Jak wynika z nagłówka, auto benzyna/LPG. Rocznik 1999, moc 74kW.
Objawy:
- auto ma problem odpalić na zimnym silniku; jeśli robię to "jak trzeba" czyli zapłon, po nieudanym zapłonie, wracam do pozycji zero, potem pozycja startowa, czekam na zgaśnięcie kontrolek i daję zapłon, to mogę se tak palić i 30 razy i nie odpali; żeby auto w ogóle odpaliło, to muszę... jakby to powiedzieć... kluczykiem od stacyjki "podbijać" wskazówkę obrotów silnika, żeby nie spadła do pozycji zero... wtedy za 3-4 przekręceniem kluczyka auto odpala
- jak już auto odpali, to obroty lecą na 1200(co jest chyba logiczne, skoro mu "podbiłem" zapłon kilka razy), przy normalnych 800 na jałowym biegu, po pracy silnika słychać wręcz, że ma nadmiar paliwa, tak jakby pierdzi paliwem, pluje czy coś... słychać, że jest go za dużo... po lekkim przegazowaniu do 2500 obrotów, obroty wracają do wartości 800 i silnik pracuje miarowo
- wiem, że auto bierze olej, bo go dolewam dość często (ponoć w Oplach to normalne); dziwnym jest to, że nigdy go tyle nie dolewałem, bo średnio na 600km wskaźnik poziomu oleju zaczyna pokazywać zero... wolniej schodzi w czasie jazdy po mieście, ale to dla mnie akurat jest logiczne... tutaj ponoć są do zrobienia uszczelniacze na zaworach... no i tu moja bajka się zaczeła poniekąd - jeden mechanik twierdzi, że to zrobi, a inny twierdzi, że trzeba rozbierać głowicę, żeby te uszczelniacze zrobić - zaznaczam tylko jako usterkę poboczną, co by było, czy nie jest przyczyną usterki głównej
- nieco ponad tydzień temu pojawił się problem, że w czasie jazdy na benzynie auto zaczęło tracić moc... prędkość spadała, a wciskanie pedału gazu nic nie dawało, jakby mu ktoś odciął dopływ paliwa
Tak czy siak, ponieważ auto miało problem z odpalaniem, oddałem auto do mechanika i na dzień dobry mu powiedziałem, że ma wymienić świece, sprawdzić przepustnicę i zobaczyć dlaczego odcina dopływ paliwa. Mechanik zrobił co chciałem, ale... zapomniał o odcinaniu paliwa, chyba... bo skupił się na traceniu oleju i oczywiście pokazał na uszczelkę pod głowicą, że mi olej wypycha na zewnątrz silnika. Kazał jeździć na benzynie przez kilka dni po naprawie. No i zabawy ciąg dalszy... trzeci dzień po naprawie i :
- auto nadal ma problem z odpalaniem (całe dwa dni paliło na pstryk)
- w czasie jazdy na autostradzie, po przejechaniu w sposób jednostajny około 40-50km z tą samą prędkością, auto odcina dopływ paliwa i zaczyna zwalniać, przełączam na gaz, wraca do normy, po 2km włączę go na benzynę i za 10km znów to samo... dochodiz do momentu, że na benzynie nie da się już jechać wcale
- gdy auto traci moc, bo paliwo odcięte, przy wciskaniu pedału gazu, pedał jest jakby... blokowany, nie da się go wcisnąć swobodnie, a silnik zamiast dostać kopa, jest tłamszony... jakby ktoś totalnie odciął paliwo... nie wiem jak to wyjaśnić... jakby mu ktoś bieguny pozamieniał i zamiast dawać paliwo gdy daje pedał w podłogę, to on je odcina... ten objaw występuje tylko w sytuacji, gdy już samochód traci prędkość (po odcięciu paliwa)
- żeby było jeszcze weselej, gdy go ręcznie przełączę na gaz, auto dostaje kopa... mało tego, w czasie jazdy na benzynie zaczał pojawiać się engine check, a po przełączeniu na gaz, engine check znika... oczywiście każdy jeden mechanik, jak tylko byłęm z usterką taką czy inną, to pierwsze co - wina LPG... podczas gdy to auto na LPG chodzi cacy...
Na koniec, co było zrobione
- 2 lata temu wymienione sonda lambda, cewka zapłonowa, czujnik położenia wału, filtr paliwa, filtr oleju, filtr powietrza, katalizator i ogólnie cały wydech, pasek rozrządu
- 3 dni temu wymienione świece i wyczyszczona przepustnica
Zaznaczam wyraźnie - usterka pojawia się tylko przy pracy na benzynie, stąd pewnie problem z zapłonem na zimno, bo jednak LPG startuje na benzynie najpierw. Jak już silnik odpali i przełączę na LPG, to chodzi cacy.
I jeszcze jedno - pompę paliwa słychać, przy starcie, więc odpada. Zastanawiam się czy przewód paliwowy może być zapowietrzony czy coś.... jakie macie pomysły co może być przyczyną takiego stanu rzeczy?
Objawy:
- auto ma problem odpalić na zimnym silniku; jeśli robię to "jak trzeba" czyli zapłon, po nieudanym zapłonie, wracam do pozycji zero, potem pozycja startowa, czekam na zgaśnięcie kontrolek i daję zapłon, to mogę se tak palić i 30 razy i nie odpali; żeby auto w ogóle odpaliło, to muszę... jakby to powiedzieć... kluczykiem od stacyjki "podbijać" wskazówkę obrotów silnika, żeby nie spadła do pozycji zero... wtedy za 3-4 przekręceniem kluczyka auto odpala
- jak już auto odpali, to obroty lecą na 1200(co jest chyba logiczne, skoro mu "podbiłem" zapłon kilka razy), przy normalnych 800 na jałowym biegu, po pracy silnika słychać wręcz, że ma nadmiar paliwa, tak jakby pierdzi paliwem, pluje czy coś... słychać, że jest go za dużo... po lekkim przegazowaniu do 2500 obrotów, obroty wracają do wartości 800 i silnik pracuje miarowo
- wiem, że auto bierze olej, bo go dolewam dość często (ponoć w Oplach to normalne); dziwnym jest to, że nigdy go tyle nie dolewałem, bo średnio na 600km wskaźnik poziomu oleju zaczyna pokazywać zero... wolniej schodzi w czasie jazdy po mieście, ale to dla mnie akurat jest logiczne... tutaj ponoć są do zrobienia uszczelniacze na zaworach... no i tu moja bajka się zaczeła poniekąd - jeden mechanik twierdzi, że to zrobi, a inny twierdzi, że trzeba rozbierać głowicę, żeby te uszczelniacze zrobić - zaznaczam tylko jako usterkę poboczną, co by było, czy nie jest przyczyną usterki głównej
- nieco ponad tydzień temu pojawił się problem, że w czasie jazdy na benzynie auto zaczęło tracić moc... prędkość spadała, a wciskanie pedału gazu nic nie dawało, jakby mu ktoś odciął dopływ paliwa
Tak czy siak, ponieważ auto miało problem z odpalaniem, oddałem auto do mechanika i na dzień dobry mu powiedziałem, że ma wymienić świece, sprawdzić przepustnicę i zobaczyć dlaczego odcina dopływ paliwa. Mechanik zrobił co chciałem, ale... zapomniał o odcinaniu paliwa, chyba... bo skupił się na traceniu oleju i oczywiście pokazał na uszczelkę pod głowicą, że mi olej wypycha na zewnątrz silnika. Kazał jeździć na benzynie przez kilka dni po naprawie. No i zabawy ciąg dalszy... trzeci dzień po naprawie i :
- auto nadal ma problem z odpalaniem (całe dwa dni paliło na pstryk)
- w czasie jazdy na autostradzie, po przejechaniu w sposób jednostajny około 40-50km z tą samą prędkością, auto odcina dopływ paliwa i zaczyna zwalniać, przełączam na gaz, wraca do normy, po 2km włączę go na benzynę i za 10km znów to samo... dochodiz do momentu, że na benzynie nie da się już jechać wcale
- gdy auto traci moc, bo paliwo odcięte, przy wciskaniu pedału gazu, pedał jest jakby... blokowany, nie da się go wcisnąć swobodnie, a silnik zamiast dostać kopa, jest tłamszony... jakby ktoś totalnie odciął paliwo... nie wiem jak to wyjaśnić... jakby mu ktoś bieguny pozamieniał i zamiast dawać paliwo gdy daje pedał w podłogę, to on je odcina... ten objaw występuje tylko w sytuacji, gdy już samochód traci prędkość (po odcięciu paliwa)
- żeby było jeszcze weselej, gdy go ręcznie przełączę na gaz, auto dostaje kopa... mało tego, w czasie jazdy na benzynie zaczał pojawiać się engine check, a po przełączeniu na gaz, engine check znika... oczywiście każdy jeden mechanik, jak tylko byłęm z usterką taką czy inną, to pierwsze co - wina LPG... podczas gdy to auto na LPG chodzi cacy...
Na koniec, co było zrobione
- 2 lata temu wymienione sonda lambda, cewka zapłonowa, czujnik położenia wału, filtr paliwa, filtr oleju, filtr powietrza, katalizator i ogólnie cały wydech, pasek rozrządu
- 3 dni temu wymienione świece i wyczyszczona przepustnica
Zaznaczam wyraźnie - usterka pojawia się tylko przy pracy na benzynie, stąd pewnie problem z zapłonem na zimno, bo jednak LPG startuje na benzynie najpierw. Jak już silnik odpali i przełączę na LPG, to chodzi cacy.
I jeszcze jedno - pompę paliwa słychać, przy starcie, więc odpada. Zastanawiam się czy przewód paliwowy może być zapowietrzony czy coś.... jakie macie pomysły co może być przyczyną takiego stanu rzeczy?