Od pewnego czasu, firma UNI-T wprowadza na rynek swoje multimetry po delikatnym "liftingu". Oznaczone "+" na końcu nazwy modelu. Takich multimetrów będę testował więcej, dzisiaj na warsztat trafił przedstawiciel tańszej a zarazem bardzo popularnej serii UT33. Dokładnie UT33D+.
W eleganckim pudełku poza wspomnianym urządzeniem mamy także oczywiście sondy pomiarowe, instrukcję obsługi oraz kartę gwarancyjną. Baterie, 2xAAA, niezbyt popularnego producenta były już zamontowane.
Na początek specyfikacja producenta.
Porównanie z UT33A, czyli ze starszą serią. Widać, że prezentowany jest nieco większy, łącznie z wyświetlaczem. Myślę, że to zmiana zdecydowanie na "+".
Podobnie jak we wcześniejszych, wyposażony także w gumowy holster. Jest on nieco większy od poprzednika, dodatkowo w miejscu LCD wystaje nieco ponad obrys obudowy co może zapewnić ochronę ekranu w razie upadku. Z tyłu znajduje się miejsce gdzie można umieścić sondy. Myślę, że to kolejna zmiana na "+".
Mocowanie sond jednak chyba niebezpieczne i nie do końca przemyślane: ostre igły wystają ponad obudowę, wyglądają jak "widły" przygotowane aby kogoś zranić. Tutaj producent mógł to lepiej zrobić, wystarczyło umieścić je niżej i bardziej "zabudować" gumą.
Holster z miejscem na sondy powoduje także, że miernik nie leży idealnie płasko, góra minimalnie pod kątem. Oczywiście aby podnieść go jeszcze bardziej mamy także podstawkę.
Gumową osłonę dosyć łatwo ściągnąć. Od spodu widać odkręcaną klapkę od koszyka baterii. I nie jest to wcale takie oczywiste, bo np. w UT33A w celu wymiany baterii musimy rozebrać całość.
Zwrócić trzeba jedynie uwagę, że pokrywa przykręcona na wkręcie do plastiku a nie np. na śrubie metrycznej z gwintem z wkładką. Przy częstej wymianie baterii może się to wyrobić jeśli nieumiejętnie będziemy dokręcać.
W celu dalszego rozebrania odkręcić musimy kolejne dwa wkręty umieszczone na dole. A tak wygląda w środku.
Na zakresach amperomierza bezpieczniki 20mm: 10A oraz 200mA.
No dobrze, składamy wszystko w jedną całość i przystępujemy do testów.
Przyzwyczajony raczej jestem, że wraz z multimetrem otrzymujemy sondy dość marnej jakości, wyjątek miałem tylko w jednym sprzęcie ale o tym kiedy indziej. Dlatego nie spodziewałem się cudów. No cóż... po prostu są. Nie jest to może najgorszy model, który rozpada się po pierwszym użyciu ale do markowych bardzo dużo im brakuje.
Końcówki nie są pozłacane, gdy ich dobrze i mocno nie dociśniemy możemy mieć herezje przy pomiarze ciągłości obwodu.
Przy tych sondach także buzer działa bardzo kiepsko. Nie reaguje na szybkie zmiany, szybkie zwieranie i rozwieranie sond. Dla mnie dyskwalifikacja, ale przyznać muszę że akurat pod tym względem jestem trochę przeczulony i nie mogę mieć sprzętu gdzie buzer nie działa idealnie. Jak to tu wygląda prezentuje film.
Wymiana sonda na markowe, pozłacane zdecydowanie poprawia sytuację. Do wszystkich dalszych pomiarów będą używał właśnie tych a nie z zestawu.
Multimetr wyposażony w funkcję automatycznego wyłączania po czasie - APO: Auto Power Off. Informuje o tym ikona w lewym, górnym rogu. Co ciekawe, "wybudzenie" miernika następuje już przy zmianie pozycji pokrętła o jedną pozycję, nie musimy jak w przypadku wielu wracać pokrętłem na "off" i z powrotem.
Jeżeli nie chcemy korzystać z tej funkcji da się ją jednorazowo dezaktywować: przed włączeniem przytrzymujemy przycisk "HOLD/SEL", trzymając, uruchamiamy urządzenie pokrętłem. Dopiero teraz puszczamy przycisk. W takim przypadku multimetr nam się nie wyłączy sam, stanie się to dopiero po całkowitym wyładowaniu baterii w sprzęcie.
Drugi przycisk. oznaczony ikoną latarki uruchamia podświetlenie wyświetlacza. Naciskamy raz, kolejne naciśnięcie wyłącza funkcję. Podświetlenie samoczynnie gaśnie po 30 sekundach. Zmierzyłem.
W wielu miernikach aktywacja podświetlenia następuję po czasie, kilkusekundowym przytrzymaniu przycisku, tutaj pojedyncze naciśnięcie i już. Stwierdzam, że jest to wygodniejsze, no ale tutaj mamy prosty przyrząd bez rozbudowanych funkcji. Na pewno dobra rzecz dla osób które często z tego korzystają.
Drugi wspomniany już wcześniej żółty przycisk, pełni funkcję hold - ikona "H" na ekranie oraz wybór funkcji - SEL. W tym modelu potrzebny jest tylko w jednej pozycji: wybór między buzerem a pomiarem diod.
Każdorazowa zmiana pozycji pokrętła sygnalizowana jest dźwiękowo.
Napięcie przy pomiarze diod.
Na górze wyświetlacza pokazują nam się jednostki w jakich mierzymy. Drobny szczegół, przedrostem "m". np mV, umieszczony dość niefortunnie.
Pomiar "napięcia referencyjnego" oraz rezystancji wykorzystując precyzyjny rezystor 180kΩ.
Pozostałe pomiary wykonałem porównując wyniki z dużo dokładniejszym multimetrem - Brymen BM867s. Kilka zdjęć z pomiarów, a wszystkie wyniki zebrane w tabeli.
Przy pomiarach prądu na zakresie do 10A pamiętamy oczywiście o przepięciu sondy do odpowiedniego gniazda. Producent "miesza" z gniazdem COM, tutaj umieszczone na środku, w starszych wersjach po lewej stronie. Trzeba zwracać uwagę na oznaczenia. Rozmieszczenie nie jest regułą.
Na zakończenie funkcja NCV czyli not connect voltage. Sprzedawcy różnie opisują tą funkcję. Ja bazuję jednak na instrukcji obsługi. Tutaj pokazano wyraźnie.
Im bliżej pola elektrycznego umieszczony jest nasz multimetr tym więcej kresek pojawia się na wyświetlaczu, intensywniej działa także buzer. W praktyce chyba najczęściej ta funkcja wykorzystywana jest do "odnajdywania" przewodów 230V ukrytych w ścianach. Z doświadczenia wiem jednak że nie zawsze działa to na zadowalającym poziomie. A jak jest tutaj? Na początek przyrząd zbliżamy do przewodu pod napięciem 230V. Umieszczone na podobnej wysokości od blatu. Pierwsza kreska pojawią się przy ok 8cm od przewodu, dwie przy ok 4cm, trzy przy ok 3cm, cztery już od 2cm.
Umieszczenie przeszkody w postaci płyty wiórowej.
Wykrywanie przewodów w praktyce. Wykonałem kilka testów. Tutaj przewody pod kilkunasto milimetrową warstwą gipsu w betonowej płycie. Dla poprawy wyników próbowałem bez holstera.
Wykrycie przewodów nie jest wcale takie proste w tym przypadku, no ale poświecając trochę czasu na badanie powierzchni jesteśmy w stanie je namierzyć.
Znacznie gorzej jeśli przewody biegną w ściance z płyty gipsowej. Tutaj "znalezienie" przewodów tym przyrządem uważam za niemożliwe. Sygnalizacja pojawia się przy wyłączniku, ale tak samo w jakiejkolwiek innej części ściany, po prostu wszędzie.
Najlepiej i bezbłędnie miernik wskazał przewody pod 1cm drewnem.
A tak to wygląda w praktyce.
Koszt prezentowanego urządzenia to ok 40zł na znamy, polskim portalu aukcyjnym. Do wyboru mamy kilka wersji, modeli różniących się nieco funkcjami ale i ceną. A jak Wam przypadł on do gustu?
https://www.uni-trend.com/meters/html/product...s/Digital_Multimeters/UT33_Series/UT33D+.html
Fajne? Ranking DIY
