Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ursus C-330 - Blok silnika po wyjęciu tulei - czy jest źle i co robić?

20 Lis 2020 08:46 810 26
  • Poziom 2  
    Witam Wszystkich.

    Przejdę od razu do rzeczy - rozebrałem górę silnika w ciapku z powodu wody w oleju - a propos przy spuszczaniu oleju z miski zleciało całe 5 litrowe wiadro wody a dopiero później olej.... Aczkolwiek sam traktor jest w dobrym stanie technicznym i praktycznie w ciągu roku pracuje tylko kilka dni - glównie w czasie żniw. I właśnie po tegorocznych żniwach powiedział, że ma dosyć ..
    A więc sprawdziłem uszczelkę - była nienaruszona, więc dalej, wyszło, że jednak to tuleje a dokładnie sparciałe uszczelki (same tuleje są całe, brak widocznych pęknięć) i dodatkowo wżery w gniazdach bloku (zwłaszcza jedna ma spore ubytki).

    Stan po wyjęciu tulei poniżej:
    Ursus C-330 - Blok silnika po wyjęciu tulei - czy jest źle i co robić?

    Ursus C-330 - Blok silnika po wyjęciu tulei - czy jest źle i co robić?

    Pytanie czy jest się czym martwić? Zakładam, że standardowa metoda montażu nowych tulei raczej mija się z celem z powodu tych wżerów. Czy próbować te ubytki nadlewać jakimś klejem i szlifować, spawać, czy wystarczy przy montażu dać sporo silikonu czy innego wynalazku?
    Chciałbym żeby zrobić to dobrze, ale wolałbym bloku nie wyciągać bo trochę to kłopot logistyczny dla mnie.
    Jednak jeśli to jedyne wyjście w tym przypadku to mówi się trudno i jakoś zorganizuje transport bloku do naprawy.

    Prośba o porady osób, które mają doświadczenie z naprawą takich uszkodzeń.
    Z góry dziękuję.
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 14  
    Jak chcesz to zrobić dobrze jak nie chcesz wyciągać bloku?
    Przynajmniej wypada ocenić jeszcze stan walu i wałka...
    Rozbierz blok do zera, umyj wszystko i dopiero można decydować co jest konieczne do naprawy a czego nie da się już naprawić. Ze zdjęć które zamieściłeś nie widać czy blok jest uszkodzony w miejscu przylegania uszczelki.
  • Poziom 2  
    MIDPAC napisał:
    Jak chcesz to zrobić dobrze jak nie chcesz wyciągać bloku?
    Przynajmniej wypada ocenić jeszcze stan walu i wałka...
    Rozbierz blok do zera, umyj wszystko i dopiero można decydować co jest konieczne do naprawy a czego nie da się już naprawić. z zdjęć które zamieściłeś nie widać czy blok jest uszkodzony w miejscu przylegania uszczelki.


    Dzięki za odzew. Chodzi mi wyłącznie o wżery zwłaszcza widoczne na pierwszym zdjęciu.
    Dół był robiony. Sprawdziłem luz wału - jest ok. Dlatego wolałbym już go nie ruszać.
    Blok nie jest pęknięty itd. więc proszę nie zaczynajmy wałkować kolejnego tematu o remoncie.
    Może źle się wyraziłem - chce zrobić dobrze to, co jest do zrobienia tutaj. Nie ma czasu i ochoty brać się teraz za rozbieranie reszty, tym bardziej, że dół i góra silnika są w dobrym stanie a traktor praktycznie nic nie robi cały rok.
    Co innego gdyby był mi do czegoś potrzebny tak na co dzień, ale nie prowadzę gospodarki, więc bez przesady. Tak uważam.

    ps. jak powiększysz zdjęcia widać o co chodzi. Widoczne są 2 ubytki na ok 3 mm. Pierwszy raz mam z tym styczność i nie jestem w stanie ocenić czy to będzie miało wpływ na szczelność i w jaki sposób ewentualnie naprawiać. Ogólnie ścianki tam gdzie dolega oring są równe i wystarczy je tylko poczyścić. Nie wiem czy przejmować się tym w ogóle? Dlatego pytam.
    Wiem, że przy sporych uszkodzeniach wstawia się nowe kryzy.
  • Poziom 14  
    Majkel_82 napisał:
    dół i góra silnika są w dobrym stanie
    Skoro w misce było 5 litrów wody to wątpię czy jest w dobrym stanie.
    Majkel_82 napisał:
    proszę nie zaczynajmy wałkować kolejnego tematu o remoncie
    To o czym jest ten wątek?
    Majkel_82 napisał:
    Dół był robiony
    Teraz kombinujesz jak tu zrobić tylko osadzenie tulei - i tak co kilka miesięcy będziesz grzebał?
    Majkel_82 napisał:
    a traktor praktycznie nic nie robi cały rok
    To może nie jest ci potrzebny?

    Jeżeli chcesz go naprawić porządnie, to weź pod uwagę moje sugestie, jeżeli nie, to zastanów się nad sprzedażą ciągnika w takim stanie. Na wszelkie kombinacje z klejami i silikonami szkoda czasu (przynajmniej mojego).
  • Poziom 2  
    Kolego MIDPAC, dzięki za sugestie, ale trochę zbytnio starasz się narzucić swoje racje cytując każde moje zdanie - zupełnie niepotrzebnie.

    Temat dotyczy pomocy przy określeniu czy widoczne wżery to problem, czy normalny stan (jazda na wodzie od nowości robi swoje) i o ewentualnej metodzie naprawy.
    Nie pytam jak naprawić silniki czy zrobić remont.

    Więc jak posiadasz wiedzę w tej kwestii i najlepiej doświadczenie, bo sam przerabiałeś temat to proszę bardzo czekam na sugestie.
    Na pozostałe Twoje pytania odpowiedzi są w moich postach - wystarczy czytać ze zrozumieniem, zamiast poprawiać sobie własne mniemanie o sobie.

    MIDPAC napisał:
    to o czym jest ten wątek?

    O ocenie stanu zużycia ewentualnie sposobie naprawy a nie remoncie całego silnika

    MIDPAC napisał:
    Majkel_82 napisał:
    a traktor praktycznie nic nie robi cały rok
    to może nie jest ci potrzebny?

    Co to ma do rzeczy? Podać Ci cenę?

    MIDPAC napisał:
    Majkel_82 napisał:
    Dół był robiony
    teraz kombinujesz jak tu zrobić tylko osadzenie tulei - i tak co kilka miesięcy będziesz grzebał?

    No właśnie tak kombinuje bo tu jest problem... Poza tym nowy zestaw naprawczy i nic więcej nie trzeba w tej kwestii.
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 14  
    Majkel_82 napisał:
    zbytnio starasz się narzucić swoje racje
    Zapytałeś o zdanie i masz pretensje że ktoś je wyraził?
    Widzę że wiesz wszystko, więc działaj, powodzenia.
  • Poziom 38  
    MIDPAC napisał:
    Majkel_82 napisał:
    zbytnio starasz się narzucić swoje racje
    zapytałeś o zdanie i masz pretensje że ktoś je wyraził?
    Widzę ze wiesz wszystko wiec działaj, powodzenia


    Ponieważ odpowiadasz niezbyt grzecznie. Więc jak najbardziej słuszne są uwagi - także moim zdaniem.

    @Majkel_82:
    Co do meritum. Wszystko zależy jaki chcesz efekt uzyskać. Jeżeli chcesz maszyny się pozbyć w niedługim czasie, to prowizoryczna naprawa jest sensowna. Natomiast gdy chcesz jeszcze długo używać maszyny to oddałbym blok do naprawy. No jeszcze jest możliwość taka, że szukaj gdzieś sprawnego silnika w dobrym stanie.

    Powodzenia.
  • Poziom 28  
    Nie przesadzajmy panowie. Takie wżery to jeszcze nie tragedia. Chłopak chce poradę.
    Kup klej dwuskładnikowy do metalu, mażnij po gniazdach w bloku gdzie przylega uszczelka i montuj tuleję zanim klej zaschnie. Na zwykły czerwony silikon ludzie uszczelniają i traktory działają. W tych układach chłodzenia nie ma ciśnienia. Pewnie, że profesjonalnie było by zawieźć na warsztat. Ale i tak też będzie działać. Tylko po montażu tulei jak klej zaschnie nalać wody i sprawdzić czy nie cieknie. Dopiero wtedy montować głowice. Jak nie będzie ciekło to wytrzyma. Oringi montować te niebieskie.
  • Poziom 32  
    Mierzejewski46 napisał:
    Na zwykły czerwony silikon ludzie uszczelniają
    To prawda! Nie tylko silniki w traktorach działają dalej i o dziwo długo bez awarii. Czerwony silikon to raczej obciach, ale jeśli skuteczny to czemu nie.
  • Poziom 14  
    Jeżeli tu zachwala się czerwony silikon to pozostaje tylko parsknąć.
  • Poziom 39  
    Poxiliną (nie poxipolem} mój znajomy takie rzeczy robi i też działają hehe. Procedura: ugniatać klej jak w instrukcji, nałożyć na wżery, odczekać do wyschnięcia potem wyszlifować do uzyskania właściwego efektu. Blok musi być oczywiście oczyszczony z rdzy i osadów.
    Że druciarstwo to oczywista sprawa, ale pakować się w profesjonalną regenerację bloku to w tym przypadku przerost kosztów nad potrzebami.
  • Poziom 15  
    Nie powiem teraz od jakiej substancji, ale możliwe, że od płynu chłodniczego (mniej prawdopodobne, że płyn do spryskiwaczy) poxilina potrafi zmięknąć i kruszyć slę po kilku miesiącach kontaktu.
  • Poziom 28  
    MIDPAC napisał:
    Jeżeli tu zachwala się czerwony silikon to pozostaje tylko parsknąć.

    O matko. Nic tu się nie zachwala. O silikonie tylko wspomniałem. Radzę na klej do metalu. Też nie lubię silikonu i jak jego resztki pływają w oleju albo przylepiają się do filtra pompy oleju. Nikt mu nie każe głowicy montować na silikon (czy pastę Dirco), tylko lekki ubytek (wżer w bloku żeliwnym) uszczelnić pod oring. Wiem że najlepiej jest robić wszystko profesjonalnie, ale czasem proste tanie rozwiązania problemu bywają zaskakująco trwałe. Pozdrawiam.
  • Poziom 34  
    Ja zadam pytanie: czy któryś z odpowiadających widział jakikolwiek silnik z bliska? Bo widoczne na zdjęciu ubytki na krawędzi nie mają żadnego związku z możliwością uszczelnienia tulei lub jej braku. Na zdjęciach nie widać w jakim stanie jest powierzchnia przylegania tulei (i oringów), więc nie można stwierdzić czy to będzie szczelne.
  • Moderator Samochody
    kwok napisał:
    Że druciarstwo to oczywista sprawa ale pakować się w profesjonalną regenerację bloku to w tym przypadku przerost kosztów nad potrzebami.
    Druciarstwo? To gwałt. Żaden epoxyd tam się nie sprawdzi.
    Grzegorz_madera napisał:
    Ja zadam pytanie: czy któryś z odpowiadających widział jakikolwiek silnik z bliska? Bo widoczne na zdjęciu ubytki na krawędzi nie mają żadnego związku z możliwością uszczelnienia tulei lub jej braku. Na zdjęciach nie widać w jakim stanie jest powierzchnia przylegania tulei (i oringów), więc nie można stwierdzić czy to będzie szczelne.

    No właśnie. Wyczyścić szczotką drucianą na wiertarce, zapakować nowe oringi, najlepiej z nowymi tulejami i wio. Bez smarowania silikonami i innymi lepiszczami - co najwyżej posmarować płynem do naczyń, żeby lekko się wślizgnęło.
    Wielokrotnie robiłem silniki z głębokimi wżerami, nowe oringi dobrej jakości zawsze uszczelniały, nie było ucieczki wody do miski olejowej.
  • Poziom 32  
    Grzegorz_madera napisał:
    czy któryś z odpowiadających widział jakikolwiek silnik z bliska?
    Oczywiście, że tak i to nie jeden i nie jednej marki. Wszystko zależy od klienta czy chce robić na cacy, czy tylko po po kosztach byle jeszcze pochodził. Jakość zdjęcia nie jest najlepsza to fakt, więc wiele zależy od autora jak opisze usterkę i na ile wydatków może sobie pozwolić.
  • Poziom 38  
    robokop napisał:
    Wielokrotnire robiłem silniki z głębokimi wżerami, nowe oringi dobrej jakości zzawsze uszczelniały, nie było ucieczki wody do miski olejowej.

    Bo trzymał drugi, mnóstwo bloków ma wyżarty rant i siedlisko pierwszego oringa, jak wyżre też po drugim to nie ma mocnych na wodę.
    Wtedy żadne kleje, sylikony i inne cuda nie pomogą. W C 330 to coś normalnego.
  • Poziom 34  
    darfur5 napisał:
    byle jeszcze pochodził
    No widzisz, a u mnie nie ma czegoś takiego. Albo robię zgodnie ze sztuką, albo klient niech się buja do jakiegoś druciarza, który mu to zrobi na silikon. I z reguły jest tak, że klient i tak wraca żeby poprawić po druciarzu. Ale wtedy jest dużo drożej.
  • Poziom 28  
    Zależy jeszcze w jaki stanie są stare tuleje. Przy nowych to może oringi same wystarczą. Przy starych dwudziestoletnich cały czas na wodzie różnie bywa. Wyrobiło się w młodym wieku tych 30-tek, 60-tek, Perkinsów i Zetorów. Leylandów sw 400. T-25 nie robiłem, tych nie lubiłem. Czasem naprawa kapitalna była robiona w garażu. O kluczach dynamometrycznych nikt nie słyszał, ba nawet ściągacza do tulei nie było. A czasem klient miał czas i pieniądze to sw 400 na lawetę i do Iławy. Silnik robiony jak w fabryce, shamowany dotarty. W sezonie jeszcze gorący się odbierało. Robiło się i takie co tłoki młotem trzeba było wybijać. I bez osiowania wału chodzą do dzisiaj. Rzuciłem ten fach bo wtedy to gówno nie pieniądze były. Klient biedny i ręce w smarach i poobijane. Na POM-ach trochę lepsze warunki mieli i sprzęt. Teraz ciągniki to inna bajka. Dzisiaj na zachodnich trupach można kasę golić jak młode pokrzywy. Ludziska nakupowali, sami boją się dotknąć i płacą poważne pieniądze. Ale trzeba mieć wiedzę i to dużą. Tak jak Grzegorz. I profesjonalizm. Pozdrawiam.
  • Moderator Samochody
    Mierzejewski46 napisał:
    ba nawet ściągacza do tulei nie było
    Ja bardzo bym chciał zobaczyć, jak Ty SW400R3 w garażu robiłeś. Naprawdę. Tak samo "Perkinsa".
    Sama tuleja powinna ciasnawo wchodzić w dobrze oczyszczony otwór, żeby się sztywno w nim oprzeć - oringi, to tylko doszczelnienie. Nawet w 4011 czy C355, które miały >40-50 lat bez problemów z wyciekami wody było.
  • Poziom 28  
    Leylandowi to głowicę, wtryski i zawory czy pompę wody bez wyciągania w kombajnu. Jak poważniejsza naprawa typu tuleje, panewki wału, to w POM-ach, jak mieli wolny stojak, to użyczyli, jak nie to na oponach się robiło. Wyzwaniem to go było wyciągnąć i potem włożyć. Opuszczanie wiszącego na 3-ech metrach 600 kilowego silnika podnosiło adrenalinę. A Perkins to co takiego poza kluczami calowymi (zresztą do Leylanda też były potrzebne) i "papierowymi" tulejami silnik przyjemny. Pomagałem przy wymianie tulei specom co pierwszą nabijali jak zwykłą i pogięli. Okazało się, że większym wyzwaniem jest znalezienie porządnej zamrażarki. No i w prawo kręcili jak zawory ustawiali. Ech czasy. Młody człowiek był i zwolnicę od 60-tki razem z pochwą samemu na ciągnik się dźwigało, albo pokrywę podnośnika jak zawiozłem do Rolczaru na regenerację rozdzielacza i sam z przyczepki zaniosłem na warsztat to chłopaki pukali się w głowę. Teraz wszystko wychodzi.
  • Poziom 25  
    Ok 3 lata temu, wżery były takie że górny oring nic nie uszczelniał a dolny był poobcinany w trakcie wkładania o te wżery, do tego dużo silikonu. Wyczyściłem szczotką na wiertarce, odtłuściłem i wysmarowałem dwuskładnikowym klejem typu "płynny metal". Nałożyłem z naddatkiem z myślą że w razie czego papier ścierny i dotrę. Poczekałem dobę i wkładam tuleję bez uszczelnień - nie wchodzi, więc za papier i docieram a tu zonk. Papier nie chce tego zbytnio zarysować nie mówiąc by coś się ścierało. Poszło dopiero szlifierką prostą z kamieniem na trzpieniu. Zalany płynem i od trzech lat jest ok. Gniazda były naprawdę bardzo wyżarte. Ciągnik pracuje na 1,5 ha w gosp. ekologicznym, tak, że nie jest specjalnie tyrany.
  • Poziom 38  
    robokop napisał:
    Sama tuleja powinna ciasnawo wchodzić w dobrze oczyszczony otwór, żeby się sztywno w nim oprzeć - oringi, to tylko doszczelnienie

    Katalogowo to 0.02mm luzu więc nic tam ciasnawo nie wchodzi.
  • Poziom 34  
    Mierzejewski46 napisał:
    Dzisiaj na zachodnich trupach można kasę golić jak młode pokrzywy.
    Niekoniecznie. Silników w zasadzie się nie remontuje, przynajmniej na moim terenie. Chyba, że jakieś stare modele, np. dwudziestoletnie. Generalnie podejście jest takie, że jak ktoś ma nowy ciągnik to pracuje do 10 tys. mth i na sprzedaż. Ale np. na skrzyniach biegów można zarobić, bo dobrych fachowców jest bardzo mało.
    Mierzejewski46 napisał:
    Ale trzeba mieć wiedzę i to dużą. Tak jak Grzegorz. I profesjonalizm.
    Bez przesady. Moja wiedza w porównaniu z innymi na tym forum jest znikoma. Jednak staram się podchodzić do tematu profesjonalnie. Z uwagi na to, że prowadzę gospodarstwo, a firma jest dodatkową działalnością robię może 4-5 silników w roku, i to jeszcze głównie stare Ursusy, Zetory i Perkinsy, bo tak jak napisałem w mojej okolicy pracuje jakieś 95% nowych sprzętów, które były kupione na dofinansowanie zaraz po wejściu do unii, i te co zbliżały się do granicy wyeksploatowania już zostały wymienione na nowe, a te które pracują mniej nie kwalifikują się jeszcze do remontu. Aczkolwiek pierwszym silnikiem jaki zrobiłem był 152 AD3 mojego ojca. Od nowości miał problem z uszczelką głowicy, najlepszy wtedy mechanik we wsi dwa razy wymieniał uszczelkę i nic to nie dawało. Wtedy miałem 13 lat i ktoś musiał się za to zabrać, a nikt nie chciał, bo to Perkins. Zdjąłem głowicę, znalazłem dobrą firmę, która ją splanuje i montaż. O kluczu dynamometrycznym można było pomarzyć, podobnie jak o dokumentacji serwisowej. Tulei nie podjąłem się sam wkładać, ale na szczęście znalazł się dobry szlifierz, który dorobił nowe tuleje z wyższymi kołnierzami, ponieważ okazało się, że oparcie tulei w bloku było wykonane krzywo i musiał pogłębić. Wał był niezużyty więc zostawiłem. Ciągnik chodzi do dzisiaj.
  • Moderator Samochody
    Grzegorz_madera napisał:
    ale na szczęście znalazł się dobry szlifierz, który dorobił nowe tuleje z wyższymi kołnierzami, ponieważ okazało się, że oparcie tulei w bloku było wykonane krzywo i musiał pogłębić.
    Od zawsze były dostępne podkładki miedziane, grubości 0,05mm właśnie do korekcji wysokości tulei.
  • Poziom 38  
    robokop napisał:
    Od zawsze były dostępne podkładki miedziane, grubości 0,05mm właśnie do korekcji wysokości tulei.

    Prócz podkładek są dostępne jeszcze tuleje z wyższym kołnierzem do tego silnika tak gdyby ktoś kiedyś szukał ;)