Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

Dydelmax 25 Sie 2020 18:04 1848 4
  • Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Dzisiaj zajrzymy do wnętrza urządzenia stworzonego przez firmę Sony w 2013 roku. Jest to przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20. Urządzenie to służy głównie do bezprzewodowego przesyłania danych znajdujących się na podłączonych do niego nośnikach pamięci. Jego kształt jest wyraźnie inspirowany ówczesnymi smartfonami z serii XPERIA. Jego wymiary to 144 x 71 x 9 mm przy niewielkiej wadze wynoszącej około 140 g. Urządzenie do łączności bezprzewodowej wykorzystuje technologie WiFi oraz NFC, jest zgodne również z technologią DLNA. Media udostępniane przez urządzenie możemy do niego dostarczać na karcie pamięci SD lub podłączając nośniki pamięci do portu USB 2.0 typu A. Ten sam port pozwala również na oddawanie energii przez serwer, czyniąc z niego powerbank. Do ładowania urządzenia służy gniazdo Micro USB 2.0 typu B. W dalszej części skupimy się na samym urządzeniu, jego wyglądzie zewnętrznym oraz jego wnętrzu.

    WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

    Tak prezentuje się urządzenie z przodu:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Front urządzenia jest do bólu minimalistyczny. Ot, logo producenta w centrum urządzenia oraz symbol NFC w jego górnej części.

    Zerknijmy na urządzenie od góry, powinno być ciekawiej:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Z lewej strony mamy gniazdo USB 2.0 typu A służące do podłączania nośników pamięci masowej oraz do przekazywania zasilania innym urządzeniom. Deklarowany przez producenta maksymalny prąd jaki można pobrać z tego urządzenia wynosi 1.5 A. Metalowa obudowa gniazda USB 2.0 typu A jest nietypowo ścięta po jego obu stronach. Przypuszczam, że to charakterystyczne ścięcie może mieć przynajmniej dwa zastosowania: po pierwsze ma ułatwiać podłączanie urządzeń (zmniejszenie wymaganej siły do "wciśnięcia" wtyku do gniazda), po drugie zaś ma chronić gniazdo przed wyłamaniem. To są oczywiście moje przypuszczenia, jeśli jednak ktoś z czytających ten opis ma bardziej realistyczne wytłumaczenie zastosowania gniazda ze ściętymi rogami to zachęcam do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu pod opisem. Wracając zaś do samego sprzętu, obok wspominanego przed chwilą gniazda USB 2.0 typu A mamy gniazdo Micro USB 2.0 typu B służące do ładowania urządzenia. Deklarowany maksymalny prąd zasilania urządzenia wynosi 1 A. Dalej mamy trzy diody pełniące funkcję informacyjną: "ACCESS" czyli sygnalizacja dostępu do udostępnianych danych, symbol WiFi informujący o stanie łączności bezprzewodowej oraz ikona informująca o oddawaniu energii przez urządzenie.

    Z boku urządzenie wygląda jak na poniższym zdjęciu:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Od lewej strony mamy kolejno diodę sygnalizującą działanie serwera, włącznik oraz gniazdo kart pamięci SD.

    Obracamy urządzenie na drugi bok:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Tutaj jedynym charakterystycznym elementem jest otwór kryjący przycisk "RESET", którego wciśnięcie resetuje urządzenie, natomiast przytrzymanie przez ponad 10 sekund powinno w teorii przywrócić urządzenie do ustawień fabrycznych (dlaczego w teorii, wyjaśnię pod koniec opisu).

    Odwracamy urządzenie "do góry nogami", żeby zobaczyć co znajduje się na jego spodzie:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Spód urządzenia kryje dwa wkręty krzyżakowe, które zabezpieczają dostęp do wnętrza urządzenia. Wprawne oczy zauważą ślady naruszeń na wkrętach - właściciel urządzenia już tu się "dobierał".

    Została nam jeszcze jedna strona urządzenia. Przez nią będziemy dostawać się do wnętrza serwera. Poniżej zdjęcie tylnej części sprzętu:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Tył urządzenia podzielony jest na dwie części. Omówimy je sobie na etapie rozbiórki, teraz jednak skupimy się na informacjach znajdujących się na tabliczce znamionowej urządzenia.

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Symbole na tabliczce informują nas o tym, że urządzenie jest zgodne z normami UE oraz nie wolno wyrzucać go ze zwykłymi odpadami. Na tabliczce mamy podany model urządzenia. Ciekawostką jest zalecenie, aby unikać używania urządzenia lub pozostawiania go w miejscach narażonych na wysokie temperatury. Zakres temperatur działania serwera jest dość wąski (od 0 °C do maksymalnie 35 °C), więc ostrzeżenie jest jak najbardziej zasadne. Mamy też informacje o kraju produkcji sprzętu, parametrach wejściowych i wyjściowych zasilania oraz numery seryjne i adres MAC którego fragment ocenzurowałem.

    Wiemy już jak wygląda urządzenie zewnątrz, zatem pora dostać się do jego wnętrza.

    ROZBIÓRKA URZĄDZENIA I OPIS SZCZEGÓŁOWY

    Rozbiórka urządzenia podobnie jak w przypadku ładowarki AA/AAA Ni-MH/Ni-Cd Toshiba oraz chińskiego rejestratora jazdy w lusterku wstecznym nie sprawiła żadnych problemów. Rozbiórkę zaczynamy od odkręcenia dwóch wkrętów krzyżakowych znajdujących się na spodzie urządzenia. Mocują one dolną klapkę, która po odkręceniu wkrętów sama odchodzi od urządzenia dzięki sprężynie wbudowanej w korpus urządzenia.

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Demontujemy zatem dolną klapkę:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Po zdjęciu dolnej klapki ukazuje nam się taki oto widok:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Na dole po prawej stronie widać sprężynę, dzięki której dolna klapka bez żadnego wysiłku odeszła od korpusu urządzenia. Na lewo od sprężyny można zauważyć dwa wkręty typu Torx T5 mocujące baterię Li-Ion do korpusu urządzenia. Ich odkręcenie może nam jednak nie wystarczyć do demontażu baterii, której taśma dociskana jest do PCB przez górną klapkę. Musimy jeszcze odkręcić kolejne dwa wkręty Torx T5 mocujące górną klapkę i uwolnić ją. Trzyma się ona dość ciasno na zatrzaskach znajdujących się na jej krótszych bokach, zatem wskazane jest użycie cienkiego metalowego otwieraka w celu odseparowania górnej klapki od korpusu urządzenia. Gdy już nam się to uda, będziemy mieli wygodny dostęp do konektora baterii oraz PCB serwera.

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Odłączamy i wyjmujemy baterię razem ze "stelażem" w jakim jest osadzona:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20 Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Na samym wstępie wspominałem o podobieństwie Sony WG-C20 do smartfonów z serii XPERIA. Myślę, że zastosowana bateria LIS1525ERPC o pojemności 3000 mAh tylko potwierdza tą tezę - wszak identyczną baterię możemy spotkać w smartfonie Sony XPERIA Z1, który miał premierę w tym samym czasie co opisywane urządzenie.

    Bez baterii urządzenie prezentuje się jak na poniższym obrazku:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    PCB przymocowane jest do korpusu trzema wkrętami krzyżakowymi znajdującymi się w górnej części płytki drukowanej. Odkręcamy je i...

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    ...nie, nie ciągniemy na siłę! Przewracamy PCB na bok niczym wyświetlacze w nowszych iPhone'ach i odłączamy taśmę modułu NFC od płyty głównej serwera. Po tych zabiegach wreszcie mamy dostęp do płyty głównej urządzenia. Przyjrzyjmy się zatem, jakie układy zostały wykorzystane w tym sprzęcie i przekonajmy się, czy w obsadzie układowej również dopatrzymy się podobieństw względem smartfonów lub innych urządzeń.

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Kluczowe układy jakie znajdują się na wierzchniej stronie PCB:
    - procesor Ralink RT6856F, będący sercem urządzenia; układ ten można spotkać w routerach takich jak np. Linksys WAP300N lub D-Link DIR-636L rev. A1,
    - pamięć DDR2 SDRAM Nanya NT5TU64M16GG-AC, 64 MB (512 Mb),
    - pamięć SPI Flash MXIC MX25L4006E 512 kB,
    - mikrokontroler STM32F100C6U6,
    - kontroler czytnika kart pamięci Genesys Logic GL3233,
    - kontroler ładowania bq24195.
    Do tego oczywiście rezonatory kwarcowe, mniejsze układy scalone, tranzystory, rezystory, kondensatory, diody, dławiki i dwa mikroprzełączniki. Warto też zwrócić uwagę na cztery pola w lewym dolnym rogu PCB opisane jako J5. Prawdopodobnie są to wyprowadzenia portu szeregowego, ale dopóki sam tego nie sprawdzę w praktyce, nie mogę tego potwierdzić w 100%.

    Odwracamy płytkę:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Z kluczowych układów mamy tutaj układ Ralink RT5390L odpowiadający za obsługę WiFi. Ciekawą rzecz można zauważyć poniżej gniazda Micro USB typu B. Widzimy tutaj układ zalany czarnym klejem.

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Po usunięciu kleju naszym oczom ukazuje się układ Winbond 25Q128FVSP.

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Zawiera on oprogramowanie układowe serwera. Oprócz wymienionych układów, podobnie jak z drugiej strony płytki, tak i na jej spodzie jest sporo "drobnicy".

    Rzućmy jeszcze okiem na moduł NFC:

    Przenośny serwer bezprzewodowy Sony WG-C20

    Moduł NFC oparty jest na układzie o oznaczeniu 9950A. Zbliżając serwer do smartfona z NFC, na ekranie telefonu wyświetli nam się strona pozwalająca pobrać aplikację do obsługi urządzenia z poziomu systemu Android.

    PODSUMOWANIE I WYJAŚNIENIA

    W 2013 roku Sony przy okazji premiery swojego flagowego smartfona Sony Xperia Z1 postanowiło trochę poeksperymentować wypuszczając na rynek urządzenie będące połączeniem smartfona z routerem i powerbankiem. Nie był to co prawda pierwszy bezprzewodowy serwer przenośny od Sony (poprzednikiem był chociażby model WG-C10), jednak to właśnie model WG-C20 pod względem wykonania oraz funkcjonalności był czymś wyjątkowym. Oto bowiem w obudowie smartfona zamknięta została elektronika typowa dla urządzeń sieciowych, zasilana z wbudowanego akumulatora wziętego żywcem z tej samej linii z której wychodziły topowe urządzenia Sony z Androidem na pokładzie. Czy ten eksperyment się powiódł? Patrząc na popularność tego konkretnego modelu urządzeń, nie można mówić o wielkim sukcesie sprzętu. Nałożyło się na to kilka czynników, a głównym z nich był rozwój smartfonów. No bo po co komuś taki serwer, skoro urządzenie noszone przy sobie niemal wszędzie nazywane smartfonem zapewniało większą funkcjonalność przy rozsądniejszym stosunku cena/jakość?

    Dodam jeszcze parę słów wyjaśnienia odnośnie tego konkretnego egzemplarza sprzętu. Jeden ze znajomych podrzucił mi go jako "temat" do naprawy. Tak, to mój drugi z rzędu opis uszkodzonego sprzętu. Objawy są takie, że sprzęt nie jest w stanie uruchomić punktu dostępowego WiFi, a co za tym idzie, nie można nawiązać z nim połączenia. Oficjalnie firmware można wgrać tylko po połączeniu przez WiFi, ale tutaj problemem jest właśnie brak połączenia. Reset nie pomaga, śmiem nawet twierdzić że przycisk Reset działa tylko w trybie odcinania zasilania a nie przywracania ustawień fabrycznych. W sieci są doniesienia o podobnych usterkach tych urządzeń, niestety bez rozwiązania. Na całe szczęście można jeszcze z japońskiej strony wsparcia Sony pobrać plik z oprogramowaniem dla tego urządzenia, a to daje nam jakieś szanse uratowania sprzętu przy założeniu że problem jest z oprogramowaniem. Opcje są przynajmniej dwie: połączenie z interfejsem szeregowym (niestety nie znajduje się on na pinach J5, więc trzeba najpierw go namierzyć) lub bezpośrednie programowanie pamięci Flash odpowiednio spreparowanym plikiem z firmware. Nie byłbym sobą gdybym nie spróbował naprawić urządzenia, zatem wątek pozostaje otwarty i w razie postępu niezwłocznie zamieszczę informacje o dalszych - mam nadzieję pozytywnych - losach serwera.

    W załącznikach dodaję jeszcze zgrane wsady z obu kości Flash oraz jedyny dostępny w sieci plik z oprogramowaniem. Fajnie byłoby gdyby można było połączyć wsad z plikiem firmware jak w niektórych routerach (np. TP-LINK), naprawiając w ten sposób uszkodzone oprogramowanie. Nie mogę jednak jeszcze tego rozgryźć. Gdyby ktoś miał jakiś pomysł jak zmodyfikować plik z firmware tak, żeby móc umieścić go w kości 16 MB to zachęcam do podzielenia się przemyśleniami w tym temacie. Na chwilę obecną mogę jedynie przypuszczać, że plik z firmware jest w jakiś sposób zabezpieczony (zaszyfrowany?), gdyż narzędzie binwalk nie jest w stanie nic w nim rozpoznać, w przeciwieństwie do zgranego wsadu:
    Kod: bash
    Zaloguj się, aby zobaczyć kod

    Fajne! Ranking DIY
    O autorze
    Dydelmax
    Poziom 38  
    Offline 
    Raporty/poprawki postów/poprawki tematów - 1251/3747/1152 (stan na 22.09.2020 r.)
    REGULAMIN FORUM: Link
    Wiesz, że jesteś na Elektrodzie, gdy:
    - użytkownik nie używający polskich liter ze znakami diakrytycznymi wytyka innym użytkownikom błędy w pisowni,
    - inny użytkownik nie mogąc pogodzić się z brakiem racji zarzuca innym złośliwość, sugeruje brak umiejętności czytania ze zrozumieniem samemu mając z tym problemy.
    Specjalizuje się w: komputery
    Dydelmax napisał 3258 postów o ocenie 368, pomógł 484 razy. Mieszka w mieście Piła. Jest z nami od 2011 roku.
  • e-miernikie-mierniki
  • #2
    Euzebiusz23091998
    Poziom 15  
    Brawo za opis, brakuje mi tylko czegoś o dysku siedzącym w środku, chyba, że gdzieś przeoczyłem :)
  • e-miernikie-mierniki
  • #3
    Dydelmax
    Poziom 38  
    @Euzebiusz23091998, w środku brak nośnika danych takiego jak dysk twardy lub inna pamięć. Taki nośnik musimy zamontować we własnym zakresie, wykorzystując gniazdo karty pamięci SD lub port USB 2.0 typu A.
    W tak zwanym międzyczasie próbuję odszyfrować plik z firmware opierając się na wsadzie 16 MB. Udało mi się wydobyć i uruchomić plik wykonywalny odpowiadający za aktualizację firmware ze zgranego wsadu, tylko teraz pozostaje kwestia ominięcia rozpoznawania aktualnej wersji oprogramowania w celu podejrzenia w jaki sposób oryginalny firmware jest deszyfrowany i wgrywany na kość pamięci. Działam pod Debianem 10, ale dla testów spróbuję chyba z użyciem Kali Linuksa, który ma już odpowiednie narzędzia do inżynierii wstecznej.
    Pozdrawiam
  • #4
    nobanmeplease
    Poziom 15  
    Bardzo inspirujące! Trzymam kciuki, że uda się dodać do tego funkcje z OpenWRT jak USB/IP i ZeroTier.
    Czemu o tym myślę?
    Myślę dlatego, że bezprzewodowa szyna USB, wpinająca się do sieci wifi z bramką przez ZeroTiera mogłaby być mega przydatnym narzędziem przy zdalnej pomocy do programowania mikrokontrolerów, czy odblokowywania urządzeń mobilnych, a nawet zdalną kartą ethernet do konfiguracji urządzeń sieciowych :)
  • #5
    Dydelmax
    Poziom 38  
    @nobanmeplease, szczerze mówiąc nie wpadłbym na takie zastosowania tego sprzętu (a warto wiedzieć, że już w momencie zapowiedzi urządzenia przez Sony niektóre osoby wyrażały wątpliwość co do możliwych zastosowań tego serwera), są to ciekawe propozycje. Mógłbym je nawet przetestować, gdyby nie to że sprzęt jest niesprawny. Naprawa firmware może okazać się trudniejsza niż początkowo myślałem. W teorii wystarczy oszukać program fw_write tak, żeby nie sprawdzał aktualnej wersji firmware, po czym pozwolić mu na wypakowanie oryginalnego pliku z oprogramowaniem i podejrzeć jakich metod używa do rozpakowania firmware oraz jak rozlokowuje jego poszczególne bloki w pamięci flash. W praktyce jednak wymagane jest doświadczenie w inżynierii wstecznej, znajomość narzędzi stosowanych w tym celu itp.
    Wiadomo, że łatwiejszą opcją byłby dostęp do sprawnego sprzętu-dawcy, lecz niestety nie widzę na aukcjach nic w akceptowalnej cenie.