Witam, przekazałem auto do blacharza na konserwację podwozia, za całość z robocizną poszło 700 zł. Mówił że parę dni to potrwa, bo trzeba wszystko oczyścić użyć jakiś tam środków antykorozyjnych etc i na koniec nałożyć konserwację. Było mówione o wygiętych w paru miejscach progach by to skorygować etc. Ogólnie auto było w bardzo dobrym stanie blacharskim, kilka ognisk korozji na progach przez nieumiejętne podnoszenie. Wszędzie był oryginalny lakier i oryginalne zabezpieczenie. Pacjent to kia magentis I z 2005 roku. W zeszłym miesiącu wymienione kompletne zawieszenie za ok. 4 tys.
Po odbiorze w tą sobotę patrzę tył nadkole przy łączeniu z progiem smolista substancja i żwir zaczyna się kleić. W niektórych miejscach substancja bardziej zaschnięta praktycznie sucha, a w niektórych strasznie się klei... Jak smoła. Na wszystkich nowych wahaczach etc jest to samo. Progi jak powgniatane były tak są, na dodatek w miejscu podnoszenia widoczne ślady rdzy, a od soboty było sucho jak pieprz...
Podejrzewam że ta "konserwacja" to jakiś bitex czy coś, ale na tym się nie znam... Ale podejrzewam że taka konserwacja jest gorsza od oryginalnego lakieru... Podejrzewam jak wilgoć wejdzie a drogę ma łatwą to auto zgnije w mgnieniu oka i będzie się nadawało na złom. Chyba że się mylę.
Proszę o jakąś opinie, bo jak poszło 700 zł i zostały zamaskowane wszystkie ogniska korozji to czyszczenie tego pewnie albo nie będzie możliwe, lub będzie bardzo kosztowne... W jakiś obłęd można wpaść normalnie. Gratis była regeneracja lakiernicza zacisków i jarzm, nie wiem jak dobrze bo teraz nawet klocki srebrne są... Dziwny ten gratis...
Proszę nie pisać że to stary złom bo auto ma 140tys. przebiegu, silnik igła, nowe zawieszenie, hamulce etc. Podłoga była cała i nie było żadnych dziur. Tylko wgniecenia na progach.
Zdjęcia podwozia poniżej.

Po odbiorze w tą sobotę patrzę tył nadkole przy łączeniu z progiem smolista substancja i żwir zaczyna się kleić. W niektórych miejscach substancja bardziej zaschnięta praktycznie sucha, a w niektórych strasznie się klei... Jak smoła. Na wszystkich nowych wahaczach etc jest to samo. Progi jak powgniatane były tak są, na dodatek w miejscu podnoszenia widoczne ślady rdzy, a od soboty było sucho jak pieprz...
Podejrzewam że ta "konserwacja" to jakiś bitex czy coś, ale na tym się nie znam... Ale podejrzewam że taka konserwacja jest gorsza od oryginalnego lakieru... Podejrzewam jak wilgoć wejdzie a drogę ma łatwą to auto zgnije w mgnieniu oka i będzie się nadawało na złom. Chyba że się mylę.
Proszę o jakąś opinie, bo jak poszło 700 zł i zostały zamaskowane wszystkie ogniska korozji to czyszczenie tego pewnie albo nie będzie możliwe, lub będzie bardzo kosztowne... W jakiś obłęd można wpaść normalnie. Gratis była regeneracja lakiernicza zacisków i jarzm, nie wiem jak dobrze bo teraz nawet klocki srebrne są... Dziwny ten gratis...
Proszę nie pisać że to stary złom bo auto ma 140tys. przebiegu, silnik igła, nowe zawieszenie, hamulce etc. Podłoga była cała i nie było żadnych dziur. Tylko wgniecenia na progach.
Zdjęcia podwozia poniżej.