Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Przeprowadzka cz. 2 - opowiadanie SF

bitflip 20 Cze 2020 09:55 276 0
  • #1
    bitflip
    Poziom 4  
    Jest to kontynuacja poprzedniego opowiadania SF p.t. przeprowadzka
    druga część opowiada o losach ludzi, którzy opuścili swoją rodzinną planetę.

    Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe. Przedstawione postaci i zdarzenia są fikcyjne.

    Inni


    Gdy Serafin odpoczywał, wiele innych statków-państw przemierzało przestrzeń międzygwiezdną. Statki znajdowały się różnych miejscach, prawo panujące na poszczególnych statkach nieco różniło się, tak jak ideologia zamieszkujących go ludzi. Gdy wiele tysięcy lat temu statki-państwa wyruszyły w międzygwiezdną podróż, już na samym początku podróży społeczności ustanawiały swoje prawo będąc poza Ziemią, oraz gromadziły ludzi o podobnych przekonaniach. W miarę oddalania się statków wzajemna łączność stawała się rzadsza i przenosiła mniej informacji.

    Na statku Eris znajdującym się w innym obszarze niż dom Serafina panowało inne prawo i przekonania. Ludzie zamieszkujący ten odległy statek-państwo uważali, że przemijanie jest częścią człowieczeństwa. Wszyscy korzystali ze zdobyczy nauki i zaawansowanych protez jednak nie oddzielali umysłu od ciała. Przemijanie i kolejne pokolenia były dla mieszkańców czymś naturalnym. Statek-państwo Eris zamieszkiwali ludzie z biologicznym mózgiem, oraz ludzie wyposażeni w znajdującą się w ich ciele znacznie trwalszą niż biologiczna, zminiaturyzowaną wersję nośnika umysłu. Obie grupy były pełnoprawnymi członkami społeczności. Ludzie wyposażeni w biologiczny mózg mieli mniejsze możliwości umysłowe niż mieszkańcy statku Serafina. Ludzie posiadający umysły znajdujące się w trwalszej niż biologiczna formie, mieli nieco inne predyspozycje i zdolności, natomiast ich biologiczne ciała, były z czasem wspomagane przez wiele protez. Grupy nieoficjalnie określało się jako "bio" i "synt", jednak takim określeniem względem drugiej osoby mogły posłużyć się tylko dobrzy znajomi. Obie grupy korzystały z asystentów AI. Synci posiadali możliwość otwierania bezprzewodowych szybkich łącz do asystenta AI i innych maszyn oraz dobrze skupiali się na jednym problemie. Bio z wykorzystaniem implantów również mogli otwierać bezprzewodowe łącza jednak mniej sprawnie, natomiast lepiej radzili sobie z wieloma równoległymi zadaniami w sytuacjach wymagających szybkiego działania.

    Sondy


    Z pokładu Eris zostało wysłanych wiele sond badających komety, planetoidy, planety i układy planet. Rozpylanie sond pozwoliło na wiele odkryć i pozyskanie surowców z mijanych ciał niebieskich. Kore i Tom rozpoczynali kolejny przegląd łączności z sondami realizującymi swoje misje. Wiele sond zakończyło swoje misje i aktywność, niektóre uległy awarii, z innymi utracono kontakt. W kilku miejscach zostały utworzone stacje pośredniczące w łączności z oddalającymi się próbnikami. Kore należała do syntów, Tom do bio, mieszane załogi dobrze się sprawdzały szczególnie gdy trzeba było improwizować. Jedna z sond od kilku lat badała wyjątkową planetę. Na pokładzie Eris nadal używano ziemskiej miary czasu dni oraz lat. Wspomniane urządzenie od kilku lat orbitowało wokół planety posiadającej atmosferę. Badana planeta była większa niż Ziemia. W porównaniu z Ziemią na jej powierzchni występowało większe przyspieszenie grawitacyjne, szybsza rotacja planety lecz dłuży obieg gwiazdy systemu. Na powierzchni znajduje się woda w rozległych oceanach, większa zawartość tlenu oraz metanu w atmosferze, wyższe ciśnienie atmosferyczne i niższa temperatura. Od kilku miesięcy do badań planety dołączyła druga nowocześniejsza sonda, za kilka lat dołączy kolejna, której trajektoria również została zmieniona. Na powierzchni planety występowało życie, jednak powodem zwiększonego nakładu środków na badania było pierwsze w historii człowieka odkrycie życia obdarzonego inteligencją i tworzącego cywilizację.

    Sonda wykryła transmisje radiowe na falach krótkich, oraz kierunkowe transmisje w zakresie fal ultrakrótkich. Transmisje kierunkowe uderzały zwykle w anteny gdy sonda znajdowała się między planetą a jednym z czterech księżyców. Planetę zamieszkiwała cywilizacja techniczna, która wykorzystywała komunikację z wykorzystaniem fal elektromagnetycznych, kierunkowe transmisje prawdopodobnie wykorzystywały naturalne satelity planety do odbijania wiązki fal radiowych i komunikacji na większe odległości. Na powierzchnię planety zostało wysłane kilka jednorazowych próbników, wszystko wskazywało na możliwość dostosowania się ludzi do warunków na powierzchni oraz możliwość zaprojektowania implantów wspomagających funkcjonowanie. Czy na każdej planecie gdzie mieszkańcy osiągnęli poziom cywilizacji technicznej będą panowały warunki zbliżone do ziemskich? Raczej na pewno nie, warunki zastane na badanej planecie były przypadkowe, tak jak przypadkowo została ona znaleziona w jednym z układów w przestrzeni kosmosu.
    Przez lata przechwycone transmisje radiowe były kompresowane i retransmitowane na pokład Eris. Kore specjalizowała się w łączności z sondami, Tom zwykle analizował i interpretował zebrane dane, mogli też zastępować się tak jak większość członków zespołów. Kore z wyglądu młoda drobna kobieta, przeżyła więcej lat niż wyglądający na starszego od niej Tom. Na pokładzie Eris wygląd człowieka nie zdradzał faktycznie przeżytych lat a także bycia syntem lub bio. Drobna postura Kore mogła np. ukrywać implanty zwiększające siłę fizyczną, a ramiona krępej budowy Toma mogły zawierać tkankę mięśniową, implanty estetyczne lub funkcjonalne implanty faktycznie zwiększające siłę lub szybkość. Z upływem czasu dostosowano sposoby kompresji i analizy przechwytywanych z powierzchni planety transmisji tak, aby przesyłać je efektywnie. Asystenci AI, moc obliczeniowa kierowana zespołami ludzi pozwoliła na częściowe zrozumienie komunikatów niesionych różnymi modulacjami zarówno wąsko jak i szerokopasmowymi. W zarejestrowanych transmisjach udało się odnaleźć zapis mowy mieszkańców planety oraz coś w rodzaju pisma, utrwalenia wypowiedzi. Nie udało się znaleźć ruchomych obrazów, więc nie dysponowaliśmy filmami tej cywilizacji. Przechwycona mowa była rodzajem języka tonalnego oraz języka mlaskowego występującego zwykle w przerwach między ciągami wypowiedzi. Nie udało się wyselekcjonować transmisji śpiewu lub muzyki. Powtarzające się wzorce ułatwiały analizę, jednak komunikacja z obcą cywilizacją byłaby na tym etapie utrudniona. Co innego analiza i częściowe zrozumienie komunikatów, co innego swobodna komunikacja bez nieporozumień. Skany powierzchni planety ujawniały sztuczne struktury, budowle oraz szlaki komunikacyjne i rolnictwo. Mieszkańcy planety nie zdobyli jeszcze kosmosu, na orbicie planety nie znajdowały się sztuczne satelity, jednak skoro kierowali wiązki fal radiowych na księżyce planety musieli zakładać pewien model swojego układu planetarnego. Planeta nie została nazwana i używano określenia "planeta" gdyż skoro jej mieszkańcy są istotami inteligentnymi zapewne jakość nazywają swój dom i taka nazwa zostanie użyta w przyszłości.

    Pierwszy kontakt


    Długo trwała debata czy należy zainicjować kontakt, nie regulowało tego żadne prawo. Ostatecznie uznano, że należy podjąć próbę kontaktu. Na pierwszy kontakt wybrano transmisje radiowe na częstotliwościach zajmowanych przez mieszkańców. Aby zwrócić uwagę mieszkańców odwołano się do matematyki, nadawania kolejnych liczb, liczb pierwszych, kilku wybranych ciągów, liczb wyrażających zależności np. promienia i obwodu, finałem transmisji było przesłanie częstotliwości do nasłuchu i częstotliwości do odbioru. Jednocześnie w kanale dowlink wysyłano wzorzec oczekując na odpowiedź w kanale uplink. Sonda wykonywała te próby automatycznie po otrzymaniu instrukcji z pokładu Eris. Mieszkańcy planety okazali się sprytni i w kanale uplink pojawiła się transmisja. Sonda zaprzestała transmisji na kanale, który "zakłócała" i przeszła na komunikację w zaproponowanych pasmach. Kore brała udział w sesji gdy sonda wykryła potwierdzenie to był emocjonujący etap. Mieszkańcy planety dobrze zrozumieli sposób działania sondy, gdyż wykorzystywali do komunikacji ze sztucznym satelitom nadajniki w różnych miejscach w zależności od ruchu sondy. Musiała istnieć rozwinięta komunikacja na powierzchni planety umożliwiająca przesyłanie danych między różnymi miejscami. Tom znał dokładnie działanie modułów lądowników z elementami komunikacyjnymi i manipulacyjnymi, w które wyposażone były sondy. To był plan na następny krok w komunikacji. Kilka lądowników zostanie wysłanych z sond na powierzchnię planety. Moduł lądownika poza pomiarami będzie próbą lepszej komunikacji z mieszkańcami. Elara prowadziła zespół przygotowujący schematy komunikacji. Gdy poprzez łącza radiowe udało się potwierdzić kolejny krok w komunikacji, przygoda weszła na znacznie wyższy poziom.

    Komunikacja bezpośrednia na odległość


    Udało się przekazać i potwierdzić zgodę mieszkańców planety na wysłanie modułów automatycznych lądowników. Moduły lądowników rozpoczęły manewry w atmosferze zgodnie z wprowadzonymi instrukcjami. Moduły komunikacyjne i manipulacyjne trafiły w kilka oddalonych od siebie miejsc. Sprzęt posiadał moduł badawczy, moduł komunikacyjny, oraz moduł pierwszego kontaktu wyposażony w wyświetlacze, manipulatory, mikrofony i głośniki oraz elementy haptyczne. Zespół Elary miał przewagę nad mieszkańcami planety gdyż nasłuchiwał ich komunikacji przez długie lata. Elara była dość potężnej postury bio, która mocno identyfikowała się z projektem. Próbowała uczyć się fonemów zarejestrowanych w transmisjach. Wprawdzie automatyczne systemy lepiej przygotują tłumaczenie komunikacji, ale takie obcowanie z "materią" uważała za właściwe. Pierwsze interakcje z mieszkańcami prowadził komputer pokładowy lądowników, instruowany przez komputer orbitującej sondy, komputer sondy wykonywał polecenia załogi Eris. Flora i fauna planety była zróżnicowana, natomiast gatunek który wszedł w interakcję wydawał się zdominować pozostałe życie na plancie pod względem rozwoju cywilizacji. Tyle wynikało z pierwszych przesłanych danych. Bezpośrednia komunikacja znacząco pchnęła do przodu jakość komunikacji i zrozumienie przekazywanych informacji. Mieszkańcy planety zostali nazwani wiewiórami gdyż nieco przypominali wyglądem ziemskie wiewiórki, wprawdzie znacznie większe i bez ogona jednak skojarzenie nasuwało się samo. Występował u nich dymorfizm płciowy widoczny nawet dla nieprawnego ludzkiego oka. W przypadku młodszych osobników rozróżnienie płci ułatwiały noszone ozdoby i okrycia. Planeta została nazwana w sposób naśladujący to jak jej mieszkańcy ją nazywali i w mowie ludzkiej przypominało to Fofss. To czego wiewiórzy nie wiedzieli to, że obserwacja trwała cały czas, nie tylko podczas sesji komunikacyjnych. Być może nie było to uczciwe, jednak znacząco przyspieszało zrozumienie tego co dzieje się na powierzchni planety. Gdy zebrano odpowiednią ilość danych, aktywność urządzeń zredukowano tylko do sesji komunikacji. W tej decyzji spory udział miał zespół Elary, chodziło o uczciwość. Wydawało się, że udało się przekazać koncepcję czasu, odległości i sposobu komunikacji poprzez maszyny wysłane w przestrzeń kosmiczną. Gdy poziom komunikacji osiągnął kolejny etap Elara zadecydowała o możliwości odsłonięcia pokrywy komunikatorów osobistych umieszczonych w lądowniku. Mieszkańcy będą mogli zabrać przenośne moduły i pokazać to co uznają za stosowne.

    Wzajemne poznanie


    Wiewiórzy zbudowali swoje laboratoria wokół ludzkich modułów komunikacyjnych. W czasie pierwszych testów z modułem komunikacyjnym okazało się, że dysponują bardzo szybkim czasem reakcji w porównaniu do człowieka bez wspomagania. Swoje urządzenia techniczne wiewiórzy zdobili wzorami, była to forma sztuki, nasze urządzenia odbierali zapewne jako dość brzydkie. Wiewiórzy prezentowali swoją sztukę na żywo i dla wielu odbiorców, może dlatego w ich "radiu" nie odnaleźliśmy piosenek i muzyki. Wśród wiewiórów byli też przeciwnicy kontaktu z ludźmi, jedna ze stacji badawczych została uszkodzona ładunkiem wybuchowym. Elara uważała ten incydent za typowy i nie widziała w nim nic groźnego, Stan skwitował to jako typowe dla bio i uważał, że scenariusz ataku należy zawsze brać pod uwagę. Elara skwitowała, że to rozumowanie typowe dla synta. Oboje mieli racje, kiedyś mieszkańcy Ziemi mogli zachować się podobnie. Wiewiórzy opanowały energię atomu, wykorzystywali ją do pozyskiwania energii, nie można wykluczyć, że niebawem odkryją też bardziej wybuchowe zastosowanie tej technologii. Stan był syntem i kierował zespołem zapewniającym bezpieczeństwo kontaktu. Korzystał z implantów zwiększających szybkość, jednak mimo nie biologicznego mózgu dbał i rozwijał biologiczne ciało tak aby utrzymać je w jak najlepszej sprawności przez jak najdłuższy czas. Połączenie wysportowanego ciała z implantami przyspieszającymi dawało spektakularne efekty podczas treningu walki w ręcz. Strzałem w 10 było uruchomienie możliwości prywatnej komunikacji członków zespołu po obu stronach łącza, takie prywatne kontakty motywowały do rozwijania prawidłowej komunikacji. Korespondencja była prywatna, jednak komputer mógł analizować kolejne wzorce i rozwijać bazę wiedzy. Z czasem uruchomiono projekt mostu komunikacyjnego między mieszkańcami Eris i transportowca a planety Fofss. Sieć społecznościowa nazywana unib zbudowała więź między gatunkami, oraz dostarczyła duże ilości danych do analiz dla automatycznych translatorów. Ludzie zgłębiali język i kulturę wiewiórów i na odwrót. Szczególnie młode pokolenia wiewiórów angażowały się w kontakty i naukę języka ludzi. Oba gatunki wpłynęły wzajemnie na swoje kultury. Wzajemny wygląd i brzmienie języka nie będzie zaskoczeniem dla mieszkańców obu światów. Sieć unib była utrzymywana na planecie Fofss zaprojektowana i zbudowana przez wiewiórów, druga część unib zaprojektowana przez ludzi znajdowała się w komputerach Eris i transportowca. Heterogeniczne środowiska replikowały dane między sobą. Informacje między Fofss i transportowcem oraz Eris wymieniane były z opóźnieniem.

    Podróż i lądowanie


    Po oddzieleniu transportowca statek-państwo wszedł na trajektorie, która pozwoli na ponowny kontakt z transportowcem. Transportowiec osiągnie planetę za około 20 lat, umożliwi wejście na orbitę i wysłanie modułów lądownika w kierunku planety. Podczas podróży ludzie będą mieli możliwość dostosowania swoich ciał do funkcjonowania na powierzchni planety. Eksploratorzy z wykorzystaniem lądownika będą mieli możliwość pozostania 5 lat na Fofss lub wewnątrz transpotrowca badając życie na planecie, następnie z transportowca na powierzchnię planety zostanie wysłany moduł startowy. W module startowym załoga wróci na pokład transportowca, transportowiec wróci na trajektorię zapewniającą kontakt ze statkiem-państwem. Przewidywano wiele scenariuszy awaryjnych, jednak celem misji było postawienie stopy na powierzchni Fofss i nawiązanie bezpośredniego kontaktu z wiewiórami. W między czasie ludzie dość dobrze poznali wiewiórów a wiewióryzy to co zostało zaprezentowane o ludziach. Ponieważ ludzie mieli początkowo przewagę analityczną, starano się posługiwać metodami komunikacji wiewiórów szczególnie w sprawach technicznych i dyplomatycznych. Długi czas podróży pozwolił zarówno wiewiórom nauczyć się symulować język ludzi, jak również ludziom symulować jezyk wiewiórów zarówno z wykorzystaniem komputerów jak również swoich aparatów mowy. Im bliżej planety znajdował się transportowiec tym komunikacja przebiegała sprawniej, oraz zawierała więcej elementów multimedialnych uatrakcyjniających kontakt. Kolejne moduły komunikacyjne, oraz próby bezpośredniego podłączenia się do urządzeń przez wiewiórów wiele ułatwiły. Doszło nawet do klilku napraw i usprawnień wykonanych przez mieszkańców Fofss. Wiewiórzy zaczęły rozwijać swój program kosmiczny, gdyż koncepcja sztucznego satelity komunikacyjnego wydawała im się bardzo atrakcyjna. Sporo dowiedzieliśmy się o biologii planety, jej mieszkańcy potrafili manipulować genami roślin i zwierząt. Niektórzy ludzie początkowo postrzegali wiewiórów jako sprytne zwierzęta, jednak szybko zaczęli dostrzegać w nich inny inteligentny gatunek, to było coś trudnego do opisania - uczłowieczali wiewióry, jednak to było dla wszystkich coś nowego, niespotykanego.

    Transportowiec wszedł na orbitę, na której w założeniu wraz z kilkuset osobową załogą pozostanie przez najbliższe 5 lat.
    Pierwszy lądownik wykona manewry automatycznie, na jego pokładzie znajdują się zapasy oraz sprzęt. Zostanie sprawdzony komputer lądownika, oraz hipoteza że tubylcy nie zechcą np. wysadzić pojazdu. Stan dopilnował aby wiewiórzy do ostatniego momentu nie zostali poinformowani o braku ludzi w pierwszym lądowniku. Podejście lądownika było prawidłowe, po czym nastąpiło zerwanie łączności. Po odzyskaniu łączności okazało się, że komputer wykonał manewry prawidłowo, telemetria oraz tubylcy potwierdzili udane lądowanie. Elara podziękowała za komunikat i przekazała, że skoro statek ze sprzętem wylądował prawidłowo, teraz pora na pierwsze lądowanie ludzi. Wiewiórzy zaprosili ludzi do swojego świata.

    Przyszła pora na lądowanie załogi złożonej z kilkudziesięciu ludzi, na pokładzie znajdowało się także trochę zapasów, sprzęt oraz broń. Stan kierował zespołem zapewniającym bezpieczeństwo i uznał posiadanie broni za konieczność. W razie starcia ma być chronione ludzkie życie i załoga ma powodować jak najmniejsze straty wśród tubylców. Lądowanie będzie nadzorowane przez Kore w trybie półautomatycznym. Procedura przebiegała standardowo do momentu awarii jednego z silników, wywołało to niepokój załogi jednak lądownik był gotowy na manewrowanie w silniejszym przyspieszeniu niż oferowała Fofss i mimo awarii nadal było bezpiecznie. Załoga poinformowała o stanie misji załogę transportowca, oraz załogę naziemną wiewiórów.

    Kore spokojnie manewrowała podejściem obsługując i obserwując wiele paneli. W pewnym momencie większość wyświetlaczy zaalarmowało "wielokrotna awaria!!!" towarzyszył temu sygnał ostrzegawczy. Kore krzyknęła do Stana: prześlij na mój terminal znormalizowane dane z procedury automatycznego podejścia poprzedniego lądownika!. Kore w nadludzkim tempie przemiatała dane na poszczególnych panelach, w pewnym momencie złapała za rękę Toma i krzyknęła: "utrzymaj kontakt z komputerem transportowca z mojego terminala wielodrogowo, tak długo jak to możliwe, wiem że coś wymyślisz!. Stan krzyknął: znormalizowane dane przesłane! jest duża szansa powodzenia przerwania procedury lądowania, możemy jeszcze przerwać! Kore odparła: prawdopodobieństwo warunkowe, zależność od wyniku trwającej diagnostyki, niepowodzenie przerwania procedury znacznie zmniejsza szansę na jej powtórzenie.

    Elara krzyknęła: przerywamy!. Ryk silników, drgania i wycie alarmu zagłuszało słowa wypowiadane inaczej niż krzykiem. Tom utrzymywał wielodrogową łączność z komputerem transportowca, oraz ograniczał źródła zbędnych transmisji. Stan szukał rozwiania porównując dane zebrane z udanego podejścia. Elara obserwowała wskazania zbliżające się do parametrów granicznych systemów.

    Kore krzyknęła: Tak nie dam rady! po czym zamaszystym ruchem wyciszyła alarmy. Zrobiło się ciszej, Kore znieruchomiała, przestała manipulować interfejsami paneli, wzrok miała wbity w terminal główny. Elara krzyknęła: co się dzieje! Kore czy przejąć podejście?! Tom złapał Kore za rękę jednak to nie spowodowało żadnej reakcji. Po chwili Kore bez emocji powiedziała: TRWA ANALIZA SYTUACJI. Elara ryknęła: co ty bredzisz! nie widzisz jaka jest sytuacja! przejmuję podejście! Tom krzyknął: Nie! zostaw! rozpraszasz ją. Tom widział już takie skupienie u syntów, analiza problemu tak bardzo zajmowała ich uwagę, że ich wypowiedzi stawały się uproszczone a twarz nie wyrażała żadnych emocji. Odwrotnie niż bio w silnym stresie pozornie stawali się spokojni nie wyrażając mimicznie swojego niepokoju. Stan wyświetlił na ekranie głównym wykorzystanie interfejsu Kore do komputera lądownika, wykorzystanie sięgało 100%, krzyknął do Elary: nie przejmuj podejścia, nie opanujemy tego! Stan zerwał swoje połączenie z komputerem i przeszedł na manualną obsługę paneli. Wykres wykorzystania łącza Kore do systemów lądownika zawahał się i oscylował w okolicach 80% nagle twarz dziewczyny z kamiennego wyrazu zmienił się w uśmiech i Kore krzyknęła sięgając do paneli: Analiza sytuacji zakończona! Wszyscy odetchnęli, Tom krzyknął: połączenie z komputerem transportowca zerwane! Kora odparła: dziękuję, tyle ile zrobiłeś wystarczyło, teraz lądujemy, mam wielowariantową symulację!

    Lądowanie było twarde jednak bezpieczne. Po zakończeniu procedury Kore wstała i wybuchła złością: w lądownikach jest błąd! musimy przekazać to na pokład Eris! Sposób połączenia komputera z czujnikami powoduje lawinowo rosnący problem komunikacji przy wielokrotnych awariach i dla wielu niejednoznacznych wskazań czujników, łącze do komputera jest zbyt wolne i ogranicza podłączonego synta. W tym momencie odezwał się interkom lądownika, dowódca zmiany na transportowcu zapytał: żyjecie? Chwilę później została odebrana wiadomość od mieszkańców planety, w języku ludzi wiewiórzy powitali załogantów i zapytali czy wszystko jest w porządku. Elara odpowiedziała w języku wiewiórów. Oba komunikaty nie były idealne, lecz zrozumiałe.

    Spotkanie oko w oko


    Pierwsze spotkanie oko w oko odbyło się przy lądowniku, dwa gatunki rozdzielone przezroczystą przegrodą wreszcie mogły spojrzeć sobie w oczy i porozmawiać przez interkom. Przed pojazdem zebrał się tłum wiewiórów z kilkunastoosobową delegacją na czele. Wiewiórzy starały się mówić w języku ludzi, ludzie w języku wiewiórów. Możliwość bezpośredniej komunikacji z innym inteligentnym gatunkiem wywołało radość po obu stronach. Tłum wiewiórów ogarniał entuzjazm, jak się okazało sporą rolę w społeczności odgrywały feromony. Podczas wspólnego oglądania sztuki, oraz innych sytuacjach emocjonalnych grupę stopniowo przenikały lawinowo wydzielane feromony wpływające na nastrój i reakcję. Młode osobniki często eksperymentowały z roślinami wydzielającymi związki o składzie podobnym do feromonów, wcieranie wydzieliny z łodyg w okolicę szyi potrafiło zmienić nastrój. Dorosłe osobniki czasami stosowały kremy pozwalające na odprężenie o tym załoga wiedziała z unibu. Widok emocji ogarniających tłum był czymś innym niż zapoznawanie się z informacjami z sieci unib. Dorosłe osobniki w intymnych sytuacjach zbliżały swoje szyje co pozwalało na silną wymianę feromonów i wzajemne odczuwanie emocji.

    Po zakończeniu ceremonii przywitania rozpoczęły się rozmowy dotyczące dalszych możliwych działań. Kilka dni upłynęło na wzajemnej wymianie próbek biologicznych powietrza, wody, gleby. Kolejnym etapem było przyjęcie delegacji ludzi w kombinezonach ochronnych, badania i wzajemne bezpośrednie interakcje. Ludzie mogli przebywać w atmosferze planety, wiewiórzy dadzą sobie radę w atmosferze lądownika. Ostatecznie ustalono wymianę dwóch grup, które zostaną podjęte kwarantannie. Grupa wiewiórów wkroczy na pokład lądownika, grupa ludzi opuści lądownik i zamieszka w odizolowanym kampusie na planecie Foffs. Elara i Tom znaleźli się w grupie kwarantanny na planecie. Stan i Kore trafili do grupy kwarantanny na lądowniku i spędzą czas z przyjętymi wiewiórami. Grupa wiewiórów przebywających na planecie z ludźmi także będzie odizolowana od innych wiewiórów.

    Stan pozostał w lądowniku ze względu na bezpieczeństwo, uważał że jeżeli ze strony wiewiórów pojawi się próba ataku to właśnie ze strony grupy, która przeniknęła na pokład lądownika. Wśród wiewiórów przyjętych na pokład znajdował się Kabaf. Obserwował od lat Stana na unib. Podczas jednej z interakcji Kabaf wyznał, że chce wziąć udział w treningu walki wręcz ze Stanem. Stan nie podejrzewał złych zamiarów, kojarzył Kabafa z unibu, wiedział że dzięki implantom przyspieszającym ma przewagę. W między czasie skonsultował się z Elarą przebywającą w kampusie wiewiórów. Upewnił się, że pojęcie treningu jest zrozumiałe dla wiewiórów, że obaj partnerzy treningu przeżyją oraz, że np. przegrany nie będzie wrzucony do wulkanu. Elara namawiała Stana aby pozwolił na wygraną Kabafa, jednak Stan wyśmiał ten pomysł, walki nie da się udawać. Kabaf i Stan stanęli na macie, treningowi przyglądała się cała grupa poddana kwarantannie, transmisja z treningu była wysyłana do systemów łączności wiewiórów. To było dla nich dziwne i nowe brać udział w wydarzeniu, które dzieje w obecnej chwili jednak w innym miejscu i nie widzą go na własne oczy. Nie chodziło tu o ograniczenia techniczne, bardziej o zwyczaje i kulturę wiewiórów. Ludziom ciężko było zrozumieć używane przez nich określenia "widzenia na własne oczy" i "utrwalonego zapisu z przeszłości", wydarzenie na żywo było dla nich czymś co widzieli na własne oczy i uczestniczyli w tym. Natomiast pojedyncze zdjęcie, lub nawet transmisja wideo (czyli wiele zdjęć wykonanych w krótkim czasie), było dla nich utrwaleniem wydarzenia z przeszłości. Wiewiórzy sztukę najczęściej oglądali na żywo, własnymi oczami, natomiast transmisje informacyjne a nawet relacje z wydarzeń przyjmowali jako opis czegoś co już się wydarzyło. Mimo ograniczeń kwarantanny oba gatunki były zainteresowane zaimprowizowaną interakcją.

    Partnerzy w ćwiczeniach walki wręcz ruszyli na siebie, Stan utrzymywał dystans i wykonał serię uników, Kabaf dał się sprowokować do pierwszego ataku. Unik Stana, przekierowanie siły i ostatecznie wyprowadzony lekki cios spowodowały utratę równowagi przeciwnika. Kabaf zwinnie wrócił do postawy obronnej, następnie zablokował cios Stana, wykonał kilka uników i zaskoczył Stana bocznym uderzeniem. Stan w ostatniej chwili zablokował cios i odskoczył aby nie stracić równowagi. Widownia obserwowała ćwiczenia z zainteresowaniem, można przypuszczać, że większość kibicowała swojemu gatunkowi. Stan szybko przeszedł z taktyki uników i blokowania ciosów do aktywnego ataku. Kilka ciosów dotarło ale im dłużej ćwiczyli tym większość ciosów Stana była blokowana lub Kabaf wykonywał unik. Stan unikał ciosów Kabafa jednak coraz więcej energii kosztowało go wyprowadzenie skutecznego ciosu. Taktyka ataków Kabafa nie zmieniała się mocno podczas starcia, jednak jego uniki i blokady zajmowały coraz więcej uwagi Stana. W pewnym momencie Stan wykonał serię ataków, które zostały zablokowane lub Kabaf wykonywał unik. Ostatni cios z serii Stana niósł dużą energię, Kabaf wykonał unik, wykorzystał energię przeciwnika, rzucił się na Stana tracącego równowagę i ostatecznie zablokował Stana leżącego na macie ćwiczebnej. Stan uderzył otwartą dłonią w matę dając znak końca pojedynku. Kabaf wstał i znieruchomiał. Stan szybko wstał złapał za rękę Kabafa podniósł ją do góry i krzyknął: wygrałeś brawo! Uśmiechnął się szeroko i powiedział: trafiłem na świetnego partnera do ćwiczeń, musimy to jeszcze powtórzyć!. Kabaf odpowiedział w swoim języku, że chętnie to powtórzy, kończąc zdanie kilkoma dźwiękami kliknięcia podkreślającymi swoje emocje. Schodząc z maty Stan zapytał pełny emocji: jak to zrobiłeś że pod koniec zdawałeś się przewidywać każdy mój ruch! Kabaf odpowiedział: to ciężko wyjaśnić w języku ludzi. Stan odparł: spokojnie mamy czas, później o tym porozmawiamy, wspomożemy się automatycznym translatorem. Wiewiórzy patrzyli na ludzi z uznaniem ich przewagi technologicznej, starcie w walce wręcz zburzyło wizerunek niepokonanego gatunku, jednak była to zmiana w dobrym kierunku, zmniejszała dystans między gatunkami, a reakcja Stana pokazywała, że ludzie mogą się też czegoś nauczyć od wiewiórów.

    Kore udostępniła grupie wiewirórów przebywających na pokładzie lądownika symulatory lotu z różnymi jednostkami. Tubylcy narzekali na niezbyt intuicyjne i niewygodne interfejsy, jednak znalazła się grupa, która pokonała początkowe frustracje. Kore z rozbawieniem obserwowała pierwsze próby zapanowania nad symulowanymi maszynami, symulatory zapewniały realistyczne doznania nie narażając na niebezpieczeństwo. Gdy grupa "pilotów" opanowała działanie symulowanych maszyn Kore udostępniła im trening wymagający zręcznych manewrów w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. O ile postępy w nauce pilotażu były przeciętne, to postępy nauce manewrowania wykraczały poza standardowe programy szkolenia. Komputer symulatora szybko doszedł do ściany oferując najbardziej zaawansowane układy manewrów, które w praktyce nie były wykorzystywane w szkoleniach. Kore dołączyła do symulacji aby sprawdzić czy z programem symulatora wszystko jest w porządku. Mimo, że była doświadczonym pilotem i pokonywała przygotowane trasy to wymagało to skupienia, wiewióry im dłużej próbowały tym łatwiej przemierzały symulowane przestrzenie. Kore po zakończeniu treningu zebrała grupę i przekazała im, że osiągane przez nich wyniki są zadziwiające, poprosiła aby kolejni wiewiórowie opisali jak z ich punku widzenia przebiega szkolenie. Najlepiej opisała to Kietil: widzę wiele możliwości, w miarę jak docierają kolejne informacje, możliwości zapadają się do jednego wyboru, efekt nie zawsze jest taki jaki widziałam wśród wielu wersji, jednak z czasem jest to łatwiejsze a rezultat bardzo zbliżony do jednej z wersji. Kore drążyła: widzisz to przed oczami, wszystkie jednocześnie, czy kolejno? Kietil odparła: oczami widzę otoczenie i rezultat, natomiast możliwe opcje nie widzę oczami i widzę je równolegle. Kore zrozumiała, że wiewióry postrzegają świat zupełnie inaczej, musiały w ewolucji wykształcić mechanizm, który pozwala na odbieranie bodźców wzrokowych przewidywanych w umyśle sytuacji. W dalszej rozmowie okazało się, że ludziom będzie to trudno zrozumieć, gdyż posiadają narząd wzroku pozwalający na trójwymiarowe obserwowanie rzeczywistości, wiewiórzy dodatkowo równolegle widzieli kreowane przez ich umysł rezultaty wyborów. Kore pamiętała ćwiczenia walki wręcz Stana i zorganizowali wspólną rozmowę z Kabafem, opisał to podobnie jako widzenie rezultatów wyboru strategii uników lub ciosów. Na ile to widzenie było wrażeniem wzrokowym znanym człowiekowi trudno powiedzieć, jednak to wyjaśniało dlaczego podczas pierwszych prób z modułami komunikacyjnymi wiewiórzy tak szybko reagowali w testach z piktogramami. Dla nich przetwarzanie obrazów było bardzo łatwe. Późniejsze skany czynnościowe układu nerwowego wiewiórów ujawniły ciekawe wzorce robudowanych ośrodków wzrokowych, które przetwarzały zarówno informacje z oczu jak i z głębszych struktur układu nerwowego.

    W kampusie wiewiórów Tom zgłębiał ich technologie, niektóre rozwiązania go śmieszyły, jednak gdy rozpatrywał konstrukcję w obszarze optymalizacji często dochodził do wniosku, że ciężko to było zrobić lepiej. Początkowo denerwowały go drzemki wiewiórów, podobnie jak ludzie mają swój cykl dzienny i nocny, jednak w cyklu dziennym zapadają w kilku - kilkunasto minutowe drzemki nawet do kilkunastu razy podczas dnia. Świat wiewiórów jest przygotowany na takie krótkie etapy odpoczynku oferując wiele odpowiednich miejsc odpoczynku.

    Elara w kampusie stara komunikować się tylko w języku wiewiórów, zgłębia kulturę i cywilizację wiewiórów. Tom kilkakrotnie pytał czy kontroluje swoją fascynację i czy nadal jest obiektywna w swoich ocenach. Elara nie widzi nic złego w zaangażowaniu.

    Obie grupy w kwarantannie kontrolnej pozostają przy swoich zapasach żywnościowych, próby na zasobach oferowanych przez planetę dobrze rokują dla ludzi.

    Pobyt


    Kwarantanna wykazała możliwość koegzystowania ludzi i wiewiórów na powierzchni planety Fofss. Po rozpoczęciu wspólnego korzystania z zasobów planety natrafiono na patogeny, które były groźne dla ludzi, oraz człowiek przywiózł też coś biologicznego groźnego dla wiewiórów. Podobnie roślinność planety czasami okazywała się niebezpieczna dla ludzi. Większość zagrożeń udało się zneutralizować wspólnymi siłami. Przez lata doszło do kilku niepotrzebnych śmierci wywołanych zderzeniem dwóch światów, to przypadki gdy niebezpieczną dla obcego gatunku substancje lub patogen nie udało się zneutralizować na czas. Znalazły się grupy wiewirów bojkotujące pobyt ludzi na Fofss, nie przyczyniło się to do jakiejkolwiek śmieci ale trochę zniszczonego sprzętu i siniaków powstało.

    Elara znalazła wśród wiewiórów to czego brakowało jej w ludziach. Stworzyła międzygatunkowy silny związek z Matpo wiewiórem, który w człowieku zobaczył coś czego nie dostrzegał w swoim gatunku. Elara początkowo ukrywała tą sytuację gdyż pojawiła się krytyka takich zachowań jako nienaturalnych. Z czasem międzygatunkowe związki zyskiwały akceptację, okazało się że takich par pojawiło się więcej. Niektóre grupy po obu stronach niezmiennie krytykowały bliskość międzygatunkową.

    Kore i Tom brali udział w budowie na powierzchni planety stacji łączności z sondami, oraz znajdowali się w zespole rozwijającym program kosmiczny wiewiorów.

    Czas spędzony na powierzchni planety minął zaskakująco szybko, jednak skutki kontaktu dwóch cywilizacji będą wpływały na losy dwóch gatunków przez wiele kolejnych lat.

    Start


    Przyszedł czas gdy transportowiec zakończy orbitowanie i ruszy na spotkanie Eris. Moduły startowe zostały wysłane na powierzchnię planety. Tom i Kore leżąc w nocy na miękkiej glebie obserwowali gwiazdy i księżyce, rozmawiali o tym, że silnie wpłynęli na życie wiewiórów. Kore zapytała: czy wolno nam to było zrobić? Tom odpowiedział: myślę, że to była dobra decyzja, wiewiórzy wpłynęli też na ludzi. Rozmawiali i odpoczywali obserwując nocne niebo, jutro będą nadzorowali wejście modułów startowych w atmosferę planety.

    Część ludzi zostaje na powierzchni planety, większa część wraca na transportowiec i na Eris. Wiewiórzy wyrazili zgodę na pozostanie ludzi jednak poprosili aby umożliwić części wiewiórów dołączenie do mieszkańców Eris. Odpowiedź wysłana z Eris była przywitaniem nowego gatunku na pokładzie statku-państwa.

    Kore i Tom zostają na Fofss, czują silną więź z planetą, to coś innego niż wieczna wędrówka, chcą rozwijać program kosmiczny wiewiórów, oraz utrzymywać łączność z sondami. Elara zostaje wraz z Matpo. Stan wraca, zakończył swoją misję, dołączył do niego Kabaf opuszczając swoją rodzinną planetę. Kietil wyrusza w podróż na Eris jest godną następczynią Kore.

    Moduły startowe zadziałały zgodnie z planem, grupa ludzi i wiewiórów wyruszyła w podróż na transportowiec. Transportowiec zakończył orbitowanie i wyruszył trajektorią pozwalającą na powrót na Eris. Kontakt dwóch cywilizacji zmienił ludzi i wiewiórów. Na Fofss zmiany już trwają, fizyczny kontakt na Eris odbędzie się za wiele lat, jednak sama świadomość trwającej podróży transportowca wiele zmienia w umysłach mieszkańców Eris. Transportowiec gościł na swoim pokładzie przedstawicieli dwóch inteligentnych gatunków, które porzuciły swoje rodzime planety. Wiele ludzi i wiewiórów znalazło swoje przeznaczenie po kontakcie dwóch cywilizacji, może jest szansa, że przyniesie to globalną korzyść dla obu gatunków.

    Koniec.
  • IGE-XAOIGE-XAO