Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Oscyloskop analogowy S1-107 1992

pawelr98 14 Jul 2020 04:54 9861 38
  • Witam

    Chciałbym zaprezentować wnętrze oscyloskopu S1-107 (ros.С1-107), gdyż jest on ciekawym przypadkiem gdzie w bardzo późnym okresie stosowano jeszcze elementy germanowe oraz dosyć "nietypowe" jak na ten okres rozwiązania.

    Dla referencji dane techniczne oscyloskopu:
    1 kanał o paśmie 5MHz, wejście 1MΩ 35pF AC/DC
    Od 10mV/działkę do 20V/działkę.
    Wejście odchylania poziomego X
    Od 100ms/działkę do 0.1µs/działkę.
    Gniazda zewnętrznej synchronizacji w zakresie 0.5-5V oraz 5-50V

    Funkcjonalność multimetru:
    - pomiar napięcia do 1000V DC / 300V AC
    - pomiar prądu do 2000mA
    - pomiar rezystancji do 2MΩ
    Wyświetlanie wyników pomiaru na ekranie oscyloskopu

    Zasilanie 27V±10% DC, 220V 50Hz, 115V 400Hz

    Zacznijmy od zewnątrz.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992


    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Oscyloskop analogowy S1-107 1992

    Na ostatnim zdjęciu mamy przełączniki zakresu zasilania, bezpieczniki oraz śruby w nóżkach. Widać też datę produkcji. Rok 1992. O tym, że sprzęt wyprodukowano już w niepodległej Litwie a nie w ZSRR świadczy też brak znaczka jakości CCCP na przednim panelu.
    Po odkręceniu dwóch śrub tylna ścianka odpadnie, następnie wystarczy wyciągnąć środek ciągnąc za przedni panel.


    Oscyloskop analogowy S1-107 1992

    Wita nas plątanina przewodów i połączenie trzech technik konstrukcyjnych.
    Point to point, SMD oraz THT.

    Przełącznik zakresów toru Y oraz zakresów multimetru.
    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Oraz podstawy czasu.
    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Obracający się wałek z wypustami dociska pozłacane styki i w ten sposób uzyskano funkcje przełączania. Przez środek wałka przechodzi oś do potencjometrów do płynnej regulacji.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992

    Jeśli przejrzymy dokumentację to znajdziemy listę elementów a na niej tranzystor 1T308.

    Trzeba tu krótko przytoczyć radziecki system oznaczeń tranzystorów.
    Oznaczenia П/P, МП/MP, ГТ/GT, 1Т oznaczają tranzystor germanowy. Oznaczenia КТ/KT 2T oznaczają z kolei tranzystor krzemowy.

    Znaleziony tu tranzystor to przedstawiciel tranzystorów germanowych wysokiej częstotliwości. Model ten charakteryzuje się częstotliwością graniczną aż 120MHz i jest typu PNP.

    Należy jednak pamiętać, że mówimy tu o wyrobie z 1992 roku czyli już w erze wczesnego internetu i komputerów PC.

    A teraz rewers, tu czeka na nas cała logika multimetru.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992

    Praktycznie wszystkie układy logiczne są wykonane w technologii SMD, do tego widać poupinanie części przewodów w wiązki.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Płytka regulatora napięcia.
    Widoczny na zdjęciu złocony układ scalony to po prostu mostek prostowniczy.
    Burżuazja można by wręcz powiedzieć, złote mostki prostownicze :lol: .

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Tu widzimy analogową część multimetru.
    To tu znajdują się wszelkie przetworniki sygnału.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Separację galwaniczną pomiędzy częścią cyfrową a analogową zapewniają transformatory przekazujące impulsy cyfrowe. Trzeba tu zauważyć, iż masa multimetru jest niezależna od masy oscyloskopu co wymusiło taki zabieg. Uważni zauważą jeszcze niebieskie przewody biegnące od transformatora do części analogowej (oddzielne pływające zasilanie). Co ciekawe już w tamtym okresie ZSRR posiadał transoptory wśród wyrobów swojego przemysłu elektronicznego.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    To w tym miejscu dzieje się magia multimetru czyli co bardzo ważne, generowanie sygnałów sterujących lampą oscyloskopową. Nie dziwi więc spora liczba układów scalonych TTL. Jak już zostało wcześniej wspomniane wyniki pomiaru są wyświetlane na ekranie. Co ciekawe to w tym czasie w USA oscyloskopy z podobną funkcjonalnością (multimetr wyświetlający na lampie) korzystały z pojedynczego układu scalonego realizującego tą samą funkcję co przedstawiona na zdjęciu płyta pełna układów TTL.


    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    W taki sposób połączone są tranzystory mocy z przetwornicy.
    Klasyczne łączenie point-to-point.
    Przetwornica pracuje na napięciu DC 27V dostarczanego albo przez transformator sieciowy albo przez zewnętrzne zasilanie DC.
    Nie ma żadnego układu scalonego ani dodatkowych elementów aktywnych, oscylacje są zapewnione przez uzwojenie na samym transformatorze impulsowym.
    Topologia push-pull.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992
    Dzięki jej pracy dostarczane jest też napięcie anodowe 2.3kV dla lampy oscyloskopowej.

    I na koniec dodać należy iż w niemal każdym sprzęcie projektu ZSRR wszystkie płytki oraz elementy na nich są pokryte grubą warstwą lakieru. Sprawia to iż mimo upływu wielu lat (i często też działania złych warunków) płytki drukowane są nadal w doskonałym stanie.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992

    A tak oscyloskop prezentuje się na tle dwóch pozostałych.
    Muszę ładnie przygotować opis wnętrza tego dużego :D .

    Cool! Ranking DIY
    About Author
    pawelr98
    Level 39  
    Offline 
    "GROM II"

    Chłodzenie wodne gpu(R9 290X) i cpu
    Zasilany CM Rs-850-ESBA
    Vcore: ~1330mV Vccin: ~2050mV
    pawelr98 wrote 5560 posts with rating 670, helped 369 times. Live in city Bydgoszcz. Been with us since 2009 year.
  • CSICSI
  • #2
    ^ToM^
    Level 39  
    Oscyloskop radziecki wygląda naprawdę solidnie. Niemniej jednak gdyby trafił na allegro od razu został by zakupiony przez jakiegoś odzyskiwacza złota i palladu - to więcej niż pewne. :D
  • #3
    el2010tmp
    Level 25  
    Złom już w czasach premiery, jak wszystko z bloku wschodniego.
  • #4
    123104
    Level 11  
    Mam i używam do tej pory około czterdziestoletni radziecki oscyloskop S1-49. Jest nie do zajechania. Na wejściu ma wtórnik lampowy , w środku dużo tranzystorów germanowych i trzy diody tunelowe. W pracy też kiedyś miałem ten typ, kilka razy spadł z wysokości 1 m i przeżył!
  • #6
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Swego czasu używałem S1-112. Nie posiadał separacji multimetru od oscyloskopu, no i pewnego dnia zrobiłem niechcący zwarcie masami. Elektronika oscyloskopu działała, multimetr poszedł z dymem :-(
    Pracował jeszcze kilka lat z całkowicie zdemontowaną płytą multimetru.
  • #7
    ^ToM^
    Level 39  
    speedy9 wrote:
    Patrząc na te płytki i montaż elementów można się zastanawiać jak to w ogóle działa? :D


    To jeszcze nic! Ja mam C1-124 z funkcją autosetu dla napięć i podstawy czasu.

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992C1_124_F..t.png Download (445.21 kB)

    Jedna z dwóch PCB. Scalaki autentycznie wyglądają jakby były ręcznie lutowane przez majsterkowicza. Co ciekawe maszyna działa. :)

    Oscyloskop analogowy S1-107 1992C1_124_...png Download (1.25 MB)
  • #9
    pawelr98
    Level 39  
    ^ToM^ wrote:
    Oscyloskop radziecki wygląda naprawdę solidnie. Niemniej jednak gdyby trafił na allegro od razu został by zakupiony przez jakiegoś odzyskiwacza złota i palladu - to więcej niż pewne. :D


    W ZSRR nagminnie stosowano spore ilości drogich pierwiastków w pospolitych elementach elektronicznych.

    Kolega z białorusi to kartony takich elementów trzyma jako "lokatę" na czarną godzinę.
    Ot w razie kryzysu zawarte tam metale szlachetne są warte ładną sumkę i można się w ten sposób odbić od finansowego dna.

    Opisywany tu oscyloskop jest moim pierwszym oscyloskopem, dzięki któremu mogłem po raz pierwszy obejrzeć co się dzieje we wnętrzu różnych obwodów elektronicznych. Zapłaciłem za niego 180zł + 20zł KW, dostałem też dokumentację, sondy, adaptery, zapasowe bezpieczniki, pasek do przenoszenia i inne "gadżety".
    Ogólnie ten oscyloskop u mnie pracuje w dalszym ciągu na co dzień.
    Wszystko rozbija się o te 20V/działkę. Z sondą 10X mamy 200V/działkę.
    Przy 6 pełnych działkach oznacza możliwość zmieszczenia przebiegu o rozpiętości 1200V. 5MHz może nie powala, ale obejrzeć z grubsza co się dzieje w obwodzie jak najbardziej można.

    Schlumberger 5228 ma maksymalnie 5V/działkę co przy 10X daje 50V/działkę.
    8 działek po 50V to 400V na ekranie.
    Taki przebieg napięcia sieciowego 230V nie mieści się na ekranie.
    Przebieg strony pierwotnej przetwornicy ledwie się mieści lub nie mieści się w ogóle (skok napięcia w topologii flyback). Oczywiście można pobawić się z regulacją płynną amplitudy ale to trochę kombinowanie, zwłaszcza jak się chce obejrzeć coś na dwóch kanałach.

    Cyfrowego jeszcze tak na dobrą sprawę nie używałem, mam od niedzieli.
    Podczas likwidacji firmy miał trafić na złom, wujek uratował przed wyrzuceniem.
  • CSICSI
  • #10
    madamsz1
    Level 34  
    Mam sprawny, ale sporadycznie używany CI-73 :), jeszcze daje radę.
  • #11
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Wnętrze, można powiedzieć, typowe dla rosyjskiej myśli technicznej... Szczytem są tu przełączniki zakresów - nikt inny by nie wpadł na tak prymitywne rozwiązanie.
    A że działa... faktem jest, że działa. Natomiast strach pomyśle co by mogli zrobić mając dostęp do części i technologi "zachodu".
    Tak mi przyszło na myśl a propos siermiężnego wnętrza oscyloskopu... Kolega opowiadał mi (i nawet zdjęcia pokazywał) miksera jaki robili sowieci niejako "przy okazji" Burana - gdzie, mając możliwość zamawiania zachodnich podzespołów, "na bocznym boisku" uruchomili produkcję mikserów na takich właśnie częściach. Na zewnątrz - siermiężnie, ale jednocześnie małe jak na 12 wejściowy mikser (12 wlotów mikrofonowych, barwa trójpunktowa, dwie linie aux, osobna szyna efektów, gain, potencjometry suwakowe w torach wzmocnienia "Made in Telpod" (!) wskaźniki wysterowania rodem z Arii... Ogólnie biorąc wygląd dość starannie wykonanego rzemieślniczego wytworu. Kolegę na kolana powaliły parametry tego maleństwa - (Ja nie miałem okazji słuchać, ale mogę wierzyć mu na słowo, bo znam człowieka i wiem, ze z niejednego pieca chleb jadł) - szumy praktycznie zerowe, brzmienie co najmniej poprawne, kanały bez rozrzutów parametrów pomiędzy poszczególnymi wejściami (co częste bywało w mikserach rzemieślniczych z tamtego okresu) - same zalety jak na tamte czasy. Wnętrze ukazało brutalną prawdę - tylko laminat był (co od razu rzucało się w oczy) "radziecki" - cała reszta już nie. I w sumie pewnie i ja bym uważał, ze jakiś rzemieślnik się aż tak postarał, gdyby nie napis (opisy sitem) "Sdjełano... USSR".
  • #12
    pawelr98
    Level 39  
    speedy9 wrote:
    Patrząc na te płytki i montaż elementów można się zastanawiać jak to w ogóle działa? :D


    Podpowiem jeszcze może, że radziecki sprzęt kosmiczny wykonany jest podobnie.

    Na youtube pewien jegomość rozbierał i testował zegar ze statku kosmicznego sojuz. I to jeszcze egzemplarz, który był w kosmosie więc działać musiał.

    Mam jeszcze generator w.cz G4-107 rocznik 1977.
    Tam także nie bawili się w oszczędność materiałów.
    Połączenia do gniazd wyjściowych mają ekran z litej miedzi.

    Ale płytki i cała reszta typowa jak to w innych sprzętach. Płytki kryte grubą warstwą lakieru, dużo przewodów latających po obudowie. Tor w.cz za to wykonany porządnie z grubymi ekranami.
  • #13
    kowal011
    Level 20  
    speedy9 wrote:
    Patrząc na te płytki i montaż elementów można się zastanawiać jak to w ogóle działa? :D

    A nawet lata! Bardzo podobnie wygląda budowa płytek drukowanych na SU-22. Można narzekać, ale patrząc na technikę amerykańską wolałbym latać wschodnią.
  • #14
    tomekptk
    Level 15  
    Łza się w oku kręci. Mój pierwszy komputer zaprojektowałem i zbudowałem w latach 80 z radzieckich podzespołów. Kolega pracował przy montażu "radzieckich" komputerów, zerżnięty PDP 11 DEC-a. Pamiętam, jak dostałem kasetę na płyty i masę układów TTL oraz pamięci dynamiczne 1kb. Jedna z tych pamięci nie chciała działać, więc ją otworzyłem. okazało się, że ... była pusta! Zapomnieli włożyć strukturę! Wtedy pomyślałem - jak oni latają w kosmos? No latają, a ilu wróciło? Wtedy i też pewnie teraz nikt się nie dowie ilu ich tam krąży.
  • #15
    pawelr98
    Level 39  
    398216 Usunięty wrote:
    Wnętrze, można powiedzieć, typowe dla rosyjskiej myśli technicznej... Szczytem są tu przełączniki zakresów - nikt inny by nie wpadł na tak prymitywne rozwiązanie.
    A że działa... faktem jest, że działa. Natomiast strach pomyśle co by mogli zrobić mając dostęp do części i technologi "zachodu".


    Patrząc na rosyjskie fora, na ich hakerów oraz na to kto ratował intela w latach 90 (twórcy radzieckich procesorów Elbrus po rozpadzie ZSRR pracowali potem przy procesorach Intel Pentium oraz Itanium) to generalnie odpowiedź na to pytanie jest znana. Potrafią bardzo dużo.

    Ostatnio ktoś wywalił radzieckie telewizorek na śmietnik i podebrałem sobie trochę części, tyrystory, tranzystory mocy i jakieś moduły (które można było wyciągnąć bez dużego trudu).

    Końcówka mocy klasy AB o dopuszczalnym napięciu zasilania 10V.
    Dostępne było 12V.
    Co zrobili projektanci ? Zastosowali regulator równoległy na dwóch tranzystorach i paru rezystorach (darlington PNP jako wtórnik emiterowy). Napięcie stabilizacji zależne od napięcia linii 12V. Do tego w ten sposób usunięto zaletę klasy AB bo jeśli prądu nie pobiera końcówka mocy to będzie ona pobierana przez regulator równoległy żeby utrzymać dopuszczalne napięcie.
    Rezystor 22Ω żeby zbić poniżej 10V musi przewodzić ponad 100mA a sama końcówka o ile pamiętam w stanie jałowym pobiera maksymalnie parę mA.
  • #16
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    speedy9 wrote:
    Patrząc na te płytki i montaż elementów można się zastanawiać jak to w ogóle działa?

    Zyjemy juz w czaach matrixa, nikt nie wie juz jak to działa a działa dopuki dziala i nikt tego nigdy nie naprawi.
    Tak jak maszyny zionu.
  • #18
    pawelr98
    Level 39  
    speedy9 wrote:
    Mi bardziej chodziło o to, że wnętrze wygląda jak totalna amatorszczyzna, polutowana "na partyzanta", a oscyloskop jest dość precyzyjnym urządzeniem jednak.


    Jako "totalny amator" mogę powiedzieć, że jest trochę tak, że te prowizorki jednak się trzymają latami. Powiedziałbym, że to co nazwać można "porządnym" wykonaniem więcej ma z estetyki niż z faktycznego działania.
    W ZSRR tak chętnie stosowany lakier zapobiega utlenianiu się lutów więc sprzęt raczej tak łatwo nie umiera. Sama toporność wykonania (starczy zobaczyć schematy, jak wykonywano u nich wzmacniacze czy radioodbiorniki) też ma tu wpływ. Tam ekonomia nie grała takiej roli, mogli sobie pozwolić na więcej niż u nas, bo ich przemysł wypluwał lepsze podzespoły i w dużych ilościach.
    Minęło 30 lat od rozpadu ZSRR a wciąż mamy dostępne nowiutkie elementy z lat 70 a czasem nawet wcześniejszych.

    Ja zbudowałem od podstaw zasilacz warsztatowy na 723 na płytkach uniwersalnych.
    Kabelki latały po obudowie bez ładu i składu. Żadnego zabezpieczenia lakierem. Jak zostało polutowane tak zostało już na amen. I to działało bez problemu.

    Trzy lata pracował, zanim przy okazji tworzenia pracy inżynierskiej zaprojektowałem i zamówiłem płytki drukowane, które jednocześnie mogły pracować w obu zastosowaniach. Korzystając z pandemii wykonałem ten zasilacz od nowa, także mechanicznie (kupiona obudowa metalowa i starałem się przykładać do obróbki).

    Także z tym wykonaniem prowizorycznym tak jakoś jest, że przy umiejętnym projekcie wykonanie nie gra dużej roli.
  • #19
    DamianG
    Level 20  
    Taka mała dygresja... Mamy tutaj pokazane sprzęty, które pomimo 20, 30 czy 40 lat na karku działają bez większych problemów.
    A dzisiaj? Tak się składa, że pracuje w fabryce elektroniki. Produkujemy sprzęty zgodnie z najwyższą (3) klasą normy IPC. Ładujemy rezystory 1% gdzie tylko się da, 3 rdzeniowe procesory do względnie prostych aplikacji, samodiagnozowanie, watchdogi, 8 warstwowe laminaty itd.
    I co nam po tej technologi, kiedy minimalny odstęp elektroniczny wynosi 0.3mm, więc byle paproch może zakłócić działanie układu. A obudowa nie ma żadnego stopnia ochrony IP. Kiedy lutujemy wszystko cyną bezołowiową, która "lubi" wzrost dendrytyczny. Która jest krucha i już po paru latach wygląda jakby miała rozpaść się od samego patrzenia...
    Technologia i co raz wyższe wymagania swoją drogą, ale skracamy czas życia sprzętu do granic możliwości.
  • #20
    speedy9
    Helpful for users
    DamianG wrote:
    lutujemy wszystko cyną bezołowiową, która "lubi" wzrost dendrytyczny. Która jest krucha i już po paru latach wygląda jakby miała rozpaść się od samego patrzenia...

    No to mnie właśnie zastanawia. Unia dba o ekologię i wprowadziła lutowanie bezołowiowe, bo ołów to zło. Czy ktoś się kiedyś zastanowił o ile wzrosłą ilość elektrośmieci spowodowana właśnie tym typem lutowania? Z tego co zauważyłem spoiwo bezołowiowe dużo szybciej ulega degradacji w połączeniu ze stosunkowo wysoką temperaturą elementów podczas ich pracy. Czyto słuszny wniosek?
  • #21
    CodeBoy
    Level 27  
    speedy9 wrote:
    DamianG wrote:
    lutujemy wszystko cyną bezołowiową, która "lubi" wzrost dendrytyczny. Która jest krucha i już po paru latach wygląda jakby miała rozpaść się od samego patrzenia...

    No to mnie właśnie zastanawia. Unia dba o ekologię i wprowadziła lutowanie bezołowiowe, bo ołów to zło. Czy ktoś się kiedyś zastanowił o ile wzrosłą ilość elektrośmieci spowodowana właśnie tym typem lutowania? Z tego co zauważyłem spoiwo bezołowiowe dużo szybciej ulega degradacji w połączeniu ze stosunkowo wysoką temperaturą elementów podczas ich pracy. Czyto słuszny wniosek?


    tak sie "dba" o ekologie, ktos mial zarobic i zarabia, dorabiamy do tego ideologie jest ok :)
  • #22
    DamianG
    Level 20  
    Unia też już do tego dorosła. Teraz zastanawiają się jak zrobić, żeby zmniejszyć ilość odpadów elektronicznych... Trochę za późno. Że niby części zamienne mają być tańsze, urządzenia rozbieralne itd. Co z tego, że odpady są mniej szkodliwe (chociaż część i tak była odzyskiwana), jak jest ich dużo więcej.
  • #23
    CodeBoy
    Level 27  
    DamianG wrote:
    Unia też już do tego dorosła. Teraz zastanawiają się jak zrobić, żeby zmniejszyć ilość odpadów elektronicznych... Trochę za późno. Że niby części zamienne mają być tańsze, urządzenia rozbieralne itd. Co z tego, że odpady są mniej szkodliwe (chociaż część i tak była odzyskiwana), jak jest ich dużo więcej.


    Juz to widze w zyciu, tak mamy ten modul, ale czas oczekiwania do 6msc, koszt czesci to 10% urzadzenia, koszt uslugi 50% urzadzenia. Następny proszę :)
  • #24
    Gizmoń
    Level 28  
    pawelr98 wrote:
    Widoczny na zdjęciu złocony układ scalony to po prostu mostek prostowniczy.


    W dodatku jest chyba zamknięty w obudowie z ceramiki berylowej, podobnie jak tranzystory mocy w. cz. Interesujące są też 2 diody widoczne na zdjęciu nr 8, ceramiczna kapsułka z metalowymi dekielkami. To mogą być diody tunelowe - identyczne mam w swoim OS-710.

    ^ToM^ wrote:
    gdyby trafił na allegro od razu został by zakupiony przez jakiegoś odzyskiwacza złota i palladu - to więcej niż pewne.


    Ci odzyskiwacze działają mi na nerwy, podobnie jak wszyscy, którzy dostrzegają wartość nie w przedmiocie, ale w materiale, z którego jest on wykonany. Oni mają nawet jakąś swoją stronkę, na której podają ile złota jest w jakim układzie scalonym. Szukałem kiedyś noty katalogowej pewnego bardzo nietypowego układu i naprawdę się wkurzyłem, gdy zamiast niej znalazłem tylko informację, że zawiera jakieś zawrotne 2mg złota...

    speedy9 wrote:
    Patrząc na te płytki i montaż elementów można się zastanawiać jak to w ogóle działa?


    Ciekawe jak przebiegał montaż? Przypuszczam, że elementy przewlekane lutowały się na fali, a powierzchniowe były później lutowane ręcznie i szybko - przez to nie są idealnie równo ułożone. Same radzieckie płytki szklano-epoksydowe (nie mylić z papierowo-fenolowymi!) były bardzo porządne. Ten laminat był sztywny i twardy, lekko puknięty dźwięczał jak jakaś blacha. Do tego gruba warstwa twardego, bezbarwnego lakieru, nanoszonego czasem nie jak normalne soldermaski, tylko chyba przez zanurzenie :D Bardzo skuteczne zabezpieczenie przed pyłem, wodą i wszystkim innym. Ma też swój urok wizualny - nie wygląda jak standardowe, zielone płytki, jakich wszędzie pełno.

    el2010tmp wrote:
    Złom już w czasach premiery, jak wszystko z bloku wschodniego.


    Oho, ktoś tu ma jakieś niezdrowe uprzedzenia.
  • #25
    398216 Usunięty
    Level 43  
    speedy9 wrote:
    Unia dba o ekologię i wprowadziła lutowanie bezołowiowe, bo ołów to zło. Czy ktoś się kiedyś zastanowił o ile wzrosłą ilość elektrośmieci spowodowana właśnie tym typem lutowania? Z tego co zauważyłem spoiwo bezołowiowe dużo szybciej ulega degradacji w połączeniu ze stosunkowo wysoką temperaturą elementów podczas ich pracy.
    Dokładnie - często pracując w serwisie jedynym uszkodzeniem w nowym stosunkowo sprzęcie była degradacja spoiwa bezołowiowego. W wypadku chińskich produkcji (czyli większości) zdarzało się tak, że sprzęt odmawiał posłuszeństwa po 3 latach (!) od daty produkcji - szczególnie w sprzęcie budżetowym to wręcz norma.
    Niby wszystko ok, bo ołowiu nie ma, ale... ale kiedyś (właśnie te 30-czy więcej lat temu) zakup np. telewizora to był zakup na dziesięciolecia ; dziś nawet po dwóch- trzech latach musimy się rozglądać za nowym - bo albo się stary(hehehe) zepsuł, albo właśnie wyszedł nowy - lepszy - model...
    A góra odpadów rośnie...
    Kto pamięta żeby 30 czy 40 lat temu na śmietniku można było znaleźć telewizor, wieżę, czy inny sprzęt powszechnego użytku? Jak coś się znalazło nawet to raz na kilka miesięcy, obecnie praktycznie co tydzień w altance osiedlowego śmietnika widzę albo TV (oczywiście LED), albo wieżę, czy inny ruter.
    Moim skromnym zdaniem cała ta afera z szkodliwością ołowiu została rozpętana celowo przez wielkie koncerny produkujące taki sprzęt - za free mają powiększony kilkakrotnie (oby tylko) zysk.
  • #26
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    398216 Usunięty wrote:
    Kto pamięta żeby 30 czy 40 lat temu na śmietniku można było znaleźć telewizor, wieżę, czy inny sprzęt powszechnego użytku?

    Inna technologia, inne wymagania, inna konkurencja, inne ceny, inni serwisanci i serwis, No se ne wrati malcziki.


    Dzisiaj jak komórke przywiezie kurier to po tygodniu już jest stara , bo 100000 żółtych rączek pracuje 24h/h by był ruch w interesie.
    Tak samo jest z odzieżą , ile serii wychodzi z danej marki rocznie........
  • #27
    omin172
    Level 14  
    Gizmoń wrote:
    Szukałem kiedyś noty katalogowej pewnego bardzo nietypowego układu i naprawdę się wkurzyłem, gdy zamiast niej znalazłem tylko informację, że zawiera jakieś zawrotne 2mg złota...

    Rozumiem, że kolega chciałby mieć taniej, ale obiektywnie rzecz biorąc, to chyba normalne, że skoro towar jest warty więcej, niż dla kolegi reprezentuje, to inny da więcej, najwyraźniej nikt go nie potrzebuje ze względu na funkcję. Jak kolega potrzebuje, to niech kasą sypnie, a nie tu wypisuje głodne kawałki.

    398216 Usunięty wrote:
    Kto pamięta żeby 30 czy 40 lat temu na śmietniku można było znaleźć telewizor, wieżę, czy inny sprzęt powszechnego użytku?

    W pierwszym rzędzie jest to wina zmieniających się standardów. Po co projektować TV na 30 lat, skoro za dwa lata zmieni się standard kompresji, a Android TV przestanie być używalny, bo będzie nowa wersja?
  • #28
    tos18
    Level 39  
    pawelr98 wrote:
    Opisywany tu oscyloskop jest moim pierwszym oscyloskopem,

    Moim również.
    Złego słowa nie powiem. jeździł ze mną na serwisy itp. mechanicznie trudny do zajechania.
    Co ciekawe
    pawelr98 wrote:
    Zasilanie 27V±10% DC
    działał bez problemu na 12V
    Obecnie stoi jako eksponat - po 20 latach używania posypał się przełącznik podstawy czasu.

    Jeśli ktoś chce się pozbyć takiego egzemplarza lub akcesoriów do niego to chętnie przygarnę.
  • #29
    Gizmoń
    Level 28  
    omin172 wrote:
    Gizmoń wrote:
    Szukałem kiedyś noty katalogowej pewnego bardzo nietypowego układu i naprawdę się wkurzyłem, gdy zamiast niej znalazłem tylko informację, że zawiera jakieś zawrotne 2mg złota...

    Rozumiem, że kolega chciałby mieć taniej, ale obiektywnie rzecz biorąc, to chyba normalne, że skoro towar jest warty więcej, niż dla kolegi reprezentuje, to inny da więcej, najwyraźniej nikt go nie potrzebuje ze względu na funkcję. Jak kolega potrzebuje, to niech kasą sypnie, a nie tu wypisuje głodne kawałki.


    Kolega raczej nic nie rozumie. Czy ja się skarżę na podbijanie cen? Otóż nie. Napisałem tylko, że nie znoszę, gdy ktoś widzi w jakimś przedmiocie (starym / nie produkowanym / trudno dostępnym itp., do tego sprawnym) wyłącznie wartość materiałów, z jakich ten przedmiot wykonano, i jest gotowy go zniszczyć dla tychże materiałów. Jeszcze gorzej, gdy coś niszczy i nawet nie jest zainteresowany tym, by umieć daną rzecz choćby poprawnie nazwać, bo widzi tylko te 0,002g kruszcu. Dla mnie jest to po prostu niezwykle prymitywne.
  • #30
    398216 Usunięty
    Level 43  
    omin172 wrote:
    Po co projektować TV na 30 lat, skoro za dwa lata zmieni się standard kompresji, a Android TV przestanie być używalny, bo będzie nowa wersja?
    Odwróć kolejność i zadaj sobie pytanie - po co nowa wersja? Bo będzie dodatkowo sokowyżymałka w niej, czy trylion innych (w większości i tak nieużywanych lub bardzo rzadko używanych) "ulepszeń"? Kto chce tych ulepszeń? Klient. A dlaczego? Bo ktoś (zgadnij kto) mu wmówił że akurat tego potrzebuje.
    Żeby nie było niedomówień - nie jestem wrogiem postępu jako takiego. Jestem wrogiem wciskania nam kitu. A takim kitem jest cyna bezołowiowa, aparat telefoniczny z pięcioma aparatami foto itp. Gdyby naprawdę ktoś chciał robić zdjęcia - czemu nie kupi aparatu fotograficznego? Jakość na pewno lepsza (chociażby ze względu na wymiar matrycy).
    A stara prawda poza tym mówi, ze jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego - nie sposób się z tym nie zgodzić.Wzmacniacz cyfrowy jest tańszy w produkcji a nie lepszy od składanego z tranzystorów (ogólnie biorąc). Telefon winien służyć przede wszystkim do prowadzenia rozmów, anie grania w ogłupiające gierki, czy przeglądania sieci. Czemu ekran telefonu jest z modelu na model coraz większy? Dla wygody przenoszenia? Nie. Dla tego, żebyś widział literki tekstów z netu i łatwiej Ci było grać. Nie uważasz, że to jakby coś nie tak?
    Wieża audio z przed lat miała "słuszne" wymiary, nie dlatego, że było wewnątrz napakowane "po kokardki" elementów. Dla wygody użytkowania. Współczesne wieżyczki są wymiarami podobne do grubej książki, a z wygodą obsługi nie mają nic wspólnego, bo albo części regulacji po prostu brak, albo żeby wejść w jakąś opcję ustawień trzeba wykonać kilka kroków po menu.
    Telewizor z dostępem do sieci - gdyby uprościć jego konstrukcję o nią mógłby służyć dłużej, a niezbędne dodatki można by (gdyby ktoś chciał je mieć) dokupić jak kiedyś magnetowid czy DVD. Tyle, że wtedy musiałbyś się zastanowić czy naprawdę potrzebujesz czegoś poza oglądaniem (średnio raz w tygodniu dla zapracowanych, kilka godzin dziennie dla domatorów z wyboru lub konieczności) ruchomych obrazków i wysłuchaniem wiadomości, a tak - ktoś wmawia Ci, ze koniecznie jest Ci niezbędny telewizor 60" (w pokoju 20m2...) koniecznie z wszelkimi (aktualnie wymyślonymi) bajerami.

    Oczywiście przesadzam - wiem o tym. Chodzi mi o wskazanie systemu jaki nami rządzi.
    Skoro amerykanie wylądowali na księżycu mając komputerek o zdolnościach obliczeniowych współczesnego kalkulatorka szkolnego, to znaczy, że da się obejść bez tych wszystkich "ulepszeń" - trzeba by tylko więcej myśleć... I chyba właśnie tu jest problem - nie myślimy już tyle co te kilkadziesiąt lat temu. Robi się z nas bandę bezmózgich upiorów polujących na nowości - tylko po to, ze nam się wmówiło o ich niezbędności.