Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Naprawa elektryzatorów typu EBS94, EBS95, EBS2000 i starszych typów.

Marian Marduła 07 Cze 2020 22:41 3357 45
  • Jestem z Podhala, gdzie niedawno ruszył sezon wypasu owiec. Większość dojrzałych owiec wypasają zbiorowo na halach liczni bacowie, ale tzw. młodzież pozostaje w obrębie gospodarzy, którzy wypasają łąki, korzystając z ogrodzeń połączonych z elektryzatorami - a te z uwagi na liczne zagrożenia wilgocią i niekorzystnym wpływem atmosfery ulegają okresowo licznym uszkodzeniom.

    W mojej okolicy NIKT zawodowo nie serwisuje tego typu urządzeń, więc szerokie pole do popisu wielu amatorów elektroniki. Opiszę kilka problemów, które dotyczą tej materii i jak ja je rozwiązuję z dobrym skutkiem.

    Generalnie każde tego typu urządzenie po otwarciu poddaję suszeniu nawiewnicą gorącego powietrza (popularną Farelką), a niektóre elementy elektroniczne na płycie gorącym powietrzem z lutownicy do elementów SMD typu "Hot Air".

    Jest wiele rozwiązań układowych elektryzatorów, ale w większości mają wspólną zasadę działania: z napięcia zasilania generator wytwarza napięcie rzędu 300-400 Voltów, ładując kondensator stały o dużej wydajności prądowej rzędu 4-5 mikrofaradów, który poprzez tyrystor połączony jest z pierwotnym uzwojeniem transformatora wysokiego napięcia. W momencie naładowania kondensatora do żądanej wartości napięcia na bramkę sterującą tyrystora podawany jest krótki impuls wyzwalający i wtedy zgromadzony ładunek energii w kondensatorze jest zwarty poprzez uzwojenie pierwotne transformatora wysokiego napięcia (WN) i wówczas na jego stronie wtórnej pojawia się bardzo silny impuls napięcia - do około 7 kilowoltów (kV). Silne zawilgocenie transformatora wysokiego napięcia (WN) bywa często przeszkodą trudną do pokonania, ale i na to jest sposób... Przezwojenie od nowa. To wcale nie jest żaden wielki wyczyn - ot, odrobina zdolności manualnych i prościutka nawijarka - ale też odpowiednia dbałość o równomierne uzwojenie i konieczność zakupu drutu nawojowego.

    Kilka lat temu byłem zmuszony dokonać takowego przezwojenia dla mojego bliskiego znajomego i teraz mogę korzystać z moich starych notatek i upowszechnić te dane dla chcących skorzystać z mojego doświadczenia.
    Transformatory VN w elektryzatorach nawijane były na rdzeniach typu LL z jednym oknem tak, że cewki pierwotnego i wtórnego uzwojenia leżą na przeciwległych bokach transformatora wysokiego napięcia (WN) i nie zachodzi możliwość bezpośredniego przebicia WN na stronę pierwotną.
    Pierwotne uzwojenie transformatora wysokiego napięcia (WN) wynosi około 50 zwojów drutu nawojowego w emalii DNE 0,5 lub lepiej 0,6mm (0,5 do 0,75mm). Ważne jest, aby uzwojenie było ułożone jak najściślej! Warto je później pomalować dwukrotnie lakierem Nitro lub Caponem. Usztywnia to dodatkowo uzwojenie i izoluje od wilgoci! Warto na zewnątrz nawinąć kilka zwojów taśmy samoprzylepnej przyciętej na szerokość nieco większą od karkasu. To dodatkowo zabezpiecza przed wilgocią.

    Uzwojenie wtórne transformatora wysokiego napięcia (WN) : to 450-500 zwojów drutu nawojowego w emalii o średnicy 0,18 do 0,25mm z odczepem po 100zw. Do nawinięcia uzwojenia WN idealny jest drut nawojowy z oplotem jedwabnym lub bawełnianym! Ja posiadam niewielką ilość takowego przewodu - ale nie jest to warunek niezbędny! Ważne jest natomiast, aby uzwojenie nawijać bardzo precyzyjnie zwój przy zwoju pozostawiając po obydwu bokach uzwojenia wolne miejsce około 3mm od krawędzi karkasu! Każdą warstwę uzwojenia należy izolować! po jednym zwoju papieru. Do tego celu najlepiej używać pasków papieru bezchlorowego, jaki używa się w kuchni do wypieku (Jan Niezbędny - lub podobny). Papier ten ma doskonałe własności izolacyjne. Każdą warstwę uzwojenia należy dodatkowo pomalować lakierem bezbarwnym Nitro, lub Caponem. Po nawinięciu ostatniej warstwy całość dodatkowo owijamy kilkoma zwojami papieru. Jak wspomniałem - pozostawione po lewej i prawej stronie odstępy od boków uzwojenia powodują zwiększoną wytrzymałość uzwojenia na przebicie poprzez ścianki karkasu albo przeskoku iskry pomiędzy kolejnymi warstwami nawoju. Gwarantuje to, że w efekcie końcowym zobaczymy piękną niebieską iskrę na ok. 7mm, a nie chmurkę dymu...
    W starszych elektryzatorach generator napięcia 400V wykonywany był jako samowzbudny generator jednotranzystorowy (samodławny) na tranzystorze (T1) BC211. Ten do niedawna jeszcze dość popularny tranzystor łatwo daje się zastąpić tranzystorem serii BD135,137,139. Jego zasada pracy jest dość prosta. Tranzystor załączony jest tak, że jego kolektor pracuje w szeregu z pierwotnym uzwojeniem trafa przetwornicy, emiter na masie zasilania (minus), a baza jest spolaryzowana rezystorem 33k omy ze źródła zasilania (6-9V), zaś w kierunku emitera poprzez diodę BYP401 (1n4001-1n4007) katodą do bazy. Dodatkowo początek uzwojenia wtórnego dołączony jest do bazy tego tranzystora (T1), zaś koniec uzwojenia poprzez kondensator 33nF/400V do podwajacza napięcia - 400V. Istota pracy tego układu polega na tym, że w momencie kiedy przez uzwojenie pierwotne poprzez tranzystor zaczyna płynąć dość duży prąd, na uzwojeniu wtórnym indukuje się napięcie, które powoduje, że w pewnym momencie następuje krótki ujemny impuls na bazie T1 i cały cykl zaczyna się od nowa! Uzwojenie wtórne poprzez kondensator 33nF i dwie diody połączone szeregowo wytwarza napięcie ładujące stopniowo kondensator 5uF do napięcia 400V. W niektórych starszych modelach trafo przetwornicy posiada również trzecie uzwojenie do zasilania układu wytwarzającego impulsy wyzwalania tyrystora (15V). Transformator przetwornicy nawinięty jest na małej szpuleczce karkasu mieszczącej się w rdzeniu kubkowym o średnicy 26mm o dość dużej przenikalności magnetycznej - oznaczanej na korpusie rdzenia stałą AL=3600.

    Dane nawojowe tego trafa są następujące: uzwojenie pierwotne (kolektorowe) zawiera 30 zwojów DNE 0,25mm, wtórne: 800zw DNE 0,10mm, zaś pomocnicze trzecie: 60 zwojów DNE 0,25mm. Wszystkie uzwojenia są od siebie izolowane cienką folią z kondensatorów styrofleksowych. Można taką sobie przygotować samemu ze starszych kondensatorów MIFLEX 0,1uf/630V lub 1000V. Ważne jest staranne nawinięcie, bo miejsca na malutkiej szpulce karkasu jest niewiele!
    Jest to dość mozolna czynność, ale w zasięgu zdolnego Harcerza! Odrobina cierpliwości nie zaszkodzi... Równie istotne jest, aby wszystkie wyprowadzenia uzwojeń zaopatrzyć w cieniutką kolorową koszulkę zdjętą z kabelków skrętki telefonicznej. Po włożeniu ceweczki z uzwojeniami do kubka na środek wkładamy cieniutką podkładkę z papieru. Wytwarza to pewną niewielką szczelinę zapobiegającą nasycaniu się rdzenia magnetycznego kubka a całość montujemy do płytki wkrętem M3 i lutujemy końce do układu. Cieniutkie druciki należy jeszcze pocynować. Lekko zdrapujemy emalię nożykiem do papieru, a potem z użyciem dużej kropli kalafonii podgrzewamy do złuszczenia emalii i pobielenia drucików. Tak wykonany transformator startuje bardzo pewnie pod warunkiem odpowiedniego podłączenia uzwojeń do tranzystora T1. Początek pierwotnego do + zasilania a początek wtórnego do bazy T1. Gdyby generator nie chciał startować, należy zamienić miejscami końcówki uzwojenia pierwotnego. Dobrze wykonane trafo przetwornicy startuje pewnie wytwarzając cichy gwizd.

    W nowszych rozwiązaniach przetwornic do wytworzenia napięcia 400V wykorzystywany jest generator na cyfrowych układach scalonych serii CD40106 lub podobnych (sześciokrotny inwerter). Fala napięcia prostokątnego poprzez rezystor 2 - 6,8k oma pobudza bazę tranzystora przetwornicy. W Przetwornicy elektryzatora EBS94 zastosowano znany tranzystor BC211, który w tej konfiguracji pobudzania falą 0,5/4,5V nie jest dostatecznie głęboko wyłączany i jako klucz nie spisuje się najlepiej. Stwarza to szereg problemów, bowiem dla poprawnego wysterowania bazy tranzystora kluczującego prąd w pierwotnym uzwojeniu przetwornicy niezmiernie istotne jest, aby impuls sterujący miał chociażby krótki impuls ujemny, aby tranzystor na ułamek sekundy mógł zupełnie przerwać przepływ prądu kolektorowego! W sytuacji, kiedy fala prostokątna z CD40106 poprzez rezystor nie osiąga zera napięcia, można równolegle do rezystora sterującego bazą podłączyć kondensator rzędu pojedynczych nanofaradów (2,2nF do 6,8nF). To poprawia sterowanie kluczem T1, ale zdecydowanie łatwiejszą metodą jest zastosowanie tranzystorów typu Darlington średniej mocy, np. BD681 (Uce100V,Ic4A,Ptot40W) z naddatkiem, spełniający warunki pracy w przetwornicy elektryzatora. Po takiej podmianie stare elektryzatory pracują rewelacyjnie! Ponieważ dla wejściowego tranzystora napięcie bliskie 0,5V - jako stan niski w zupełności odcina prąd kolektora, więc siła elektromotoryczna zgromadzona w rdzeniu magnetycznym może w pełni wytworzyć impuls odpowiedni do poprawnej pracy uzwojenia wtórnego przetwornicy 400V. Z tym problemem spotkałem się już dawno i dlatego staram się o tym napisać młodszym mniej doświadczonym elektronikom.

    Równie istotnym elementem elektryzatora jest dobrej jakości kondensator 5uF/500V. Nie można w tym miejscu zastosować zwykłego i taniego elektolita! Kondensator ten musi mieć możliwość błyskawicznego oddania zgromadzonego ładunku! Powinien mieć niski opór wewnętrzny(ESR) i być przeznaczony do pracy impulsowej o znacznych prądach rozładowywania porównywalnych ze zwarciem śrubokrętem!
    W starszych modelach stosowano z wielkim powodzeniem stosowano kondensatory rozruchowe do silników jednofazowych z dielektrykiem papierowym. Dzisiaj dostępność tych kondensatorów jest niewielka - czasem bywają na aukcjach... Produkowane obecnie kondensatory rozruchowe nie mają też najlepszych parametrów, chociaż jakiś czas pracują poprawnie. Wyjściem z tej sytuacji jest zastosowanie kilku kondensatorów po 1uf/400V (do pracy w filtrach napięcia zmiennego sieci do 275V). Takie kondensatory mają z reguły wytrzymałość ponad 450V i sklejone w pakiet pięciu sztuk połączonych równolegle przewodem o średnicy 0,7 do 1mm nadają się idealnie do tego celu.
    Ważne jest staranne polutowanie wyprowadzeń do wspólnych przewodów, aby mogły natychmiast oddać zgromadzoną energię. W elektryzatorach serii EBSxxx również używano pięciu kondensatorów styrofleksowych 1uF/400V o oznaczeniu MKSE-011 w żółtej emalii epoksydowej z dostatecznie grubymi końcówkami 0,7mm. Lecz ostatnio są problemy z ich nabyciem. Poliestrowe kondensatory, jakie często bywają w handlu 1uF/400V w zielonej polewie nie są wysokoprądowe i po czasie ich wewnętrzne połączenia degradują pod wpływem wysokich prądów rozładowywania.

    Omówiłem tu większość słabych punktów elektryzatorów i próbowałem uświadomić część zagadnień oraz ujawnić to, czego większość producentów nie ujawnia - oprócz schematu. Chodzi tu o dane nawojowe transformatorów VN i przetwornic.
    Może to przydługawe, ale staram się w miarę możliwości udostępnić wszystko - w tym dane nawojowe i moje doświadczenie w tej materii.

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    Marian Marduła
    Poziom 10  
    Offline 
    Specjalizuje się w: mikrofale, magnetofony studyjne, akustyka, studio
    Marian Marduła napisał 48 postów o ocenie 66, pomógł 0 razy. Mieszka w mieście Poronin. Jest z nami od 2007 roku.
  • TermopastyTermopasty
  • #2
    spec220
    Poziom 18  
    Witam

    Pisał kolega o nawijaniu transformatora. Nie lepiej zastosować cewkę zapłonową od silnika spalinowego? (nie są drogie, a i można odzyskać ze szrotu) Ma ona odpowiednie parametry i też daje dobrego "kopa".
  • TermopastyTermopasty
  • #3
    alt11
    Poziom 8  
    Witam!
    Jeszcze ciekawszą alternatywą jest zastosowanie trafa od mikrofali - dużo większa moc - można spróbować podzielić pierwotne na pół, żeby na wtórnym uzyskać ok 5kV, ale trzeba też dać iskrownik, żeby trafo nie pracowało na pusto - żeby nie przebiło wtórnego
  • #4
    spec220
    Poziom 18  
    alt11 napisał:
    Jeszcze ciekawszą alternatywą jest zastosowanie trafa od mikrofali - dużo większa moc

    Nie no zgadzam się z kolegą, z tym że ma to być bezpieczne też dla ludzi.
    Rozumiem, że są to pojedyncze wysokonapięciowe impulsy, jednak rdzeń takiego tafa z mikrofalówki jest w stanie zgromadzić sporo energii, i oddając ją w postaci wyindukowanego napięcia może komuś ze słabszym sercem, albo rozrusznikiem (stymulatorem) zrobić krzywdę...
  • #5
    krzbor
    Poziom 19  
    Fajny temat, zawsze mnie ciekawił - szkoda tylko, że Kolega miejscami tyle pisał, a wystarczy schemat. Jak ktoś nie ma czasu może być skan z kartki i tak lepiej się to czyta niż "Tranzystor załączony jest tak, że jego kolektor pracuje w szeregu z pierwotnym uzwojeniem trafa przetwornicy, emiter na masie zasilania (minus), a baza jest spolaryzowana rezystorem 33k omy ze źródła zasilania (6-9V), zaś w kierunku emitera poprzez diodę BYP401 (1n4001-1n4007) katodą do bazy."
  • #6
    spec220
    Poziom 18  
    Wczoraj trafił mi się właśnie taki elektryczny pastuch. Błacha sprawa będąca przyczyną większości usterek, tj. to opisał kolega. (Wilgoć, kondensatory, trafo, albo wyładowania atmosferyczne).
    W tym przypadku robotę zrobiła wilgoć.

    Naprawa elektryzatorów typu EBS94, EBS95, EBS2000 i starszych typów.


    Jak widać na zdjęciu skorodowała nóżka rezystora zasilającego, przez co pojawił się łuk elektryczny będący wynikiem niestabilnej pracy przetwornicy napięcia, co z kolei spowodowało wzrost napięcia na kondensatorze zasilającym, oraz przekroczenie jego napięcia pracy skutkujące zagotowaniem elektrolitu.
    Dodam, że kondensator uszkodził się w specyficzny sposób, bowiem jego pojemność wzrosła z 470uF do 8mF. Heh zrobił się z niego taki super kondensator o dużej pojemności oraz RSR.

    Po wymianie podzespołów połączyłem wypalone ścieżki, oraz przygrzane miejsce zabezpieczyłem lakierem.

    Naprawa elektryzatorów typu EBS94, EBS95, EBS2000 i starszych typów.
  • #7
    alt11
    Poziom 8  
    spec220 napisał:
    alt11 napisał:
    Jeszcze ciekawszą alternatywą jest zastosowanie trafa od mikrofali - dużo większa moc

    Nie no zgadzam się z kolegą, z tym że ma to być bezpieczne też dla ludzi.
    Rozumiem, że są to pojedyncze wysokonapięciowe impulsy, jednak rdzeń takiego tafa z mikrofalówki jest w stanie zgromadzić sporo energii, i oddając ją w postaci wyindukowanego napięcia może komuś ze słabszym sercem, albo rozrusznikiem (stymulatorem) zrobić krzywdę...

    ... ilość energii skumulowanej w trafie jest ściśle zależna od kondensatora głównego w pastuchu... ja w takich układach stosowałem dwa połączone równolegle kondensatory właśnie od mikrofali - prawie pełny recykling :)... chyba,że ktoś robi pastucha na dzika... ale zasady bezpieczeństwa (tabliczki, izolatory,taśmy) każdy montujący takie ogrodzenie powinien znać
  • #8
    spec220
    Poziom 18  
    Świetnie też się sprawuje transformator wysokiego napięcia (WN) z przetwornicy od monochromatycznego telewizora. Najlepiej jakiś 14" albo mniejszy (bez zintegrowanego powielacza). Cała elektronika jest taka sama, tj. pojemność kondensatora na tyrystorze wyzwalającym 2-10uF (uzwojenie pierwotnie transformatora wysokiego napięcia (WN)), w zależności od wielkości ogrodzenia. Jednak zalecana wartość to właśnie 4-5uF aby ogólnie urządzenie było bezpieczne.
    Z takim trafem WN z monitora/ telewizora jest dość prosta sprawa. Jednolity rdzeń ferrytowy jest skręcony objemką. Rozkręcasz, demontujesz niepotrzebną cewkę, zostawiając tylko tą WN do zasilania kineskopu (rozbłysku). Następnie skręcasz rdzeń a w miejsce usuniętej cewki nawijasz kilka zwojów linką instalacją w izolacji bezpośrednio na rdzeń ferrytowy. Przekrój może być od 0,75-1,5 mm2.

    Należy też pamiętać o iskierniku na uzwojeniu wtórnym WN. Z doświadczenia wiem, że te cewki szybko się uszkadzają na otwartym obwodzie. :)
  • #9
    klamocik
    Poziom 28  
    Temat ciekawy ale po co bawić się w przewijanie jak wystarczy taką płytkę z elementami zanurzyć w gorącej parafinie chwilę pogotować zostawić do prawie wystygnięcia, i po wyciągnięciu zamontować w obudowie.
  • #10
    Marian Marduła
    Poziom 10  
    Brak schematów? Owszem jest ich całe mnóstwo na tym portalu! Dlatego nie malowałem ani nie zamieszczam schematów. Mój post ma charakter bardziej ogólny bo rozwiązań jest dziesiątki, a jeśli opisałem połączenia przetwornicy starego typu baza-dioda,kolektor-pierwotne trafa...to jak ktoś nie ma wyobraźni elektronika niech sobie narysuje to co jest dokładnie opisane i zobaczy to co narysował - a więc schemat. Teraz nie widziałem takiej konieczności.
    Generalnie mam problem z obsługą kreatora schematów, więc kiedy będzie taka konieczność posłużę się zdjęciami.
    Jakieś drobne minimum wiedzy myślę, że było by wskazane. Przecież nikt na siłę nie robi z Was elektroników - serwisantów!
    No i jeszcze jedno - ludzi o fantazji porównywalnych z mentalnością i dorobkiem myślowym "blondynek" odsyłam do kabaretu...
    Trafo po mikroweli? - czemu nie? - tylko zanieś je potem na łąkę ze 2km ... to ci przejdzie... Poza tym układ ma być na wszelkie sposoby odizolowany od sieci zasilającej i BEZPIECZNY DLA LUDZI I ZWIERZĄT!
    Trafa WN od starych telewizorów kineskopowych? też trudno zaliczyć do udanych pomysłów, bo które przykładowo wybrać skoro było ich ponad sto rodzajów i każdy będzie pytał ...a TVL81 to będzie czy nie? Trochę powagi!
    Pisałem ogólnie o zasadach napraw elektryzatorów skupiając się na tym co jest a nie co można by jeszcze.(?)
    Nie omawiałem też samych układów wyzwalania tyrystorów, choć jak trzeba będzie to i ten problem omówię.
  • #11
    spec220
    Poziom 18  
    Marian Marduła napisał:
    Trafa VN od starych telewizorów kineskopowych? też trudno zaliczyć do udanych pomysłów, bo które przykładowo wybrać skoro było ich ponad sto rodzajów

    A to nie ma znaczenia. Z tych monochromatycznych (nie kolorowych) w zasadzie każdy będzie pasował. A już na 100% z polskich TV.

    Mam do kolegi takie pytanko. Robił może kolega takie urządzenie w oparciu o cewkę zapłonową np. od motoru?
  • #12
    Marian Marduła
    Poziom 10  
    Odpowiem na to tak; zastosowanie trafa TVL do starych monochromatycznych telewizorów(B&W TV)wydaje się pozornie sensowne lecz w tym zastosowaniu ma swoje słabe punkty. Po pierwsze elektryzator ma wytwarzać jedynie krótkie impulsy wysokiego napięcia a nie ma mieć charakteru pracy ciągłej. W elektryzatorach stosuje się najczęściej zasadę dwustopniowego uzyskiwania impulsów WN. Najpierw przetwornica wytwarza napięcie pomocnicze (300 - 400V) i dopiero naładowany do tego napięcia oddaje poprzez tyrystor zgromadzoną energię do pierwotnego uzwojenia transformatora wysokiego napięcia (WN) i w tym czasie na wtórnym uzwojeniu występuje napięcie rzędu 5 - 7kV. Teraz powróćmy do tego, że zwykle takie transformatora wysokiego napięcia (WN) wykonywane są na rdzeniach z blach transformatorowych. Dlaczego nie można by zastosować ferrytowych rdzeni od traf telewizora?
    Otóż chodzi o dwie rzeczy; jedna to stała indukcji magnetycznej - bardzo wielka dla blachy transformatorowej, a dalece mniejsza dla rdzeni ferrytowych. Owszem są rdzenie ferrytowe o stałej AL ponad 12000 - ale nie mają tego kształtu co rdzenie serii TVLxx, a po drugie MAGNETOSTRYKCJA! - efekt odkształcania się rdzenia pod wpływem silnych prądów pobudzających. To właśnie ten efekt słychać w postaci gwizdania przetwornic samowzbudnych na rdzeniach kubkowych.
    Gdyby dwie połówki rdzenia ferrytowego trafa TVL - poddać takiemu silnemu rozładowywania kondensatora 5uF naładowanego do 300V poprzez uzwojenie pierwotne tak wykonanego transformatora wysokiego napięcia (WN) to efekt akustyczny miał by głośność walenia młotkiem o blat stołu zamiast cichego stukania jak to ma miejsce we wszystkich elektryzatorach.
    Dlatego transformatora wysokiego napięcia (WN) czrno-białego odbiornika telewizyjnego nie ma tu dobrego zastosowania jako transformator wyjściowy, a i na transformator przetwornicy 6-12V na 400V za duże gabarytowo... i wobec czego dla tego celu niestety NIE PRZYDATNE!

    Dodano po 25 [minuty]:

    Jako transformator wysokiego napięcia elektryzatora (transformator wysokiego napięcia (WN)) można oczywiście próbować zastosować dostępne cewki zapłonowe od motocykli tak na 6V jak również na 12V pod warunkiem indywidualnego doboru parametrów zarówno przetwornicy napięcia pomocniczego powiedzmy od 100V wzwyż, pojemności kondensatora mocy od 1 do 10uF na napięcie co najmniej o 50V wyższe od napięcia roboczego przetwornicy. Może dla cewek zapłonowych na 6V wystarczy nawet samo napięcie akumlatora 12V załączanego krótkimi impulsami choćby poprzez przekaźnik - ale to wszystko kwestia czasochłonna -wielu godzin prób i dobierania poszczególnych elementów. Były kiedyś dość cwane sposoby wykorzystywania zmiennego napięcia z transformatorów bezpieczeństwa 24V AC, ale to tylko dla urządzeń z dostępem sieci zasilającej 230V AC czyli bezpośredio w obrębie gospodarstwa rolnego a nie na odległej łące. Tu zdaje egzamin jedynie akumlator 6 lub 12V z możliwością doładowywania z baterii solarnych - co jest ostatnio bardzo popularne!
    Kokludując - ja kiedyś w czasach dość odległych (ponad 30 lat temu) próbowałem wykonywać takie zabawki po swojemu - na amatorskiego nosa, ale dzisiaj nie polecam takowych eksperymentów zwłaszcza młodym niedoświadczonym amatorom. Ale też dla jasności nie zabraniam! Nawet porażenie krótkim impulsem napięcia 5-7kV jest jakimś doświadczeniem życiowym...
  • #13
    spec220
    Poziom 18  
    Marian Marduła napisał:
    Odpowiem na to tak; zastosowanie trafa TVL do starych monochromatycznych telewizorów(B&W TV)wydaje się pozornie sensowne lecz w tym zastosowaniu ma swoje słabe punkty. Po pierwsze elektryzator ma wytwarzać jedynie krótkie impulsy wysokiego napięcia a nie ma mieć charakteru pracy ciągłej

    W połączeniu z elektroniką elektryzatora będzie wytwarzać krótkie impulsy.

    Marian Marduła napisał:
    W elektryzatorach stosuje się najczęściej zasadę dwustopniowego uzyskiwania impulsów VN. Najpierw przetwornica wytwarza napięcie pomocnicze (300 - 400V) i dopiero naładowany do tego napięcia oddaje poprzez tyrystor zgromadzoną energię do pierwotnego uzwojenia trafa VN i w tym czasie na wtórnym uzwojeniu występuje napięcie rzędu 5 - 7kV.

    Robiłem kiedyś próby na takim trafie z TV, i powiem że daje niezłego kopa, z tym że ja zasilałem dwa równoległe kondensatory 2,2uF po przez dojdę z sieci. Czyli na uzwojenie pierwotne z tyrystora wędrowało ok. 300V a dziś 330V.

    Marian Marduła napisał:
    Gdyby dwie połówki rdzenia ferrytowego trafa TVL - poddać takiemu silnemu rozładowywania kondensatora 5uF naładowanego do 300V poprzez uzwojenie pierwotne tak wykonanego trafa VN to efekt akustyczny miał by głośność walenia młotkiem o blat stołu zamiast cichego stukania jak to ma miejsce we wszystkich elektryzatorach.

    Bez przesady. Moim zdaniem tykanie jest naprawdę ciche. (strzał na samym iskierniku jest głośniejszy)

    Marian Marduła napisał:
    Dlatego trafo wysokiego napięcia od B&W TV nie ma tu dobrego zastosowania jako trafo wyjściowe, a i na trafo przetwornicy 6-12V na 400V za duże gabarytowo... i wobec czego dla tego celu niestety NIE PRZYDATNE!

    Co do gabarytów, to zależy z ilu calowego telewizora.

    Marian Marduła napisał:
    Kokludując - ja kiedyś w czasach dość odległych (ponad 30 lat temu) próbowałem wykonywać takie zabawki po swojemu - na amatorskiego nosa, ale dzisiaj nie polecam takowych eksperymentów zwłaszcza młodym niedoświadczonym amatorom. Ale też dla jasności nie zabraniam! Nawet porażenie krótkim impulsem napięcia 5-7kV jest jakimś doświadczeniem życiowym...

    Pożyjemy zobaczymy... Jak będzie mi się nudzić, to coś postaram się zaprojektować na swojego nosa :)
  • #14
    maras52
    Poziom 14  
    Zwykły układ DC-CDI ;) i cewka zapłonowa z znanego portalu za "10zł" do tego prosty generator do wyzwalania i mamy elektryzator ;)
  • #15
    Marian Marduła
    Poziom 10  
    Koledze "spec220" odpowiem; - tak jak zaznaczyłem w temacie - (tytule postu) opisuję zagadnienia związane z NAPRAWĄ ISTNIEJĄCYCH URZĄDZEŃ POD NAZWĄ ELEKTRYZATOR - a nie temu co by tu jeszcze można było... Jeśli napisałem cokolwiek w temacie starych transformatorów od czarno-białych odbiorników telewizyjnych to jest to moja opinia. Nikomu NIE ZABRANIAM zastosowania ani transformatora wysokiego napięcia (WN) od czarno-białych odbiorników telewizyjnych, ani cewek zapłonowych, ani nawet transformatora od kuchenki mikrofalowej!
    W odpowiedziach napisałem moje własne uwagi na ten temat. Tyle i aż tyle. Staram się być konkretny i zwięzły w moich odpowiedziach. Pole do popisu macie państwo bardzo szerokie i rozwiązań równie wiele. Ale niech to będzie Wasz i tylko Wasz wybór a nie tematy do wtrętów i dopisków nie zawsze noszących znamiona powagi...
  • #16
    piotr1eo
    Poziom 10  
    Wracając do tematu elektryzatorów, te co są dostępne w handlu są przewidziane na kilka lat. Jeśli w porę nie zauważy się, że obudowa się rozszczelniła to ze ścieżek zostaje tylko proszek, nogi komponentów zamieniają się w pył. Niektóre są celowo źle zrobione bo przecież rolnik będzie musiał kupić za parę lat następny.
    Czasem trudniej takiego naprawić niż zrobić nową płytkę. Gdyby nie fakt gwarancji można by otworzyć i zalać elastyczna masą izolującą, najlepiej przezroczystą i dająca się łatwo usunąć.
    Ja do zasilania elektryzatorów używam starych akumulatorów ołowiowych więc różnicą ze względu na masę transformatora czy to dedykowanego czy od mikrofali ma najmniejszy wpływ.
    Z tego co się kiedyś orientowałem elektryzatory mają oddzielna normę.
  • #17
    CMS
    Administator HydePark
    Wszystko ok, ale strasznie kłuje w oczy wielokrotnie powtarzający się skrót VN. Gdybym był złśliwy, to bym napisał, że nie wiem o co Ci drogi autorze chodzi. Zmień to proszę na poprawną formę WN, we wszystkich swoich postach w tym temacie.
  • #18
    aaanteka
    Poziom 39  
    Marian Marduła napisał:
    a po drugie MAGNETOSTRYKCJA! - efekt odkształcania się rdzenia pod wpływem silnych prądów pobudzających. To właśnie ten efekt słychać w postaci gwizdania przetwornic samowzbudnych na rdzeniach kubkowych.
    Bardzo mylne i wprowadzające w błąd stwierdzenie. Kluczowa jest zdaje się częstotliwość pracy w obydwu tych jak skrajnie różnych przypadkach zastosowania. Obecnie wiele zaawansowanych elektryzatorów z odpowiednią logiką: zwiększania energii impulsu w przypadku kolejnych, seryjnych naruszeń, czy zmniejszania energii i częstotliwość powtarzania dla oszczędności w przypadku dowarcia linii, wykonywane jest na rdzeniach ferrytowych.
    A przetwornica podwyższająca napięcie do tych około 300V to na jakiej częstotliwości pracuje i przy jakich częstotliwościach ma większą sprawność?
    Może w małych ogrodzeniach z użyciem elektryzatora jest to bez znaczenia, ale w takich po kilkanaście kilometrów już nie .
    Tak więc wszystko zależy od konkretnego rozwiązania konstrukcyjnego.


    Marian Marduła napisał:
    Po pierwsze elektryzator ma wytwarzać jedynie krótkie impulsy wysokiego napięcia a nie ma mieć charakteru pracy ciągłej. W elektryzatorach stosuje się najczęściej zasadę dwustopniowego uzyskiwania impulsów VN.

    Z impulsami jak wyżej, obecnie nie ma jednego algorytmu działania jak kiedyś( poza tymi najtańszymi, prostymi rozwiązaniami). I zwykle jest to paczka impulsów, a nie pojedyncze impulsy.
    A czy kiedykolwiek kolega widział i analizował schemat odbiornika telewizyjnego? Nigdy wysokie napięcie nie jest bezpośrednio uzyskiwane z napięcia zasilania - zawsze jest jakaś konwersja tego napięcia na odpowiednie "napięcie pomocnicze"-robocze. Proponuje zajrzeć do schematu odbiornika Hermes T400-600( przetwornica sieciowa, obniżająca napięcie ), Neptum 471( transformator sieciowy obniżający napięcie). Nawet w prostych odbiornikach turystycznych był po drodze jakiś stabilizator napięcia obniżający je (VELA205, Neptun 150).
    W przypadku elektryzatorów dla funkcji zasilania 9-12V z akumulatora lub baterii alkalicznej stosuje się układ konwersji napięcia w formie zwykle prostej przetwornicy do około 300V ( a obecnie w dobie tranzystorów IGBT nawet do 600-800V). I co najważniejsze w takim przypadku zasilania z napięcia dość niskiego w ten sposób zmniejsza się przekładnie transformatora wysokiego napięcia do akceptowalnych ze względu na sposób wykonania ( łatwiej przykładowo wykonać transformator 300V/ 6000V niż 9V/6000V, czy 12V/6000V).

    I taka ciekawostka: dla obszarów gorących, tropikalnych elektryzatory przeznaczone do terenu otwartego zwykle wykonywane są z zasilaniem z baterii o wyższych napięciach nominalnych( 72V, a nawet 144V) dla maksymalnego ograniczenia strat i sprawności( mniejsze prądy, mniej się wszystko nagrzewa) coś na wzór rozwiązań spotykanych w zasilaniu obecnych UPS.
    Tak więc wszystko zależy od konkretnego rozwiązania konstrukcyjnego.
    I żadne przemyślane i fachowo opracowane rozwiązanie nie jest złe.
  • #19
    spec220
    Poziom 18  
    aaanteka napisał:
    I taka ciekawostka: dla obszarów gorących, tropikalnych elektryzatory przeznaczone do terenu otwartego zwykle wykonywane są z zasilaniem z baterii o wyższych napięciach nominalnych( 72V, a nawet 144V) dla maksymalnego ograniczenia strat i sprawności( mniejsze prądy, mniej się wszystko nagrzewa) coś na wzór rozwiązań spotykanych obecnych UPS.
    Tak więc wszystko zależy od konkretnego rozwiązania konstrukcyjnego.
    I żadne przemyślane i fachowo opracowane rozwiązanie nie jest złe.


    No i też kolejną ciekawostką jest to, że lepiej zachować ostrożność przy instalacji takiego elektryzatora, ponieważ dotknięcie nieobciążonego wyjścia może się źle się skończyć.

    aaanteka napisał:
    I zwykle jest to paczka impulsów, a nie pojedyncze impulsy.

    W tych mniejszych są to pojedyncze impulsy tj. wspomniał autor tematu. Przetwornica pomocnicza "pompuje" kondensatory, które później po przez rozładowanie w obwodzie pierwotnym uzwojenia trafa WN generują na jego wyjściu jeden krótki impuls elektryczny powtarzający się co ustalony okres czasu.
    Natomiast paczki impulsów występują w elektryzatorach większej mocy ze względu na kilka uwag. Zasilanie Długiego odcinka linii która posiada swoją pojemność jak również indukcyjność wymaga naładowania. Jeden słabszy impuls może się okazać niewystarczający, natomiast mocniejszy będzie nierównomierny co do rozkładu mocy wyjściowej na długim odcinku linii

    aaanteka napisał:
    Obecnie wiele zaawansowanych elektryzatorów z odpowiednią logiką: zwiększania energii impulsu w przypadku kolejnych, seryjnych naruszeń,zmniejsza energię i częstotliwość powtarzania dla oszczędności w przypadku dowarcia linii,

    Zgadza się, z tym że i montaż takiej linii musi być fachowo odpowiedni, oraz trzeba zaprogramować detekcję prądu upływowego.
    W przypadku długich linii po naruszeniu strefy łatwiej i bezpieczniej jest rozłożyć jeden silny impuls na serię kilku słabszych o częstotliwości od 25-60 Hz. (Stosowanie wyższych częstotliwości jest nie ergonomiczne, oraz powoduje poparzenia skóry łukiem elektrycznym)

    To co zaprezentował autor tematu, to najprostsze urządzenia jakie spotyka się na pastwiskach. Sama instalacja ogrodzenia, to często kołki powbijane w glebę z gwoździami do których na jakiejś izolacji zamontowano drut.
  • #20
    aaanteka
    Poziom 39  
    spec220 napisał:
    No i też kolejną ciekawostką jest to, że lepiej zachować ostrożność przy instalacji takiego elektryzatora, ponieważ dotknięcie nieobciążonego wyjścia może się źle się skończyć.

    Zupelna bzdura, rozchodzi się o zwiększenie jedynie napięcia zasilania i zmniejszenie prądu na samym wstępie- doprowadzeniu zasilania oraz zmniejszeniu mocy rozpraszanej przy przetwarzaniu energii- czyli mniejsze straty cieplne i łatwiejsze wykonanie urządzenia o dużej szczelności( zupełnej) i mniejszym nagrzewaniu się.
    Przykladowo mocy pobierana 10-20W odpowiada:
    -prąd 1,1-2,2A przy zasilaniu 9V,
    -prąd 0,83-1,7A przy zasilaniu 12V,
    -prąd 0,2-0.41A przy zasilaniu 48V.
    -prąd tylko 0,13-0,28A przy zasilaniu 72V
    -prąd tylko 0,069- 0,138A przy zasilaniu 144V.
    Znacznie wpływa to na rozmiary całego urządzenia terenowego, jak również łagodną eksploatację baterii w podwyższonej temperaturze otoczenia( 35-50C) jak również tym samym na małą awaryjność.

    Napięcie zasilania nijak ma się do końcowego impulsu wyjściowego i jego bezpieczniej/niebezpiecznej wielkości. Więc nie wiem skąd ten defetyzm? A przecież duża pojemność z ładunkiem też stwarza potencjalne niebezpieczeństwo zgodnie z zasadą działania:
    spec220 napisał:
    Przetwornica pomocnicza "pompuje" kondensatory, które później po przez rozładowanie w obwodzie pierwotnym uzwojenia trafa WN
    .
    Jak jest różnica, czy docelowe napięcie zasilania otrzymamy przetwarzając napięcie baterii 9V, 12V , czy 72V. Napięcie ładowania kondensatora i pojemność raczej w żadnym z tych przypadków nie zmieni się przy założeniu końcowej takiej samej energii impulsu.
    Każde takie urządzenie nie należy do bezpiecznych i stwarza niebezpieczeństwo, szczególnie przy ingerencji w jego wnętrze, bo dopuszczalne efektywne impulsy są na poziomie do 8-16J. Nie wiem jak bateria akumulatorów, czy ogniw alkalicznych może być bardziej niebezpieczna, szczególnie zamknięta w szczelnej obudowie ?

    spec220 napisał:
    W przypadku długich linii po naruszeniu strefy łatwiej i bezpieczniej jest rozłożyć jeden silny impuls na serię kilku słabszych o częstotliwości od 25-60 Hz. (Stosowanie wyższych częstotliwości jest nie ergonomiczne, oraz powoduje poparzenia skóry łukiem elektrycznym)


    Akurat opis dotyczył całkowicie inaczej działających urządzeń:

    -pierwszy impuls energia niska powiedzmy 1-1,5J

    -powtórzenie się w ciągu 1-5 s naruszenia impuls 1-1,5J i drugi 3-4J (jakby zmiana zakresu rażenia na wyższy)

    -powtórzenie się w ciągu kolejnych 1-5s impuls 1-1,5J, drugi 3-4J, trzeci 4-10J.

    Wiadomym jest, że to co wszyscy nazywają użytecznym impulsem rażącym zwykle jest paczką impulsów powtarzanych z małą częstotliwością (nawet te najprostsze urządzenia cechuje stała powtarzalność impulsów, na tyle częsta, że rażenie następuje kilkoma impulsami-paczką). Urządzenia z logiką potrafią nawet ją (powtarzalność) ograniczyć w przypadku dowarcia ogrodzenia. Są i takie które przy pierwszym impulsie rażącym dokonują pomiaru prądu upływu i określają wielkość następnego impulsu rażącego ( ponoć wielkość zwierzaka pośrednio ;) ) według przyjętego algorytmu przez producenta.
    Zastosowanie takich rozwiązań ma celowość w przypadku ogrodzeń na dzikie zwierzęta jednak w bezpośrednim zasięgu ogrodzenia przez ludzi , w szczególności dzieci oraz małe zwierzęta domowe. Przypadkowe dotknięcie jest mniej drastyczne w skutkach.
  • #21
    spec220
    Poziom 18  
    aaanteka napisał:
    Zupelna bzdura, rozchodzi się o zwiększenie jedynie napięcia zasilania i zmniejszenie prądu na samym wstępie- doprowadzeniu zasilania oraz zmniejszeniu mocy rozpraszanej przy przetwarzaniu energii- czyli mniejsze straty cieplne i łatwiejsze wykonanie

    Przecież ja pisałem o wyjściu urządzenia, a nie wejściu. Inaczej razi z podpiętym ogrodzeniem, a inaczej na jałowo. Elektryzatory większej mocy bez podpiętego (jak sam napisałeś) kilkukilometrowego ogrodzenia mogą zrobić naprawdę krzywdę, o ile nie mają kontroli obciążenia wyjścia.

    aaanteka napisał:
    -prąd 1,1-2,2A przy zasilaniu 9V,
    -prąd 0,83-1,7A przy zasilaniu 12V,
    -prąd 0,2-0.41A przy zasilaniu 48V.
    -prąd tylko 0,13-0,28A przy zasilaniu 72V
    -prąd tylko 0,069- 0,138A przy zasilaniu 144V.

    Te prądy, to pikuś da współczesnych tranzystorów MOS. Dla takich wartości tranzystory w przetwornicy zasilanej z aku 12V mogą pracować nawet bez radiatorów w temp. otoczenia +70C.
    aaanteka napisał:
    jak również łagodną eksploatację baterii w podwyższonej temperaturze otoczenia( 35-50C) jak również tym samym na małą awaryjność.

    No to co kolega napisał, to już na pewno jest bzdura. Co jest bardziej bezawaryjne ? 6 baterii 12V podłączonych szeregowo dla nap. 72V, czy może 6 baterii 12V podłączonych równolegle dla nap. 12V? Kolejną bzdurą jest łagodniejsza eksploatacja... Heh no nie wiem co się szybciej eksploatuje... 6 baterii podłączonych równolegle, czy może 6 baterii połączonych szeregowo..
    Baterie łączy się szeregowo np. przy panelach słonecznych, ponieważ łatwiej jest łączyć większą ilość takich paneli szeregowo. Ponadto mamy mniejsze straty na przewodach odprowadzających, a co się z tym wiąże mniejsze ich przekroje.

    aaanteka napisał:
    Znacznie wpływa to na rozmiary całego urządzenia terenowego

    Może kiedyś tak, jednak we współczesnych przetwornicach bazujących na nowoczesnej technologii tranzystorów MOSFET nie ma to aż tak dużego znaczenia pod kątem strat cieplnych. Różnica może wynikać z ceny wiążącej się gospodarką materiałową.

    aaanteka napisał:
    Akurat opis dotyczył całkowicie inaczej działających urządzeń:

    -pierwszy impuls energia niska powiedzmy 1-1,5J

    -powtórzenie się w ciągu 1-5 s naruszenia impuls 1-1,5J i drugi 3-4J (jakby zmiana zakresu rażenia na wyższy)

    -powtórzenie się w ciągu kolejnych 1-5s impuls 1-1,5J, drugi 3-4J, trzeci 4-10J.


    Tak wiem. Z tym że ja miałem na myśli dzielenie tych najsilniejszy impulsów 6-10J na serie 1- 1,5J o częstotliwości np. 25-50HZ

    aaanteka napisał:
    Są i takie które przy pierwszym impulsie rażącym dokonują pomiaru prądu upływu i określają wielkość następnego impulsu rażącego ( ponoć wielkość zwierzaka pośrednio ) według przyjętego algorytmu przez producenta.
    Zastosowanie takich rozwiązań ma celowość w przypadku ogrodzeń na dzikie zwierzęta jednak w bezpośrednim zasięgu ogrodzenia przez ludzi , w szczególności dzieci oraz małe zwierzęta domowe. Przypadkowe dotknięcie jest mniej drastyczne w skutkach.

    Wie kolega z tym to różnie bywa, i zależy naprawdę od wielu innych czynników, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest stopniowe zwiększanie mocy w przypadku naruszenia strefy. Oczywiście mowa o elektryzatorach większej mocy....
  • #22
    aaanteka
    Poziom 39  
    spec220 napisał:
    Te prądy, to pikuś da współczesnych tranzystorów MOS. Dla takich wartości tranzystory w przetwornicy zasilanej z aku 12V mogą pracować nawet bez radiatorów w temp. otoczenia +70C.

    Podstawowa zasada fizyki- zasada zachowania energii nie bagatelizuje tego zwłaszcza jak z drugiej strony mamy postulat wykonania w 100% szczelnego, hermetycznego "opakowania" urządzenia.
    Nie wiem czy kolega kiedyś mierzył temperaturę w zamkniętej obudowie wystawionej na średnie nawet nasłonecznienie w terenie otwartym? Stwierdzić muszę, że jednak nie.

    Ponadto sama elektronika to nie wszystko, wiadomo że każde ogniwo ma swój zakres dopuszczalnej temperatury pracy i ściśle z tym związaną pojemność użyteczną.
    Dlatego tak dość znaczący jest bilans energetyczny uwzględniający nawet wielkości rzędu dziesiątek-setek mW dla urządzenia obudowanego szczelnie.

    Do tego dochodzą czysto ekonomiczne aspekty jak tańsze podzespoły, mniej kosztownej miedzi, prostota uzwojenia solidniejszego transformatora wysokiego napięcia. Same plusy dla producenta i użytkownika.

    spec220 napisał:
    No to co kolega napisał, to już na pewno jest bzdura. Co jest bardziej bezawaryjne ? 6 baterii 12V podłączonych szeregowo dla nap. 72V, czy może 6 baterii 12V podłączonych równolegle dla nap. 12V? Kolejną bzdurą jest łagodniejsza eksploatacja... Heh no nie wiem co się szybciej eksploatuje... 6 baterii podłączonych równolegle, czy może 6 baterii połączonych szeregowo..

    (Faktycznie kolega nie wie, a ocenia realizację?)
    Pewnie dlatego też tylko takie rozwiązanie stosowane jest powszechnie we wszystkich renomowanych produktach UPS, w układach elektryzatorów (ale nie tylko bo wielu urządzeniach terenowych, mobilnych między innymi punktach pomiarów meteorologicznych) między innymi w Teksasie , RPA i Australii.

    Proponuję jednak zapoznać się z rzeczywistymi użytkowymi parametrami akumulatorów i ogniw alkalicznych.
    Podpowiem tylko:
    -pojemność znamionowa - teoretyczna pojemność dla określonego prądu rozładowania przy określonej temperaturze eksploatacji, zwykle o wiele większa od rzeczywistej użytkowej dla rzeczywistych warunków pracy. Do tego dodać należy trwałość i resurs w przypadku akumulatorów.


    spec220 napisał:
    Ponadto mamy mniejsze straty na przewodach odprowadzających, a co się z tym wiąże mniejsze ich przekroje.
    .
    A jednak coś w tym jest... dobry trop, tylko czemu tak wybiórczo przez kolegę uwzględniany? W jednym przypadku słuszne rozwiązanie, w drugim nie? Fizyki i jej praw nie przeskoczymy działa wszędzie tak samo.
    A lepsza sprawność to dłuższy czas eksploatacji w każdym przypadku, szczególnie przy zasilaniu z baterii ogniw chemicznych. Podstawowa wiedza.
  • #23
    spec220
    Poziom 18  
    aaanteka napisał:
    (Faktycznie kolega nie wie, a ocenia realizację?)
    Pewnie dlatego też tylko takie rozwiązanie stosowane jest powszechnie we wszystkich renomowanych produktach UPS, w układach elektryzatorów (ale nie tylko bo wielu urządzeniach terenowych, mobilnych między innymi punktach pomiarów meteorologicznych) między innymi w Teksasie , RPA i Australii.

    Proponuję jednak zapoznać się z rzeczywistymi użytkowymi parametrami akumulatorów i ogniw alkalicznych.
    Podpowiem tylko:
    -pojemność znamionowa - teoretyczna pojemność dla określonego prądu rozładowania przy określonej temperaturze eksploatacji, zwykle o wiele większa od rzeczywistej użytkowej dla rzeczywistych warunków pracy. Do tego dodać należy trwałość i resurs w przypadku akumulatorów.

    Niech sobie kolega wyobrazi ten bilans dla szeregowego, oraz równoległego połączenia ogniw. To co piszę, to nie jest teoretyczna wiedza książkowa, tylko wiedza poparta praktyką.
    Wynika to z tego:
    1) Przy szeregowym łączeniu baterii z czasem ich cykle ładowanie/ rozładowanie stają się nierównomierne co prowadzi do stopniowej degradacji najsłabszego ogniwa. Zjawisko w znacznie mniejszym stopniu występuje w równoległym łączeniu ogniw.
    2) Przy szeregowym łączeniu baterii awaria jednego ogniwa (przerwa/ wyjałowienie) uniemożliwia pracę całego pakietu, natomiast dla równoległego zmniejsza się jedynie pojemność całego pakietu o wartość pojemności konkretnej baterii/ ogniwa .
    Więc gdzie jest większa niezawodność mając na uwadze taki sam bilans energetyczny akumulatorów dla połączenia szeregowego, oraz równoległego. (I prawo Kirchhoffa)

    aaanteka napisał:
    Proponuję jednak zapoznać się z rzeczywistymi użytkowymi parametrami akumulatorów i ogniw alkalicznych.
    Podpowiem tylko:
    -pojemność znamionowa - teoretyczna pojemność dla określonego prądu rozładowania przy określonej temperaturze eksploatacji, zwykle o wiele większa od rzeczywistej użytkowej dla rzeczywistych warunków pracy. Do tego dodać należy trwałość i resurs w przypadku akumulatorów.

    Co to ma się do sposobu łączenia akumulatorów?

    aaanteka napisał:
    A jednak coś w tym jest... dobry trop, tylko czemu tak wybiórczo przez kolegę uwzględniany? W jednym przypadku słuszne rozwiązanie, w drugim nie?

    Dlatego, że w tym drugim przypadku (przytoczonym przez kolegę) mamy do czynienia ze śmiesznie małymi wartościami prądów.
    aaanteka napisał:
    -prąd 1,1-2,2A przy zasilaniu 9V,
    -prąd 0,83-1,7A przy zasilaniu 12V,


    aaanteka napisał:
    Do tego dochodzą czysto ekonomiczne aspekty jak tańsze podzespoły, mniej kosztownej miedzi, prostota uzwojenia solidniejszego transformatora wysokiego napięcia. Same plusy dla producenta i użytkownika.

    Dlatego też napisałem:
    spec220 napisał:
    Różnica może wynikać z ceny wiążącej się gospodarką materiałową.

    Co nie świadczy o tym, że podnoszenie napięcia po przez szeregowe łączenie baterii zwiększa żywotność całego pakietu, czy też zapewnia większą niezawodność...
  • #24
    aaanteka
    Poziom 39  
    spec220 napisał:
    Dlatego, że w tym drugim przypadku (przytoczonym przez kolegę) mamy do czynienia ze śmiesznie małymi wartościami prądów.

    Może "śmiesznie małymi", ale i moc pobierana jest również mała. A różnica w mocy strat nawet przy założonej rezystancji elementu przełączającego 0,04 oma jest około 200 krotnie mniejsza dla zasilania wyższym napięciem. Tak krotność uświadamia ile razy mniej będzie się nagrzewało całe szczelnie zamknięte urządzenie.
    Czyli mniejszy prąd, mniejsze straty, mniejsze samopodgrzewanie, łagodniejsze obciążenie, dłuższa eksploatacja( zwykle tańszej) baterii, niższe koszta eksploatacji/ obsługi, większy czas bezawaryjnej pracy,możliwa bardziej kompaktowa konstrukcja. W przypadku akumulatorów większa liczba rzeczywistych cykli ładowania.


    spec220 napisał:
    o nie świadczy o tym, że podnoszenie napięcia po przez szeregowe łączenie baterii zwiększa żywotność całego pakietu, czy też zapewnia większą niezawodność

    Prościej i rzeczowo niż w moim powyższym poście nie potrafię tego wytłumaczyć.

    Proponuję zakończyć jednostronną dyskusję iście teoretyczną, bo rzeczywistość pokazuje wyraźnie że takie rozwiązania są dość powszechne i posiadają ogólnie większą sprawność i niezawodność. Teoretyzuje kolega, a nie potrafi powiązać dwóch rzeczywistych parametrów. Dla kolegi bez znaczenia jest eksploatacja baterii ogniw elektrochemicznych w zamkniętej szczelnej obudowie w podwyższonej temperaturze z tendencją do jej wzrostu.
    Dla kolegi jest bez znaczenia rezystancja wewnętrzna i procesy elektrochemiczne które zachodzą w ogniwach podczas eksploatacji przy danej temperaturze. A to rzeczywiste podzespoły o rzeczywistych parametrach a nie teoretycznych/idealnych.

    Proponuję jednak przeanalizowanie noty katalogowej chociaż jednego akumulatora lub ogniwa alkalicznego. Przejrzenie charakterystyk rozładowania, danych eksploatacji zalecanych przez producenta. Nawet tych załączonych w moim powyższym poście.
    Wykonanie testu praktycznego pojemności dla ogniwa przy temperaturze otoczenia 20C i przy temperaturze nawet 45C.

    Wracając do tematu głównego: mam pytanie odnośnie sprawowania się przedmiotowych elektryzatorów:
    - przy jakich najdłuższych ogrodzeniach sobie radzą w przypadku owiec na płaskich niezarośniętych wysoko pastwiskach?
  • #25
    spec220
    Poziom 18  
    aaanteka napisał:
    Może "śmiesznie małymi", ale i moc pobierana jest również mała. A różnica w mocy strat nawet przy założonej rezystancji elementu przełączającego 0,04 oma jest około 200 krotnie mniejsza dla zasilania wyższym napięciem. Tak krotność uświadamia ile razy mniej będzie się nagrzewało całe szczelnie zamknięte urządzenie.

    Za to przy wyższych napięciach masz wyższą rezystancję kanału. (na jedno wychodzi) Jeszcze raz twierdzę że dla tak małych wartości jakie kolega przedstawił różnica będzie występować przy zastosowaniu technologii wykorzystującej tranzystory bipolarne jako klucze.

    aaanteka napisał:
    Czyli mniejszy prąd, mniejsze straty, mniejsze samopodgrzewanie, łagodniejsze obciążenie, dłuższa eksploatacja( zwykle tańszej) baterii, niższe koszta eksploatacji/ obsługi, większy czas bezawaryjnej pracy,możliwa bardziej kompaktowa konstrukcja. W przypadku akumulatorów większa liczba rzeczywistych cykli ładowania.

    Gdyby kolega wspomniał, że przytacza elektryzatory starszej konstrukcji bazującej na tranzystorach bipolarnych, albo modele zasilane z baterii słonecznej, to bym się nie czepiał.

    aaanteka napisał:
    Dla kolegi jest bez znaczenia rezystancja wewnętrzna i procesy elektrochemiczne które zachodzą w ogniwach podczas eksploatacji przy danej temperaturze. A to rzeczywiste podzespoły o rzeczywistych parametrach a nie teoretycznych/idealnych.

    No właśnie ma znaczenie, ponieważ te procesy są odpowiednio proporcjonalne do napięcia aku przy tej samej pojemności.

    aaanteka napisał:
    Proponuję jednak przeanalizowanie noty katalogowej chociaż jednego akumulatora lub ogniwa alkalicznego. Przejrzenie charakterystyk rozładowania, danych eksploatacji zalecanych przez producenta.

    Proszę zwrócić uwagę, że te charakterystyki obejmują jedno ogniwo/ baterię, a nie cały pakiet. Zwróć też uwagę że szeregowo łączone aku tylko na początku ładują się równomiernie. W miarę zużycia ta równomierność się rozjeżdża ponieważ ogniwa nie są idealne.

    aaanteka napisał:
    mam pytanie odnośnie sprawowania się przedmiotowych elektryzatorów:
    - przy jakich najdłuższych ogrodzeniach sobie radzą w przypadku owiec na płaskich niezarośniętych wysoko pastwiskach?

    Nie powiem koledze, ponieważ tego nie instalowałem, a jedynie serwisowałem. Jednak mam na uwadze fakt, że owce hodowane na wełnę mogą być po części odporne na wartość 6KV.
  • #26
    spec220
    Poziom 18  
    P.S.

    Zgodnie z obietnicą (post #13)
    spec220 napisał:
    Pożyjemy zobaczymy... Jak będzie mi się nudzić, to coś postaram się zaprojektować na swojego nosa

    zaprojektowałem własny elektryzator. Tykanie jest cichsze, albo podobne względem EBS2000.
    Naprawa elektryzatorów typu EBS94, EBS95, EBS2000 i starszych typów. Naprawa elektryzatorów typu EBS94, EBS95, EBS2000 i starszych typów.

    Krótka prezentacja



    Problem w tym, że nie potrafię określić jego sprawności wyjściowej.
    W mojej wersji impuls na trafo jest generowany z pakietu kondensatorów foliowych 5 X 1uF co nam daje wartość ok. 0,27 dżula, gdzie na moje "oko" na wyjściu powinno być ok. 0,25J. Impuls wysokonapięciowy o wartości ok. 8KV, prądowo potrafi przepalić rezystor metalizowany 47R 0,6W, dla rezystancji uzwojenia wtórnego trafo ok. 33R tj. na poniższym filmie:



    Sam pobór prądu dla prezentowanej częstotliwości wyładowań też jest zadowalający, chociaż zapewne są bardziej oszczędne rozwiązania...
    Natomiast co do tej konstrukcji, to można tu jeszcze zastosować rezystor ograniczający prąd ładowania kondensatorów, ponieważ po rozładowaniu na ułamek sekundy przetwornica pobiera prawie 500mA wynikające z krótkiego zwarcia rozładowanych kondensatorów. (ciężko to dostrzec na poniższym filmie)



    Na koniec dodam, że konstrukcja (schemat) różni się od tych, jakie można znaleźć w sieci. Być może istnieją podobne, prostsze rozwiązania, aczkolwiek nie udało mi się czegoś podobnego wygooglować... :)
  • #28
    spec220
    Poziom 18  
    Grzegorz_madera napisał:
    Przy tej energii to chyba dla królików ten elektryzator.

    Też mi się wydaje że mało, ale z 5uF przy 330V więcej nie da rady wyciągnąć.... (przynajmniej w tym przypadku)
    Zastanawia mnie tylko jedna rzecz.. Czemu producenci na pastuchach piszą 1J kiedy w środku masz 4uF przy nap. nie większym niż 300-400V?

    Tak swoją drogą, to sprawdziłem na sobie jak odczuwa się te 0,25 dżula, z tym że przyjąłem tylko część dawki poprzez iskiernik, chcąc odzwierciedlić warunki jakiegoś ogrodzenia... I powiem tak:
    Tłucze, jak gdybyś dostał po rękach porządną szkolną linijką. (palce szczypią przez jakiś czas)
    Sam łuk elektryczny jest na tyle mocny, że energia uderzenia przebija folię aluminiową do pakowania mięsa...

    No nic trzeba po prostu wypróbować w terenie i tyle... :)
  • #29
    Grzegorz_madera
    Poziom 34  
    spec220 napisał:
    Też mi się wydaje że mało, ale z 5uF przy 330V więcej nie da rady wyciągnąć...
    Wiem i tego nie neguję, chodzi mi o to, że jako elektryzator ten sprzęt miałby małą wartość.
    spec220 napisał:
    Czemu producenci na pastuchach piszą 1J kiedy w środku masz 4uF przy nap. nie większym niż 300-400V?
    Też mnie to zawsze zastanawiało. Chociaż w jednym z fabrycznych elektryzatorów mam 8µF, a piszą na nim 0,4J, a to wydaje się realne.
    spec220 napisał:
    Tak swoją drogą, to sprawdziłem na sobie jak odczuwa się te 0,25 dżula, z tym że przyjąłem tylko część dawki poprzez iskiernik, chcąc odzwierciedlić warunki jakiegoś ogrodzenia.
    Nie uwzględniłeś pojemności linii i upływu izolatorów ogrodzenia o długości powiedzmy 500m. W realnych warunkach byłoby ledwo czuć. Ja na linii 2000m miałem 4J i też szału nie było. Teraz mam 16J i muszę powiedzieć, że jest moc.
  • #30
    spec220
    Poziom 18  
    Grzegorz_madera napisał:
    Nie uwzględniłeś pojemności linii i upływu izolatorów ogrodzenia o długości powiedzmy 500m. W realnych warunkach byłoby ledwo czuć. Ja na linii 2000m miałem 4J i też szału nie było. Teraz mam 16J i muszę powiedzieć, że jest moc.

    Uwzględniłem, z tym że chciałem zrobić na razie coś, co ma podobną moc o jakiej pisze autor tego tematu... Zwiększenie mocy przy podobnych gabarytach to żaden problem. Pakiet kondensatorów elektrolitycznych low ESR zamiast folkowych. np. 20 X 10uF przy nap. rozładowania 400V. O ile zastosujemy dobrej jakości elektrolity, to myślę że nie powinny się zagotować przy częstotliwości udaru 1s. :)

    Grzegorz_madera napisał:
    Teraz mam 16J i muszę powiedzieć, że jest moc.

    I lepiej się "przypadkowo" nie dotknąć do wyjścia bez obciążenia... :D