Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
HeluKabel Akademia WiedzyHeluKabel Akademia Wiedzy
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Podgrzewacz powietrza dla rowerzysty

W.P. 16 Dec 2020 22:35 10842 86
  • Witam Kolegów
    Późna jesień aż do wczesnej wiosny to trudny czas dla miłośników roweru. Stare porzekadło głosi, że nie ma złej pogody ale może być zły ubiór.
    No tak... Można się odpowiednio ubrać ale co jeśli za oknem -10°, w kalendarzu środek stycznia a droga bez śladu śniegu, zupełnie jak latem.

    Nauczony przykrym doświadczeniem sprzed roku, kiedy pomimo iż byłem właściwie ubrany do panujących warunków, przeziębiłem się (co wyłączyło mnie na ponad 2 tygodnie), postanowiłem skonstruować podgrzewacz wdychanego powietrza.

    Wiem, że może to zabrzmieć zabawnie ale szybka jazda na mrozie poniżej -10° siłą rzeczy prowadzi do szybkich i głębokich oddechów. O przeziębienie nie trudno.
    To tyle tytułem wstępu.

    Maseczka bazuje na szpitalnej masce, nieco zmodyfikowanej. Jest bardzo elastyczna i wygodnie układa się na twarzy.
    Oryginał został przerobiony tak, by zapewnić jeden kierunek powietrza. Boczne wyloty zmieniłem zamieniając je w zawory otwierające się tylko przy wydychaniu.

    Główny wlot powietrza do maski także uległ przeobrażeniu, tzn. został wyposażony w zawór zamykający się podczas wydychania.
    Podgrzewacz powietrza dla rowerzysty Podgrzewacz powietrza dla rowerzysty
    Jak widać, zaworki są bardzo proste a niewielkie przedmuchy nie stanowią problemu. Do ich wykonania posłużyła stara dętka.

    Nie ma sensu wdawać się w szczegóły konstrukcji - wszystko jest na zdjęciach.

    Druga część to podgrzewacz powietrza.
    Długo męczyła mnie myśl jak to zrobić... Rezystor, może tranzystor z radiatorem? Można na wiele sposobów ale każdy ma jakieś wady.

    I wreszcie olśnienie - drut! Kilka metrów drutu, zasada jak w przepływowym ogrzewaczu wody. Potem poszło szybko, czego efekt na załączonych zdjęciach.
    Podgrzewacz powietrza dla rowerzysty Podgrzewacz powietrza dla rowerzysty
    Ogrzewacz powstał z kawałka węża zwanego peszlem. Wewnątrz upchnąłem ok. 8 mb. drutu nawojowego Φ0,5mm. tworząc tym sposobem grzałkę.

    Celowo wybrałem drut miedziany.
    Nie mając tu żadnych doświadczeń założyłem moc ok. 10W, wobec czego rezystor wykonany z drutu miedzianego będzie musiał mieć dużą długość. Równocześnie moc wydzielana na jednostce długości będzie mała a więc i temperatura niska.
    To ważne, gdyż grzałka mieści się wewnątrz termoplastycznej rury, nie może więc być mowy o przypiekaniu.

    Z drugiej strony duża długość drutu zapewnia wystarczająco dużą powierzchnię oddawania ciepła, gwarantując ogrzanie przepływającego powietrza.
    Z pobieżnych obliczeń wyszło mi ok. 10cm².

    Do zasilania całości wykorzystałem 5 ogniw Li-Ion pozyskanych z nigdy nie użytej baterii do zasilania wkrętarki (kupiona niegdyś przez brata, ale omyłkowo do innego modelu). Po przeróbce pakiet zamienił się z 5S1P na 1S5P.
    Podgrzewacz powietrza dla rowerzysty

    Urządzenie nie jest jeszcze skończone. Brak BMS-a, ładowarki do akumulatorów, brak obudowy etc. Na razie pomyślnie przeszło testy podczas powrotu z pracy.

    Przed wyjazdem dokonałem kilku pomiarów. Napięcie 4,19V, prąd grzałki 2,74A. Jazda zajęła mi ok. 35 minut i przez ten czas urządzenie pracowało. Po powrocie do domu odłączyłem obciążenie i zmierzyłem napięcie, spadło do 3,86V.

    Podczas jazdy na zewnątrz mogło być ok. +1°, oddychałem szybko i głęboko by ocenić wydajność grzania - odczuwałem komfort, co upewniło mnie w przekonaniu, że "sufitowe" założenia okazały się bliskie.
    Nie wiem, jak całość sprawdzi się na mrozie podczas ścigania się z tramwajem (co ubarwia monotonię codziennej jazdy tą samą trasą) :)

    Na zdjęciach widać złącze 3-pinowe. Nie wiedziałem jaki będzie efekt grzania, więc wewnątrz zamontowałem termistor, by w razie potrzeby mieć wpływ na temperaturę. Teraz widzę, że chyba nie będzie potrzebny.

    Cool! Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    W.P.
    Computer PSUs specialist
    Offline 
    Has specialization in: elektronika ogólna
    W.P. wrote 3962 posts with rating 501, helped 554 times. Live in city Łódź. Been with us since 2003 year.
  • HeluKabel Akademia WiedzyHeluKabel Akademia Wiedzy
  • #3
    Euzebiusz23091998
    Level 15  
    Mnie zastanawia tylko, czy patrzyłeś z czego ta rurka? Żeby ci pod wpływem ciepła jakiegoś niekoniecznie zdrowego gazu nie zaczęła wydalać :D wygląd też nieziemski - widząc kogoś w tym nocą, zacząłbym się zastanawiać, gdzie są faceci w czerni.

    Jeszcze tak technicznie bardziej - czy gdy na chwilę wstrzymasz oddech, to kolejny nie jest "zbyt gorący"? Żeby przypadkiem nie poparzyć płuc, zawsze można dodać jakiś czujnik oddechu do tej zabawki, albo po prostu termometr, ale ten może mieć zbyt wolną reakcję na zmiany temperatury w takim środowisku.

    PS: ja tu widzę pomysł dla narciarzy :D
  • #5
    bambus94
    Level 25  
    Czytając tytuł pierwsze co mi przyszło do głowy jako rozwiązanie to rekuperator. Czyli odzyskiwanie ciepła z wydychanego powietrza. Nie potrzeba żadnych baterii, temperatura powietrza nigdy nie będzie większa jak 37°C.
    Wymiennik można zrobić na wiele sposobów. Najlepiej jak by miał jak największe pole przekroju by powietrze przepływało z małą prędkością i miało czas na wymianę ciepła.
  • #6
    W.P.
    Computer PSUs specialist
    Euzebiusz23091998 wrote:
    Mnie zastanawia tylko, czy patrzyłeś z czego ta rurka? Żeby ci pod wpływem ciepła jakiegoś niekoniecznie zdrowego gazu nie zaczęła wydalać :D wygląd też nieziemski - widząc kogoś w tym nocą, zacząłbym się zastanawiać, gdzie są faceci w czerni.
    Prawdę mówiąc nie miałem zbyt dużego wyboru a chciałem uzyskać elastyczność. Wiem, że przygrzewanie plastiku i wdychanie gazów to zły pomysł, stąd w założeniu były możliwie niska temperatura grzałki i jej duża powierzchnia.
    Wystarczy podgrzanie o 20°.

    Co do wyglądu to sam się z uśmiałem patrząc w lustro. Obawy przeszły mi na wspomnienie ostrego przeziębienia jakie zafundowałem sobie kiedyś jadąc do pracy przy -15°.
    O 10-tej miałem już 39,8°, potem było 2 tygodnie w domu i kolejne 3 na dochodzenie do pełnego wyzdrowienia, brrr na samą myśl.

    Decyzję ułatwiła mi świadomość, że dziś nikogo nie dziwi widok kogoś w masce na twarzy, a że maski są różne to cóż? Ta jest inna.
    Euzebiusz23091998 wrote:
    Jeszcze tak technicznie bardziej - czy gdy na chwilę wstrzymasz oddech, to kolejny nie jest "zbyt gorący"?
    Zadawałem sobie to pytanie dojeżdżając do domu. Rzeczywiście, na klatce schodowej (blok, kaloryfery) powietrze było wyraźnie ciepłe, ale nie gorące. To upewniło mnie w przekonaniu, że chyba z mocą nie przesadziłem.
    Jednak z tym wnioskiem poczekam do prawdziwego (dwucyfrowego) mrozu.
    U92 wrote:
    No mi by było wstyd się w czymś takim pokazać
    Tę fazę mam już za sobą.
    To całkiem normalne, że człowiek nie chce się wyróżniać bo wszyscy się gapią. Tak było, kiedy zainstalowałem sobie kierunkowskazy, światło STOP czy wskaźnik prądu silnika.
    Jeżdżę po centrum i co skrzyżowanie odczekuję minuty na upragnione zielone. Rzeczywiście trochę nieswojo jest kiedy dojeżdżają inni rowerzyści.
    Po latach przywykłem, mam przepraszać? To efekt godzin mojej pracy.
    bambus94 wrote:
    Czytając tytuł pierwsze co mi przyszło do głowy jako rozwiązanie to rekuperator. Czyli odzyskiwanie ciepła z wydychanego powietrza. Nie potrzeba żadnych baterii, temperatura powietrza nigdy nie będzie większa jak 37°C.
    Wymiennik można zrobić na wiele sposobów. Najlepiej jak by miał jak największe pole przekroju by powietrze przepływało z małą prędkością i miało czas na wymianę ciepła.
    Idea dobra ale jak to zmieścić w małej masce? Co ze swobodą ruchu, z izolacją przy niskich temperaturach etc.
    Chyba więcej problemów niż korzyści.

    I jeszcze nt "nieziemskiego" wyglądu. Od początku wiedziałem, że taka maska prowadzi do skojarzenia ze słoniem.
    Jednak ze świecą szukać rowerzysty przy -10° wczesnym rankiem czy późnym popołudniem, a o tych porach jeżdżę.
  • #7
    Steryd3
    Level 33  
    Ogólnie ciekawa koncepcja...co prawda gdy panuje mróz mój rower zalega w piwnicy ale dla wytrwałych...kto wie.
    Przez jak długi czas może działać takie urządzenie...na ile starczają baterie?
    Może warto gdzieś tą energie pozyskiwać..dynamo??

    Problem dostrzegam też w materiałach z jakich to jest wykonane. Czy oby zastosowane tworzywa nadają się do oddychania przez nie. Czy po dłuższym czasie nie będą się tam zgromadzały chorobotwórcze bakterie, wirusy czy grzyby?
    Kolejna sprawa to poruszana tu kwestia wydatku cieplnego który jest zmienny. Myślę, że pomiary temperatury gazu przy różnych warunkach były by co najmniej ciekawe(różna temperatura otoczenia i wysiłek rowerzysty).
  • #8
    szeryf3
    Level 22  
  • HeluKabel Akademia WiedzyHeluKabel Akademia Wiedzy
  • #9
    oshii
    Level 22  
    W.P. wrote:
    Podczas jazdy na zewnątrz mogło być ok. +1°, oddychałem szybko i głęboko by ocenić wydajność grzania - odczuwałem komfort, co upewniło mnie w przekonaniu, że "sufitowe" założenia okazały się bliskie.

    W takiej temperaturze zew, komfort czuję podczas oddychania przez pierwszą, techniczną kominiarkę, która w cześci frontowej więcej ma dziur niz materiału. Tak więc imho to żaden test.
    Teoretycznie przy -15 może by to zdało egzamin, ale znowu - kolejna warstwa, tym razem kominiarka bawełniana, i nie odczuwam dyskomfortu, nie mówiąc już o jakichś chorobach.
    Ale w moim przypadku całoroczne dojazdy do/z pracy to raptem lekko ponad 3 km w jedną stronę, czyli max kwadrans na siodełku.

    Generalnie przeziębienie (o ile można nazwać prawie 40 stopni przeziębieniem) to moim zdaniem albo zbieg okoliczności (czyt. tę infekcje byś złapał niezależnie, czy aktualnie jeździłbyś na rowerze czy nie) albo nie ubrałeś się odpowiednio na takie warunki i mocno wyziębiłeś organizm/głowę.

    Co do aspektu technicznego, jedyny plus takiego rozwiązania jest taki, że okulary ci nie parują podczas jazdy, o ile maska jest w miare szczelna.
  • #10
    W.P.
    Computer PSUs specialist
    Steryd3 wrote:
    Przez jak długi czas może działać takie urządzenie...na ile starczają baterie?
    Przed wyjazdem na naładowanych akumulatorach przy obciążeniu grzałką miałem 4,17V i 2,74A z czego wynika R=1,52Ω i P=11,4W

    Po 35 minutach jazdy napięcie na dalej obciążonym pakiecie akumulatorów spadło do 3,86V co odpowiada mocy 9,8W.

    Podczas tego czasu pobrałem z pakietu średnio 10,6W przez 35 minut, czyli ok. 6,2Wh.

    Ogniwa mają deklarowane 2Ah, czyli 5 połączonych równolegle daje 10Ah, zatem dla umownego 3,6V mamy 36Wh. Na pakiecie, z którego pochodzą ogniwa widniało 40Wh.
    Wynika z tego, że mógłbym jeszcze trochę przejechać.
    Steryd3 wrote:
    Może warto gdzieś tą energie pozyskiwać..dynamo??
    Nieeeee :)
    Szacuję, że do w miarę szybkiego naładowania ogniw potrzebuję ok. 8A. Mniejszy prąd także jest akceptowalny, kiedy ładuje się z dziś na jutro. Jednak dynamo tu odpada zarówno z powodu małej mocy, jak i z powodu efektu hamowania.
    Byłaby to okrężna transmisja energii z głównego akumulatora zasilającego silnik poprzez dynamo do w/w akumulatorów.

    Dość wcześnie opisałem ten projekt, może trochę za wcześnie. Jestem na etapie przemyśleń nt ładowania pakietu.
    Rozważam możliwość ładowania także z akumulatora zasilającego sterownik silnika. Można dopuścić sytuację, że przy dłuższej zimowej przejażdżce kontroler wyłączy ogrzewacz powietrza chroniąc wyczerpane ogniwa przed dopuszczalnym rozładowaniem. Wtedy pozostałoby pobranie energii z akumulatora głównego, także podczas jazdy.

    Jeśli energii wystarczy to OK, ale jeśli nie to potwierdzam stare porzekadło rodem z Fredry: "zamienił stryjek siekierkę na kijek" - wracam pedałując, ale wciągam ogrzane powietrze.
    Steryd3 wrote:
    Problem dostrzegam też w materiałach z jakich to jest wykonane. Czy oby zastosowane tworzywa nadają się do oddychania przez nie.
    Tutaj przyznaję, mam małą wiedzę. Nie wiem, czy powszechnie stosowany w wężach peszel tani plastik jest bezpieczny w kontakcie z powietrzem.
    Na pewno odpowiedź dałyby jakieś badania w tym kierunku. Nie jestem chemikiem ale wydaje mi się, że to polietylen, a tego pełno wokół nas, nawet w postaci pojemników na żywność.

    Chyba salomonowym rozwiązaniem będzie owinięcie luźno ułożonych drutów grzałki, warstwą folii aluminiowej oddzielającej kanał grzewczy od wewnętrznej części plastikowej rury. Taka modyfikacja zapewni przepływ powietrza przez aluminiowe wnętrze z chaotycznie rozłożonymi zwojami drutu nawojowego.
    Steryd3 wrote:
    Czy po dłuższym czasie nie będą się tam zgromadzały chorobotwórcze bakterie, wirusy czy grzyby?
    Modyfikacja oryginalnej maski polegała na utworzeniu zaworów wyznaczających kierunek ruchu powietrza.
    Nie ma więc możliwości by wydychane powietrze trafiało do rury z grzałką.

    Dodano po 17 [minuty]:

    oshii wrote:
    Generalnie przeziębienie (o ile można nazwać prawie 40 stopni przeziębieniem) to moim zdaniem albo zbieg okoliczności (czyt. tę infekcje byś złapał niezależnie, czy aktualnie jeździłbyś na rowerze czy nie) albo nie ubrałeś się odpowiednio na takie warunki i mocno wyziębiłeś organizm/głowę.
    Byłem właściwie ubrany, gdyż jeżdżę od dawna omijając tym sposobem korki. Samochód w ścisłym centrum to zły pomysł. Niestety codzienne nudne omijanie stojących w korku aut i szukanie miejsca przed skrzyżowaniem - jak najdalej od najbliższej rury wydechowej to przygnębiające doświadczenie. Do tego przechodnie wchodzący na jezdnię, czy ścieżkę rowerową oglądający własne buty lub smartfon...

    Dlatego możliwość zmierzenia się z doganiającym tramwajem to jedyna chwila przyjemności, której trudno sobie odmówić. Niestety nawet chwilowy większy wydatek energii prowadzi do szybkiego i głębokiego oddechu. Stąd takie skutki.
  • #11
    PPK
    Level 27  
    W wojsku, to się nazywało "Dzień Słonia".... Ale pomysł jest OK. Jeszcze jakiś wydajny filtr p.p. by się przydał bo sport i smog to nie to samo.... :)
  • #12
    oshii
    Level 22  
    @W.P., cóż, możliwe. Zimą jednak godzę się z niższą prędkością (20+ zamiast 30+ km/h) jeśli dzięki temu mogę całą drogę pokonać oddychając przez nos.
  • #13
    vodiczka
    Level 43  
    U92 wrote:
    No mi by było wstyd się w czymś takim pokazać
    Wstyd :?: To bardzo fajny gadżet choć mam obawy co do jego funkcjonalności.
    Przy -1°C wystarczy maseczka elektrody lub zwykła chirurgiczna noszone z powodu Covid-19.
    Nie jeżdżę rowerem ale trochę biegam po parku i przy lekkim przymrozku są idealne do biegania truchtem pod wiatr.
    Autorowi proponuję by dołożył prosty regulator mocy grzewczej, choćby dwustanowy.
    Wszak przy -10 będzie potrzeba znacznie więcej ciepła niż przy -1.

    bambus94 wrote:
    Czytając tytuł pierwsze co mi przyszło do głowy jako rozwiązanie to rekuperator. Czyli odzyskiwanie ciepła z wydychanego powietrza
    Ciekawy pomysł, dałem plusa. Może autor tematu wypróbuje takie rozwiązanie.
    bambus94 wrote:
    temperatura powietrza nigdy nie będzie większa jak 37°C.
    Jeżeli przy rekuperacji (bez dogrzewania) osiągnie +12°C to będzie dobry wynik.
  • #14
    viayner
    Level 41  
    Witam,
    Pomysl nie jest zly, moze nieco malo praktyczny.
    kazdy organizm reaguje nieco inaczej ale -10C to nie jest zimno (jak dla mnie) wielokrotnie uprawialem intensywny sport na otwartej przestrzeni w takiej temperaturze (dla mnie idealnej na narty biegowe) i nie mialem zadnych problemow, jakakolwiek maseczka to "ograniczenie swobodnego oddychania" przy intensywnym sporcie. Moze ma to sens ponizej -25C kiedy oddychanie jest samo w sobie utrudnione ale z drugiej strony intensywny sport w takich warunkach to odrebny temat.
    Sprawdzales moze przeplywowosc i czystosc twojego ukladu, chodzi mi o to ze zapewne sa tam zakamarki gdzie bedzie sie zbierac/kondensowaac wilgoc z twojego oddechu co zapewni doskonale warunki rozwoju drobnoustrojow a calosc stanie sie szybko bardziej szkodliwa niz pomocna.
    Pozdrawiam
  • #15
    ZaQ_1
    Level 8  
    Jak zobaczyłem twoje dzieło od razu wpadł mi pomysł na maskę ogrzewaną odpadowym ciepłem z leda.
    Radiator z żebrami w kanale doprowadzającym powietrze. Teraz szarówa jest nawet w dzień, więc i tak dobrze mieć światło włączone cały czas.
    Szkoda tylko, że montowanie latarki na głowie przy jeździe rowerem jest kiepskim pomysłem z uwagi na oślepianie kierowców.

    Sam używam zimą maski przeciwpyłowej z filtrami p3 (z uwagi na smog) i jest mi wystarczająco ciepło.
  • #16
    kortyleski
    Level 42  
    vodiczka wrote:
    Przy -1°C wystarczy maseczka elektrody lub zwykła chirurgiczna noszone z powodu Covid-19.


    Jakakolwiek maseczka materiałowa to najgorsze zło konieczne jakie może być. Czy to przez ten wyściemniany covid czy mityczny smog albo jaki inny wynalazek. Oddychając przez materiał powodujemy że osadza się na nim kurz więc również rozdrobniona materia organiczna. Do tego dodajmy wilgoć i ciepło. Wszelakie bakterie które zapragną odwiedzić naszą maseczkę mają wręcz wymarzone warunki do namnażania. Na własną prośbę tworzymy sobie inkubator chorób wprost na pysku. Ja maski nie noszę...
  • #17
    vodiczka
    Level 43  
    kortyleski wrote:
    Na własną prośbę tworzymy sobie inkubator chorób wprost na pysku.
    Beż maseczki wszelka materia organiczna wraz z bakteriami wpada ci do pyska o ile wciągasz powietrze ustami a nie nosem. ;)
  • #18
    oshii
    Level 22  
    Yhym, podczas 20-30 minut użytkowania podczas dojazdu do/z pracy faktycznie rozmnoży się tego tyle, że hej…
  • #19
    kortyleski
    Level 42  
    vodiczka wrote:
    Beż maseczki wszelka materia organiczna wraz z bakteriami wpada ci do pyska o ile wciągasz powietrze ustami a nie nosem.
    tylko tyle ile znajduje się w powietrzu a z tym zarówno nasze płuca jak i system immunologiczny już od dawna sobie radzą. Natomiast z kolonią wszelkiej maści i rodzaju drobnoustrojów tuż przy "wlocie" powietrza już niekoniecznie.
  • #20
    pikarel
    Level 34  
    Sprzedaj ten patent wszystkim, którzy stykają się pędem mroźnego powietrza - narciarzom, saneczkarzom, snołbordzistom - będą wniebowzięci :)

    Na poważnie; nawet niemowlętom nie zasłania twarzy na mrozie; to są tzw. mroźne kąpiele (oczywiście są kilkuminutowe).
    To uodparnia na mróz i bakterie występujące w tych warunkach i daje odporność na całe życie.
    Sporadyczne przeziębienia trafiają się każdemu, nawet mi, ale najczęściej to było z mojej własnej głupoty.
  • #21
    W.P.
    Computer PSUs specialist
    vodiczka wrote:
    Autorowi proponuję by dołożył prosty regulator mocy grzewczej, choćby dwustanowy. Wszak przy -10 będzie potrzeba znacznie więcej ciepła niż przy -1.
    Tak, tak - myślę o tym. Wewnątrz rury jest termistor.

    Ukończywszy podstawowe prace wczoraj nie mogłem doczekać się pierwszych prób, a na dworze było zaledwie ok. 0, może +1. To żaden test, ale jakieś wstępne doświadczenie.
    viayner wrote:
    Sprawdzałeś może przeplywowość i czystość twojego układu, chodzi mi o to ze zapewne są tam zakamarki gdzie będzie się zbierać/kondensować wilgoć z twojego oddechu co zapewni doskonale warunki rozwoju drobnoustrojów a całość stanie się szybko bardziej szkodliwa niż pomocna.
    Od tego zacząłem. Zależało mi na tym, by powietrze wydychane zaciskało zawór dolotowy otwierając oba zaworki wylotowe.
    Powietrze przechodzi zawsze w jednym kierunku, nie cofa się do nagrzewnicy.

    Zauważyłem wczoraj po przyjeździe, niewielkie skropliny wewnątrz samej maseczki. Chwilka pod bieżącą wodą i po chwili czysta (oczywiście po odłączeniu rury z grzałką).
    viayner wrote:
    (...) ale -10C to nie jest zimno (jak dla mnie) wielokrotnie oprawiałem intensywny sport na otwartej przestrzeni w takiej temperaturze (...) Może ma to sens poniżej -25C
    Ale ja robię zakupy przepisowo - pomiędzy 10 a 12-tą. :)
  • #22
    vodiczka
    Level 43  
    kortyleski wrote:
    Natomiast z kolonią wszelkiej maści i rodzaju drobnoustrojów tuż przy "wlocie" powietrza już niekoniecznie.
    W Japonii i Korei Pd. część ludzi od dawna nosi maseczki (nie z powodu Covid) i nie stwierdzano zwiększenia zachorowań w porównaniu z "bezmaseczkowcami"
  • #23
    george2002

    Level 20  
    kortyleski wrote:
    Czy to przez ten wyściemniany covid czy mityczny smog albo jaki inny wynalazek
    no nie wiem czy takie ściemniane skoro 38,4C przez 3 dni, po tym czasie utrata zapachu i węchu a pożniej przez następne 4 dni 37,5 i ogólnie po 10-14 dniach wymęczenie to takie ściemnianie w moim przypadku ale grypy takiej u siebie ani innej choroby nie pamiętam, no ale "anty" się nie przetłumaczy natomiast wracając do samego wynalazka to można wykorzystać grzałkę do "dmuchawek" tudzeż stacji na gorące powietrze, z tego co kojarzę to takie bo z 20zł kosztują takie zestawy naprawcze grzałek tylko trzeba by drut albo skrócić albo wymienićna cieńszy i chyba rozmiarowo było by ok również :)
  • #24
    maras52
    Level 14  
    vodiczka wrote:
    Beż maseczki wszelka materia organiczna wraz z bakteriami wpada ci do pyska o ile wciągasz powietrze ustami a nie nosem.


    Dlatego i nie tylko prawidłowo oddycha sie wdech nosem, wydech ustami ;)

    Co do patentu "słabe" :P każdy wie że silnik lepiej chodzi na zimnym powietrzu :lol:
  • #25
    robokop
    Moderator of Cars
    kortyleski wrote:
    tylko tyle ile znajduje się w powietrzu a z tym zarówno nasze płuca jak i system immunologiczny już od dawna sobie radzą. Natomiast z kolonią wszelkiej maści i rodzaju drobnoustrojów tuż przy "wlocie" powietrza już niekoniecznie.
    Kortylesiu, zdziwiłbyś się, jaką kolonię hodujesz w nosie i górnych drogach oddechowych. Taką maseczkę, o ile wymieniasz ją codziennie, możesz porównać do filtra powietrza w samochodzie. Syf zostaje na nim, w kolektorze jest już czyściej.
    ZaQ_1 wrote:
    Jak zobaczyłem twoje dzieło od razu wpadł mi pomysł na maskę ogrzewaną odpadowym ciepłem z leda.
    Wynajdujecie panowie moi koło po raz drugi, w dodatku kwadratowe. Jeśli aparat oddechowy tej maski pomyślany jest jak w masce p. gaz. to ciepłe powietrze można łapać spod kurtki - za darmo.
  • #26
    pawelr98
    Level 39  
    Jeśli ma kolega normalny akumulator zasilający silnik to czemu po prostu nie zrobił kolega prostej przetwornicy ? Po co dodatkowa bateria, skoro i tak z tego urządzenia będzie kolega korzystał tylko na rowerze.

    Dać indukcyjność w szereg oraz diodę równolegle (taki prymitywny buck), bo napięcie rzędu 24-48V mogłoby po prostu przepalić w tak krótkiej chwili ten miedziany drucik.

    Starczy tu zwykły UC384x i odpowiednie ustawienie prądu klucza. Wejście feedback można po prostu zewrzeć do masy.
  • #27
    ^ToM^
    Level 39  
    Myślę, że pomysł podgrzewacza jest ciekawy, ale ja bym się w tym po prostu udusił. :)
    Jadąc rowerem nawet cienka, bawełniana maska mi przeszkadza a co dopiero taki wynalazek.
  • #28
    Tremolo
    Level 43  
    Przeziebienie się bierze z drobnoustrojow. Z wirusów i bakterii. Jak jest zimno to nablonek produkuje wiecej wydzieliny by ta sobie dawała radę z inną mikroflorą. Najgorsza jest pogoda przechodzaca przez minusowe temperatury do plusa. A tu jeszcze grzybica wchodzi w gre. Do tego zatrucie się oparami rezystora. Musialby byc oddzielony materialem izolacyjnym niepylacym i nie emitujacym żadnych lotnych zwiazkow. Musialbyś tą maske oddawać do sterylizacji po kazdym użyciu.

    Przy zahartowaniu i jeżdżeniu przy -20 jeszcze mnie nie laplo przeziebienie. Szkoda, że takiej zimy nie ma już. Pozabijala by te bakterie.
  • #29
    gemiel
    Level 24  
    Spojrzałem na cały problem ze swojego punktu widzenia. Zawsze miałem dylemat z ubiorem do intensywniejszego ruchu w porze zimowej. Po jakimś czasie tułów aż paruje, natomiast nos marznie, wdychane powietrze jest lodowate. Może lepiej wykorzystać nadmiar ciepła tułowia do ogrzania wdychanego powietrza, akumulatory natomiast tylko wtedy, gdy nie jesteśmy rozgrzani.
    Elektryczne podgrzewanie powietrza z pewnością sprawdzi się w czasie jazdy na skuterze elektrycznym lub hulajnodze.
  • #30
    freebsd
    Level 38  
    @W.P. Bardzo fajny pomysł. Stworzyłeś przydatne urządzenie.
    Widziałeś półmaski silikonowe? Lepiej i pewniej przylegają do twarzy i chyba zapewniają większą wentylację. Przykładowe modele masek, akurat z gumy, a nie silikonu, to: SPASCIANI ST85 lub SPASCIANI 220N.

    PS.: W nurkowaniu jednym z kontrowersyjnych (i bardzo rzadko używanych) urządzeń jest grzałka Michalaka. Mam dwie :-) Produkt dający analogiczny efekt, jak Twoja grzałka.