Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego

mdziewie 27 Feb 2021 20:33 13767 51
lampy.pl
  • Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego

    Dzień dobry,
    Już w człowieku siedzi coś takiego, że od czasu do czasu musi dać się sponiewierać na elektrodzie...
    Ale do rzeczy: zabawka powstała dla mojego 4-letniego dziecka oraz dla mnie (wszak mężczyzna dojrzewa do 4. roku życia, a potem już tylko rośnie) i z założenia jej funkcja miała być ograniczona wyłącznie wyobraźnią.

    Zasadniczo jest to coś, co przypomina przemysłowe pulpity sterownicze, z tą poprawką, że jest dostosowane do rozmiarów dziecka i... oczywiście niczym nie steruje. Za to jest cała kupa kontrolek, wskaźników, guzików itp.

    Żeby nie było...
    Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego
    ... w środku jest tak, jak na zewnątrz :D Tzn. też przypomina to automatykę przemysłową. W sumie grubo ponad 100 metrów kabla :D

    Już na początku pojawiło się kilka założeń: najważniejsze z nich to "żadnych komputerów" i prawie udało się to zrealizować.
    Całość zasilana jest (a jakże!) zasadniczo napięciem 24V, a podstawowe funkcje zrealizowane są na automatyce przekaźnikowej. Poniżej listwa przekaźników (jedna z dwóch):
    Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego
    Tam, gdzie użycie przekaźników nie wchodziło w grę (np. matryca wielu mrugających kontrolek), w ruch poszły układy TTL. Urządzenia do mrugania kontrolkami (są trzy) składają się z multiwibratora, licznika binarnego, dekodera 74138 i losowej logiki, która z wyjść liczników i dekodera tworzy mniej lub bardziej skomplikowane sekwencje mrugnięć. Na koniec jakiś ULN umożliwiający podłączenie 24-woltowych lampek.
    Niektóre lampki i niektóre generatory (a także niektóre przełączniki) dostępne są tylko na panelu krosowniczym, na którym można robić dowolne połączenia za pomocą kabli bananowych.

    Jak każde przyzwoite urządzenie tego typu, również i to wyposażone jest w wyłącznik bezpieczeństwa i mikrowyłączniki odłączające zasilanie w przypadku otwarcia którejś z klap.

    Obok tych wszystkich przekaźnikowych przerzutników i mrugających lampek, istnieją pewne wodotryski.
    Pierwszym jest wbudowany oscyloskop ST-315A II, poddany modyfikacji w postaci wyrzucenia z niego lampy razem z ekranem magnetycznym (i zamontowaniu w panelu urządzenia).
    Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego
    Oprócz oddelegowania lampy, oscyloskop dostał coś w rodzaju zdalnego sterowania: wbudowany przekaźnik umożliwia przełączanie go między trybem Yt i XY za pomocą sygnału 24V.
    Żeby oscyloskop miał co wyświetlać, pudełko dostało również kawałek elektroniki z dwiema chińskimi podróbkami generatora XR2209, umożliwiającymi wyświetlanie figur Lissajous. Za pomocą zewnętrznych pokręteł i przełączników można ustalać "rząd" figury, regulować synchronizację generatorów a także przełączać między sygnałami sinusoidalnymi i trójkątnymi.
    Kolejny przełącznik zmienia tryb pracy oscyloskopu i źródło sygnału: możemy wyświetlać figury Lissajous, sygnał z pojedynczego generatora w funkcji czasu, w końcu sygnał dźwiękowy z wbudowanego radia. Na domiar złego, amplituda generatorów może być również modulowana sygnałem dźwiękowym, co daje fantastyczne efekty rodem z wizualizera w Winampie - tyle że realizowane czysto analogowo.

    W międzyczasie doszliśmy do drugiego wodotrysku, czyli toru audio (w sumie nie wiem, czy to wodotrysk; w zasadzie to jedyna użyteczna funkcja tego pudła).
    No więc nasza zabawka jest przy okazji szafą grającą. Posiada chińskie radyjko z Bluetoothem i odtwarzaczem MP3 (to właśnie ten niewielki wyłom w ogólnym zakazie komputeryzacji), wzmacniacz w klasie D (również chiński moduł, oczywiście!) i kompletne bebechy z 3-drożnych kolumn, które znalazłem na śmietniku.
    Oczywiście pojawi się pytanie, jak gra. Odpowiem tak: ma charakter :D Na pewno ma moc. Dużo za dużo mocy.

    Oprócz guzików, przycisków, kontrolek, oscyloskopu i toru audio, są jeszcze wskaźniki wychyłowe. Te mają różnorakie funkcje: niektóre po prostu monitorują napięcia i prądy w instalacji, niektóre podłączone są do przycisków przez ogromne filtry RC, dwa z nich robią za wskaźnik wysterowania (to temat na osobny temat), jeden buja się bez sensu, podłączony przez sieć rezystorową do losowych kontrolek.

    Oczywiście, urządzenie posiada schemat. Namalowany jest w Visio i nie będę go tu zamieszczał, ale przyrzekam, że całe okablowanie jest udokumentowane:) Jakby tego było mało, każdy przewód jest oznaczony na obu końcach opisanymi koszulkami termokurczliwymi. Kable z napięciem bezpiecznym oznaczone koszulkami białymi, a z 230V - żółtymi. Myślę, że bez tego w ogóle niemożliwe byłoby uruchomienie tego potwora.

    Konstrukcja szafy jest drewniano-sklejkowa, pokryta okładzinami samoprzylepnymi. Trochę nie wyszła okładzina na głównym panelu - miała być metalopodobna, ale metaliczna okładzina jest strasznie gruba, słabo gnie się na rogach i koniec końców nie wygląda to zbyt fajnie. Aby się nie przegrzewało, całość wentylowana jest przez dwa cichobieżne wentylatory.

    Założeniem było zrobienie zabawki całkowicie ze złomu. Pomysł spalił na panewce, bo własnego złomu miałem za mało, a kupowany okazał się droższy, niż nowe części z pewnego kraju... Co do kosztów, to popłynąłem... Na pewno ponad 1000 złotych w to pudło poszło...

    To na koniec jeszcze mała galeria - z losowych momentów w trakcie budowy zabawki. Chińska Republika Ludowa i firma Xiaomi przeprasza za jakość zdjęć;)
    Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego

    A, jeszcze jest kogut na czubku... Zapomniałem o kogucie...
    O dzwonku rowerowym na elektromagnes wspominałem?

    Edit: jest pierwsze video:) Coś nie zdaje mi się, żebym umiał je poprawnie wgrać, ale niech będzie...



    Cool? Ranking DIY
    Can you write similar article? Send message to me and you will get SD card 64GB.
    About Author
    mdziewie
    Level 19  
    Offline 
    Has specialization in: elektronika
    mdziewie wrote 312 posts with rating 535, helped 15 times. Live in city Ra... Wa... Mannheim!. Been with us since 2008 year.
  • lampy.pl
  • #2
    beatom
    Level 35  
    Uzupelnieniem mogla by byc antena samochodowa z silniczkiem. Antenka by sie ladnie wysuwala po wlaczeniu urzadzenia.
  • #3
    And!
    Admin of Design group
    Niesamowita konstrukcja :D dodaj koniecznie film do postu prezentujący działanie urządzenia (opcja dodaj film pod oknem edycji treści postu).
  • #4
    reaven22
    Level 29  
    Gratuluję pomysłu i wykonania ;)
    Sam parę lat temu popełniłem Centrum Dowodzenia Ziemią, dla Juniora :)
    Do dziś Junior czasem się bawi i wymyśla coraz to nowe zastosowania.

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2515884.html

    Zabawka ultymatywna - czyli Maszyna do Niczego
  • lampy.pl
  • #5
    pavyan
    Level 16  
    Nazwa "Maszyna do Niczego" doskonała... od razu przypomniało mi się dzieciństwo, Cyberiada, oraz Trurl i Klapaucjusz :D

    Mdziewie i Reaven - gratuluję Wam obu, piękna robota :D
  • #9
    harnasx
    Level 22  
    Szacun!
    Za pomysł, chęci i jakość wykonania czegoś do "niczego" - miejmy nadzieję że mały złapie bakcyla;)
  • #10
    adambyw
    Moderator of Acoustics
    beatom wrote:
    Uzupelnieniem mogla by byc antena samochodowa z silniczkiem. Antenka by sie ladnie wysuwala po wlaczeniu urzadzenia.

    Dzieci nie masz. Antena musiała by być pancerna. A tak to chwila i antena złamana.
  • #11
    LEDówki
    Level 37  
    Mógł w tym kolega upchnąć elektroniczną kostkę do gry. Gadżet, z którym nie wiadomo co robić po zmontowaniu.
    Poza tym im bardziej urządzenie zbliżone wizualnie i funkcjonalnie do urządzeń występujących w rzeczywistości, tym szybciej dzieciak przyswoi sobie zasady działania takich maszyn i zacznie z nimi kombinować.
  • #12
    prosiak_wej
    Level 38  
    mdziewie wrote:
    Trochę nie wyszła okładzina na głównym panelu - miała być metalopodobna, ale metaliczna okładzina jest strasznie gruba, słabo gnie się na rogach i koniec końców nie wygląda to zbyt fajnie.


    Podpowiedź:
    Oklejasz równo z krawędziami, a je same zakańczasz kątownikiem lub ceownikiem aluminiowym, w marketach budowlanych jest tego sporo.
  • #13
    kowal011
    Level 21  
    adambyw wrote:
    Antena musiała by być pancerna. A tak to chwila i antena złamana.
    i właśnie z tego powodu dałbym plexi na lampę oscyloskopu.
  • #14
    mdziewie
    Level 19  
    Dziękuję wszystkim za dobre słowo, filmik postaram się wkrótce wrzucić. Co do anteny - rzeczywiście, przy dzieciach musi być pancerna i taka jest - to antena lotnicza z natowskiej łodzi ratunkowej. Oprócz niezniszczalności, jej zaletą jest gigantycznych rozmiarów gumowa kulka na końcu.

    A Centrum Dowodzenia Ziemią - nie dość że boskie, to jeszcze przenośne!
  • #15
    SylwekK
    Level 32  
    Kurcze, ale potworek! :) Sam jestem na etapie tworzenia guzikoinatora dla siostrzeńca tylko bardziej będzie to jak walizka "Centrum Dowodzenia Ziemią". Ja poszedłem w stronę atmega i rejestrów przesuwnych - wszystko w modułach połączonych 5-żyłowym przewodem. Każde światełko czy przycisk indywidualnie zaprogramowany. Nie będzie to pewnie tak efektowne wizualnie i czaderskie jak "Maszyna do Niczego", ale jak skończę to pokażę jak wyszło :)
    Gratuluję projektu. Tylko daj się dziecku czasem pobawić ,a nie tylko sam, sam... :D
  • #16
    PPK
    Level 28  
    GRATULACJE ! To jest właśnie COŚ, czego mi brakuje w ofercie zabawek. Tak, jakby zabawki projektowali humaniści i .... marketingowcy. Zamiast idiotycznych odmian figurek czy Lego z GW albo innych "Supermenów". Lego edukacyjne walory zgubiło gdzieś po 2000r.
    Funkcję edukacyjną można by rozbudować o gadający kalkulator wykonujący konkretne działania. Mój syn, 25 lat temu ( 2 klasa liceum), dostał taki od kuzyna z USA. Ubaw na lekcji matematyki był do tego stopnia, że wezwali mnie na wizytę do nauczycielki. Były trudności z ......odzyskaniem kalkulatora.
    Nota bene, szukam takiego układu scalonego z syntezą mowy ( dekoduje litery, cyfry, działania). Kolega gdzieś to widział w ofercie u Chińczyków. Wiem, że można to zrobić za pomocą układów mp3.
  • #17
    katakrowa
    Level 22  
    Nie ma sensu pisać, że "bez sensu" bo takie było założenie :-)
    Zdecydowanie gratuluję wytrwałości.
    Myślę, że każdy chce zobaczyć film, na którym widać tę machinę w działaniu.
  • #18
    VIGOR_PICTURES
    Level 20  
    To uczucie kiedy Twoja maszyna do niczego jest lepiej zaprojektowana i udokumentowana niż nie jeden i nie dwa projekty na elektrodzie ;)
    Muszę to Żonie pokazać, bo póki co patrzy się na mnie jak na niespełna rozumu kiedy Jej kreślę pomysł na funkcjonalną kasę (ekran dotykowy, działający skaner kodów, bazą produktów w SQL, aplikacja w qt i drukarka fiskalna).
    Panie do autora, czy młody użytkownik już wywołał tym urządzeniem jakąś osobliwość? 🤣
  • #19
    kaem
    Level 28  
    Pomyślmy co będzie za np. 50 lat. Ktoś odnajdzie "maszynę do niczego" i zada na Elektrodzie pytanie "do czego to mogło służyć?". Ale będą się głowić nasi następcy na forum... :)
  • #20
    prosiak_wej
    Level 38  
    kaem wrote:
    To uczucie kiedy Twoja maszyna do niczego jest lepiej zaprojektowana i udokumentowana niż nie jeden i nie dwa projekty na elektrodzie


    I nie jedna maszyna przemysłowa :lol:
  • #21
    rafi8112
    Level 13  
    Gdy ujrzałem zdjęcie tego projektu w pierwszej chwili przyszedł mi na myśl odcinek "Pic na wodę" Świata wg Kiepskich. Oczywiście tylko pierwsza moja myśl jest skorelowana z tym odcinkiem... Cała reszta to już zupełnie inny poziom. Widać, że Autor włożył tu dużo serca i zapewne siłą przewodnią była tu przede wszystkim chęć ujrzenia reakcji swego dziecka przy kontakcie z tą niesamowitą zabawką - zapewne bezcenne przeżycie i w pełni usprawiedliwiające tyle godzin poświęconej pracy. Tak jak już zauważyli niektórzy Koledzy, projekt wykonany bardzo starannie i wręcz perfekcyjnie przemyślany od wieloma walorami użytkowymi. Widać wielki kunszt konstruktorski Autora. GRATULACJĘ z wielkich liter.
    P.S. Fajnie, że nawet znalazł się akcent z układami TTL ;)
  • #22
    mdziewie
    Level 19  
    rafi8112 wrote:
    Fajnie, że nawet znalazł się akcent z układami TTL ;)


    Kolega ma świetnego awatara:)

    P.S. Zebrałem się i skleciłem kawałek filmu z pracy wizualizatora, więc, tentego, zapraszam do oglądania... zanim mi Kraftwerk zdejmie za prawa autorskie...
  • #23
    prosiak_wej
    Level 38  
    Wrzuciłeś na Elektrodę w celu pokazania działania urządzenia, to nie Youtube, które zdejmuje godzinny film Reader's Digest za to, że 7-sekundowy fragment był nagrany przez BBC ;)
  • #25
    gdkj
    Level 26  
    Ostrożnie zaraz wpadnie ministerstwo i może nie nałoży od razu podatku ale akcyza od niczego to byłoby już coś.
    Fajne macie pomysły.
  • #27
    olaf x
    Level 33  
    Niesamowita zabawka. Stary facet jestem, a na film się gapiłem i żałowałem że taki krótki :) Sam bym się tym bawił jak dziecko :)
  • #29
    And!
    Admin of Design group
    Film się pojawił w pierwszym poście! super sprawa, dźwięki faktycznie jak z seksmisji :)

    Gdybym takie urządzenie jako dzieciak dostał to pewnie już dawno bym w NASA pracował tak bym się nakręcił tematem ;)

    Na ekran lampy oscyloskopowej przydała by się pleksa 5mm,
    jak powstaje efekt "kwadratu" modulowanego dźwiękiem?
  • #30
    przemallo
    Level 17  
    Slawek K. wrote:
    Efekty dźwiękowe jak w Seksmisji

    15min sie spóźniłem z komentarzem. Mam identyczne skojarzenie :)
    Świetna robota z tą "zabawką".