Wiele razy zdarza się potrzeba ciągłego monitorowania napięcia baterii/akumulatorów oraz włączenia alarmu w przypadku spadku poniżej właściwego poziomu. Dużo różnego rodzaju układów monitorujących napięcie było opisywane zarówno w literaturze jak i publikowanych w internecie. Większość jest konstruowana o oparciu o komparatory które porównują napięcie baterii/akumulatora z napięciem odniesienia i odpowiednio sygnalizują spadek. Oczywiście nie musimy budować "monitora" i możemy kupić gotowy np. taki jak ten na fotografii (choć moim zdaniem jego cena jest mocno przesadzona) który jest dostępny na znanym portalu. Układ jest banalnie prosty i wykorzystuje jedną połówkę podwójnego wzmacniacza operacyjnego LM358 w roli komparatora napięcia. Cały moduł alarmu umieszczono na niewielkiej płytce o wymiarach około 30x30mm i wysokości ~13mm. Na poniższych zdjęciach widok z obu stron modułu;
Schemat jest bardzo prosty (pozwoliłem sobie przerysować układ połączeń);
Źródłem napięcia odniesienia jest stabilizator parametryczny z diodą zenera DZ1 (5,1V) i rezystorem R4 (1kΩ), dzielnik napięcia z potencjometrem montażowym RV1 (10kΩ wieloobrotowy) pozwala na precyzyjne ustawienie progu zadziałania. Jeśli napięcie na wejściu odwracającym (-) jest większe niż na wejściu nieodwracającym (+) wzmacniacza operacyjnego (tu w konfiguracji komparatora) to napięcie na wyjściu jest bliskie 0V. Gdy to napięcie spadnie poniżej napięcia odniesienia (5,1V) to na wyjście wzmacniacza jest podawane napięcie bliskie napięciu zasilania a tym samym poprzez rezystor R3 (4,7k) wysterowuje bazę tranzystora Q1 i uruchamia buzzer oraz czerwoną diodę LED. Moduł teoretycznie powinien pracować przy 12V lecz sprawdziłem go przy 30V (max napięcie pracy LM358 to 32V lub 2x16V przy zasilaniu symetrycznym). Tu jednak uwaga, wyższe napięcie pracy może wymagać zmiany rezystora R4 ze względu na stabilność i wydzielane ciepło.
Pobór prądu w stanie czuwania to 8mA @ 12V (świeci zielony LED) i wzrasta do 35mA po włączeniu alarmu (spadek napięcia do 11,9V). Przy zasilaniu 30V pobór prądu w stanie czuwania wynosił 30mA i tu z obawy przed uszkodzeniem nie testowałem alarmu jednak po kilkunastu sekundach dioda zenera DZ1 i R4 zrobiły się mocno ciepłe. Duży prąd pobierany w stanie czuwania powoduje że moduł raczej nie nadaje się do akumulatorów/baterii o niewielkiej pojemności (zwłaszcza że po włączeniu alarmu ten prąd jeszcze wzrasta), za to dla pojemności kilkudziesięciu Ah może być przydatny.
Schemat jest bardzo prosty (pozwoliłem sobie przerysować układ połączeń);
Źródłem napięcia odniesienia jest stabilizator parametryczny z diodą zenera DZ1 (5,1V) i rezystorem R4 (1kΩ), dzielnik napięcia z potencjometrem montażowym RV1 (10kΩ wieloobrotowy) pozwala na precyzyjne ustawienie progu zadziałania. Jeśli napięcie na wejściu odwracającym (-) jest większe niż na wejściu nieodwracającym (+) wzmacniacza operacyjnego (tu w konfiguracji komparatora) to napięcie na wyjściu jest bliskie 0V. Gdy to napięcie spadnie poniżej napięcia odniesienia (5,1V) to na wyjście wzmacniacza jest podawane napięcie bliskie napięciu zasilania a tym samym poprzez rezystor R3 (4,7k) wysterowuje bazę tranzystora Q1 i uruchamia buzzer oraz czerwoną diodę LED. Moduł teoretycznie powinien pracować przy 12V lecz sprawdziłem go przy 30V (max napięcie pracy LM358 to 32V lub 2x16V przy zasilaniu symetrycznym). Tu jednak uwaga, wyższe napięcie pracy może wymagać zmiany rezystora R4 ze względu na stabilność i wydzielane ciepło.
Pobór prądu w stanie czuwania to 8mA @ 12V (świeci zielony LED) i wzrasta do 35mA po włączeniu alarmu (spadek napięcia do 11,9V). Przy zasilaniu 30V pobór prądu w stanie czuwania wynosił 30mA i tu z obawy przed uszkodzeniem nie testowałem alarmu jednak po kilkunastu sekundach dioda zenera DZ1 i R4 zrobiły się mocno ciepłe. Duży prąd pobierany w stanie czuwania powoduje że moduł raczej nie nadaje się do akumulatorów/baterii o niewielkiej pojemności (zwłaszcza że po włączeniu alarmu ten prąd jeszcze wzrasta), za to dla pojemności kilkudziesięciu Ah może być przydatny.
Fajne? Ranking DIY