Witam!
Ciekawostka - mam aku, którym odpalałem silnik Ursusa C-360 (w ostrówku), jest to Varta o pojemności o ile pamiętam 72Ah i prądzie rozruchowym 670A. Pomijając fakt, że jest to za mała bateria do takiego dużego silnika to dziwi mnie jedna rzecz. W lecie było ok - jasne - cieplutko i w ogóle. Przyszła niższa temperatura - słabo kręci. Pierwsze co akumulator na prostownik, pomimo tego, że miał spoczynkowe 12,63V, chwilę się poładował i pełny. Na maszynę, coś pokręcił i padaka. Zaczęło się szukanie i rozbieranie rozrusznika, no bo jakże by inaczej. Rozrusznik ok, dwa razy rozbierany. Na silnik i znów to samo - słabizna. W akcie desperacji szarpnąłem na szybko prawie nowy akumulator z Felicii 1.3 - 45Ah/470A i w porównaniu do tamtego kręci jak szalony. Jeszcze raz podmianka i to samo, na Varcie padaka a na tym kajtku kręci. Pomyślałem, że kupię duży nowy, ale wziąłem przy okazji tą Vartę do sprawdzenia - wyszło pod obciążeniem 9,9V i na testerze rozruch 613A o ile pamiętam.
Pytanie - jak to możliwe? Co może być nie tak wewnątrz akumulatora, żeby na teście wychodził dobry, a w rzeczywistości był słabszy niż jakiś mały chińczyk? No bo w ukrytą moc chińczyka nie wierzę
Miałem kiedyś jeszcze takiego Kagera, co był super, ale czasami miał focha, tak jakby mu nagle jedna cela znikała i miał niewiele ponad 10V, później samo z siebie mu coś odbijało i było ok. Do dnia dzisiejszego nie wiem co się z nim działo, a przez niego wymieniłem, najwyraźniej niepotrzebnie, rozrusznik i alternator.
Pozdrawiam
Ciekawostka - mam aku, którym odpalałem silnik Ursusa C-360 (w ostrówku), jest to Varta o pojemności o ile pamiętam 72Ah i prądzie rozruchowym 670A. Pomijając fakt, że jest to za mała bateria do takiego dużego silnika to dziwi mnie jedna rzecz. W lecie było ok - jasne - cieplutko i w ogóle. Przyszła niższa temperatura - słabo kręci. Pierwsze co akumulator na prostownik, pomimo tego, że miał spoczynkowe 12,63V, chwilę się poładował i pełny. Na maszynę, coś pokręcił i padaka. Zaczęło się szukanie i rozbieranie rozrusznika, no bo jakże by inaczej. Rozrusznik ok, dwa razy rozbierany. Na silnik i znów to samo - słabizna. W akcie desperacji szarpnąłem na szybko prawie nowy akumulator z Felicii 1.3 - 45Ah/470A i w porównaniu do tamtego kręci jak szalony. Jeszcze raz podmianka i to samo, na Varcie padaka a na tym kajtku kręci. Pomyślałem, że kupię duży nowy, ale wziąłem przy okazji tą Vartę do sprawdzenia - wyszło pod obciążeniem 9,9V i na testerze rozruch 613A o ile pamiętam.
Pytanie - jak to możliwe? Co może być nie tak wewnątrz akumulatora, żeby na teście wychodził dobry, a w rzeczywistości był słabszy niż jakiś mały chińczyk? No bo w ukrytą moc chińczyka nie wierzę
Miałem kiedyś jeszcze takiego Kagera, co był super, ale czasami miał focha, tak jakby mu nagle jedna cela znikała i miał niewiele ponad 10V, później samo z siebie mu coś odbijało i było ok. Do dnia dzisiejszego nie wiem co się z nim działo, a przez niego wymieniłem, najwyraźniej niepotrzebnie, rozrusznik i alternator.
Pozdrawiam