DjMapet napisał: arigato napisał: Jest zapas mocy potwierdzony klasą AA
Poza tym wcale nie oznacza to, że wzmacniacz może być bez konsekwencji obciążony zespołami głośnikowymi o impedancji niższej jak 4 om.
Niestety, od zawsze najważniejsza była, jest i chyba będzie -impedancja!!! Dlatego trzy wykrzykniki. I dlaczego jest to takie ważne? Opór bierny, (mierzymy tzw. prądospad

[oczywiście opór, czyli straty (spadek mocy) wynikające z przepływu prądu przez jakiś przewodnik], natomiast opór dla ściśle określonej częstotliwości jest inny/różny. Czyli dla przebiegu 40Hz może to być np. 4,7 Ohma, a dla 41Hz już 5,2 Ohma. Kolejne dwa Hertze w górę i spadek o trzy Ohmy. Wiem, że tutaj trochę fantazjuję, bo jeszcze z takim dziwolągiem i ja się nie spotkałem, Byłby to wyjątkowo wymagający i zarazem trudny hamulec dla niejednego wzmacniacza.
DjMapet napisał: Tu nie chodzi o zapas mocy a o marketing Technics'a. Ten napis "CLASS AA" to nieco ściema skierowana w stronę audiofilów, bo w rzeczywistości wzmacniacz pracuje w klasie AB.
Może kolega nie do końca jest doinformowany, ale nie jest to żadna ściema. W takim układzie wzmacniacz, w ściśle określonych warunkach, jednak pracuje w klasie A. Na tym polega istota owego wynalazku. Nie użyto tego określenia przypadkowo. Patent firma zastrzegła i do tej pory jest on wykorzystywany. Coś tam jeszcze było majstrowane przy zasilaniu. Chyba zastosowano częściowo indukcyjne, ale jako że nie jestem specem od elektroniki, nie zamierzam tutaj się wymądrzać. Faktem jest, że wzmacniacze z tej grupy są jednak lżejsze od klasycznych odpowiedników, czyli zaopatrzonych w standardowy zasilacz, korzystający z np. toroidalnego transformatora.
Biorąc pod uwagę obecne trendy ekologiczne jest to również konstrukcja znakomicie wpisująca się w ten przedział. Może i niejeden audiofil mnie opluje, ale uważam, że ten sprzęt (ta koncepcja) do tej pory daje radę. Klasa B nigdy mi nie przeszkadzała a tak sprytne połączenie w zupełności mnie przekonuje. Obecnie zamęczam sprzęt Yamahy RX-A1080 i wiem, że też jest on od urodzenia, dziedzicznie obciążony tym właśnie wynalazkiem.
Zapas
DjMapet napisał: arigato napisał: Wystarczy jedynie nie odkręcać regulatora na tzw. maxa
Autor tego wątku może i zastosuje się do ograniczenia, ale co jeżeli zrobi sobie imprezkę, na chwilę wyjdzie i na full rozkręci wzmacniacz jakiś zabawowicz?
Proszę zauważyć, że ze strony gości istnieją jeszcze inne zagrożenia. Co będzie, kiedy któryś z imprezowiczów odkręci w łazience kurek w kranie na maxa i zatka odpływ w umywalce? A co będzie, kiedy ktoś cichaczem wrzuci do kosza w kuchni obficie nasączoną benzyną chusteczkę i ją podpali? A co będzie…
Chłopaki zlitujcie się. Przecież nikt tutaj nie ma na myśli zestawów głośnikowych, które schodzą do zakresu rzędu Jednego 1 (w impedancji) Ohma! Przyznaję, że nie wiem, czy ktoś w Polsce tak potrafi!!! Mam oczywiście na myśli stosowanie zestawów schodzących indukcyjnie aż tak nisko. Jeżeli nadal ktoś potrzebuje objaśnień ze stajni – co to jest opór indukcyjny, bardzo proszę…
DjMapet napisał: … co jeżeli zrobi sobie imprezkę, na chwilę wyjdzie i na full rozkręci wzmacniacz jakiś zabawowicz?
Będzie dokładnie tak jak w przypadku przekroczenia prądu w instalacji domowej. Możemy się również zastanowić/zagrać w marynarza o to, co zadziała wcześniej! Szybkie zabezpieczenie we wzmacniaczu i ostatecznie: zabezpieczenie obwodów NN (niskonapięciowych) gospodarza.
Ja stawiam na 1:0

To są naprawdę cwane wzmacniacze.