Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Poprawność polityczna dotarła na githuba (;

Freddie Chopin 29 Cze 2020 21:18 8067 270
  • #211
    tplewa
    Poziom 38  
    tronics napisał:

    Nie zmienia to zupełnie faktu, że różnorakie "pogromy" oczywiście były, swoiste lincze.


    Owszem ale to były bardziej incydenty na skalę regionalną itp. a nie linia państwa/narodu jak w innych krajach - czyli niewolnictwo, kolonie, zamykanie homoseksualistów do więzień itd.

    Dlatego przenoszenie na nasz grunt tego co robili obecni postępowcy walczący o tolerancję na zachodzie to tak średnio do nas pasuje. Choć jeszcze trochę poprawią edukację i wyjdzie że to my mieliśmy kolonie, obozy koncentracyjne itd.
  • #212
    pawelr98
    Poziom 38  
    Ja czekam aż ktoś tam w końcu się zatrzyma i zapyta "A w zasadzie to czemu się ich słuchamy ?".

    Bo to jest mała garstka bardzo krzykliwych ludzików, co jak skończyły się realne problemy to zaczęli szukać sztucznych.
    Na takiej walce niejeden się dobrze dorobił.

    Tylko jak widać niestety żaden nie ma odwagi powiedzieć stop bo boi się konsekwencji.
    Tymczasem jakby się postawiło kilka większych firm to by szybciutko się pozwijali.

    Mnie też boli to, że ta poprawność stara się sięgnąć każdego kawałka globu.
    Do japończyków już się dobierają, jak popatrzymy co ostatnio wyczynia Sony.
    Każe twórcom (głównie gier) robić autocenzurę nawet na krajowym rynku (a wiadomo, że oni tam mają bardzo liberalne podejście do różnych kwestii, to co u nich normalne to na zachodzie by chyba lewa strona w szał wpadła). Jak nie zrobisz cenzury to nie wypuszczą twojego tytułu na konsole firmy sony.
    Taka mała zemsta amerykanów, japończyki im wykończyły przemysł to oni ich wykończą poprawnością polityczną.
    Funimation (takie studio robiące translacje i dystrybucję tamtejszych seriali na USA) chwaliło się, że wprowadza "doradców" mających pomóc japońskim studiom tworzyć dzieła, które ich zdaniem będą dobrze przyjmować się na zachodzie.
    Spotkało się to z olbrzymim niezadowoleniem ze strony fanów tychże seriali, bo oni je oglądają głównie własnie dlatego, że zachodnie kreskówki zeszły na psy.

    Amerykanie wchodzą ze swoimi buciorami niemal wszędzie gdzie się da (zarówno jeśli chodzi o kraje jak i dziedziny gospodarki) i mówią jak masz robić.
  • #213
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Tylko jak widać niestety żaden nie ma odwagi powiedzieć stop bo boi się konsekwencji

    To jest efekt, gdy polityczna poprawność przesłania zdrowy rozsądek. U nas nie ma różowo, ale jednak nikt za mówienie prawdy i zdrowy rozsądek jeszcze skazany nie był (no chyba, że ujawnianie tajemnic służbowych, państwowych etc.)
    Chociaż... coś gdzieś się przewinęło z Grodzką(kim). Nikt mnie nigdy nie zmusi do tego bym osobę transpłciową nazywał kobietą gdy urodziła się mężczyzną. Mogę nazwać kobietą trans, ot tyle się ugnę. A to, że RP urzędowo taką osobę traktuje jako kobietę to mnie wisi.
    Inna sprawa z ludźmi mającymi cechy obu płci gdy operacja jest sprawą usunięcia swoistego defektu rozwojowego. Przy czym nawet ten ostatni termin jest przez "bojowników" atakowany, a owo upośledzenie jest traktowane jako powód do dumy i odrębna tożsamość płciowa. Ktoś chce być dumny że ma mniej lub bardziej funkcjonalny duet organów płciowych - ok, ale to, że nie chce by nazywać upośledzenie mechanizmów rozwoju płci podczas ciąży nazywać poprawnym medycznym terminem jest już co najmniej dziwne.
    Wiedźmin 3 był atakowany za szowinizm, za rasism, brak ciemnoskórych postaci (tych o azjatyckich rysach twarzy też nie było, ale widocznie to nie rasizm, nawet azjatyckie produkcje wykorzystują bohaterów o rysach i posturze "europejskiej" np. soul calibur, final fantasy, nawet w anime postacie niby z Japonii czy z Chin wyglądają jak Europejczycy, np. Shinchi z Outbreak Company, Itami z Gate, Tomoya z Clannad, Kenichi z History's Strongest Disciple; swoją drogą ciemnoskórych postaci w azjatyckich filmach nie ma wcale, w grach i anime jest zdecydowanie mniej niż "jasnych").
    CD Projekt się ugięło i w cyberpunku można się identyfikować jako kobieta i dopasować pisiora za kolana ;) W tych światłych krajach większość się boi zastraszana przez mniejszość plakietką ***foba i rasisty. Och w takich sytuacjach jestem szczęśliwy, że jednak jaka by ta Polska nie była to nie jest aż tak "rozwinięta" by mniejszość wchodziła na głowę większości i robiła tam kuwetę, a większość ślicznie klaskała na to widowisko.
  • #214
    Bieda z nędzą
    Poziom 33  
    Spójrzcie na logo. Napęd na tył czy branie od tyłu? Z drugiej strony fajnie się muszą czuć teraz różne sebiksy i ich karynki rozbijające się po mieście starą E36. https://www.facebook.com/BMW/
  • #215
    palmus
    Poziom 27  
    Kolędnicy też wymierają, oby z powodów cywilizacyjnych, nie poprawnych politycznie.Albowiem w skład tych grup wchodzą:(Wikipedia) Charakterystycznymi postaciami w grupach kolędniczych byli także: pasterze, trzej królowie, dziad, baba (za postacie kobiece przebierali się również chłopcy), Żyd, śmierć, diabeł, Cygan, Cyganka, żołnierz, policjant, kominiarze, muzykanci. Część z nich zakrywa twarze maskami, które nazywano larwami.
  • #216
    OPservator
    Poziom 24  
    tronics napisał:
    coś gdzieś się przewinęło z Grodzką(kim).

    A o Rafalali zapomniałeś?

    Kolego, mnie średnio do tej pory interesowało kto z kim śpi i kto co z kim robi, ale ciężko nie wejść w ten temat jak wszyscy do okoła o tym trąbią.

    Dlatego wracam do pytania - dlaczego różowi utworzyli odrębną "kastę" społeczną mającą na celu sprawienie, żeby byli traktowani jak inni, podczas gdy... robią wszystko, abyśmy traktowali ich, jak kogoś wyjątkowego, innego, odmiennego.

    Analogicznie do czarnoskórych - wisi mi czy jesteś biały, czarny, żółty czy czerwony (aczkolwiek nie ukrywam, że największy pociąg mam właśnie do azjatek), tak długo, jak jesteś normalny, to nie ma znaczenia. Więc nie staraj się być na siłę wyjątkowy, chcąc by traktowali Cię tak samo. Will Smith - czarny, szanuję, zajebisty koleś. Elon Musk - biały, szanuję, wielki łeb. Aśoka - wielki czerwony, postrach białych ;), no i na koniec chociażby Bruce Lee, żółta legenda. Wielki homoseksualista pewnie też się znajdzie, ale jako, że nie zaglądam ludziom pod pierzynę, to pewnie nawet nie wiem, że ma inne upodobania :P
  • #217
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Wielki homoseksualista pewnie też się znajdzie

    Ło panie, a to w naszym gronie literatów czy malarzy brakuje? :) Pewnie i sportowców, naukowców. Tylko nie zawsze ktoś się tym ostentacyjnie obnosił. I też nikomu nie zaglądam do łóżka, bo mnie to zupełnie nie obchodzi. Miałem ciemnoskórego dyrektora i nie było to dla mnie problemem. Człowiek jak człowiek, czarny, żółty, czerwony, biały, niski, wysoki, chudy czy gruby. Łysy lub kudłaty. Homo, bi, hetero, whatever. To kim jesteśmy nie określa kolor skóry, preferencje seksualne etc. a jak się zachowujemy. Uciemiężona ciemnoskóra młodzież rabująca sklepy pokazała się z tej "dobrej strony" ... na tym polega protestowanie przeciw stereotypom, na umacnianiu stereotypów i dobitnym pokazaniu, że nie biorą się znikąd. Brawo wy!
  • #218
    pawelr98
    Poziom 38  
    OPservator napisał:

    Dlatego wracam do pytania - dlaczego różowi utworzyli odrębną "kastę" społeczną mającą na celu sprawienie, żeby byli traktowani jak inni, podczas gdy... robią wszystko, abyśmy traktowali ich, jak kogoś wyjątkowego, innego, odmiennego.


    Bo nigdy nie chodziło o równość.

    Lewica na zachodzie w zasadzie dotarła do etapu gdzie białych się otwarcie atakuje.
    Mówią, nie miejcie dzieci, musicie mieć partnera innej rasy żeby biała rasa wymarła.

    Brzmi jak dokładne przeciwieństwo rzekomych ideałów równości i wolności. I kto tu jest prawdziwym rasistą ?
  • #219
    khoam
    Poziom 38  
    OPservator napisał:
    Dlatego wracam do pytania - dlaczego różowi utworzyli odrębną "kastę" społeczną

    Pewnie dlatego, że "czarni" mieli już swoją :)
  • #220
    tplewa
    Poziom 38  
    OPservator napisał:
    tronics napisał:
    coś gdzieś się przewinęło z Grodzką(kim).

    A o Rafalali zapomniałeś?

    Kolego, mnie średnio do tej pory interesowało kto z kim śpi i kto co z kim robi, ale ciężko nie wejść w ten temat jak wszyscy do okoła o tym trąbią.

    Dlatego wracam do pytania - dlaczego różowi utworzyli odrębną "kastę" społeczną mającą na celu sprawienie, żeby byli traktowani jak inni, podczas gdy... robią wszystko, abyśmy traktowali ich, jak kogoś wyjątkowego, innego, odmiennego.


    Problem w tym że oni chcą przywilejów, bo prawa mają takie same jak inni obywatele...
  • #221
    OPservator
    Poziom 24  
    tplewa napisał:
    oni chcą przywilejów

    Jedyna grupa jaką znam co ma przywileje... to kobiety ;) ...i politycy :/
  • #222
    khoam
    Poziom 38  
    OPservator napisał:
    Jedyna grupa jaką znam co ma przywileje... to kobiety ...i politycy :/

    ... i Ci co chodzą tak na czarno lub fioletowo ubrani :)
  • #223
    palmus
    Poziom 27  
    A gdzie poprawność?
    Wroćcie na tory bo wątek zamkną, a jest interesujący...
  • #224
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    tplewa napisał:
    Problem w tym że oni chcą przywilejów, bo prawa mają takie same jak inni obywatele...

    No tak, mogą zawierać małżeństwa czy związki cywilne, nie ma problemów z dziedziczeniem czy odwiedzinami w szpitalu (albo podejmowaniem decyzji medycznych gdy ktoś jest nieprzytomny), oraz oczywiście mogą adoptować dzieci, jak każdy inny obywatel, co nie?

    Chyba jednak zamknę ten wątek, bo brzmi jak spęd młodzieży wszechpolskiej. Każdy w jednym zdaniu podkreśla jaki to jest tolerancyjny i że w ogóle Polska od setek lat jest oazą tolerancji, a w drugim już przeciwieństwo pierwszego... Przykro to czytać.
  • #225
    odalladoalla
    Poziom 23  
    To zamknij i nie płacz nad czymś co sam świadomie sprowokowałeś.
    Gdyby nie zbaczał na poboczne tematy to umarłby już po 5 postach. Nie było tam na wiele więcej treści oprócz mało istotnej informacji o takim pobocznym zdarzeniu.
  • #226
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    Ta poboczna informacja definitywnie ciekawi mnie bardziej niż info o tym, że i tutaj Młodzież Wszechpolska by miała wielu swoich fanów (;
  • #227
    jarek_lnx
    Poziom 43  
    A ja się właśnie objadam "rasistowskim" ciastem, smakuje nawet lepiej niż przedtem :)
  • #228
    tplewa
    Poziom 38  
    Freddie Chopin napisał:
    tplewa napisał:
    Problem w tym że oni chcą przywilejów, bo prawa mają takie same jak inni obywatele...

    No tak, mogą zawierać małżeństwa czy związki cywilne, nie ma problemów z dziedziczeniem czy odwiedzinami w szpitalu (albo podejmowaniem decyzji medycznych gdy ktoś jest nieprzytomny), oraz oczywiście mogą adoptować dzieci, jak każdy inny obywatel, co nie?


    Wystarczy sprawdzić definicję słowa małżeństwo (oraz od czego ono pochodzi).... z dziedziczeniem nie ma problemu (kwestia testamentu). Problemem może być jedynie podatek jaki należy uiścić i można go zlikwidować. To samo z całą resztą wystarczy odpowiednie upoważnienie...

    Zresztą małżeństwo to jest przywilej i pewnego rodzaju ochrona (o tym wspominałem i jak ktoś ma pojęcie o genezie prawa dlaczego jest takie, a nie inne to o tym wie) - pewne ułatwienia jakie daje państwo są podyktowane między innymi tym że rodzina to urodzenie i wychowanie nowych pokoleń w tym podatników itd. czyli to co pozwala przetrwać danej społeczności. Co jest np. istotne przy obecnym systemie emerytur (solidarność pokoleniowa) itd.

    Nawet jak to bierzemy z punktu widzenia Darwina to gatunek preferujący takie "małżeństwa" - skazany jest na wyginięcie ;)

    Adopcję dzieci pozwolę sobie przemilczeć...


    BTW Brzydcy, garbaci zapewne też ustawowo powinni mieć przywilej małżeństwa i babe lub faceta z przydziału ;) skoro to prawo ;) - niestety jest to przywilej i nie każdemu dany...

    No i nie wiem co ma do tego wspomniana Młodzież Wszechpolska... Może chcesz kogoś nazwać tutaj faszystą lub rasistą, ewentualnie homofobem ? ;) i sam się wpasować w poprawność polityczną ?
  • #229
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    tplewa napisał:
    z dziedziczeniem nie ma problemu (kwestia testamentu). Problemem może być jedynie podatek jaki należy uiścić i można go zlikwidować. To samo z całą resztą wystarczy odpowiednie upoważnienie...

    Aha. Dziwne że większość tego nie musi robić, a do tego jeszcze się burzy, że mniejszość też by tak chciała _BEZ_ dodatkowego zachodu.

    tplewa napisał:
    jak ktoś ma pojęcie o genezie prawa dlaczego jest takie, a nie inne to o tym wie

    Czy muszę sprawdzać, że tą sama "genezą", "historią" i "tradycją" uzasadnione jest też niewolnictwo, czy może to oczywista oczywistość?

    tplewa napisał:
    pewne ułatwienia jakie daje państwo są podyktowane między innymi tym że rodzina to urodzenie i wychowanie nowych pokoleń w tym podatników itd. czyli to co pozwala przetrwać danej społeczności. Co jest np. istotne przy obecnym systemie emerytur (solidarność pokoleniowa) itd.

    No i gdzie dokładnie jest w takim razie problem, żeby wprowadzić związki partnerskie, albo - o zgrozo! - jednopłciowe małżeństwa? Ani to nie spowoduje anihilacji danej społeczności, ani nie burzy solidardności pokoleniowej, nic nie zmienia w systemie emerytalnym, a i jakieś nowe pokolenia by się może i znalazły (lub choć dzieci z domów dziecka mogłyby dorastać w takiej "nienormalnej" atmosferze, zamiast we wspaniałym domu dziecka).

    tplewa napisał:
    Nawet jak to bierzemy z punktu widzenia Darwina to gatunek preferujący takie "małżeństwa" - skazany jest na wyginięcie

    Naprawdę nie rozumiem, w jaki sposób przyzwolenie na takie oficjalne związki może sprawić, że wyginie cały gatunek. Czy sugerujesz, że po ich zalegalizowaniu, to nie ~5% (wg różnych szacunków) homoseksualistów chciałoby je zawrzeć, tylko nagle ~95% heteroseksualistów rozwiedzie się ze swoimi tradycyjnymi partnerami, aby przygruchać sobie towarzysza/towarzyszkę tej samej płci? Naprawdę tego nie kumam. To jak z tym zakazem aborcji. Najgłośniej protestują Ci, którzy i tak sobie jej nie mogą zrobić, czyli mężczyźni - tak jakby po jej zalegalizowaniu miała się natychmiast stać wręcz PRZYMUSOWA choć raz w roku... Pozatym skąd wyczarowałeś to "preferujący"? Czy sądzisz naprawdę, że w momencie gdy te małżeństwa są w PL nielegalne, to osoby LGBT robią niby co? Żyją w związkach hetero?

    tplewa napisał:
    Adopcję dzieci pozwolę sobie przemilczeć...

    Słusznie. W domach dziecka na pewno im lepiej. Zero rodziców definitywnie jest korzystniejsze dla młodej psychiki.

    tplewa napisał:
    BTW Brzydcy, garbaci zapewne też ustawowo powinni mieć przywilej małżeństwa i babe lub faceta z przydziału

    What? Nie wiem o czym ty piszesz. Osoby brzydkie, garbate, kulawe, ślepe, głuche, niepełnosprawne, itd. mogą spokojnie zawrzeć sobie oficjalny związek (i zresztą robią to z powodzeniem) byle był hetero. Zresztą nie wiem o czym piszesz, czy społeczność LGBT postuluje, żeby po wprowadzeniu takich związków/małżeństw jednopłciowych był OBOWIĄZEK ich zawierania z osobami z przydziału (oczywiście ci nieszczęśnicy będą musieli to zrobić wbrew swojej woli)?

    tplewa napisał:
    oni też mają takie problemy - jednak o tym nie krzyczą

    W sensie żeby zawrzeć takie małżeństwo/związek muszą wyjeżdżać do innego kraju? Coś przeoczyłem? Czyżby w PL małżeństwa udzielane były tylko pięknym, mądrym i młodym?

    tplewa napisał:
    No i nie wiem co ma do tego wspomniana Młodzież Wszechpolska

    Tyle, że oni używają dokładnie tych samych bezsensownych argumentów. Że jak tylko dopuścimy do legalizacji związków partnerskich, to w ciągu max dwóch pokoleń cała Polska wymrze i zniknie, bo nagle już kobiety nie będą chciały wchodzić w związki z mężczyznami.

    Nie jestem bynajmniej żadnym "superpostępowym lewakiem", niemniej jednak nie potrafię znaleźć nawet JEDNEGO argumentu przeciwko jednopłciowym związkom partnerskim. Oczywiście jednego rozsądnego, a nie jakichś histerii o "cywilizacja wyginie" czy że "w biblii pisze, że tak nie wolno". Wszystko co wymieniłeś w swoim poście po prostu się kupy nie trzyma. 100% argumentów które widzę są albo z kategorii "bo nie", albo "bo to zagraża naszym tradycyjnym tradycjom, uświęconym przez wieki wieków, amen".
  • #230
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Zero rodziców definitywnie jest korzystniejsze dla młodej psychiki

    Czasem lepszy żaden rodzic niż taki, który daje zły przykład, ale to akurat nie ogranicza się do partnerów homoseksualnych, bo takich rodziców można z łatwością wyłuskać w tłumie par heteroseksualnych.
    Cytat:
    niepełnosprawne, itd. mogą spokojnie zawrzeć sobie oficjalny związek

    No jeśli w jakimś tam stopniu niepełnosprawne umysłowo to z pewnością nie SPOKOJNIE.
    Cytat:
    No i gdzie dokładnie jest w takim razie problem, żeby wprowadzić związki partnerskie, albo - o zgrozo! - jednopłciowe małżeństwa?

    Tym, że konstytucyjna ochrona małżeństwa przysługuje parom składającym się z mężczyzny i kobiety. Na tym niby opiera się PiSowska blokada małżeństw homoseksualnych, ale Konstytucja RP nie definiuje małżeństwa tylko państwową ochronę małżeństwa kobiety i mężczyzny (i rodziny). Ale to detale. Natomiast gdyby się uczepić tego artykułu i chcieć go zmienić to potrzebne jest referendum. Nie wyobrażam sobie by taki projekt uzyskał wystarczającą aprobatę społeczną. Co za tym idzie to jest główny problem i mam nadzieję, że to wystarczy do zakończenia tego wątku.
  • #231
    palmus
    Poziom 27  
    Do Freddie Chopina: Zastosowaleś podobną argumentację. Generalnie chodzi o przedłużenie gatunku i tyle. W dodatku biologicznie silnego.Stąd w zasadzie w każdej kulturze obowiązuje zakaz kazirodztwa.Choć i tacy w ramach tolerancji mogliby się oflagować.
    Mowisz o adopcji i domach dziecka.I od razu ustalasz większe i mniejsze zło. Jest to kwestia trudnej zmiany prawa, bo dziecko to nie przedmiot.Są przecież rodziny zastępcze. I nadal chodzi tu o powielanie wzorca kobieta+mężczyzna służącego prokreacji. Nie ma gwarancji, że tak będzie wśród rodziców homo.

    Wracając do poprawności politycznej: Jest mi równie daleko do młodzieży wszechpolskiej jak i do lewactwa.I związków homo z adopcją dzieci nie popieram.I sekowanie takiej mojej postawy również będę uważał za homofobiczne, ale z dużo słabszej pozycji,niestety.

    I na deser: wyguglajcie sobie jak wykastrowano filmy Disneya z powodu poprawności.Mowię o starych filmach, nie nowych produkcjach. I bez echa.Chociaż... w Polsce poszło o jakąś lesbijską postać,którą wygładzono.Skutek: fala hejtu.To jak to jest z wolnością słowa przy okazji?
  • #232
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    tronics napisał:
    No jeśli w jakimś tam stopniu niepełnosprawne umysłowo to z pewnością nie SPOKOJNIE.

    Czepiasz się. Chodziło o niepełnosprawność fizyczną. Zresztą w przypadku niepełnosprawności umysłowej zawarcie małżeństwa wciąż jest możliwe, może nie jest "bezproblemowe", ale wciąż możliwe.

    tronics napisał:
    Tym, że konstytucyjna ochrona małżeństwa przysługuje parom składającym się z mężczyzny i kobiety. Na tym niby opiera się PiSowska blokada małżeństw homoseksualnych, ale Konstytucja RP nie definiuje małżeństwa tylko państwową ochronę małżeństwa kobiety i mężczyzny (i rodziny). Ale to detale.

    Mam rozumieć, że argumentem przeciwko wprowadzeniu jednopłciowych małżeństw/związków-partnerskich jest to, że są one w Polskim prawodawstwie niedopuszczalne? (;

    tronics napisał:
    Natomiast gdyby się uczepić tego artykułu i chcieć go zmienić to potrzebne jest referendum. Nie wyobrażam sobie by taki projekt uzyskał wystarczającą aprobatę społeczną. Co za tym idzie to jest główny problem i mam nadzieję, że to wystarczy do zakończenia tego wątku.

    Po pierwsze, może zamiast wypowiadać się w imieniu "większości" warto byłoby to sprawdzić? Po drugie zaś - demokracja to nie to samo co tyrania większości. Gdyby iść tym tropem, to może przeprowadźmy referendum, czy 10% najbogatszych Polaków powinno płacić podatek w wysokości 99% dla dochodów powyżej (np.) 1 miliona PLN rocznie. Nie byłoby chyba trudno zgadnąć jaki byłby wynik, niemniej jednak coś czuje, że już tak ochoczo by go tu na forum nie broniono. Po trzecie zaś, żeby zmienić konstytucję nie jest potrzebne żadne referendum.

    Anyway - wciąż nie odnosisz się do meritum, skupiając się na jakichśtam nieistotnych truizmach czy formalizmach, zamiast przedstawić jeden rozsądny argument przeciwko. Co to komu przeszkadza, że oto dwie kobiety albo dwóch facetów by sobie zawarło oficjalny związek partnerski, który dawałby im część wygód zwykłego małżeństwa (choćby to dziedziczenie, sprawy medyczne, ...)? Jak to wpłynie na Twoje życie, że gdzieśtam dwie takie osoby by sobie taki związek zawarły? Bo jeśli nie wpłynie (może poza aspektem estetycznym, że Ci się coś nie podoba, ale to - mam nadzieję, że się zgodzisz - żaden argument), to czymże innym jest przeciwstawianie się temu, jak nie logiką "nie, bo nie"?

    tronics napisał:
    Czasem lepszy żaden rodzic niż taki, który daje zły przykład, ale to akurat nie ogranicza się do partnerów homoseksualnych, bo takich rodziców można z łatwością wyłuskać w tłumie par heteroseksualnych.

    Jesteś świadomy tego, że badania naukowe (pewnie opłacone przez lobby LGBT, wiem...) dowiodły, że nie ma żadnej różnicy w rozwoju, preferencjach, itd. dzieci wychowanych w związkach jednopłciowych i tych "zwyczajnych"? Gotów jestem się założyć, że ten ułamek osób LGBT które chciałyby dokonać takiej adopcji byłby z pewnością lepszymi rodzicami niż dokładnie taka sama ilość wspaniałych patologicznych rodziców hetero (; Każdy ma przecież takich sąsiadów, o których wiadomo że to "margines", a gromadkę bombelków mają jak malowaną (;

    Dodano po 4 [minuty]:

    palmus napisał:
    Generalnie chodzi o przedłużenie gatunku i tyle. W dodatku biologicznie silnego.Stąd w zasadzie w każdej kulturze obowiązuje zakaz kazirodztwa.Choć i tacy w ramach tolerancji mogliby się oflagować.

    No ale co to ma do rzeczy, skoro mówimy o ADOPCJI? Przy okazji nie pytam, czy podtekstem argumentu którego użyłeś było to, że LGBT jest moralnie tak samo świetne jak kazirodztwo (; Przecież te dzieci, które oni mogliby adoptować, już są - gatunek więc został przedłużony. Teraz więc masz wybór pomiędzy "dzieci wychowają się w rodzinie LGBT" a "dzieci wychowają się w domu dziecka".

    palmus napisał:
    Są przecież rodziny zastępcze.

    Rozumiem, że ten argument sprawia, że domy dziecka nagle znikły? Skoro takie rodziny "są", to po co te domy dziecka? Czyżby były puste?

    palmus napisał:
    I nadal chodzi tu o powielanie wzorca kobieta+mężczyzna służącego prokreacji. Nie ma gwarancji, że tak będzie wśród rodziców homo.

    Patrz wyżej. Brak dowodów naukowych.
  • #233
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Po pierwsze, może zamiast wypowiadać się w imieniu "większości" warto byłoby to sprawdzić?

    Jeśli masz inne dane na ten temat to się podziel, wszelkie sondaże dot. tego zagadnienia do tej pory jasno wskazywały dominację NIE.
    Cytat:
    Po drugie zaś - demokracja to nie to samo co tyrania większości

    Zasadniczo... właśnie to. Ugrupowanie z najsilniejszym poparciem zarządza krajem i tworzy prawo. Partie opozycyjne jeśli nie mają większości w sejmie nie mogą w sumie nic osiągnąć więc równie dobrze mogłyby przebimbać całą kadencję. Stanowisko tej części społeczeństwa która na nich głosowała też jest pomijane przez partię rządzącą. Innymi słowy - właśnie dyktatura większości. To jest polska demokracja w pigułce. I owszem, jest to jedna z rzeczy która wymaga przemodelowania.
    Cytat:
    Gdyby iść tym tropem, to może przeprowadźmy referendum, czy 10% najbogatszych Polaków powinno płacić podatek w wysokości 99% dla dochodów powyżej (np.) 1 miliona PLN rocznie.

    Ale po co referendum? Ordynacja podatkowa jest określona ustawowo, co za tym idzie składasz obywatelski projekt i liczysz na rozpatrzenie przez sejm. Nie myśl, że to nie jest realne, oczywiście nie dotyczy to całej kwoty dochodu, ale kwoty poza danymi progami (aktualnie), ale jest to jak najbardziej realny scenariusz. Tylko... w tym momencie te kilkadziesiąt najbogatszych spakuje walizki i przeniesie biznes tam gdzie będzie się opłacało bardziej. I dlatego sejm by taki projekt odrzucił. Albo więc nie rozumiesz jak działa polskie prawo, albo wręcz kpisz z mojej wiedzy na ten temat co jest paskudną manipulacją. Pisałem o konstytucji. Dlatego, że tym PiS się zasłania. Co za tym idzie referendum jest konieczne do zmiany artykułów konstytucji zawartych w niektórych rozdziałach (w tym rozdział I, który nas tu interesuje). Artykuły innych rozdziałów mogą być zmieniane także bezpośrednio przez sejm przy 2/3 głosów i ponad połowie senatu (iirc). Jeśli tego nie wiedziałeś to teraz już wiesz. A jeśli wiedziałeś to po co wypisujesz takie bzdurne scenariusze?
    Cytat:
    skupiając się na jakichśtam nieistotnych truizmach czy formalizmach

    Biorąc pod uwagę istotę instytucji małżeństwa w prawodawstwie (oraz przywileje za tym idące) to formalizm jest tu akurat meritum. Związków (jakichkolwiek) nic nie normuje, akty prawne dot. instytucji małżeństwa a także konkubinatu (zdefiniowanego wyrokiem SN). I tutaj konkubinat jako niesformalizowany związek mężczyzny i kobiety nadal ma pewne przywileje, ale niewiele - stąd też takie ciśnięcie na wprowadzenie związków partnerskich czyli (sic!) formalizację związku nieformalnego także ze środowisk hetero. Jeśli zatem partnerzy homo chcą MAŁŻEŃSTWA to nie tylko przeprowadzenia ceremonii i tego by odnosić się do nich jako małżonków, a dokładnie wszystkiego tego, co reguluje prawo. Innymi słowy przeszkody prawne SĄ TU meritum. A przeszkody prawne będą tak długo jak ugrupowania polityczne będą spełniać wolę większości społeczeństwa w tym zakresie. Jeśli większość społeczeństwa będzie chciała małżeństw homoseksualnych to po prostu przestaną głosować na PiS a zaczną na np. SLD. Jakoś dziwnym trafem jest odwrotnie.

    Cytat:
    Jesteś świadomy tego

    Jestem świadomy tego, że nie potrafisz przeczytać prostej i jasnej wypowiedzi bez dorobienia sobie do tego jakiejś ideologii. Twoja wypowiedź zabrzmiała tak "lepszy byle jaki rodzic, nawet homo, niż brak rodzica" na co odpisałem -w esencji - że czasem lepszy brak rodzica niż rodzic patologiczny. Tyle i tylko tyle.
    Cytat:
    dowiodły, że nie ma żadnej różnicy w rozwoju, preferencjach, itd. dzieci wychowanych w związkach jednopłciowych i tych "zwyczajnych"

    A ja myślę, że rzetelne badania przeprowadzone wśród dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne w środowisku osób mniej lub bardziej "homofobicznych" wykazałyby jednak zaniżoną samoocenę, skłonności autodestrukcyjne etc. (homofobicznych w cudzysłowie bo sam termin jest idiotyczny, ja nie lubię pająków, ale się ich nie boję więc nie cierpię na arachnofobię, ograniczone przestrzenie toleruję, ale preferuję obszerniejsze co za tym idzie nie cierpię na klaustrofobię, homoseksualistów toleruję, ale nie jestem zwolennikiem propagowania niektórych aspektów tych środowisk, na podstawie poprzednich przykładów nie życzę sobie nazywania mnie homofobem).

    Cytat:
    Co to komu przeszkadza, że oto dwie kobiety albo dwóch facetów by sobie zawarło oficjalny związek partnerski, który dawałby im część wygód zwykłego małżeństwa

    W dobie kryzysu instytucji małżeństwa heteroseksualnego rozmydlanie jej bardziej przez małżeństwa homoseksualne jest niepoważne. Wszystko o czym piszesz da się zrobić bez tego załatwiając za jednym razem też sprawę konkubinatu. A małżeństwo - to niech społeczeństwo zacznie szanować bardziej (siebie nawzajem jako małżonków czy nawet jeszcze jako narzeczonych, a także samą instytucję bo to nie jest tymczasowy zawrót głowy tylko poważna decyzja).
  • #234
    OPservator
    Poziom 24  
    Argument "dziecko mające dwóch ojców/dwie matki będzie wyśmiewane" już dawno obaliłem. To nie ma znaczenia z tej perspektywy.
    Pytanie do uczestników dyskusji... Znacie panienki wychowywane przez matkę i babkę? Nie zauważyliście, że większość z nich jest delikatnie mówiąc... pier*olnięta? :)
    Właśnie to jest podstawa rodziny - matczyna, delikatna ręka, i ojcowska, pomocna, ale twarda ręka. Albo w inną stronę. Jest tu jakiś samotny ojciec? Wiecie jak zajebiście trudno jest wychować samemu córkę? ;) Syn to pół biedy, uwierzcie ;) (oczywiście działa to w drugą stronę, samotna matka łatwiej wychowa córkę, niż syna - ale "dwie matki" / "dwóch ojców" odbije się już negatywnie na postrzeganiu świata - i nie mówię tu o orientacji).

    Osobiście doświadczyłem więcej dyskryminacji ze względu na zawód mojego seniora (ijo ijo), aniżeli moja dobra przyjaciółka, Wietnamka (od urodzenia mieszkająca w PL) z powodu swojej rasy ;)

    Podatki to kwestia względna, odsyłam do Konfederacji, którą tak otwarcie lewica nazywa faszystami, po zapoznaniu się z programem możemy wrócić do rozmowy, bo mam wrażenie, że prawica chyba jednak chce więćej dobrego dla lewicy, jak ona sama ;)

    Tak, jestem tolerancyjny - nie patrzę Ci pod kołdrę, mam to głęboko w poważaniu.
    Ale w momencie, kiedy Ty wkraczasz (ze swoim uwielbieniem do męskich genitaliów będąc facetem) do mojego czasu wolnego, robiąc to poprzez social media, telewizję czy jakikolwiek inny sposób, np. manifestacje, to tolerancja nie ma już nic do rzeczy - nie akceptuję tego - i to jest ta delikatna różnica, między tolerancją, a akceptacją.

    Freddie Chopin napisał:
    Jesteś świadomy tego, że badania naukowe (pewnie opłacone przez lobby LGBT, wiem...) dowiodły, że nie ma żadnej różnicy w rozwoju, preferencjach, itd. dzieci wychowanych w związkach jednopłciowych i tych "zwyczajnych"? Gotów jestem się założyć, że ten ułamek osób LGBT które chciałyby dokonać takiej adopcji byłby z pewnością lepszymi rodzicami niż dokładnie taka sama ilość wspaniałych patologicznych rodziców hetero (; Każdy ma przecież takich sąsiadów, o których wiadomo że to "margines", a gromadkę bombelków mają jak malowaną (;


    Mam dwa "ALE" kolego.
    1. Uważasz, że pary homo nie mogą być patologiczne? ;)
    2. Nie, nie mają wpływu na orientację dziecka, zgadzam się, ale j/w napisałem, dziecko potrzebuje w swoim życiu matki i ojca, nie dwóch ojców, nie dwóch matek. To źle oddziałuje na zachowanie dziecka w przyszłości.

    To ten... pozdrawiam, pan faszysta ;)

    Dodano po 2 [minuty]:

    tronics napisał:
    w tym momencie te kilkadziesiąt najbogatszych spakuje walizki i przeniesie biznes tam gdzie będzie się opłacało bardziej.

    Osobiście już rozważam "pakowanie walizy" i wyjazd do Azji, gdzie prawo dla małych, młodych przedsiębiorców jest nadzwyczaj wspomagające.
  • #235
    tplewa
    Poziom 38  
    @Freddie Chopin

    To jeszcze raz powoli i dokładnie - jesteś inteligentny facet ale widzę że coś cię zaślepiło i nie potrafisz wyciągnąć wniosków z tego co napisałem (w tym ironii o brzydkich). Zauważ że tworzenie prawa to nie jest takie sobie ot bo się komuś coś należy lub nie... Każde prawo ma jakiś swój założony cel.

    Wszystko co napisałeś czyli pewne przywileje wynikają w sumie z statusu małżeństwa. Czyli ulgi podatkowe i inne ułatwienia. Nie ma to nic wspólnego z jakimś niewolnictwem itd.

    Z założenia państwo osobą które tworzą najmniejszą komórkę społeczną jaką jest rodzina dają pewne przywileje, wynikają one z tego że poczną się dzieci które zapewnią ciągłość danej społeczności, zapewnią nowych podatników (w tym np. utrzymanie bzdurnego bo bzdurnego systemu emerytur w stylu ZUS) itd.

    Oczywiście nie jest to idealne założenie bo zapewne część osób nie wypełni wszystkich pokładanych oczekiwań czy to z własnej winy czy nie (np. choroby itp.) Jednak z założenia prawo tworzy się z większościowych powodów, a nie wyjątków.

    Tutaj niestety para jednopłciowa nic nie wniesie z tych spraw, które są również istotne z punktu widzenia reszty społeczeństwa. Jedynie będzie czerpać korzyści - owszem tak może być jak wcześniej wspomniałem i przy tzw. normalnych parach (ale nie jak tutaj w stu procentach).

    Zauważ że nie jest to prawo - bo są osoby samotne, są osoby jak to trochę ironizowałem brzydkie itd. które też takich "praw" jak to nazwałeś nie posiadają (bo nie mają szans na małżeństwo). Może są osoby które wolały by kozę itd. i też nie mają prawa do odwiedzin, spadków adopcji itd.

    Dlatego jest to dawanie przywilejów, a nie prawo i te przywileje nie wynikają z jakiejś czyjejś fantazji, zacofania itd.

    Właściwie jak wspomniałeś już o MW... to zauważ że w potencjalnym świecie urządzonym według wizji np. Korwina Mikke - taka instytucja jak małżeństwo nie ma racji bytu - bo nie ma w zasadzie jakichkolwiek przywilejów. W zasadzie mogło by się w takim świecie małżeństwo ograniczyć np. do obrządku religijnego który nic nie zmienia.

    Kolejna sprawa jak chcesz odpowiedzieć na to to proszę odpowiedz spójnym tekstem, a nie na poszczególne linie - bo tego co napisałem nie można uwzględniać osobno. TO jest spójna całość...

    Inna sprawa jeśli ci zależy na takich prawach dla wspomnianych środowisk, to dlaczego nie zależy ci aby prawa do tego co wymieniłeś miały też inne osoby np. samotne ? Może warto przemyśleć inne drogi aby wszystkim ułatwić pewne sprawy ?
    Moderowany przez ArturAVS:

    Zasady działu;
    3.a) Nie rozmawiamy o polityce.
    Ostrzeżenie!

  • #236
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    tronics napisał:
    Jeśli masz inne dane na ten temat to się podziel, wszelkie sondaże dot. tego zagadnienia do tej pory jasno wskazywały dominację NIE.

    Bardziej chodziło mi o to, żeby do tego referendum doszło i się przekonamy wtedy (; Oczywiście po odpowiedniej kampanii informacyjnej.

    Swoją drogą dziwne, że w przypadku związków partnerskich czy małżeństw jednopłciowych argumentem jest że "w referendum Polacy na pewno by powiedzieli nie", a na temat aborcji już ten argument nie obowiązuje (; Może dlatego, że akurat większość społeczeństwa nie ma nic przeciwko jej dopuszczalności. Widzę tu pewną niekonsekwencję...

    tronics napisał:
    Tylko... w tym momencie te kilkadziesiąt najbogatszych spakuje walizki i przeniesie biznes tam gdzie będzie się opłacało bardziej.

    Ciekawe, czy osoby LGBT które chcą jednak zawrzeć związek nie robią tego samego? Czemu to nie jest argument, żeby jednak się nad ich potrzebami pochylić?

    tronics napisał:
    Co za tym idzie referendum jest konieczne do zmiany artykułów konstytucji zawartych w niektórych rozdziałach (w tym rozdział I, który nas tu interesuje). Artykuły innych rozdziałów mogą być zmieniane także bezpośrednio przez sejm przy 2/3 głosów i ponad połowie senatu (iirc). Jeśli tego nie wiedziałeś to teraz już wiesz.

    Wiem. Chodzi o to, że referendum w tych przypadkach MOŻE być zorganizowane, ale wcale nie MUSI - jak to tu argumentujesz.

    tronics napisał:
    Innymi słowy przeszkody prawne SĄ TU meritum.

    Owszem. Są meritum problemu. Ty jednak przedstawiasz je jako meritum argumentacji "przeciwko".

    tronics napisał:
    A przeszkody prawne będą tak długo jak ugrupowania polityczne będą spełniać wolę większości społeczeństwa w tym zakresie. Jeśli większość społeczeństwa będzie chciała małżeństw homoseksualnych to po prostu przestaną głosować na PiS a zaczną na np. SLD. Jakoś dziwnym trafem jest odwrotnie.

    Nadinterpretacja. Idąc tym tropem większość społeczeństwa najwidoczniej też chce miesięcznic smoleńskich, propagandy w TVP, kolesiostwa w spółkach skarbu państwa itd. Chyba jednak nie... Albo o tej aborcji - badania jasno pokazują, że większość społeczeństwa jest "za", więc jak pogodzić to z Twoją argumentacją, o głosowaniu na PiS, które jest "przeciw"? Kwestia związków partnerskich czy aborcji nie jest po prostu kwestią, hmm..., "pierwszej potrzeby", dlatego niekoniecznie jest decydującą kwestią przy wyborach. Do tego naprawdę nie kumam tej logiki dalej. Osób LGBT jest ~5% (wg różnych badań), więc czy naprawdę to powinno mieć takie znaczenie, co na temat ich życia myśli 95% nie-LGBT? Mówisz, że demokracja, większość ma władzę absolutną itd. Dziwne, że przy wielu innych kwestiach jakoś zdanie tej większości jest ignorowane. Czy na pewno większość społeczeństwa popierało np. ostatnie zakazy wchodzenia do lasów czy zakazy przemieszczania się? Albo czy większość społeczeństwa popierała przekazanie 2 miliardów na TVP? Albo... Bardzo instrumentalnie to traktujesz... Większość społeczeństwa popiera karę śmierci, jednak jakoś rządzący starają się być "bardziej cywilizowani" czy "wiedzą lepiej". Czemu ta sama logika nie odnosi się do innych spraw, np. związków partnerskich?

    tronics napisał:
    A ja myślę, że rzetelne badania przeprowadzone wśród dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne w środowisku osób mniej lub bardziej "homofobicznych" wykazałyby jednak zaniżoną samoocenę, skłonności autodestrukcyjne etc.

    Rozumiem, że to w porównaniu do dzieci wychowywanych w domu dziecka? Zresztą - daj linka, mnie łatwo przekonać wbrew pozorom (;

    tronics napisał:
    W dobie kryzysu instytucji małżeństwa heteroseksualnego rozmydlanie jej bardziej przez małżeństwa homoseksualne jest niepoważne.

    No i znów... W jaki sposób pozwolenie na małżeństwa/związki-partnerskie ~5% Polaków zmieni małżeństwa ~95% Polaków? Jeśli te małżeństwa są tak słabe, że coś takiego je jeszcze bardziej osłabi, to myślę, że naprawdę nic im już nie pomoże... Może zakazać rozwodów?

    tronics napisał:
    Wszystko o czym piszesz da się zrobić bez tego załatwiając za jednym razem też sprawę konkubinatu.
    '
    No i dobrze. "Konkubinat", "związek partnerski" - zwał jak zwał, wychodzi na to samo. Jestem za. O ile tylko nie stanie się to nagle "nieformalnym związkiem kobiety i mężczyzny" (;
  • #237
    Włodzimierz Wojtiuk
    Poziom 31  
    OPservator napisał:
    Pytanie do uczestników dyskusji... Znacie panienki wychowywane przez matkę i babkę? Nie zauważyliście, że większość z nich jest delikatnie mówiąc... pier*olnięta?


    Potwierdzam!


    BTW Widzę, że niektórym dyskutantom marzy się w Polsce druga Hiszpania.
    Uprzejmie informuję, że nie po to rozrabiałem w 1981 żeby teraz tonąć w neomarksistowskim gównie.
  • #238
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Argument "dziecko mające dwóch ojców/dwie matki będzie wyśmiewane" już dawno obaliłem. To nie ma znaczenia z tej perspektywy

    Dzieci mają to do siebie, że są wyśmiewane za cerowane spodnie po 2 braciach, stare książki, za okulary na nosie, czy inny kształt małżowiny. Jeśli więc uważasz, że pojawienie się z parą homoseksualnych rodziców nie będzie w jakikolwiek sposób napiętnowane to jesteś bardzo, bardzo, bardzo naiwny. Żeby ten argument obalić musiałbyś mieć konkretne przesłanki, że do tego nie dojdzie, a nie masz i mieć nie będziesz. Teraz nie wiem z jakiej perspektywy Ty patrzysz na to, ja sięgając wstecz i przypominając sobie kto za co i kiedy dostał w nos i był szykanowany jestem pewien, że takie dzieci łatwo mieć nie będą w polskim społeczeństwie aktualnie. Więc dostaną rykoszetem i jest to PEWNE, że takie zachowanie wpływ na psychikę dziecka mieć będzie. Więc wracam do mojego oryginalnego wniosku - najpierw zbudowanie zaufania i poparcia społecznego, a później adopcje dzieci, w tej konkretnie kolejności, nie inaczej.



    Cytat:
    Swoją drogą dziwne, że w przypadku związków partnerskich czy małżeństw jednopłciowych argumentem jest że "w referendum Polacy na pewno by powiedzieli nie", a na temat aborcji już ten argument nie obowiązuje

    Związki partnerskie nie wymagają referendum tylko większości sejmowej. Małżeństwa homoseksualne (zakładając nawet zasadność definicji konstytucyjnej, choć to nie jest sensu stricte definicja) już by wymagały. Aborcja również nie wymaga referendum. Projekty obywatelskie zarówno zaostrzające jak i luzujące były (i są) w sejmie. Stanowisko TK było znane i stąd też kompromis aborcyjny. Pomijając implikacje zw. z nadchodzącą drugą turą aktualnie jest ryzyko tego, że zaostrzenie jest całkiem realne. Oczywiście będzie rozpierducha feministek jakiej za komuny by nikt nie uświadczył, ale tak tylko piszę co stać się może. Referendum nie przeprowadza się do tak trywialnych spraw jak ustawa.

    Cytat:
    Chodzi o to, że referendum w tych przypadkach MOŻE być zorganizowane, ale wcale nie MUSI - jak to tu argumentujesz.

    Tak, tak, tylko wystarczy 20% posłów (i wcale nie tylko tych którzy projekt zgłosili) by tego zatwierdzenia poprzez referendum zażądać więc pomijając odrealnione przypadki gdzie koalicja rządząca ma ponad 80% posłów na sali to wybacz, ale de facto dla tych artykułów w rozdziałach I, II i XII referendum będzie.

    Cytat:
    Ty jednak przedstawiasz je jako meritum argumentacji "przeciwko".

    W którym miejscu? Nie przedstawiam to jako argumentację przeciwko (tj. społeczeństwo mówi - oj chcielibyśmy, ale widzicie, konstytucja, nie możemy). Problem jest taki, że żeby to zmienić musi być wola polityczna i poparcie społeczne. Wolę polityczną ma mniejszość sejmowa, a poparcia społecznego brak. A co do aborcji to większość jest za utrzymaniem kompromisu, a nie aborcją na życzenie więc błagam nie manipuluj. Gdyby PiS próbował rzeczywiście zaostrzyć to straci zęby.
  • #239
    Freddie Chopin
    Specjalista - Mikrokontrolery
    tplewa napisał:
    Inna sprawa jeśli ci zależy na takich prawach dla wspomnianych środowisk, to dlaczego nie zależy ci aby prawa do tego co wymieniłeś miały też inne osoby np. samotne ?

    Cały czas mówię o kwestiach typu dziedziczenie, podejmowanie decyzji medycznych w przypadku wypadku, odwiedziny w szpitalach. No bo niby o co innego może chodzić? Jak więc tego typu przywileje miałyby mieć osoby samotne? To po prostu nie ma żadnego związku. Jak "pewne przywileje bycia w sformalizowanej relacji dla osób w relacji nieformalnej" można przenieść na pole osób, które nie są w żadnej relacji?

    tplewa napisał:
    Może warto przemyśleć inne drogi aby wszystkim ułatwić pewne sprawy ?

    Zgadzam się (; Byle nie pojawiło się tam ograniczenie do "jedynej właściwej kombinacji" (; Ja po prostu uważam, że takim ułatwieniem - dla wszystkich - jest np. związek partnerski (bo przecież może być "różnopłciowy").
  • #240
    Macosmail
    Poziom 34  
    Freddie Chopin napisał:
    Jesteś świadomy tego, że badania naukowe (pewnie opłacone przez lobby LGBT, wiem...) dowiodły, że nie ma żadnej różnicy w rozwoju, preferencjach, itd. dzieci wychowanych w związkach jednopłciowych i tych "zwyczajnych"?



    Wiarygodność naukowa tych "badań" jest dyskusyjna. Poczyta kolega o kryzysie replikacyjnym w psychologii.
    Ponad połowa psychologicznych badań nie przechodzi testu replikacji
    Upadek psychologii? Czy psychologia jest w kryzysie? Przypadki fałszowania i manipulowania badań
    To nie są nauki ścisłe i wiele rzeczy jest tam uznaniowych.
    Wg. pewnych badań chłopiec wychowywany bez ojca ma 20x (!) większe prawdopodobieństwo na poważne konflikty z prawem w przyszłości.

    Link