Witam.
Posiadam pięknego żółtego leona 1 z 2005r, silnik 1,9 tdi, 110 km, 80kw, silnik asv.
Problem check engine = utrata mocy = zwarcie lub przerwa w obwodzie zawór n75 (zawór oczywiście sprawny)
Błąd pojawia się, gdy podczas pracy silnika następuje fizyczna interakcja z przewodami idącymi bezpośrednio do komputera auta, czyli gdy się delikatnie "ciąga" za przewody idące do komputera w podszybiu pojawiają się błędy. Do komputera dochodzą dwie kostki, zbierające po kilkadziesiąt drobnych przewodów, problem jest tylko z jedną z nich. (przynajmniej tak wynika z mojej obecnej wiedzy)
1 z 6 mechaników u których byłem znalazł tę przyczynę ( może komuś przyda się informacja, że taki problem może wystąpić)
specjalista który znalazł usterkę nie chciał podjąć się naprawy, stwierdził że przewody należy lutować pojedynczo i że jest to "nieopłacalne".
Błąd nie jest ciągły, występuję średnio raz na tydzień, po 2-3 dniach znika. Wpływ na taki bieg rzeczy ma oczywiście rozłączanie przewodów jak wnoszę z własnej interpretacji słów mechanika. Cała sytuacja uniemożliwia normalną eksploatację auta.
Czy ktoś miał przypadek z taką wadą, czy ktoś zna sposób naprawy który będzie skuteczny i "opłacalny"?
Szczerze mówiąc nie chce złomować maszyny przez wzgląd sentymentalny, jetem otwarty na ew koncepcje.
Dziękuje za atencje.
Posiadam pięknego żółtego leona 1 z 2005r, silnik 1,9 tdi, 110 km, 80kw, silnik asv.
Problem check engine = utrata mocy = zwarcie lub przerwa w obwodzie zawór n75 (zawór oczywiście sprawny)
Błąd pojawia się, gdy podczas pracy silnika następuje fizyczna interakcja z przewodami idącymi bezpośrednio do komputera auta, czyli gdy się delikatnie "ciąga" za przewody idące do komputera w podszybiu pojawiają się błędy. Do komputera dochodzą dwie kostki, zbierające po kilkadziesiąt drobnych przewodów, problem jest tylko z jedną z nich. (przynajmniej tak wynika z mojej obecnej wiedzy)
1 z 6 mechaników u których byłem znalazł tę przyczynę ( może komuś przyda się informacja, że taki problem może wystąpić)
specjalista który znalazł usterkę nie chciał podjąć się naprawy, stwierdził że przewody należy lutować pojedynczo i że jest to "nieopłacalne".
Błąd nie jest ciągły, występuję średnio raz na tydzień, po 2-3 dniach znika. Wpływ na taki bieg rzeczy ma oczywiście rozłączanie przewodów jak wnoszę z własnej interpretacji słów mechanika. Cała sytuacja uniemożliwia normalną eksploatację auta.
Czy ktoś miał przypadek z taką wadą, czy ktoś zna sposób naprawy który będzie skuteczny i "opłacalny"?
Szczerze mówiąc nie chce złomować maszyny przez wzgląd sentymentalny, jetem otwarty na ew koncepcje.
Dziękuje za atencje.