Witam. Mam problem. Jadąc wczoraj z Torunia do Włocławka nagle zgasł silnik. Po chwili go odpaliłem i jechałem dalej. Po około 500 m wszystko zgasło. Zepchnąłem samochód na plac Ale już nie odpalił tylko było słychać takie cyk, cyk cyk. Wiadomo słaby akumulator. Pojechałem więc do Włocławka pociągiem a samochód zabezpieczyłem na placyku koło dworca głównego. Wieczorem jak wróciłem ( około 22:00 ) silnik odpalił bez problemu, ale nie zdecydowałem się na jazdę dlatego ze droga była przez most na Wiśle i gdyby mi tam zgasł miałbym problemy. Przyjechał zięć, przywiózł mi akumulator i miernik. Na jego akumulatorze odpalił bez problemu ale przykładając miernik stwierdziłem że akumulator nie ma ładowania. Ale na światłach mijania jadąc za nim dojechałem do garażu i wziąłem akumulator do ładowania aby chociaż dojechać do elektryka. Poprzedniego dnia dojechałem do domu bez problemu wieczorem jeszcze go odpaliłem chodził bez zarzutu, więc nie myślałem żeby sprawdzić ładowanie. Czy możliwe jest nagłe przerwanie ładowania i co może być tego przyczyna czy tylko alternator czy może są inne problemy. Zaznaczam że mimo iż nie ładuje lampka od ładowania się nie świeci, tak jakby ładowało więc nie przyszło mi do głowy ze akumulator jest nieładowany. Może macie jakieś pomysły które sam mógłbym sprawdzić ?