Witam, jakiś czas temu przestał mi grać 1 głośnik sopranowy w drzwiach kierowcy, po prostu się wyłączył. Minęło kilka dni i padł dolny głośnik basowy też w drzwiach od kierowcy, jakiś czas później zorientowałem się, że głośniki z tyłu też nie grają, i wyszło na to, że działał tylko jeden głośnik basowy w przednich drzwiach od strony pasażera bo sopranowy też nie grał. Wczoraj sprawdzałem czy kostka od radia jest sprawna i podłączyłem drugą okazało się, że z kostką jest wszystko okej. Dzisiaj rano zacząłem coś grzebać przy kablach, które znajdowały się od strony pedału sprzęgła pod plastikiem i poruszyłem jeden z kilkudziesięciu kabli (nie wiem który bo łapałem za wszystkie) i jedyny działający z 6 głośników, zaczął bardzo cicho grać, zatem znowu zacząłem tym ruszać i wróciło do poprzedniego stanu, no i to tak zostawiłem. Po kilku godzinach gdy włączyłem radio to ostatni głośnik też przestał grać. Teraz już nie grają wcale i mimo radia na full i ruszania wszystkimi kablami nie słychać żadnego dźwięku.
W skrócie to wyglądało tak/przebieg wydarzeń :
1.Przestał grać głośnik sopranowy (końcówka maja)
2.Jakoś po 3 dniach przestał grać basowy
3.Prawdopodobnie w tym czsaie przestały grać głośniki z tyłu ale dowiedziałem się o tym po dłuższym czasie(jakoś w sierpniu)
4.Wymiana kostki od radia nie wiosła zmian
5. Przestał działać ostatni głośnik
I teraz pytanie, czy jest to możliwe, że na raz padły wszystkie głośniki w takim czasie i czy ten ostatni działający głośnik dostawał bardziej "po dupie" gdy grał sam niż gdyby grały wszystkie na raz? Mógł się spalić, bo miał jakieś większe napięcie przez to, że działał jako jedyny czy
to cokowiek zmieniło?
Obstawiam, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie kabli bo dziwne jest to, że głośniki w jednym czasie miałyby się spalić, grały ładnie jedynie kiedy lekko harczały to gdy były na maxa. Zwracam się z prośbą o nakierowanie mnie jak rozwiązać ten problem, która kostka odpowiada za głośniki i gdzie jej szukać.
Samochód ma oryginalne głośniki i nawet nie bardzo jest jak je wyjąc bo są zanitowane, dokładny model auta to :
Toyota Avensis 2 generacji 2.0 D-4D Terra Plus kombi rocznik 2001.
Jeśli się ktoś zgłosi do tego posta i będzie potrzebować jakiegoś zdjęcia to zrobię natomiast posłużyłem się teraz zdjęciami z internetu bo nie mam żadnych autorskich.
W skrócie to wyglądało tak/przebieg wydarzeń :
1.Przestał grać głośnik sopranowy (końcówka maja)
2.Jakoś po 3 dniach przestał grać basowy
3.Prawdopodobnie w tym czsaie przestały grać głośniki z tyłu ale dowiedziałem się o tym po dłuższym czasie(jakoś w sierpniu)
4.Wymiana kostki od radia nie wiosła zmian
5. Przestał działać ostatni głośnik
I teraz pytanie, czy jest to możliwe, że na raz padły wszystkie głośniki w takim czasie i czy ten ostatni działający głośnik dostawał bardziej "po dupie" gdy grał sam niż gdyby grały wszystkie na raz? Mógł się spalić, bo miał jakieś większe napięcie przez to, że działał jako jedyny czy
to cokowiek zmieniło?
Obstawiam, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie kabli bo dziwne jest to, że głośniki w jednym czasie miałyby się spalić, grały ładnie jedynie kiedy lekko harczały to gdy były na maxa. Zwracam się z prośbą o nakierowanie mnie jak rozwiązać ten problem, która kostka odpowiada za głośniki i gdzie jej szukać.
Samochód ma oryginalne głośniki i nawet nie bardzo jest jak je wyjąc bo są zanitowane, dokładny model auta to :
Toyota Avensis 2 generacji 2.0 D-4D Terra Plus kombi rocznik 2001.
Jeśli się ktoś zgłosi do tego posta i będzie potrzebować jakiegoś zdjęcia to zrobię natomiast posłużyłem się teraz zdjęciami z internetu bo nie mam żadnych autorskich.