Gerri napisał: Odgrzebałeś totalnego kotleta i do tego piszesz głupoty.
Jak odpalisz silnik, ALTERNATOR ZACZYNA WYTWARZAĆ PRĄD - z tym się zgodzę.
Co na pewno nie znaczy, że AKUMULATOR JEST ŁADOWANY.
Jeżeli włączysz szybę ogrzewaną, dmuchawę na full, wszystkie lampy - to akumulator przy obrotach jałowych silnika prawie na pewno nie będzie ładowany.
BILANS ENERGETYCZNY kolego się kłania...
Czy akumulator (na biegu jałowym jest ładowany czy nie) zależy od....modelu samochodu.
Ja przez wiele lat jeździłem Lanosem 1.6 (benzyna). Przez prawie 8 lat w ogóle nie wiedziałem, że mam akumulator. Nigdy nie było potrzeby doładowywania, sprawdzania, etc. Akumulator padł, bo zepsuł się alternator w tak perfidny sposób, że kontrolka braku ładowania nie zaświeciła się i "zajeździłem" akumulator do zera! Ale, gdy miałem już następny samochód - fabrycznie nowy KIA Cee'd (1.6 benzyna.), gdzie z ładowaniem zaczęły się dziać dziwne rzeczy, w Lanosie (którego nadal jeszcze miałem) przeprowadziłem eksperyment polegający na dołączaniu kolejnych odbiorników elektrycznych, gdy samochód pracował na biegu jałowym. I okazało się, że zwiększenie zapotrzebowania na energię komputer kompensował podnosząc obroty biegu jałowego. Nawet, gdy włączone było wszystko, co można było włączyć (sytuacja, która nigdy w codziennym użytkowaniu samochodu mi się nie zdarzyła) obroty poszły ponad 1800, aby zapewnić ładowanie.
A w KIA, wystarczyło włączyć "tylko" światła mijania, klimę i nawiew (1/4 zakresu) i już okazywało się, że na biegu jałowym napięcie spadało do 12.5V a czasem nawet poniżej 12V, co powodowało "ssanie" z akumulatora (w skrajnym przypadku) kilkunastu amperów!!! Oczywiście problem w tym, że na biegu jałowym obroty spadały do wartości ok. 600 i nie były podnoszone, aby skompensować większe zapotrzebowanie na prąd. Wizyta w autoryzowanym serwisie (kilku) kończyła się zawsze tym samym - podłączeniem "magicznego" komputerowego testera, który zawsze oznajmiał: "akumulator sprawny, układ ładowania - sprawny". I nie pomagało pokazywanie wydruków z pomiarów wahań napięcia podczas rzeczywistej jazdy, wyglądającego jak grzebień (wahania od 14V do 11.5V). Serwis twierdził, że wszystko jest w porządku!
Tak więc z autopsji mogę stwierdzić, doświadczyłem obu wariantów "odpowiedzi". Że "w starszym" samochodzie ładowanie działało zawsze jak włączony był silnik, bez względu na to jak duże było obciążenie.
A KIA to totalna klęska. Zarówno pierwszy jak i drugi pojazd sterowane były przez elektronikę. Nie widzę więc powodu, aby nie można było tak zaprogramować układy, aby ładowanie było ZAWSZE. No chyba, że inne wymagania (EKOLOGIA!!!) biorą górę i mamy to, co doświadczyłem.
A bezkrytyczna wiara w nieomylność "komputerowych" testerów" świadczy o zaniku zdrowego rozsądku i myślenia wśród wielu ludzi.
pozdrawiam,
Paweł