bo maszynke zrobilem znie zeby zajac sie tylko nawijaniem , ale zeby rozwiazac problem z transformatorami ktore chce uzyc w wzmaciaczach lampowych,
    i nawinietych wedlug moich wymagan.
    Blachy kupuje tu w Atenach , problem z gruboscia 0,3mm ale i takie zdobylem .
    Karkasy tez , dzielone kleje z mniejszych , poniewaz na wieksza grubosc pakietu nie znalazlem.
    Nawijam na roznych predkosciach na cienkich drutach z mniejsza chcac uniknac szarpania , karkasy to przewaznie u mnie prostokat 3,2 na 5-6cm , a po drugie mam czas zeby pociagnac pedzlem z lakierem .
    Ograniczenia w grubosci drutu biorac pod uwage sile silnika z przekladnia nie ma , chyba i mnie by pociagnal...
    jest jednak ograniczenie w regulatorze naprezenia , to dwie blaszki z naklejona skora , i do 1mm napreza dobrze , na 1,3 nawet nie probowalem ,poniewaz chcialem byc pewny ze jest dobrze ulozony to nawijalem reka ,
    to tylko 18zw.
    nie to nie wina przekladni ze tak wolno idzie, W sumie mala predkosc ustawilem dprzy pierwszych nawijaniach i kreceniu wideo.
    Przekladnie dalem zeby byc pewnym ze nie beda sie zylowac silniki i gubic kroki , ale i dlatego ze nie podobal mi sie dzwiek (mruczenie) silnika przesuwu drutu przy malych srednicach , teraz kreca 3 razy szybciej i maja przyjemniejszy ton.
    A co do predkosci , hmm... to by sie kolega zdziwil i z przekladnia mozna napedzic wentylator...
  • #13
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    ArturAVS wrote:
    dodatkowym silniku krokowym, siłę hamowania bębna z drutem można regulować prądem uzwojeń.
    Wystarczy mały silnik DC z potencjometrem drutowym jako hamulec dynamiczny.
  • #14
    Bieda z nędzą
    Level 34  
    Uważasz, że układ w którym silnik obrotu karkasu zsynchronizowany jest na stałe z podajnikiem miejsca nawijania drutu jest układem złym? Proste i skuteczne, po co komplikować mechanizm. No dobra- wprowadził bym tam czujnik mierzący naciąg drutu oczywiście w funkcji temperatury, po wprowadzeniu do pamięci puntu zrywalności drutu. Mierzyły by to czułe tensometry. Poziom nawinięcia określany byłby indukcyjnością już uzyskanych zezwojów.
  • #15
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Jak dla mnie to coś takiego jak zegarek z dewizką. Po prostu dopieszczony do końca projekt w każdym calu. Owszem - zawsze coś można zrobić lepiej, inaczej, prościej, ale ten konkretny projekt pozostawiłbym bez żadnych zmian.
    Po prostu rewelacja...
    Szkoda, że nie radzi sobie z większymi średnicami drutów, ale z którymi sobie radzi - radzi sobie rewelacyjnie.
    W młodości trochę nawijałem na fabrycznych nawijarkach (fakt inna klasa abstrakcji - 45 lat temu nie było ani komputerów ani nawet dostępnych (jak dziś) silników krokowych , a tranzystory dopiero raczkowały), i zawsze starałem się to robić dobrze (ot - takie zboczenie; "albo dobrze, albo wcale"), ale nie udało mi się nigdy osiągnąć takiej precyzji jak na Twoim urządzeniu.
    Czapki z głów!
  • #16
    zgierzman
    Level 30  
    Bieda z nędzą wrote:
    Uważasz, że układ w którym silnik obrotu karkasu zsynchronizowany jest na stałe z podajnikiem miejsca nawijania drutu jest układem złym?


    Może jest i dobrym, ale tylko jeżeli nawija się zawsze drut tej samej średnicy. Na każdy obrót karkasu podajnik musi się przesunąć dokładnie o średnicę nawijanego drutu. Jeśli zdejmujesz z podajnika drut 0,8, a zakładasz 0,16, to przełożenie musi się zmienić.

    W starych tokarkach były do takich operacji, jak nacinanie gwintu, ogromnie przekładnie z mnóstwem przełączanych kół zębatych i nawrotnicą (bo potrzebny jest posuw w obie strony). A i tak liczba przełożeń (skoków gwintu, czy średnic drutu) jest skończona. Osobny silnik do napędu wrzeciona i osobny do przesuwania suportu daje nieskończenie większe możliwości przy jednoczesnym uproszczeniu mechaniki.

    Bieda z nędzą wrote:
    Poziom nawinięcia określany byłby indukcyjnością już uzyskanych zezwojów.


    To jest raczej kiepski pomysł, bo przy nawijaniu transformatorów indukcyjność nie jest najważniejsza, a liczy się przekładnia, czyli stosunek liczby zwojów. A jedynym skutecznym sposobem na policzenie zwojów jest ich ... policzenie.

    A jeśli już, to jakbyś podszedł do takiego pomiaru? Jeden koniec uzwojenia jest w miarę dostępny (jeśli pominiemy fakt, że obraca się razem z karkasem), drugi zaś koniec jest na dnie szpuli w zasobniku. Jak więc zmierzyć indukcyjność nawiniętego uzwojenia pomijając niewiadome ilości drutu na szpuli?
  • #17
    mkpl
    Level 37  
    zgierzman wrote:
    Bieda z nędzą wrote:
    Uważasz, że układ w którym silnik obrotu karkasu zsynchronizowany jest na stałe z podajnikiem miejsca nawijania drutu jest układem złym?


    Może jest i dobrym, ale tylko jeżeli nawija się zawsze drut tej samej średnicy. Na każdy obrót karkasu podajnik musi się przesunąć dokładnie o średnicę nawijanego drutu. Jeśli zdejmujesz z podajnika drut 0,8, a zakładasz 0,16, to przełożenie musi się zmienić.

    W starych tokarkach były do takich operacji, jak nacinanie gwintu, ogromnie przekładnie z mnóstwem przełączanych kół zębatych i nawrotnicą (bo potrzebny jest posuw w obie strony). A i tak liczba przełożeń (skoków gwintu, czy średnic drutu) jest skończona. Osobny silnik do napędu wrzeciona i osobny do przesuwania suportu daje nieskończenie większe możliwości przy jednoczesnym uproszczeniu mechaniki.

    Bieda z nędzą wrote:
    Poziom nawinięcia określany byłby indukcyjnością już uzyskanych zezwojów.


    To jest raczej kiepski pomysł, bo przy nawijaniu transformatorów indukcyjność nie jest najważniejsza, a liczy się przekładnia, czyli stosunek liczby zwojów. A jedynym skutecznym sposobem na policzenie zwojów jest ich ... policzenie.

    A jeśli już, to jakbyś podszedł do takiego pomiaru? Jeden koniec uzwojenia jest w miarę dostępny (jeśli pominiemy fakt, że obraca się razem z karkasem), drugi zaś koniec jest na dnie szpuli w zasobniku. Jak więc zmierzyć indukcyjność nawiniętego uzwojenia pomijając niewiadome ilości drutu na szpuli?


    To jest 100% bez sensu. Nawet gdyby były możliwości pomiaru to i tak wpływ ma rdzeń, który może mieć rozrzuty -20/+10%
  • #18
    zgierzman
    Level 30  
    mkpl wrote:
    Nawet gdyby były możliwości pomiaru to i tak wpływ ma rdzeń, który może mieć rozrzuty -20/+10%


    Też uważam, że pomysł z pomiarem "w locie" jest do bani, ale jeżeli chodzi o zafałszowanie pomiarów przez rdzeń, to akurat nie trafiłeś. Transformatory nawija się bez rdzenia, który dodaje się później, więc jego wpływ na pomiar podczas nawijania nie występuje. A gdyby nawet, to w trafo ważna jest przekładnia, nie indukcyjność, a rozrzut parametrów rdzenia byłby jednakowy dla wszystkich uzwojeń nawijanych na tym samym przecież rdzeniu. Przekładnia byłby zachowana.
  • #19
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Można co prawda mierzyć indukcyjność uzwojenia bez założonego rdzenia, ale czy w ogóle to jest do czegoś potrzebne? Jak wyżej - wana jest przekładnia i ILOŚĆ zwoi - w zależności od zakładanych parametrów rdzenia i wymaganego napięcia - indukcyjność będzie różna w zależności od gabarytów nawoju (wielkości karkasu), a i sam wynik obarczony dużą tolerancją błędu. Podczas gdy jeden zwój mniej lub więcej stanowi już różnicę w uzyskanym napięciu, to indukcyjność przez to zmieni się na tyle nieznacznie, że może być w ogóle niezauważona... Zwłaszcza w wypadku nawijania transformatorów wielosekcyjnych do wzmacniaczy lampowych.
  • #20
    kortyleski
    Level 43  
    zgierzman wrote:

    W starych tokarkach były do takich operacji, jak nacinanie gwintu, ogromnie przekładnie z mnóstwem przełączanych kół zębatych i nawrotnicą (bo potrzebny jest posuw w obie strony). A i tak liczba przełożeń (skoków gwintu, czy średnic drutu) jest skończona. Osobny silnik do napędu wrzeciona i osobny do przesuwania suportu daje nieskończenie większe możliwości przy jednoczesnym uproszczeniu mechaniki.

    Dopiero byś gwint naciął. Właśnie sztywne połączenie posuwu z obrotami daje pewność wymiaru.
    Natomiast pełne CNC nie wykorzystują silników tylko precyzyjne serwonapędy i zaawansowane sterowniki a i tak przy pracach gdzie obroty wrzeciona są ściśle powiązane z szybkością posuwu pojawiają się problemy...
  • #21
    zgierzman
    Level 30  
    kortyleski wrote:
    Dopiero byś gwint naciął. Właśnie sztywne połączenie posuwu z obrotami daje pewność wymiaru.


    Tokarkę podałem jako przykład, rozmawiamy o nawijarce transformatorów. Padło stwierdzenie, że w tej nawijarce dwa silniki to niepotrzebna komplikacja mechanizmu:

    Bieda z nędzą wrote:
    Uważasz, że układ w którym silnik obrotu karkasu zsynchronizowany jest na stałe z podajnikiem miejsca nawijania drutu jest układem złym? Proste i skuteczne, po co komplikować mechanizm.


    A ja chciałem wykazać, że połączenie wrzeciona z posuwem jest duużo bardziej skomplikowane mechanicznie, niż się koledze @Bieda z nędzą wydaje, jeśli chcemy mieć regulowany skok. Dla ilustracji dołączam dwa zdjęcia z DTR mojej 50-letniej tokarki TUD-40:

    Tabela gwintów i posuwów:

    Nawijarka transformatorów mach + Gcoil

    oraz skrzynka posuwów:

    Nawijarka transformatorów mach + Gcoil

    I tak, zdaję sobie sprawę, że "pełne CNC nie wykorzystują silników tylko precyzyjne serwonapędy i zaawansowane sterowniki", ale nie o tokarkach i innych CNC tutaj rozmawiamy :-D
  • #22
    398216 Usunięty
    Level 43  
    zgierzman wrote:
    Padło stwierdzenie, że w tej nawijarce dwa silniki to niepotrzebna komplikacja mechanizmu:

    Bieda z nędzą napisał:
    Uważasz, że układ w którym silnik obrotu karkasu zsynchronizowany jest na stałe z podajnikiem miejsca nawijania drutu jest układem złym? Proste i skuteczne, po co komplikować mechanizm.

    A ja nie do końca rozumiem o co chodzi w tej dyskusji? Przecież kiedy transformator ma być nawinięty drutem o średnicy X konieczny jet inny przesuw podajnika drutu niż przy nawijaniu drutem średnicy Y?
    Dla mnie to oczywiste. Po co więc tłumaczyć komuś kto nie nawijał (najwidoczniej...) w życiu żadnego transformatora?
  • #23
    zgierzman
    Level 30  
    398216 Usunięty wrote:
    Po co więc tłumaczyć komuś kto nie nawijał (najwidoczniej...) w życiu żadnego transformatora?


    No bo skądś musi się dowiedzieć. :-D

    W tej chwili absolwenci kończą szkoły nie umiejąc czytać i pisać, bo mają od lekarza świstki o różnych dysfunkcjach. Dla człowieka po studiach ekonomicznych (autentyczny przypadek!) metr sześcienny to jest "rocket science", nie potrafił nawet z grubsza oszacować ile pudełek kartonowych o znanych wymiarach może zmieścić się w stalowym kontenerze, którego wymiary również są znane...

    I co mamy się z tym godzić? I na emeryturze patrzeć jak opiekują się nami gimbazowi lekarze, sprzęt serwisują gimbazowi serwisanci, a autobusy prowadzą współcześni kierowcy, dla których bieg wsteczny jest przereklamowany i zgoła niepotrzebny, a jeśli miejsce parkingowe nie jest dwukrotnie szersze od samochodu, to nie da się tam zaparkować?
  • #24
    Janusz_kk
    Level 34  
    kortyleski wrote:
    Dopiero byś gwint naciął. Właśnie sztywne połączenie posuwu z obrotami daje pewność wymiaru.

    Ale Ty człowieku pierniczysz od rzeczy, posuwy wtedy były tak robione bo nie było serwonapędów, dzisiaj nie jest to problemem.

    kortyleski wrote:
    Natomiast pełne CNC nie wykorzystują silników tylko precyzyjne serwonapędy

    Znowu pleciesz od rzeczy, serwonapęd też się składa z silnika i falownika z enkoderem/resolwerem i sterowaniem, więc CNC wykorzystuje silniki.
  • #25
    szeryf3
    Level 25