Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
HeluKabel Akademia WiedzyHeluKabel Akademia Wiedzy
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Dziwne awarie hydrauliczne

21 Aug 2020 19:57 729 7
  • Level 22  
    Czółko,

    Zajmuję się między innymi usuwaniem najróżniejszych awarii, najczęściej hydraulicznych. Przez kilkanaście lat trochę się tego uzbierało, już jakiś czas temu chciałem założyć taki temat ale dopiero po dzisiejszym wezwaniu stwierdziłem że czas najwyższy :)

    Obsługuję w zakresie instalacji hydraulicznej pewien budynek w trójmieście, na ostatnim piętrze mieści się restauracja, poniżej magazyny z dosyć cennymi przedmiotami.
    Dzisiaj, godzina około 15-tej, dzwonią z tegoż budynku - skromne informacje, w restauracji leje się woda, niedługo przecieknie do magazynu poniżej.
    Moja umowa, w takiej sytuacji, zobowiązuje mnie do usunięcia awarii w ciągu trzech godzin. Akurat byłem w innym miejscu, w trakcie odbywania ósmej godziny służby, z dwunastu. Pogadałem z kim trzeba - leć, poradzimy sobie. No to biegiem na kolejkę, po samochód, gorąco jak w Afryce, w auto i cyk w te korki. W aucie próby dodzwonienia się do ludzi z restauracji, nikt nie odbiera. No cóż, wiem tyle że się leje a ja mam przy sobie kombinerki :D
    Umowa rzecz święta, trzeba działać.
    Dojechałem, popatrzyłem i stwierdziłem przyczynę awarii.

    Skropliny z lodówki.
    Kurtyna.

    Dodano po 1 [godziny] 17 [minuty]:

    Zachęcam do podzielenia się Waszymi nietypowymi awariami :)

    Inny przypadek, z bloku w którym mieszkam i który konserwuję.
    Ktoś zalewa piwnice, leje się całkiem porządnie w okolicy przepustu rury kanalizacyjnej, tzw. setki. Po szybkich oględzinach, wybór pada na mieszkanie zaraz nad zalewaną piwnicą, akurat pojawił się jego właściciel po około dwutygodniowej nieobecności.
    Wchodzimy do łazienki, słyszę szum wody, w muszli woda delikatnie płynie, pod muszlą klozetową malutka kałuża, wc podtynkowy.
    Zdejmuję przycisk, zakręcam wodę w spłuczce, szumu nie ma, w piwnicy powoli przestaje się lać.
    Winny zawór napełniający, dobra, ale przecież zawór spustowy konstrukcyjnie ma przewidziany przelew nadmiaru wody do muszli klozetowej.
    Konstruktor zaworu, nie mam pojęcia po co, w otworze przelewowym przewidział również małe sitko. Właściciela nie było dwa tygodnie, woda się przelewała, na sitku osadziło się tyle kamienia że przekrój zmniejszył się o około 90%, nadmiar wody przelewał się w zabudowę otworem na przycisk.
    Wnioski: wyciąć sitko, wykonane ;), zakręcać wodę przed mieszkaniem w czasie dłuższej nieobecności.
  • HeluKabel Akademia WiedzyHeluKabel Akademia Wiedzy
  • Level 23  
    Wujek posiada w starym domu instalację kanalizacyjną która krzyżuje się pod kątem prostym z instalacją wodociągową sąsiada. Okazuje się, że wodociąg odbiera tak wiele ciepła z okolicy rury kanalizacyjnej, że podczas większego mrozu trwającego kilka dni kanalizacja zamarza w miejscu skrzyżowania rur. Mała lokalna katastrofa powtarza się co kilka lat akurat wtedy, gdy najmniej jest ochoty na takie niespodzianki - okolicy Świąt Bożego Narodzenia :)
  • HeluKabel Akademia WiedzyHeluKabel Akademia Wiedzy
  • Level 22  
    Kolejny przypadek, kilka lat temu, mieszkanie, salon z aneksem kuchennym o powierzchni około 30 m2, właściciele wprowadzili się około pół roku przed awarią. Wymarzone gniazdko.
    Gdzieś cieknie woda, wilgoć pojawiła się na ścianie pod zlewozmywakiem, w miejscu gdzie z posadzki wychodzi do góry rura kanalizacyjna Fi 50 do odpływu ze zlewu. No to co kujemy, hmm wykute i nic nie cieknie, kujemy dalej ale kończy się miejsce pod szafką, no cóż musimy rozebrać część szafek.
    O niee!! Nowa kuchnia, nie można!!
    No dobra, zaczynam operację - detektyw, myślę co tu jeszcze może ciec, nic nowego nie wymyśliłem. Obstaję przy demontażu szafek, Właścicielka zaczyna się denerwować że nie!! Że nowa kuchnia i w ogóle.
    Rozumiem ją, ale kończą mi się pomysły, zaczynam się irytować, z głupia franc wypalam że może cieknie z grzejnika w przeciwległym końcu salonu. Z głupawym uśmieszkiem wkładam rękę pod grzejnik, macam zawór grzejnikowy i...wyciągam mokre palce :D
    Kapało sobie delikatnie ze śrubunka, leciało w większości pod posadzkę, na folie. Na folii rozeszło się zapewne po większości powierzchni salonu, wylazło na ścianie tam gdzie folia stykała się z tynkiem gipsowym, którym była zatynkowana bruzda z rurą do zlewozmywaka.

    Wniosek: jeżeli nie widać przecieku, sprawdzić najmniej prawdopodobne miejsca :)
  • Level 34  
    Hydraulikiem nie jestem ale działam w zarządzie wspólnoty mieszkaniowej stąd jestem czasem mimo woli uwikłany w rozwiązywanie różnych problemów technicznych i nie tylko. U sąsiadki na parterze oficyny pojawiła się wilgoć w kuchni wraz z nadejściem deszczowych, wiosennych dni. Cała ściana od podwórza przemoczona. Wysnuto hipotezę kapilarnego podciągania wody z gruntu. Jeden z sąsiadów wystąpił z gotową receptą: wysmarować ścianę szkłem wodnym. Nie znam się ale pomyślałem, że potrzebne będą bardziej radykalne działania, czyli odkopanie fundamentów i ich zabezpieczenie.
    W mieszkaniu postawiliśmy osuszacz powietrza i poczekaliśmy na suche i słoneczne dni. Administrator ku mojemu zaskoczeniu nie palił się do znalezienia wykonawcy prac. Kręcił, zwlekał i uspokajał. Sąsiadka z feralnego mieszkania jest rozsądna i nie ciosała mi kołków na głowie ale ciężko mi było jej spojrzeć w oczy. Kiedy mimo upalnego tygodnia i osuszacza ściana nie wyschła pojawił się administrator z hydraulikiem. Odstawili meble kuchenne, odkuli kawał ściany i okazało się, że cieknie kolanko rurki alu-pex. Z kapilarnością i fundamentami nie miało to nic wspólnego, a ściana istotnie przemokła "na wylot".

    Inna awaria związana była z kanalizacją. Coś się zapchało pomiędzy drugim i trzecim piętrem. Wezwana ekipa przyjechała ze sprężyną z napędem elektrycznym. Napotkano na zdecydowany opór/zator. Za żadne skarby nie szło przepchnąć. Dziwne to było i nietypowe. Przyniosłem kamerę inspekcyjną i co się okazało? Właściciel mieszkania na 2 piętrze postanowił zmienić przebieg pionu kanalizacyjnego. Wstawił 4 kolana 90 stopni i zrobił coś w kształt kanciastej litery C. O konsekwencjach technicznych i prawnych nie będę pisał bo każdy odgadnie.
  • Level 22  
    teskot wrote:
    Właściciel mieszkania na 2 piętrze postanowił zmienić przebieg pionu kanalizacyjnego. Wstawił 4 kolana 90 stopni i zrobił coś w kształt kanciastej litery C.


    Ułańska fantazja :D

    Zbliżony przypadek, nowe mieszkanie w Gdańsku, robiłem w nim wykończenie łazienki, tylko i wyłącznie płytki, hydrauliki nie tykałem.
    Jakiś miesiąc po mnie się wprowadzili, po następnym miesiącu telefon, Panie ... coś jest nie tak bo zalewamy sąsiadów z dołu, to było siódme piętro.
    Rozmawiamy, powtarzam kilkukrotnie że nie tykałem hydrauliki więc nic mi do tego, w końcu dotarło.
    Po jakimś czasie zadzwoniłem z ciekawości, okazało się że odpływ do umywalki nie był wpięty w pion kanalizacyjny. W ścianie, pod umywalką był prawidłowo zamontowany, ale drugi koniec dyndał sobie sympatycznie w szachcie :D
  • Level 37  
    Miałem w pracy intrygujący przypadek - od kilku dni niezły smrodek kanalizacji, zalanie wszystkich syfonów nie dało nic. Kret nie pomógł, na węch jakoś ciężko było znaleźć punkt zaczepienia przy szukaniu nieszczelności.

    Któregoś dnia, przypadkiem znalazłem przyczynę - elastyczny, plastikowy łącznik zlewu w kuchni (najintensywniej użytkowanego zlewu w budynku - sic!) odpadł od rury żeliwnej w ścianie. Znaczy prawie odpadł, bo jakoś utrzymał się na dosłownie 1/4 części obwodu, opierając się swoją dolną krawędzią na rurze żeliwnej w taki sposób, że nie uronił ani kropelki ścieków, a jednocześnie "oferował" szczelinę u góry na dobry centymetr, przez którą zgrabnie wyciekał sobie smrodek.. :-)


    No i jeszcze historia z dzieciństwa mego, w domu na ścianie korytarza (ściana oddzielająca hol od toalety z wanną) zaczął pojawiać się zaciek - 10cm powyżej podłogi. Po drugiej stronie ściany - wanna, bateria, obok podgrzewacz gazowy. Hydraulik zaczął poszukiwania, zrzucił wannę, płytki, no i nie natrafił na żaden objaw wskazujący na nieszczelność którejś z rur. Ba, nawet nie trafił na żadne rury :-) No ale z planów wychodziło, że biegła jeszcze jakaś rura od C.O od przelewu, trzeba było sprawdzić... Zapadła decyzja o kuciu ściany i ogólnym remoncie łazienki. Ściana przekuta na przelot, brak rur w promieniu 50cm... Hydraulik łapie się za głowę, toaleta do remontu, a ja z bratem przełamujemy strach i przyznajemy się do... regularnego (co kąpiel) wlewania "niewielkich ilości wody" do małej, intrygującej szczelinki w fudze między płytkami glazury, jakoś na wysokości głowy przeciętnego 8-latka w wannie :-)
  • Level 14  
    Okolice centrum Wrocławia - budynek starej spółdzielni. Cykliczne wezwania w okolicy początku i końca sezonu grzewczego do braku ogrzewania na ostatnich piętrach spowodowanego brakiem wody w pionie, trzeba było dopuszczać. Powód wyszedł po dłuższej obserwacji i rozmowach - kolektyw sąsiadów podmieniających grzejniki na sezon zimowy na takie bez przymocowanych podzielników ciepła. Również przykry skutek - osoby, które nie uczestniczyły w procederze miały sporodo dopłaty (klatka narożna z małą ilością mieszkań i dużą ilością cwaniaków) i nie miały jak udowodnić, że nie zużyły tyle ciepła. Nie wiem jak się zakończyło - rozwiązaliśmy współpracę.

    Również centrum Wrocka - stara kamienica, 120m2 zapuszczone mieszkanie, jedna łazienka przy wejściu, druga na końcu. Robimy remont, w drugiej łazience kapie kran, kanalizacja słaba, żeliwna jeszcze sącząca się więc z racji tego, że jest już piątek to żeby kogoś nie zalewało przez weekend to zakręcamy zawór przy umywalce na ścianie (rury pod tynkiem). W poniedziałek starsza Pani z tej samej kamienicy, ale z wejściem od drugiej strony dosłownie 150m dalej, krzyczy do nas przez okna dziedzińca, że nie miała przez nas wody przez weekend i musiała brać od sąsiadów :D
  • Level 22  
    piotrek1313 wrote:
    Pani z tej samej kamienicy, ale z wejściem od drugiej strony dosłownie 150m dalej, krzyczy do nas przez okna dziedzińca, że nie miała przez nas wody przez weekend i musiała brać od sąsiadów


    Nie wpadłbym na to :D

    Widziałem przewody od oświetlenia w posadzce mieszkania powyżej, ale zaworu do wody niet :)

    Nauczka na przyszłość, dla potomnych :)