Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

"Aparat słuchowy" dla babci

dktr 08 Lis 2020 12:21 3777 29
  • "Aparat słuchowy" dla babci

    Mój kolega ma babcię w podeszłym wieku coś ponad 90 lat i ma już bardzo słaby słuch, babcia jak to babcia nie lubi nowości, aparatów słuchowych itp. Kolega zauważył że całkiem dobrze radzi sobie ze słuchaniem radia, czy TV na swoich ulubionych dużych słuchawkach więc padł pomysł skonstruowania urządzenia które ułatwi komunikację z babcią - zwykła rozmowa wymagała dość głośnego krzyku przy uchu babci i było to dość uciążliwe dla reszty domowników, aktualnie babcia odpina słuchawki od radia podpina do puszki kładzie na środek stołu i może normalnie uczestniczyć w rozmowie.

    W puszce mieszczą się dwa mikrofony, dwa wzmacniacze operacyjne TL072, wzmacniacz mocy TDA2822, balanser 3s i trzy ogniwa 18650, gniazdo DC do ładowania i gniazdo jack 3.5mm do podłączenia słuchawek i dwa potencjometry do ustawienia głośności. Jak łatwo się zorientować urządzenie wzmacnia dźwięki z otoczenia do takiego poziomu że babcia wszystko wyraźnie słyszy. Układ przedwzmacniacza zrealizowałem na podstawie kitu J-250, aplikacji wzmacniacza mocy jak w karcie katalogowej. Pobór prądu 10mA przy 11.1V, przy głośnej rozmowie skacze do 20mA. Całość oklejona miękkim materiałem bo duże wzmocnienie i np przesunięcie urządzenia po stole powodowało bardzo głośne dźwięki. Całość zlutowana na płytce uniwersalnej.

    "Aparat słuchowy" dla babci


    "Aparat słuchowy" dla babci

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    dktr
    Poziom 20  
    Offline 
    Specjalizuje się w: komputery, elektronika
    dktr napisał 465 postów o ocenie 241, pomógł 20 razy. Mieszka w mieście Ostróda. Jest z nami od 2003 roku.
  • #2
    Awyrdonyt
    Poziom 30  
    Zasięg tego jest duży? Nie słychać takich metalicznych zniekształceń?
  • #3
    dktr
    Poziom 20  
    Dźwięk jest w stereo, mikrofony umieszczone po obu stronach puszki więc nawet jest orientacja kierunku. Jakość jest zaskakująco dobra, poziom szumu dość mały jak na wzmocnienie i użyte wzmacniacze operacyjne TL072. Wcześniej trzeba było krzyczeć, teraz można normalnie rozmawiać przy stole, "zasięg" do 5m bez problemu.
  • #4
    ccezary
    Poziom 12  
    Babcia już trzeci raz zmieniła testament. Tak dobrze działa aparat.
  • #5
    thereminator
    Warunkowo odblokowany
    Sam wzmacniacz to za mało. Aparat słuchowy powinien mieć jeszcze kompresor dynamiki i limiter, żeby bardzo głośne dźwięki nie ogłuszały babci.
  • #6
    Awyrdonyt
    Poziom 30  
    No właśnie. Składałem takie urządzenie i niestety własnym uchem słyszę lepiej niż z pomocą tej protezy. Jednocześnie słychać silne zniekształcenia dźwięków o niskiej częstotliwości. Z bliska, powiedzmy z do 1m jest fajnie i głośno, dalej to już ledwo co słychać.
  • #8
    md
    Poziom 39  
    Wizualnie fatalnie się to prezentuje. Koniecznie kompresor z limiterem i może dodatkowo odcięcie niskich częstotliwości.
    Uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby wykonanie tego w małej obudowie, zastosowanie dużo mniejszego źródła zasilania, a całość w kieszonce albo na pasku u szyi babci. Babcia nie będzie musiała pamiętać o tym, by za każdym razem zabierać ze stołu klocek wielkości pół cegły. Można też będzie znacznie skrócić kabel od słuchawek
    Zastosowanie w tym projekcie 18650 uważam za niepotrzebnie determinujące wielkość obudowy. W profesjonalnych aparatach słuchowych i powszechnie dostępnych tanich wzmacniaczach mających udawać aparaty słuchowe stosuje się maleńkie baterie o niewielkich pojemnościach. Nie wystarczają one na zbyt długo, ale chodzi tu głównie o minimalizację gabarytów urządzenia.

    Poszperałem w sieci i znalazłem porządny
    wzmacniacz z automatyka za niewielkie pieniądze.
  • #9
    szeryf3
    Poziom 21  
    Fajne urządzenie i z tego co czytałem to babcia jest zadowolona, ale kolega @Poziom 39 ma rację postaraj się to troszeczkę zminimalizować.
  • #10
    Tomek515
    Poziom 22  
    Ja to urządzenie odebrałem tak, że babcia sobie z tym siedzi przy obiedzie a później zdejmuje słuchawy. Gdyby używać czegoś takiego non stop to większym problem może być niewygodna dużych słuchawek niż samego urządzenia.
  • #11
    andrzejlisek
    Poziom 28  
    Czy kolega myślał o przymocowaniu puszki ze wzmacniaczem do słuchawek na górze w ten sposób?
    "Aparat słuchowy" dla babci
    Jak nie jest ona ciężka, a słuchawki nie będą spadać, to korzystanie wydaje się być wygodniejsze i zadziała naturalna lokalizacja dźwięku poprzez obracanie głowy. Można jeszcze dalej ulepszyć i mikrofony przymocować do nauszników od zewnątrz.

    Jeżeli projekt powstał w celach hobbystyczno-rozrywkowo-edukacyjnych z przydatnością "przy okazji", to o opłacalności nie dyskutuję, ale jeżeli powstał specjalnie w celu zaspokojenia potrzeb, to nie wiem, czy to ma sens (wspomniane problemy z kompresją i dynamiką). Byłem w przekonaniu, że ceny "prawdziwych" aparatów słuchowych są co najmniej czterocyfrowe, popatrzyłem pobieżnie i widzę, że najprostszy to 100-150zł, więc nie tak drogo, a będzie mieć w sobie, to co ma mieć (czyli wspomniana "obróbka" dźwięku). Można pokusić się o wyrzucenie bateryjki i wyciągnięcie zasilania w celu podłączenia do większego akumulatorka.

    dktr napisał:
    ułatwi komunikację z babcią - zwykła rozmowa wymagała dość głośnego krzyku przy uchu babci i było to dość uciążliwe dla reszty domowników

    Problem znany od wieków, ale jakoś nikt na świecie nie wpadł na to, żeby obowiązkowo w szkołach uczyć języka migowego od małego dziecka (to jest to samo, co język obcy, tyle, że zamiast słów są gesty). Język migowy przyda się nie tylko jako podstawowe narzędzie komunikacji osób zupełnie niesłyszących, ale również w każdej sytuacji, w której osoby się widzą, a komunikacja głosowa jest utrudniona.

    Mnie od dawna zastanawia jedna sprawa: Czy jak osoba słabo słysząca odtwarza muzykę bardzo głośno (kto nie spotkał się z oglądaniem telewizji na cały regulator przez takie osoby?), to czy odbiera ją jako z umiarkowaną głośnością? A jeżeli muzyka (lub inny odgłos) będzie naprawdę bardzo głośna (np. na koncercie), co u zdrowej osoby wywoła delikatny ból w rytm muzyki, to czy osoba słabo słysząca słyszy ją jako po prostu głośną i bez bólu?

    Dodano po 2 [minuty]:

    Tomek515 napisał:
    Ja to urządzenie odebrałem tak, że babcia sobie z tym siedzi przy obiedzie a później zdejmuje słuchawy. Gdyby używać czegoś takiego non stop to większym problem może być niewygodna dużych słuchawek niż samego urządzenia.

    Zależy od słuchawek, jak się dobrze dobierze, to można w nich chodzić cały dzień.
  • #12
    md
    Poziom 39  
    andrzejlisek napisał:
    Byłem w przekonaniu, że ceny "prawdziwych" aparatów słuchowych są co najmniej czterocyfrowe, popatrzyłem pobieżnie i widzę, że najprostszy to 100-150zł, więc nie tak drogo.

    Niestety, aparaty słuchowe to koszt wyrażany liczbą czterocyfrową. Wszystko poniżej to proste wzmacniacze dźwięku. Najtańsze zbudowane na tranzystorach. Wzmacniacze bez jakiejkolwiek automatyki. Bez możliwości korekcji dźwięku lub z banalną korekcją nijak mającą się do potrzeb osób z wadami słuchu.
    andrzejlisek napisał:

    Mnie od dawna zastanawia jedna sprawa: Czy jak osoba słabo słysząca odtwarza muzykę bardzo głośno (kto nie spotkał się z oglądaniem telewizji na cały regulator przez takie osoby?), to czy odbiera ją jako z umiarkowaną głośnością? A jeżeli muzyka (lub inny odgłos) będzie naprawdę bardzo głośna (np. na koncercie), co u zdrowej osoby wywoła delikatny ból w rytm muzyki, to czy osoba słabo słysząca słyszy ją jako po prostu głośną i bez bólu?

    Osoba z upośledzeniem słuchu słyszy zupełnie inaczej niż osoby normalnie słyszące. Ktoś, kto miał styczność zbadaniem słuchu, widział audiogram - wykres, który obrazuje, jaki najniższy dźwięk o konkretnej częstotliwości jest w stanie usłyszeć badana osoba. Na osi pionowej jednostki dB HL, a na poziomej częstotliwość. Jest różnica między dB (dB SPL) Sound Presure Level, a dB HL Hearing Level. Temat rozległy, więc zainteresowani niech sobie poszperają w sieci.
    Z audiogramu wynika, że próg słyszalności dla dźwięków o różnych częstotliwościach jest różny nawet u ludzi z doskonałym słuchem. Ludzie z upośledzonym słuchem mają wyższe progi słyszalności poszczególnych dźwięków. Słyszą gorzej, a do tego dźwięki o niektórych częstotliwościach słyszą mocno zniekształcone. Dlatego, nawet mocno podkręcając głośność TV lub radia mają problemy ze zrozumieniem słów wypowiadanych przez osoby oglądane w TV lub słuchane w radio. Aparaty słuchowe mają za zadanie nie tylko wzmocnić dźwięk, ale także odpowiednio korygować parametry wzmacnianego sygnału. Do tego celu służą specjalizowane procesory, a ustawienia aparatów słuchowych dokonuje się w gabinecie, który dobiera, sprzedaje aparaty słuchowe. Ostatnim etapem sprzedaży jest właśnie ustawienie parametrów pracy aparatu słuchowego indywidualnie dla każdego klienta/pacjenta - wstępny poziom wzmocnienia, korekcja dźwięku itp. Tych możliwości nie ma w przypadku prostych wzmacniaczy słuchu sprzedawanych również jako "aparaty słuchowe" w cenach dużo poniżej cen prawdziwych aparatów słuchowych.
    Wracając do tematu. Z powodów, o których pisałem wyżej, "aparat słuchowy dla babci" powinien uwzględniać to, że dla niedosłyszącej babci najważniejsze jest podbicie dźwięków w zakresie 2 - 5 kHz. Wszystko, co jest poniżej 100 Hz można ciąć, a nawet trzeba ciąć po to, by bateria starczała na dłużej. Podbite dźwięki w zakresie 100 - 300 Hz dają efekt dudnienia, co na pewno przeszkadza nawet dobrze słyszącym.
  • #13
    thereminator
    Warunkowo odblokowany
    andrzejlisek napisał:

    Mnie od dawna zastanawia jedna sprawa: Czy jak osoba słabo słysząca odtwarza muzykę bardzo głośno (kto nie spotkał się z oglądaniem telewizji na cały regulator przez takie osoby?), to czy odbiera ją jako z umiarkowaną głośnością? A jeżeli muzyka (lub inny odgłos) będzie naprawdę bardzo głośna (np. na koncercie), co u zdrowej osoby wywoła delikatny ból w rytm muzyki, to czy osoba słabo słysząca słyszy ją jako po prostu głośną i bez bólu?


    Osoba z ubytkiem słuchu ma zmniejszoną "od dołu" czułość słuchu a więc zwężony zakres dynamiki słuchu np. 60 czy 70 dB zamiast "normalnych" 130. Próg bólu pozostaje niezmienny.


    Artykuł z EdW na temat aparatów słuchowych: https://elportal.pl/pdf/k03/64_104.pdf
  • #14
    dktr
    Poziom 20  
    Padło tu kilka ciekawych pomysłów, ARW muszę przetestować. W temacie użyłem cudzysłowu aby właśnie nikt nie pomyślał że jest to aparat słuchowy, to tylko wzmacniacz który używany jest w mieszkaniu w jednym miejscu nikt się z tym nie przemieszcza. Babcia jest zadowolona ;)
  • #15
    andrzejlisek
    Poziom 28  
    thereminator napisał:
    andrzejlisek napisał:

    Mnie od dawna zastanawia jedna sprawa: Czy jak osoba słabo słysząca odtwarza muzykę bardzo głośno (kto nie spotkał się z oglądaniem telewizji na cały regulator przez takie osoby?), to czy odbiera ją jako z umiarkowaną głośnością? A jeżeli muzyka (lub inny odgłos) będzie naprawdę bardzo głośna (np. na koncercie), co u zdrowej osoby wywoła delikatny ból w rytm muzyki, to czy osoba słabo słysząca słyszy ją jako po prostu głośną i bez bólu?


    Osoba z ubytkiem słuchu ma zmniejszoną "od dołu" czułość słuchu a więc zwężony zakres dynamiki słuchu np. 60 czy 70 dB zamiast "normalnych" 130. Próg bólu pozostaje niezmienny.

    Teraz rozumiem, czyli tylko dolna granica podnosi się w górę, a górna zostaje na miejscu. Natomiast spróbuję jeszcze raz przedstawić w formie eksperymentu myślowego, o co mi również chodzi. Załóżmy, że w pokoju włączę radio i ustawię głośność na 80dB (taka głośność mierzona sonometrem będzie panować w tym pokoju). Jak zaproszę 5 przypadkowych osób o zdrowym słuchu do tego pokoju, to każda powie, że radio gra bardzo głośno i niepotrzebnie tak głośno. Potem przyciszę to radio do 50dB, zaproszę 5 innych zdrowych osób. Wtedy każda osoba stwierdzi, że radio gra umiarkowanie głośno, nie za cicho, nie za głośno. Następnie radio przyciszę do 30dB. W tej sytuacji każda osoba powie, że radio gra bardzo cicho, że ledwo co słychać i trzeba rozgłośnić, żeby komfortowo słuchać. Wartości natężenia dźwięku traktujmy jako przykładowe. Teraz do eksperymentu dołącza osoba z ubytkiem słuchu, że dolna granica jest podniesiona o ok. 30dB w całym paśmie słyszalności (nie wchodźmy w szczegóły percepcji różnych dźwięków, izofonów itp.). Czy taka osoba w pierwszym podejściu stwierdzi, że radio gra bardzo głośno, ale musi tak grać, żeby cokolwiek słyszeć, czy będzie się wydawało, że gra umiarkowanie głośno?

    thereminator napisał:
    Artykuł z EdW na temat aparatów słuchowych: https://elportal.pl/pdf/k03/64_104.pdf

    To wyjaśnia, dlaczego analogowy aparat słuchowy nie jest dobrym rozwiązaniem, bo cichy dźwięk będzie za cichy, a głośny będzie za głośny. Z drugiej strony, w domenie analogowej mógłby być układ automatycznej regulacji wzmocnienia, analogiczny do stosowanego w radioodbiornikach AM i SSB. Wystąpienie bardzo głośnego dźwięku spowoduje natychmiastowe zmniejszenie wzmocnienia, a w ciszy wzmocnienie by się zwiększało, tyle, że szybkość wzrostu też musi być odpowiednio dobrana. W tym tekście była wzmianka, że taki układ spowodowałby nieusłyszenie cichego dźwięku następującego po bardzo głośnym (pytanie i odpowiedź), ale to chyba kwestia regulacji stałej czasowej ARW.

    Jakby do "aparatu słuchowego" będącego przedmiotem tego wątku dorobić takie ARW i wyregulować czas narastania i opadania wzmocnienia, to byłoby już znaczące ulepszenie.
  • #16
    md
    Poziom 39  
    andrzejlisek napisał:

    Teraz do eksperymentu dołącza osoba z ubytkiem słuchu, że dolna granica jest podniesiona o ok. 30dB w całym paśmie słyszalności (nie wchodźmy w szczegóły percepcji różnych dźwięków, izofonów itp.). Czy taka osoba w pierwszym podejściu stwierdzi, że radio gra bardzo głośno, ale musi tak grać, żeby cokolwiek słyszeć, czy będzie się wydawało, że gra umiarkowanie głośno?

    Taka osoba nie ma świadomości, że radio gra bardzo głośno.
    Ubytek słuchu nie następuje nagle (poza wypadkami). Powoli zaczynamy coraz słabiej słyszeć. Na początku nie zauważa się problemów. Stwierdzamy, że radio gra za cicho, więc podkręcamy odrobinę głośność. Po jakimś czasie znowu podkręcamy, aż w końcu domownicy zaczynają narzekać na zbyt głośne słuchanie radia. Osoba z ubytkiem słuchu nie ma świadomości, że jest za głośno dla innych, bo dla niej jest w sam raz pod względem poziomu głośności, natomiast mogą pozostać problemy ze zrozumieniem przekazu związane z konkretną częstotliwością/pasmem dźwięków.

    W poprzednich postach pominąłem ważny aspekt, jakim są szumy. Nawet najlepsza automatyka nie pomoże, kiedy do ucha przez aparat słuchowy dociera szum. Szum taki wzmacniany jest na równi z innymi dźwiękami i często dominuje, co bardzo przeszkadza. Banalna sytuacja, kiedy rozmawiamy na chodniku, a obok przejeżdża sznur samochodów. Nieustający szum o dość dużym natężeniu powoduje, że ARW dostosowuje się do poziomu szumów. Wzmocnienie wzmacniacza spada, więc spada również poziom dźwięków, które chcemy słyszeć - rozmowa. Podniesienie poziomu głośności aparatu powoduje, że głośniej słychać również szum, więc i tak trudno zrozumieć, co mówi rozmówca.
  • #17
    kris8888
    Poziom 32  
    Trochę szkoda że są dwa niezależne potencjometry a nie jeden podwójny. Dla babci to chyba nieco uciążliwe takie kręcenie dwoma potencjometrami.
  • #18
    Awyrdonyt
    Poziom 30  
    A jakie mikrofony kolega użył?
    Do takich układów szukać jakichś bardzo czułych i mało szumiących, czy mogą być pierwsze lepsze odrzuty z taśmy produkcyjnej sprzedawane za grosze?
  • #19
    H3nry
    Poziom 31  
    thereminator napisał:
    Sam wzmacniacz to za mało. Aparat słuchowy powinien mieć jeszcze kompresor dynamiki i limiter, żeby bardzo głośne dźwięki nie ogłuszały babci.

    Proponuję zastosować SSM2165 i podobne, proste w adaptacji .
  • #20
    atek000
    Poziom 17  
    md napisał:

    Niestety, aparaty słuchowe to koszt wyrażany liczbą czterocyfrową.

    Nie koniecznie. Mój tata niestety tez ma bardzo duże problemy ze słuchem i odwiedził kilka wyspecjalizowanych sklepów. Fakt, ceny po ok 3000 pln za jedno ucho. On o tańszych nie chce słyszeć ;) "bo jak ja będę wyglądał". Muszą być małe, w kolorze ciała. Oczywiście w sklepach obiecywali także możliwość uzyskania "dużej" części zwrotu z NFZ. Niestety nie docierało do niego, że ten "duży" zwrot jest na poziomie 5%.
    No cóż poszukałem, poczytałem i znalazłem Siemens Fun-P od myfriendów. Małe, zgrabne, dobrze prezentujące się i niedrogie. Mają dodatkowe programy i filtry częstotliwości, bardzo dobry procesor dźwięku. Z rodzeństwem zrobiliśmy zrzutkę (chociaż dużo i tak nie było) i poszło zamówienie na 2 sztuki z dodatkowymi akcesoriami.
    Wynik końcowy: Według relacji taty, wcale nie są gorsze od tych za 3k a nawet lepsze od co poniektórych. Bardzo wygodne, świetnie wykonane i przyjemny materiał. Inną sprawą jest zmusić starego uparciucha aby używał ich częściej, chociaż mama twierdzi, że coraz częściej zakłada je jadąc samochodem czy idąc na zakupy. Są postępy.
    Cena końcowa to było jakieś 750 pln za całość, czyli jakieś 8x mniej.
    Oczywiście u myfriendów znajdzie też takie po 50 pln ale te już wyglądem zniechęcały. Seria Siemens Fun lub Fast to jest raczej górna półka a w sklepach w PL są sprzedawane pod innymi nazwami - branding, oraz należy doliczyć marżę. Ja rozumiem drugie tyle, ale wciskać starszym ludziom aż taki kit i marże 700%.
  • #21
    md
    Poziom 39  
    Problem z tymi aparatami słuchowymi kupowanymi w sklepach z elektroniką jest taki, że w komplecie są silikonowe wkładki do uszu. Wcale się nie dziwię, że tata nie lubi go nosić, bo bardzo szybko ucho poci się w środku. Wyjściem jest zamówienie w sklepie specjalistycznym wkładki akrylowej. Protetyk słuchu robi odlew i na jego podstawie zamawia wkładkę uszną. Wkładka idealnie pasuje do ucha, ma dodatkowy otwór, który jest mini wentylacją, a dodatkowo przez niego przedostają się naturalne (nie zniekształcone przez wzmacniacze) dźwięki, co jest dużą zaletą dla ludzi o mniejszym niedosłuchu. Przy głębokim niedosłuchu otwór może jedynie robić za kanał wentylacyjny.
  • #22
    atek000
    Poziom 17  
    md napisał:
    Wyjściem jest zamówienie w sklepie specjalistycznym wkładki akrylowej. Protetyk słuchu robi odlew i na jego podstawie zamawia wkładkę uszną. Wkładka idealnie pasuje do ucha, ma dodatkowy otwór, który jest mini wentylacją, a dodatkowo przez niego przedostają się naturalne (nie zniekształcone przez wzmacniacze) dźwięki, co jest dużą zaletą dla ludzi o mniejszym niedosłuchu. Przy głębokim niedosłuchu otwór może jedynie robić za kanał wentylacyjny.


    Dziękuję za poradę, jest to bardzo dobry pomysł i postaram się tak zrobić.
    Chociaż tata nie narzekał na pocenie się, nic o tym nie wspominał. Problem raczej leży w głowie, "jak on wygląda", "każdy patrzy się na niego". Stary uparciuch, któremu nie idzie przemówić, że aparat słuchowy jest jak okulary dla osób z wadą wzroku.
    Ale tak, jak tylko skończą się restrykcje związane z covid i będę w Polsce to zaciągnę go do proteryka i wykonamy odlew i wkładkę.
    Jeszcze raz dziękuję.
  • #23
    Mantruck
    Poziom 11  
    atek000 napisał:
    md napisał:

    Niestety, aparaty słuchowe to koszt wyrażany liczbą czterocyfrową.

    Nie koniecznie. Mój tata niestety tez ma bardzo duże problemy ze słuchem i odwiedził kilka wyspecjalizowanych sklepów. Fakt, ceny po ok 3000 pln za jedno ucho. On o tańszych nie chce słyszeć ;) "bo jak ja będę wyglądał". Muszą być małe, w kolorze ciała. Oczywiście w sklepach obiecywali także możliwość uzyskania "dużej" części zwrotu z NFZ. Niestety nie docierało do niego, że ten "duży" zwrot jest na poziomie 5%.


    Przerabiałem to samo 6 lat temu z moim ojcem. Najpierw tani wzmacniacz za 100zł udający aparat słuchowy. Ustawiał go tak głośno, że będąc obok niego słyszało się wzmocniony dźwięk. Potem dał się namówić na wizytę u laryngologa i zakup profesjonalnego aparatu słuchowego za 2900zł (najtańszy dostępny). Okazało się, że wystarczy tylko trochę wzmocnić niektóre częstotliwości i tata zaczął normalnie słyszeć. Sprawdziłem oba aparaty na swoim uchu i ten za 100zł po kilku minutach powodował u mnie ból ucha a ten za 2900zł tylko lekko wzmocniał dźwięk. Jeżeli chodzi o zwrot kosztów to tato dostał na aparat około 600zł z NFZ i 1000zł z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.
  • #24
    andrzejlisek
    Poziom 28  
    Mantruck napisał:
    Jeżeli chodzi o zwrot kosztów to tato dostał na aparat około 600zł z NFZ i 1000zł z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.

    Czyli trochę więcej niż połowa ceny, Czy to są stałe kwoty, czy procent ceny, czy jeszcze inaczej ustalane?
  • #25
    md
    Poziom 39  
    Jest to odgórnie ustalone. Refundacja zależna jest od wieku osoby ubiegającej się o nią, stopnia ubytku słuchu. Dodatkowe wsparcie finansowe mogą otrzymać inwalidzi wojenni i osoby represjonowane ,osoby z orzeczonym stopniem niepełnosprawności. Więcej informacji na stronach firm zajmujących się dobieraniem i sprzedażą aparatów słuchowych i w lokalnych instytucjach zajmujących się osobami niepełnosprawnymi.
    Poniżej cytat:
    Osoby dorosłe po 26 roku życia:

    Aparaty słuchowe: refundacja obejmuje kwotę 700 zł na jeden aparat słuchowy, czyli 1400 zł na dwa aparaty słuchowe. W przypadku osób powyżej 26 r.ż. refundacja przysługuje raz na pięć lat. Aby uzyskać refundację średnia wartość progu słyszenia (niedosłuchu) musi przekraczać wartość 40 dB HL.

    Wkładki uszne: refundacja obejmuje kwotę 50 zł na jedną wkładkę uszną, czyli 100 zł na dwie wkładki uszne. W przypadku osób powyżej 26 r.ż. refundacja przysługuje raz na pięć lat. Aby uzyskać refundację średnia wartość progu słyszenia (niedosłuchu) musi przekraczać wartość 40 dB HL.
  • #26
    akajarz
    Poziom 23  
    atek000 napisał:
    Wynik końcowy: Według relacji taty, wcale nie są gorsze od tych za 3k a nawet lepsze od co poniektórych. Bardzo wygodne, świetnie wykonane i przyjemny materiał. Inną sprawą jest zmusić starego uparciucha aby używał ich częściej, chociaż mama twierdzi, że coraz częściej zakłada je jadąc samochodem czy idąc na zakupy. Są postępy.
    Cena końcowa to było jakieś 750 pln za całość, czyli jakieś 8x mniej.

    Ile wydałeś na skonfigurowanie aparatów i czy nie marudzili, że nie u nich kupione?
  • #27
    atek000
    Poziom 17  
    Wstępna konfiguracja to przycięcie wężyka na odpowiednią długość w tym filozofii nie było. Aparaty posiadają 6 kanałów i 4 programy. Nie chodził po lekarzach aby skonfigurować, potestował po kolei każdy z programów i sam określił który mu bardziej pasuje. Niestety, tak jak pisałem wcześniej, nie widziałem się jeszcze od tamtej chwili z rodzicami ale jak będę w Polsce to zaciągnę go aby wykonać wkładkę jak się należy i zmuszę go do wykonania testu i dobraniu najodpowiedniejszego programu.
    Jeżeli chodzi o zwrot kosztów z NFZ to wiem tylko tyle ile powiedzieli mi teście, bo żony babcia także kupowała aparaty i starała się o zwrot. Dostała raptem 50 pln za ucho a wydała 3000.
    Wierzę, że ktoś dostał znacznie więcej i że są jakieś tam z góry ustalone kwoty zwrotów. Niestety pamiętajmy, że to polski NFZ i przepisy sobie a oni sobie. Ale to już polityka, temat rzeka i nie kroczmy w tę stronę.
    Po doświadczeniach babci zdecydowaliśmy się na zakup od myfriendów a obecna sytuacja nie pozwala mi na wykonanie dalszych kroków.
  • #28
    md
    Poziom 39  
    To, co piszesz, to bajki, a może nawet kłamstwo. Nie ma takiej możliwości, by ktoś posiadający ubytek słuchu na poziomie kwalifikującym do zniżek przy zakupie aparatu słuchowego oraz wkładki usznej nie dostał refundacji w wysokości określonej aktualnymi stawkami, a nie jest to kwota 50 zł.

    Dodatkową refundację części kosztów możemy uzyskać z PFRON. Warunek - posiadamy orzeczony stopień niepełnosprawności. Refundację z PFRON dostaniemy, pod warunkiem, że przysługuje nam refundacja z NFZ. Refundacja z PFRON może wynosić 150% refundacji z NFZ, więc 1050 zł na ucho. Jest też możliwość uzyskania dofinansowania w lokalnych GOPS-ach, MOPS-ach itp.

    Każdy może sam sprawdzić. Nie chcę reklamować żadnej firmy zajmującej się sprzedażą aparatów słuchowych, ale proszę wpisać w wyszukiwarkę "aparaty słuchowe", wejść na stronę firmy zajmującej się tą dziedziną i tam sobie poczytać. Wiele firm na swoich stronach podaje tabele dopłat. Takie same tabele są na stronach NFZ.

    Od czego zacząć? Sprawa prosta. udajemy się do firmy sprzedającej aparaty słuchowe. Taka firma za darmo przebada nam słuch. Jeżeli wynik badania wykaże wadę słuchu, udajemy się do laryngologa. Laryngolog wypełnia potrzebne dokumenty. Z takimi dokumentami wracamy do firmy, gdzie badaliśmy słuch. Tam wstępnie dobierany jest aparat. Mamy możliwość spróbować różnych modeli w różnych cenach. Kiedy już zdecydujemy się na konkretny model, sklep na miejscu robi odlew ucha (celem wykonania wkładki usznej). Firma sprzedająca nam aparat we własnym zakresie załatwia refundację, a my mamy tylko zapłacić za aparat z wkładką uszną cenę pomniejszoną o sumę zniżki czyli na pewno minus 750 zł (aparat + wkładka) na jedno ucho. Innej możliwości nie ma. Ostatnim etapem jest regulacja aparatu założonego na ucho (do ucha) połączonego z komputerem.

    "Aparatów słuchowych" typu wzmacniacze chińskie, a nawet Siemensa nie wyregulują punkty doboru i sprzedaży aparatów słuchowych, bo te wszystkie zamienniki nie posiadają możliwości dowolnej regulacji. Mają, co najwyżej, możliwość wyboru na stałe ustawionych kilku wersji regulacji barwy dźwięku, coś jak prosty equalizer w sprzęcie RTV domowego użytku.

    Zachęcam do sprawdzenia informacji u źródła (NFZ, PFRON, firmy zajmujące się doborem i sprzedażą aparatów słuchowych).
    Sprawa jest zbyt ważna i poważna, by polegać na opowiadaniach, bajkach lub nieprawdziwych informacjach.
  • #29
    atek000
    Poziom 17  
    md napisał:
    To, co piszesz, to bajki, a może nawet kłamstwo.

    md napisał:
    Sprawa jest zbyt ważna i poważna, by polegać na opowiadaniach, bajkach lub nieprawdziwych informacjach.

    Bardzo nie lubię jak nazywa się mnie kłamcą. Opisałem z autopsji, tak jak to wyglądało. Mogę dodać tylko (aby jeszcze bardziej pogrążyć się w kłamstwo) że 2 razy był składany wniosek o zwrot. No nic, jednak ty wiesz lepiej jaka była sytuacja.
    Inną sytuację opisał użytkownik Mantruck i przecież nie zaprzeczałem, nie pisałem, że to nie możliwe. Cieszę się, że jemu i jego tacie udało się dostać zwrot kosztów. Kciuk w górę.

    No cóż, od wielu lat nie mieszkam w Polsce. Nie wiedziałem, że aż tyle się zmieniło, orzecznicy wszystkich traktują tak samo, masz pewność że zostaniesz potraktowany sprawiedliwie. Każdy podmiot NFZ przyjmie cię z otwartymi rękoma w trybie natychmiastowym, policja służy obywatelom. We wszystkich oddziałach NFZ pracują wyłącznie kompetentne osoby zagłębiając się w każdy indywidualny wniosek a pacjenci np na zaćmę nie muszą przeprowadzać operacji np w Czechach bo tam szybciej. Powiedz mi tylko, kiedy tak się odmieniło?
  • #30
    md
    Poziom 39  
    Brniesz niepotrzebnie, a do tego masz problem ze zrozumieniem prostego tekstu.
    Zareagowałem, bo nieprawdziwe informacje mogą sprawić, że ludzie, którzy powinni zaopatrzyć się w aparat słuchowy, po przeczytaniu baśni i bajań ludowych mogliby się zniechęcić i nie podjąć działań w kierunku polepszenia komfortu życia poprzez zakup aparatu słuchowego.
    Sprawa jest banalna i nie mieszaj w to polityki ani orzeczników. Niewiele zrozumiałeś, więc powtórzę, tym razem wyraźnie i powoli:
    1). szukamy najbliższego punktu/sklepu zajmującego się doborem i sprzedażą aparatów słuchowych.
    2). Udajemy się do wybranego punktu celem zbadania słuchu - dodam, darmowego badania.
    3). Jeżeli audiogram (wynik badania słuchu) pokaże, że średni ubytek mamy na poziomie 40dB HL lub większym, jest pewne, że przysługuje nam dofinansowanie z NFZ na poziomie określonym w tabelach aktualizowanych co jakiś czas, obecnie jest to 700 zł na aparat i 50 zł na wkładkę uszną dla osób powyżej 26 roku. Większą dopłatę dostaną dzieci poniżej 26 roku życia oraz kombatanci - pisałem o tym wcześniej.
    4). Jeżeli pomimo dopłaty cena aparatu słuchowego przekracza nasze możliwości finansowe, mamy dodatkowe możliwości:
    4a). Jeżeli posiadamy orzeczenie o niepełnosprawności, możemy uzyskać dofinansowanie z PFRON.
    4b). Jeżeli nasza sytuacja materialna kwalifikuje nas do pomocy z GOPS, MOPS itp, udajemy się do nich z prośbą o dofinansowanie.
    4c). Mając orzeczoną niepełnosprawność oraz kiepską sytuację materialną, możemy uzyskać dofinansowanie z PFRON oraz GOPS/MOPS jednocześnie.
    5). Z audiogramem idziemy do laryngologa, tam dostajemy wszystko, co potrzebne do zamówienia aparatu słuchowego wraz z dofinansowaniem.
    Wracamy do sklepu, zamawiamy aparat słuchowy i wykonujemy odlew ucha niezbędny do wykonania wkładki usznej.. Nie dostaniemy aparatu słuchowego od ręki, bo potrzebny jest czas na wykonanie wkładki usznej.
    6). W ustalonym terminie odbieramy nasz aparat słuchowy. Przedtem obowiązkowo regulacja aparatu do indywidualnych potrzeb klienta/pacjenta.

    Mam przed nosem fakturę z dnia 5 marca 2020 roku. Specjalnie poprosiłem o wypożyczenie. Na fakturze stoi jak byk:
    Pozycja 1 - Aparat słuchowy Axio 4 BTE 13 cena brutto 2150 zł.
    Pozycja 2 - Wkładka uszna indywidualna AKRYL cena brutto 90 zł.
    Suma do zapłaty: 2240 zł.
    Sprzedający aparat zainkasował kwotę w wysokości 2240-750=1490 zł. i ani grosza więcej.
    Otrzymanie akceptacji na dopłatę z NFZ trwało kilka minut, dokładnie tyle, ile zajęło pani obsługującej klienta wklepanie za pomocą komputera danych osoby kupującej aparat na stronie NFZ. Bajką jest więc to, że coś tam zależało od orzecznika i że NFZ kogoś przyjmuje z otwartymi ramionami lub nie.
    Powyżej opisałem fakty. Fakty autentyczne, autentyczne liczby i data. Nie żadne opowiastki na zasadzie jedna pani drugiej pani...
    Pisałem już wyżej, że wszystko to można samemu zweryfikować w dowolnej firmie zajmującej się profesjonalnie obsługą ludzi z niedosłuchem.