dzień dobry
Problem dotyczy połączenia kontrolera z konsolą, w menu śmiga ok, podczas gry na początku też wszystko ok, ale po jakimś czasie pad zaczyna jakby później reagować, a po chwili wyłącza się i pojawia się komunikat o odłączeniu pada dualshock. Po włączeniu pada ponownie, wszystko przez pewien czas jest ok po czym ponownie się wyłącza, i tak w kółko, nie da się grać. Dodam tylko, że ten sam problem występował również po podłączeniu pada do konsoli kablem. Takiej sytuacji jeszcze nigdy nie miałem, a pad był naładowany.
W jednym z serwisów powiedzieli mi, że uszkodzony może być chip ale tego nie naprawiają.
Jakieś sugestie? Czy od razu lecieć kupić nowy pad?
Problem dotyczy połączenia kontrolera z konsolą, w menu śmiga ok, podczas gry na początku też wszystko ok, ale po jakimś czasie pad zaczyna jakby później reagować, a po chwili wyłącza się i pojawia się komunikat o odłączeniu pada dualshock. Po włączeniu pada ponownie, wszystko przez pewien czas jest ok po czym ponownie się wyłącza, i tak w kółko, nie da się grać. Dodam tylko, że ten sam problem występował również po podłączeniu pada do konsoli kablem. Takiej sytuacji jeszcze nigdy nie miałem, a pad był naładowany.
W jednym z serwisów powiedzieli mi, że uszkodzony może być chip ale tego nie naprawiają.
Jakieś sugestie? Czy od razu lecieć kupić nowy pad?