Jako były serwisant ciężkich pojazdów i elektronik postanowiłem rozwiać krążące mity o tak zwanych "żarówkach LED CAN bus". Widząc np. takie oferty sprzedaży;
nóż w kieszeni się otwiera
Żadna żarówka (LED czy klasyczna) nie ma nic wspólnego z CAN.
CAN (z ang. Controller Area Network) to w dużym uproszczeniu dość specyficzna sieć komputerowa która swoje życie i pierwsze praktyczne implementacje zaczęła w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Pomysłodawcą była firma Bosch znana z branży motoryzacyjnej, a celem było zmniejszenie ilości okablowania oraz zwiększenie niezawodności w coraz bardziej rozbudowanych od strony elektryczno/elektronicznej pojazdach.
Nie chcę zanudzać szczegółami technicznymi, ale proponuję przejrzeć tą prezentację; http://www.dsod.p.lodz.pl/materials/EwP03_A01.pdf
W dość przystępny sposób objaśnia historię powstania i działanie magistrali (bus) CAN.
Wracając do sedna sprawy, czyli tej nieszczęsnej "żarówki LED CAN bus". Magistrala CAN służy jedynie do przesyłania danych i nie może być użyta do zasilania urządzeń. Wszystko wzięło się od tego, że w pojazdach wyposażonych w dość rozbudowane systemy sterowania oświetleniem, po zamianie klasycznej żarówki na LED sygnalizowana była usterka. Oczywiście takie systemy zwiększają bezpieczeństwo informując kierowcę o przepalonej np. żarówce świateł "STOP". System sterownika oświetlenia "mierzy" żarówki, czyli sprawdza prąd pobierany przez sprawną żarówkę/ki. Każdy chyba wie, że spalona żarówka kierunkowskazu powoduje szybsze miganie, takie działanie to celowy efekt mający dać informację kierowcy że "coś tu nie gra". Nawet na elektromechanicznym przerywaczu jest to widoczne.
Nowsze rozwiązania umożliwiają w sposób programowy ustawić parametry oświetlenia i reakcję sytemu na awarię. Daje to możliwość stosowania jednej wersji sterownika oświetlenia w różnych pojazdach i wersjach/modelach konfigurując pod konkretne wyposażenie.
I tak np. typowa żarówka stosowana w kierunkowskazach czy światłach stopu to 21W. Sterownik (zaprogramowany przez producenta pojazdu) "wie" iż prąd pobierany przez taką żarówkę ma się mieścić w przedziale np. 1,5-1,75A (dla napięcia 12-14V), prąd poniżej i powyżej tej wartości jest rozpoznawany jako stan awaryjny i pojazd wyświetla odpowiednią informację dla kierowcy.
Jak zatem sterownik "rozpozna" że założyliśmy "żarówkę LED" ? Właśnie przez pomiar prądu. Załóżmy że wkładamy LED 5W, daje to pobór prądu ok. 0,42A co jest dużo poniżej prądu który sterownik rozpoznaje jako prawidłowy i skutkuje to komunikatem o usterce. Oczywiście algorytmy pomiaru i sposoby ich interpretacji są tajemnicą producenta, nie mniej zasada jest taka sama dla wszystkich.
Jeszcze sprawa tzw. filtrów CAN bus;
Taki filtr również nie ma nic wspólnego z magistralą CAN. To zwykły rezystor o odpowiedniej mocy którego zadaniem jest wymuszenie takiego prądu w obwodzie "żarówki LED", tak aby sterownik "widział" prawidłowe obciążenie i nie sygnalizował usterki.
Podsumowując, nie ma czegoś takiego jak "żarówka LED can bus" czy też "filtrów LED can bus". Jest to jedynie tak zwany "bełkot marketingowy" stosowany przez sprzedawców. Z drugiej strony, tak na logikę; jeśli wymieniamy klasyczne żarówki na "LED" które są energooszczędne, to po co te dodatkowe rezystory powodujące takie same jak nie większe zużycie energii (o ryzyku pożaru nie wspomnę)? Dochodzi jeszcze jedna rzecz, mianowicie przy uszkodzeniu tej "żarówki LED" prąd dalej płynie przez podłączony rezystor. Sterownik nie komunikuje usterki a świateł brak...
Dzięki Arku [@suworow]za sugestię.
I nie zapominajmy o tym, że zmieniając klasyczne żarówki na LED bez wymiany lamp do nich dostosowanych tracimy homologację i ważność przeglądu technicznego.
nóż w kieszeni się otwiera
CAN (z ang. Controller Area Network) to w dużym uproszczeniu dość specyficzna sieć komputerowa która swoje życie i pierwsze praktyczne implementacje zaczęła w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Pomysłodawcą była firma Bosch znana z branży motoryzacyjnej, a celem było zmniejszenie ilości okablowania oraz zwiększenie niezawodności w coraz bardziej rozbudowanych od strony elektryczno/elektronicznej pojazdach.
Nie chcę zanudzać szczegółami technicznymi, ale proponuję przejrzeć tą prezentację; http://www.dsod.p.lodz.pl/materials/EwP03_A01.pdf
W dość przystępny sposób objaśnia historię powstania i działanie magistrali (bus) CAN.
Wracając do sedna sprawy, czyli tej nieszczęsnej "żarówki LED CAN bus". Magistrala CAN służy jedynie do przesyłania danych i nie może być użyta do zasilania urządzeń. Wszystko wzięło się od tego, że w pojazdach wyposażonych w dość rozbudowane systemy sterowania oświetleniem, po zamianie klasycznej żarówki na LED sygnalizowana była usterka. Oczywiście takie systemy zwiększają bezpieczeństwo informując kierowcę o przepalonej np. żarówce świateł "STOP". System sterownika oświetlenia "mierzy" żarówki, czyli sprawdza prąd pobierany przez sprawną żarówkę/ki. Każdy chyba wie, że spalona żarówka kierunkowskazu powoduje szybsze miganie, takie działanie to celowy efekt mający dać informację kierowcy że "coś tu nie gra". Nawet na elektromechanicznym przerywaczu jest to widoczne.
Nowsze rozwiązania umożliwiają w sposób programowy ustawić parametry oświetlenia i reakcję sytemu na awarię. Daje to możliwość stosowania jednej wersji sterownika oświetlenia w różnych pojazdach i wersjach/modelach konfigurując pod konkretne wyposażenie.
I tak np. typowa żarówka stosowana w kierunkowskazach czy światłach stopu to 21W. Sterownik (zaprogramowany przez producenta pojazdu) "wie" iż prąd pobierany przez taką żarówkę ma się mieścić w przedziale np. 1,5-1,75A (dla napięcia 12-14V), prąd poniżej i powyżej tej wartości jest rozpoznawany jako stan awaryjny i pojazd wyświetla odpowiednią informację dla kierowcy.
Jak zatem sterownik "rozpozna" że założyliśmy "żarówkę LED" ? Właśnie przez pomiar prądu. Załóżmy że wkładamy LED 5W, daje to pobór prądu ok. 0,42A co jest dużo poniżej prądu który sterownik rozpoznaje jako prawidłowy i skutkuje to komunikatem o usterce. Oczywiście algorytmy pomiaru i sposoby ich interpretacji są tajemnicą producenta, nie mniej zasada jest taka sama dla wszystkich.
Jeszcze sprawa tzw. filtrów CAN bus;
Taki filtr również nie ma nic wspólnego z magistralą CAN. To zwykły rezystor o odpowiedniej mocy którego zadaniem jest wymuszenie takiego prądu w obwodzie "żarówki LED", tak aby sterownik "widział" prawidłowe obciążenie i nie sygnalizował usterki.
Podsumowując, nie ma czegoś takiego jak "żarówka LED can bus" czy też "filtrów LED can bus". Jest to jedynie tak zwany "bełkot marketingowy" stosowany przez sprzedawców. Z drugiej strony, tak na logikę; jeśli wymieniamy klasyczne żarówki na "LED" które są energooszczędne, to po co te dodatkowe rezystory powodujące takie same jak nie większe zużycie energii (o ryzyku pożaru nie wspomnę)? Dochodzi jeszcze jedna rzecz, mianowicie przy uszkodzeniu tej "żarówki LED" prąd dalej płynie przez podłączony rezystor. Sterownik nie komunikuje usterki a świateł brak...
Dzięki Arku [@suworow]za sugestię.
I nie zapominajmy o tym, że zmieniając klasyczne żarówki na LED bez wymiany lamp do nich dostosowanych tracimy homologację i ważność przeglądu technicznego.
Fajne? Ranking DIY
