Oj, oj, oj.....
Jeśli tylko ktoś kiedykolwiek cokolwiek czytał o układach telefonicznych, to wie, że:
1. na lini tetefonicznej "wolnej" (nie używanej) jest napięcie znacznie wyższe od tych 18V
2. jak poniesiemy słuchawkę, to obwody zasilania aparatu wymuszają prąd i napięcie powinno spaść do ok. 12V (stare telefony po prostu załączały swój pobór prądu(obciążenie), w nowych telefonach układy źródeł prądowych (regulowanych) kontrolują prąd tak, aby napięcie było ok. 12V - choć może to być 8-14V)
Tak całkiem na marginesie, to pobierany wówczas prąd jest w ganicach kilkunastu mA.
3. wybieranie numeru - tutaj nie na nic do rzeczy.
Jak działa ten układ? To przecież proste:
1. dla lini w "spoczynku" napięcie jest powyżej 18V i tranzystor T1 przewodzi, czym blokuje T2 i buzer milczy.
2. jak ktoś policzył stałą czasową R1C1 to wie, że wynosi ona poniżej 0.5s, a więc opóźnienie wprowadzane jest niewielkie
3. jednak jeżeli ktokolwiek podniesie słuchawkę (czytaj - podłączy się do linii) to napięcie spadnie na linii poniżej 18V (jak pisałem, typ. ok12V) co spowoduje zablokowanie T1 i odblokowanie T2. Buzer zacznie alarmować, że ktoś używa właśnie linni!!!
4. jako że sterowanie liniią telefoniczną jest prądowe, zupełnie dopuszczalne jest zastosowanie D2 jako limitera napięcia dla buzerka i diody świecącej.
5. jak linia zostanie zwolniona, napięcie znowu powróci do wysokiego stanu i załączy T1, co wyłączy buzer.
Ot i cała filozofia....
Pozdrawiam
Dodano po 2 [minuty]:
Trochę tylko jednego nie bardzo rozumiem - przecież jak sami będziemy korzystali z linii telefonicznej, na której jest zamontowany ten "antypirat" to musimy go wówczas odłączyć - bo dostaniemy szału, jak będzie nam podczas naszej rozmowy też piszczał....