Poszukiwałem jakiegoś niewielkiego, solidnego imadła modelarskiego. Nie za dużego, głównie do warsztatu elektronika, tak więc żadna ciężka praca. Po przeszukaniu internetu wybór padł na firmę Stanley. Koszt zakupu to około 100zł.
Imadło w całości wykonane z metalu. Korpus prawdopodobnie aluminium, śruby, prowadnice - stal. Szczęki przesuwają się na dwóch prowadnicach. Nie mamy tutaj żadnej blokady, możemy je całkowicie wykręcić, więc trzeba uważać.
Wymiary:
Mamy także duży zakres jeśli chodzi o mocowanie do blatu. Bez problemu przymocujemy także do grubszego stołu.
Uchwyt, jak i same szczęki zabezpieczone gumowymi podkładkami. Przydatne aby nic porysować. W razie potrzeby można je ściągnąć.
Najważniejszą jednak cechą tego narzędzia jest chyba przegub kulowy. Dzięki niemu możemy ustawić imadło według naszych potrzeb.
Blokada przegubu przy pomocy jednej śruby od spodu. Szczerze mówiąc obawiałem się trochę tego patentu w tym sprzęcie. Myślałem że nie będzie to wystarczająco mocne rozwiązanie. Praktyka pokazała, że jednak wyśmienicie zdaje egzamin. Po dokręceniu nawet mocne zaparcie się o imadło nie powoduje zmiany jego położenia.
Rozstaw szczęk to trochę ponad 6cm.
Po zdjęciu gumowych osłon widać specjalne wyżłobienia w szczekach. Dzięki temu mamy możliwość zamontowania w te miejsca np. prętów, elementów okrągłych itp. Zarówno w pionie i poziomie.
Szczęki odkręcane.
Imadło raczej jako alternatywa do wszelakich uchwytów, ścisków itp. Nie myślałem żeby coś w nim np. zgniatać. No ale wiadomo, jakąś wytrzymałość i siłę musi mieć. Bez problemu radzi sobie że ściśnięciem, wyprostowaniem śledzia komputerowego. Czyli niezbyt gruba blacha.
Dla zainteresowanych także średnica śruby.
Imadło uważam za bardzo solidne i uniwersalne. Do lekkich prac w warsztacie elektronika idealne. Pamiętać należy, żeby nie przesadzić z siłą. Nie jest to sprzęt do ciężkich prac ślusarskich i na pewno da się go zniszczyć.
Fajne? Ranking DIY