Witajcie,
Mam tu taki problem z ładowarką CTEK MXS 5.0, w sumie to powinna objąć gwarancja, ale znajomy gdzieś zagubił paragon no i … Sprzęt z zeszłego roku, więc jeszcze świeży. Co się wydarzyło: „trzasło” i nie działa, tyle z opowieści, a jak to wygląda od strony patomorfologicznej:
Ewidentnie wina fabryki. Po lutowaniu odcięta nóżka ( obstawiam od kondensatora ) została w obudowie. Przemieszczając się luzem w końcu w trakcie pracy natrafiła na D-S tranzystora kluczującego. Co się wydarzyło: „poszły” - bezpiecznik, dwie diody z mostka Gretza i tyle, tzn. tak mi się wydawało na początku. O dziwo MOS-FET 60R580P, wykazywał parametry jakby go to ominęło.
Wymieniłem wszystkie diody w mostku, bezpiecznik, no i testy. No hula, nawet naładowałem mały aku. na opcji 0,8A. Trochę może głośno piszczy, ale był otwarty do testów, a przetwornice tak mają.
Próba na większym aku. Przełączyłem na 5A i podłączyłem, diody LED na wskaźniku ruszyły, ale zaczął coraz głośniej piszczeć, i 4-5 sekund i łup. Znowu bezpiecznik, co ciekawe te same diody ( zaznaczone na zdjęciu - mostek). Tym razem MOS-FET nie przeżył. Miałem akurat 11N60 to wlutowałem, wymieniłem diody w mostu, już nie na smd i testy od nowa. Na 0,8A jest OK natomiast na 5A to samo. Zabił kolejnego MOS-FET’a i to co zwykle. I znowu ta sama para diod z mostka. To mnie mocno dziwi, trzy razy ta sama para.
Mój tok rozumowania jest taki: na małej mocy 0,8A przetwornica się nie rozpędza tak mocno, aby ją trzeba powstrzymywać, natomiast przełączając na dużą moc ucieka spod kontroli.
I tu moje pytanie: na zdjęciu zaznaczyłem dwie diody, do D i do S. Zakładam, że to: Schotky i Zener, które pewnie również oberwały ( obie lub jedna). Zapewne DZ powstrzymuję MOS-FET’a, aby się nie zagalopował.
Nie mogę nigdzie znaleźć jakie parametry powinny mieć. Ma ktoś z Was jakiś pomysł? Schemat to pewnie marzenie w dzisiejszych czasach?

Mam tu taki problem z ładowarką CTEK MXS 5.0, w sumie to powinna objąć gwarancja, ale znajomy gdzieś zagubił paragon no i … Sprzęt z zeszłego roku, więc jeszcze świeży. Co się wydarzyło: „trzasło” i nie działa, tyle z opowieści, a jak to wygląda od strony patomorfologicznej:
Ewidentnie wina fabryki. Po lutowaniu odcięta nóżka ( obstawiam od kondensatora ) została w obudowie. Przemieszczając się luzem w końcu w trakcie pracy natrafiła na D-S tranzystora kluczującego. Co się wydarzyło: „poszły” - bezpiecznik, dwie diody z mostka Gretza i tyle, tzn. tak mi się wydawało na początku. O dziwo MOS-FET 60R580P, wykazywał parametry jakby go to ominęło.
Wymieniłem wszystkie diody w mostku, bezpiecznik, no i testy. No hula, nawet naładowałem mały aku. na opcji 0,8A. Trochę może głośno piszczy, ale był otwarty do testów, a przetwornice tak mają.
Próba na większym aku. Przełączyłem na 5A i podłączyłem, diody LED na wskaźniku ruszyły, ale zaczął coraz głośniej piszczeć, i 4-5 sekund i łup. Znowu bezpiecznik, co ciekawe te same diody ( zaznaczone na zdjęciu - mostek). Tym razem MOS-FET nie przeżył. Miałem akurat 11N60 to wlutowałem, wymieniłem diody w mostu, już nie na smd i testy od nowa. Na 0,8A jest OK natomiast na 5A to samo. Zabił kolejnego MOS-FET’a i to co zwykle. I znowu ta sama para diod z mostka. To mnie mocno dziwi, trzy razy ta sama para.
Mój tok rozumowania jest taki: na małej mocy 0,8A przetwornica się nie rozpędza tak mocno, aby ją trzeba powstrzymywać, natomiast przełączając na dużą moc ucieka spod kontroli.
I tu moje pytanie: na zdjęciu zaznaczyłem dwie diody, do D i do S. Zakładam, że to: Schotky i Zener, które pewnie również oberwały ( obie lub jedna). Zapewne DZ powstrzymuję MOS-FET’a, aby się nie zagalopował.
Nie mogę nigdzie znaleźć jakie parametry powinny mieć. Ma ktoś z Was jakiś pomysł? Schemat to pewnie marzenie w dzisiejszych czasach?
