Witam, spotkała mnie dziś przygoda, z którą nie umiem sobie poradzić. Samochód, ford ka nagle podczas jazdy zgasł. Wczesniej, około 10 sekund przed zatrzymaniem się, zaczął wyć alarm (alarm Fox, nie znam typu). Zanim zorientowałem się, o co chodzi, samochód zdechł. Dosłownie.
Nie pali się kontrolka immobilajzera, przekręcenie kluczyka nie daje dosłownie żadnych objawów. Nie świecą się żadne kontrolki ani światła. Klemy bardzo gorące, zarówno + jak i -. Próba odpalenia za pomoca kabli z innego auta odniosła ten skutek, że drugi akumalator się prawie wyładował, brak reakcji na kluczyk. Alarm cały czas wyje, (wyłaczyłem syrene) ale nie palą się światła ani kierunkowskazy. Słowem, auto, mimo podłaczonego akumulatora zachowuje się jak by było bez niego. Napięcie akumulatora mierzone miernikiem to 8 V. Wczesniej działal bez problemu. Po kilku godzinach nadal klemy ciepłe (juz nie gorące), mimo ze na wszelki wypadek całkowicie odłaczyłem akumulator od auta.
Co może być przyczyną? Jakieś nieznane mi zwarcie akumulatora? Zwarcie w alarmie?
Pomózcie , prosże, bo nie wiem co czynić
Nie pali się kontrolka immobilajzera, przekręcenie kluczyka nie daje dosłownie żadnych objawów. Nie świecą się żadne kontrolki ani światła. Klemy bardzo gorące, zarówno + jak i -. Próba odpalenia za pomoca kabli z innego auta odniosła ten skutek, że drugi akumalator się prawie wyładował, brak reakcji na kluczyk. Alarm cały czas wyje, (wyłaczyłem syrene) ale nie palą się światła ani kierunkowskazy. Słowem, auto, mimo podłaczonego akumulatora zachowuje się jak by było bez niego. Napięcie akumulatora mierzone miernikiem to 8 V. Wczesniej działal bez problemu. Po kilku godzinach nadal klemy ciepłe (juz nie gorące), mimo ze na wszelki wypadek całkowicie odłaczyłem akumulator od auta.
Co może być przyczyną? Jakieś nieznane mi zwarcie akumulatora? Zwarcie w alarmie?
Pomózcie , prosże, bo nie wiem co czynić