Dzień dobry,
zakupiłem na pewnym chińskim portalu internetowym (żeby nie reklamować), cyfrowy regulator temperatury z celem podłączenia go do kabla grzewczego i uruchomienia na balkonie w mini szklarence tak, żeby pilnował, żeby ta temperatura nie spadała poniżej zaplanowanej wartości.
Były do wyboru wersje zasilane na 12V oraz na 230V. Skoro kabel mam na 230V, to wybrałem z takim napięciem.
Poskładałem sobie wszystko, regulator umieściłem w odpowiednio spreparowanej obudowie, przygotowałem kable i... dopiero teraz zauważyłem, że na schemacie poglądowym narysowane jest podłączenie do sieci w formie różnicującej przewód neutralny oraz fazowy, a w przypadku podłączenia urządzenia po prostu wtyczką do gniazdka - nie można zagwarantować, że w każdym gniazdku faza będzie w tym samym miejscu jak u mnie na balkonie
, mogą być takie, gdzie przewody są zamienione.
Po przyjrzeniu się urządzeniu, widzę, że do zasilania regulatora użyty jest po prostu transformator, co by sugerowało, że nie jest istotne jak podłączę zero i fazę, na wyjściu transformatora i tak będzie prąd przemienny.
W związku z tym skłaniałbym się do tego, że to jak podłączę zero i fazę - nie jest istotne.
Z drugiej strony na płytce drukowanej wyraźnie jest oznaczone który przewód to GND a który DC, a na wyjściu płytki z transformatorem jest EARTH.
Czy jest szansa, że w tym chińskim produkcie ktoś w całym sprzęcie pociągnął od wejścia zasilania 230V masę bezpośrednio z wtyczki i po zamianie zera z fazą - wszystko pójdzie z dymem?
Na razie próbuję 'na logikę' ogarnąć ten regulator, bez wnikliwej analizy ścieżek (za małe to, i dwustronne, na nawet 3D, bo płytka z zasilaczem wlutowana jest prostopadle do głównej).
btw: fizykę/elektronikę miałem w szkole 30 lat temu, także z góry przepraszam, jeśli temat/pytanie jest bez sensu
Pozdrawiam,
Janusz
zakupiłem na pewnym chińskim portalu internetowym (żeby nie reklamować), cyfrowy regulator temperatury z celem podłączenia go do kabla grzewczego i uruchomienia na balkonie w mini szklarence tak, żeby pilnował, żeby ta temperatura nie spadała poniżej zaplanowanej wartości.
Były do wyboru wersje zasilane na 12V oraz na 230V. Skoro kabel mam na 230V, to wybrałem z takim napięciem.
Poskładałem sobie wszystko, regulator umieściłem w odpowiednio spreparowanej obudowie, przygotowałem kable i... dopiero teraz zauważyłem, że na schemacie poglądowym narysowane jest podłączenie do sieci w formie różnicującej przewód neutralny oraz fazowy, a w przypadku podłączenia urządzenia po prostu wtyczką do gniazdka - nie można zagwarantować, że w każdym gniazdku faza będzie w tym samym miejscu jak u mnie na balkonie
Po przyjrzeniu się urządzeniu, widzę, że do zasilania regulatora użyty jest po prostu transformator, co by sugerowało, że nie jest istotne jak podłączę zero i fazę, na wyjściu transformatora i tak będzie prąd przemienny.
W związku z tym skłaniałbym się do tego, że to jak podłączę zero i fazę - nie jest istotne.
Z drugiej strony na płytce drukowanej wyraźnie jest oznaczone który przewód to GND a który DC, a na wyjściu płytki z transformatorem jest EARTH.
Czy jest szansa, że w tym chińskim produkcie ktoś w całym sprzęcie pociągnął od wejścia zasilania 230V masę bezpośrednio z wtyczki i po zamianie zera z fazą - wszystko pójdzie z dymem?
Na razie próbuję 'na logikę' ogarnąć ten regulator, bez wnikliwej analizy ścieżek (za małe to, i dwustronne, na nawet 3D, bo płytka z zasilaczem wlutowana jest prostopadle do głównej).
btw: fizykę/elektronikę miałem w szkole 30 lat temu, także z góry przepraszam, jeśli temat/pytanie jest bez sensu
Pozdrawiam,
Janusz
