Skoda Fabia 2004 1,4 benzyna nie odpala. Auto zgasło żonie przy parkowaniu tyłem i nie chciało się uruchomić. Po wielu próbach udało się, jednak zaczęła palic się kontrolka od wspomagania i przestało ono działać. Jakoś dojechała do domu, ale światła lekko przygasały. Po zgaszeniu auta już nie daje się odpalić. Po przekręceniu kluczyka wszystko na desce rozdzielczej przygasa. Akumulator w miarę dobry, naładowany. Czytałem wiele postów na ten temat, żaden jednak nie dotyczył przypadku takiego jak u mnie. W związku z tym pytanie, czy uszkodzony czujnik może pośrednio powodować tak duże obciążenie akumulatora, że podczas rozruchu akumulator już nie wydaje?
Dziś wieczorem posłucham, czy pompa wspomagania pracuje przy włączonym zapłonie.
Czy zamiast do VAG-a mogę auto podpiąć do OBD2 - taki mam. Czy wykryje mi wtedy ewentualne błędy?
Czujnik jest na kolumnie kierownicy, czy gdzieś przy przekładni?
P.S.
Żonie tydzień wcześniej Skoda zgasła przy manewrowaniu kierownicą i po odpaleniu ciężko było kręcić kołami, ale samo przeszło.
Dziś wieczorem posłucham, czy pompa wspomagania pracuje przy włączonym zapłonie.
Czy zamiast do VAG-a mogę auto podpiąć do OBD2 - taki mam. Czy wykryje mi wtedy ewentualne błędy?
Czujnik jest na kolumnie kierownicy, czy gdzieś przy przekładni?
P.S.
Żonie tydzień wcześniej Skoda zgasła przy manewrowaniu kierownicą i po odpaleniu ciężko było kręcić kołami, ale samo przeszło.