Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

[opowiadanie] Czerwony fotel - halloween special

bazaz 30 Oct 2020 20:08 606 0
  • #1
    bazaz
    Level 5  
    [opowiadanie] Czerwony fotel - halloween special
    Dwa opowiadania w klimacie halloween jedno dłuższe a drugie krótsze tutaj: Gdzieś w głębi lasu

    Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.







    Czerwony fotel.

    Ojciec pracował w firmach budowlanych i często się przeprowadzaliśmy. W szkole do perfekcji opanowałem bycie nowym, miałem okazję nabyć praktyki i sprawdzić różne scenariusze. Większość osób nie ma możliwości takiej powtórki. Łatwo wykorzystywałem różnice programowe w szkołach, czasem materiał znałem, czasem udawałem że czegoś nie było. Po kolejnych przeprowadzkach zostawiłem za sobą szkolnych wrogów, ale niestety też przyjaciół. Przygotowywaliśmy się do kolejnej zmiany miejsca zamieszkania, w szkole trwał remont, część zajęć odbywało się na sali gimnastycznej z prowizorycznie rozstawionymi ławkami.

    Na przerwie chciałem wejść na salę gimnastyczną, zostawiłem tam sok. Zamiast drzwi i framugi w ścianie znajdowała się nieregularna dziura, będą wymieniali spore dwuskrzydłowe drzwi do sali gimnastycznej. To dobrze stare się blokowały. Zbliżałem się do drzwi i patrząc pod słońce świecące przez szyby sali widziałem Tomka, który chciał wyjść przez otwór w ścianie. Nagle czas się zatrzymał, kątem oka zobaczyłem rysę poszerzającą się na farbie pokrywającej ścianę. Pod słońce zobaczyłem strużkę pyłu wydobywającego się z między cegieł u góry otworu. Ryknąłem do Tomka STÓJ! Chwilę później spory kawał ściany i cegieł runął w przejściu z hukiem wytwarzając spore ilości pyłu. Tomek stał blady. Piszczało mi w uszach oparłem się o przeciwległą ścianę korytarza. Po mojej prawej stronie stała Monika, wbijała we mnie swój wzrok.

    Zdarzenie wytworzyło spore zamieszanie. Nauczycielka zrobiła coś w rodzaju ewakuacji, upewniając się że nikomu nic się nie stało. Firma budowla podjęła prace, najważniejsze że lekcje dla naszej klasy zostały odwołane.

    Siedziałem przed szkołą i jadłem kanapkę na sucho, mój sok zaginął gdzieś w tym całym zamieszaniu. Podszedł do mnie Tomek i podziękował. Zapytał jak to zrobiłem. Odpowiedziałem, że zauważyłem jak ściana pęka i to był odruch. Tomek machnął ręką i podeszła do nas Monika. Zapytała czy miałem przeczucie, że coś się stanie? Odpowiedziałem, że zauważam nieświadomie takie rzeczy, ojciec nie raz zabierał mnie na budowę i jakoś odruchowo wiem, że trzeba mieć oczy na około głowy. Monika cisnęła dalej, jak to możliwe aby tak szybko zareagować. Zatkałem się suchą kanapką i zacząłem krztusić. Słuchajcie to normalna sprawa, zobaczyłem tą rysę i czas jakby zwolnił, wiedziałem że coś jest nie tak. Gdy zobaczyłem kurz z wystających cegieł krzyknąłem stój i dzięki temu nie masz guza na głowie. Tomek podziękował raz jeszcze. Poszedłem do domu, nawet nie opowiedziałem o tym zdarzeniu w domu. Nie wiele już wiązało mnie z tym miejscem, niebawem wyjeżdżamy, później wakacje i będę w nowej szkole.

    Następnego dnia na przerwie zaczepiła mnie Monika i poprosiła abym z nią poszedł do szatni. Tam czekał Tomek i Wojtek. Powiedzieli, że chcą mi coś pokazać. Po szkole chcą mi coś pokazać w lesie. Nie miałem na to ochoty, po tych kilku przeprowadzkach nie potrzebowałem już w szkole należeć do żadnej paczki. W tym okresie byłem outsiderem mającym swoje zdanie często inne niż grupa, ubierałem się na czarno, byłem w żałobie po dziadku. Pomyślałem, mam do czynienia z grupką bawiącą się w jakąś lokalną sektę i jeżeli będę miał pecha zostanę ich członkiem lub co gorsza liderem. Zacząłem się wycofywać, jednak Tomek złapał mnie za ramię i powiedział - spokojnie, chcę podziękować. To mnie nie uspokoiło, ale ciekawość wygrała.

    Było ciepło, w lesie było dość sucho jednak chłodniej niż w mieście. Wszędzie pełno suchego igliwia. Przeszliśmy kawał drogi. Wreszcie zapytałem, gdzie idziemy, w odpowiedzi usłyszałem że zobaczę na miejscu. Dotarliśmy do miejsca gdzie las sąsiadował ze starym ogrodzeniem, za ogrodzeniem był teren z kilkoma budynkami. To wyglądało jak teren opuszczonej jednostki wojskowej. Pokonanie betonowego płotu było dość proste. Budynki traciły swoją elewację, szyby w oknach były częściowo uszkodzone, roślinność zbliżała się coraz bardziej do zabudowań. Doszliśmy do sporej hali, był to kiedyś magazyn albo hala produkcyjna. Weszliśmy do hali drzwiami z wyrwanym zamkiem. Nie obawiałem się że budynek runie mi na głowę, to była solidna konstrukcja wsparta na słupach, lokalnie widoczna była degradacja tynku, jednak to postoi jeszcze wiele dekad. Szyby które miały wypaść już leżały na podłodze, pogoda była bezwietrzna więc ryzyko, że coś się oderwie było znikome. Zapytałem czy nikt tego nie pilnuje, nie miałem ochoty na bieg przez las. Okazało się, że teren jest opuszczony od lat. Wojtek powiedział zobacz tam, ten widok mnie zamurował. W szarości betonowej hali z za jednego ze słupów wyłaniała się czerwień, wręcz świeciła na tle tej ruiny. Wychyliłem się i zorientowałem się, że to jakiś stary fotel. Wybuchnąłem śmiechem, chcieliście mi pokazać stary fotel? Chwilę później trochę się przestraszyłem, czy mam do czynienia z jakimiś świrami?


    [opowiadanie] Czerwony fotel - halloween special

    Tomek całkowicie poważny powiedział. Pamiętasz jak zdałem chemię? To właśnie ten fotel. Zanim wybuchniesz śmiechem poczekaj proszę do końca, posłuchaj warto. Monika odparła, że będzie mówić krótko bo trudno w to uwierzyć, trzeba to poczuć. Opowiedzieli mi historię, że przez przypadek byli tutaj i Tomek gdy był zagrożony z chemii usiadł na tym starym fotelu i zasnął. W śnie spotkał bardzo atrakcyjną nauczycielkę, która wyjaśniła mu o co chodzi w chemii. Gdy się obudził pamiętał wszystko, Monika śmiała się wtedy ale tylko do momentu gdy nie mogła go zagiąć z dowolnego tematu z chemii. Odpowiedziałem - wkręcacie mnie? Fotel, który spełnia życzenia? Wojtek odpowiedział, że nie do końca, gdyż nic fizycznego nie zdołasz zatrzymać, ale możesz coś przeżyć, nauczyć się. Tomek wybuchnął śmiechem, Wojtek przykładowo przeżył tu swój pierwszy raz, ze swoją ulubioną wokalistką! Wojtek poczerwieniał i odparł - opowiedz lepiej czego jeszcze nauczyłeś się poza chemią.

    Dotarło do mnie, że oni nie udają, oni naprawdę wierzą w jakiś stary fotel. Nie wiem co mną kierowało, trochę ciekawość, trochę chyba chciałem aby się odczepili i powiedzmy, że im uwierzyłem.
    Zostałem poinstruowany, aby usiąść na fotelu i po tym jak zostanę sam, mogę zamknąć oczy i pomyśleć co chcę przeżyć. Wojtek już gdzieś zniknął, Monika i Tomek skierowali się w kierunku wyjścia.
    Podszedłem do fotela, w porównaniu do budynku był całkiem dobrze zachowany. Usiadłem na fotelu, nie wyczuwałem pleśni ani jakichś nieprzyjemnych zapachów. Fotel był wygodny. Patrzyłem na ścianę oświetloną słońcem. Zamknąłem oczy, słyszałem odgłosy lasu w oddali oraz świerszcza który odzywał się gdzieś w pobliżu. Jakoś dziwnie się odprężyłem i pomyślałem co ja tu robię. Po chwili pomyślałem no dobra pokaż co potrafisz fotelu. Nagle poczułem ucisk rąk na swoich ramionach, wyskoczyłem przed siebie i upadłem na gruz na podłodze. Obejrzałem się i zobaczyłem jak Wojtek zanosi się od śmiechu. Powiedział - żebyś mógł teraz zobaczyć swoją minę. Narastała we mnie złość, ale dość szybko zniknęła, to nie był mój świat, niebawem się z tond wyprowadzam, jest mi wszystko obojętne. On musiał ukrywać się za jedną z kolumn od dłuższego czasu. Wojtek z trudem łapiąc powietrze powiedział - przepraszam nie mogłem się powstrzymać, posłuchaj ten fotel naprawdę działa, ale musisz być sam, nie może nikt zakłócać tego pobytu, najlepiej się tutaj skupić w nocy. Monika i Tomek weszli z powrotem na halę. Monika powiedziała, że spróbują zrobić sesję dzisiaj wieczorem i jeżeli chcę mogę do nich dołączyć. Tym razem miało nie być żartu tego typu, zresztą uznałem że powtórzenie tego kawału byłoby głupie z ich strony.

    Wyruszyliśmy około 21, po dotarciu na miejsce sprawdziliśmy teren, było pusto. Zaproponowali abym spróbował pierwszy. Wziąłem latarkę i wszedłem na halę. Noc była chłodna, jednak mury oddawały ciepło, które przyjęły od słońca. Fotel był jednak dość chłodny. Usiadłem i zgasiłem latarkę. Byłem sam, zastanawiałem się co ja robię. Znów przyszło to dziwne odprężenie. Zamknąłem oczy. Widziałem powidoki od światła latarki, noc w lesie okazała się mieć swoje ciche odległe odgłosy. Gdyby teraz ktoś wszedł na halę na pewno go usłyszę, zapalę latarkę i zakończę głupią zabawę. Powoli przed zamkniętymi oczami zacząłem widzieć coś w rodzaju śnieżenia na starym telewizorze. Nie było to białe śnieżenie tylko coś w rodzaju czarnego śnieżenia, po chwili słyszałem coś w rodzaju szumu w uszach. Nie byłem pewien czy to moja wyobraźnia, czy coś w rodzaju reakcji na brak bodźców. Po chwili poczułem że coś nie do końca przyjemnego dzieje się z moim błędnikiem, tak gdybym był w ruchu. Chciałem otworzyć oczy, ale z drugiej strony chciałem to utrzymać i zobaczyć co będzie dalej, bałem się trochę że stracę przytomność. W pewnym momencie usłyszałem nieprzyjemny trzask i błysk. Nagle znalazłem się w moim starym domu, siedziałem z dziadkiem przy stole i graliśmy w szachy. Właśnie uświadomiłem sobie, że zapomniałem co chciałem uzyskać tej nocy. Właśnie to chciałem, porozmawiać z moim dziadkiem, który odszedł w tym roku. Dziadek w mojej wizji był młodszy, z czasów gdy nie ogarnęła go jeszcze demencja, wtedy spędzał ze mną dużo czasu gdy ojciec był w pracy. Powiedział że znalazłem sposób aby z nim porozmawiać. Rozmawialiśmy długo, powiedziałem wszystko to czego nie zdążyłem, to czego nie mogłem powiedzieć w tym roku. Dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej gdy mogłem, nie wiem. Wygrałem tą partię w szachy. Dziadek uśmiechnął się, wreszcie dałeś mi mata. To była trudna partia tak jak przed laty. Dziadek powiedział mi, że to wystarczy, nie wracajmy już w ten sposób do rozmów, abym wrócił przeżywać swoje życie i zachował go w pamięci tak długo ile będę mógł. Miał rację. Pożegnaliśmy się tak jak nie mogliśmy w tym roku. Gdy usłyszałem od niego "cześć!" nagle podskoczyłem opadając na fotel. Przeżycie było bardzo silne. Zapaliłem latarkę byłem zdezorientowany, nie wiedziałem ile czasu upłynęło.

    Opuściłem halę, pomachałem latarką. Monika zapytała czy znalazłem czego szukałem. Odpowiedziałem że tak. Byłem w szoku. Stanąłem na warcie z resztą. Monika weszła do wnętrza hali. Tej nocy wszyscy skorzystali z fotela. W drodze powrotnej nie wytrzymałem. Co to w ogóle było. Monika odpowiedziała - nie wiemy, to może być równie dobrze magia, opętany fotel, albo fizyka się tutaj zepsuła, błąd matrixa, chyba nikt tego nie wyjaśni. Odpowiedziałem, słuchajcie to był teren wojskowy, może tam są jakieś chemikalia i to jakaś forma halucynacji. To może być nawet niebezpieczne. Tomek odparł - tak wiesz to musi być niezły towar skoro taki głąb jak ja zalicza chemie po jednym tripie. Pomyślałem, że faktycznie coś w tym jest. Wojtek powiedział - mamy taką zasadę, że nie musisz mówić co przeżyłeś, chyba że chcesz o tym opowiedzieć. Korzystamy z fotela maksymalnie raz w tygodniu, zawsze jesteśmy tutaj razem na wypadek gdyby coś się działo. Do grupy może dołączyć osoba tylko jeżeli wszyscy się zgodzą.

    Nie spałem całą noc, następnego dnia w szkole byłem nieprzytomny, miałem skrajne myśli, czy to była moja wyobraźnia, czy to działo się wyłącznie w mojej głowie. Może to jakaś sugestia, a może nie. Wiedziałem, że pójdę tam tej nocy. Przespałem się trochę po obiedzie i wieczorem wyruszyłem sam do ruin hali. Wizja była podobna, dziadek powiedział mi, abym tego nie robił abym zostawił przeszłość i powrócił do swojego życia. Miał rację, nie zamierzałem do tego wracać, rozmawialiśmy o życiu, o przyszłości, rozmowa uspokoiła mnie. Miałem jednak plan, zapytałem o coś o czym nie mogłem wiedzieć. Informację zweryfikowałem, zgadzała się... Sam zacząłem się nakręcać, być może podświadomie znałem ten fakt i test niczego nie dowodzi.
    Następnej nocy znów zasiadłem w fotelu, tym razem chciałem spotkać siebie z przyszłości. Tak się stało. Miałem dla siebie tylko jeden przekaz - Zniszcz ten fotel! Wyskoczyłem na fotelu tak że prawie spadłem na ziemię. Dotarło do mnie, że nie kontroluję tej sytuacji. Księżyc tego dnia świecił jasno, wyszedłem hali nie zapalając latarki. Przy wyjściu wpadłem na jakąś postać, o mało nie dostałem zawału. Zapaliłem latarkę przygotowany do ciosu. To była Monika. Powiedziała - też tu przychodzę częściej, niech to zostanie między nami.

    Tej nocy śnił mi się ten czerwony fotel. Po szkole poszedłem na tą halę. Stanąłem na przeciwko tego mebla. Zrozumiałem, że to wymyka mi się z pod kontroli. Wyciągnąłem z plecaka rozpuszczalnik oblałem fotel i podpaliłem. Gdy ognień zajął całość płomienie sięgały wysoko w górę. Nie spodziewałem się, że pojedynczy mebel może narobić tyle zamieszania. Strop pokrył się czarnymi śladami. Po pół godziny było po wszystkim. Zniszczyłem ten fotel. Nadszedł dzień gdzie razem korzystamy z fotela. Aby nie budzić podejrzeń, poszedłem razem z grupą. Postanowiłem że będę grał zdziwienie. Pierwszy wchodził Tomek. Nie wychodził długo, ręce miałem całkowicie spocone, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Przyszedł Tomek i powiedział do mnie - teraz ty. Byłem całkowicie zdezorientowany, może chcą wykryć kto zniszczył fotel. Sytuacja była niebezpieczna, jeżeli ja po kilku dniach wpadłem w taki stan oni mogą być w znacznie gorszej sytuacji. Postanowiłem że zagram swoją rolę, po wejściu na halę skierowałem się ku zgliszczom fotela. O mało nie upadłem, gdy zauważyłem między kolumnami czerwony fotel. Nie usiadłem na nim. Uspokoiłem się i wyszedłem. Podszedłem do grupy i powiedziałem - posłuchajcie muszę wam coś powiedzieć. Opowiedziałem co się ze mną działo i że zniszczyłem fotel. Monika uśmiechnęła się i powiedziała - każdy z nas zniszczył ten fotel... Posłuchajcie ja już tu nie wracam, wam też radzę zostawić to w spokoju. Monika krzyknęła, poczekaj zobacz ile to daje możliwości. Odpowiedziałem - nie chcę tego! uwolnijcie się od tego! cześć!

    Fotel śnił mi się jeszcze wielokrotnie. Może potrafił dać coś dobrego, może potrafił dać coś złego. Nie wiem jak działał. Nie mieszkam tam od lat. Ostatnio miałem okazję przejeżdżać w tej okolicy i nadłożyłem specjalnie drogi aby nie zbliżać się zbytnio, nie ufam do końca sobie czy nie chciałbym sprawdzić czy nadal jest ten las, w tym lesie opuszczona hala, a pod dachem tej hali czerwony fotel.