KonradGatek napisał: Jaki problem? Ma działać przez 25 lat. To koszty budowy i eksploatacji są podzielone przez ilość odbiorców.
Czy koszty są (albo czy mają być) podzielone to sprawa dyskusyjna. Sprawiedliwie to by było jakby spytać mieszkańców czy chcą się do tego dokładać.
W mojej okolicy z 7 lat temu powstała farma PV. Nie wiem dokładnie jakie mocy, ale mi wychodzi że z 10 MWp. Jeszcze zanim były te różne gwarantowane ceny odkupu energii.
Oczywiście powstała z dotacji.
I tu niespodzianka dla co niektórych z tego tematu: żadnych sprzeciwów mieszkańców nie było.
Za to było co innego. Koszt energii około 2zł/kWh. Spytano mieszkańców czy chcą za tyle kupować. Można się było zapisywać. Nikt się nie zapisał. A za niższą cenę właściciel nie chciał sprzedawać (i miał trochę racji, bo by mu się to wtedy nie zwróciło w ciągu czasu życia paneli). Wtedy zakłady energetyczne chyba nie miały obowiązku odkupywania energii.
I tak ze 3 lata ta farma stała nie produkując energii. Potem się skończył okres trwałości projektu (wymóg dotacji, że ma stać 3 lata) i co? Rozbieramy. Bo się nie opłaca. Tylko nawet na rozbiórkę zabrakło kasy, bo nie było kupców na te panele (a rozbiórka żeby złożyć w magazynie to tylko bezsensowny koszt dla właściciela).
Potem weszły zmiany przepisów. Właściciel chyba w końcu zmienił zdanie i przystał na te niskie ceny odkupu energii (tyle że na innych warunkach: przepisy wprowadziły możliwość sprzedawania wprost do sieci bez konieczności uzyskiwania zgody od zakładu energetycznego).
Wnioski jakie z tego mam:
1. PV się nie opłaca nawet z dotacją.
2. Koszty są spore, i wcale nie jest sprawiedliwe dzielić je na mieszkańców. Sprawiedliwe to jak się spyta mieszkańców czy chcą w tym uczestniczyć, tak jak to zrobiono u mnie. I każdy widząc ile to kosztuje, sam by zdecydował. I dopiero jakby sami zdecydowali że chcą, to takie dzielenie kosztów by było sprawiedliwe.
3. Skoro koszty są wysokie i ludzie sami z siebie tego nie chcą (chcą dopiero jak jest dotacja) to znaczy że i tak za to płacimy. Dotacje przecież nie biorą się znikąd. Dodatkowo są różne presje żeby to zakładać. Stąd wniosek końcowy: ceny wcale nie spadną mimo że prąd jest "za darmo". Będziemy wszyscy zmuszani do korzystania z energii OZE, mimo jest ogromnych kosztów.
Wszyscy więc w końcu będziemy przeciwnikami OZE.
Jest jeszcze inny problem. Pomysły żeby w lecie odsprzedawać energię, a w zimie ją odzyskiwać i ogrzewać tym dom.
Coraz więcej niespodziewanych osób mi o tym mówi. No ja nie mogę, skąd oni mają takie pomysły?!
Ostatniemu taki kit wcisnęła jakaś firma od PV. W maju 2021 roku. Gdy już wiadomo że to nie działa, bo się falowniki wyłączają. No ręce opadają.
Można zwalać na firmę prywatną, ale ona tylko korzysta z okazji do rozboju.
A samą możliwość rozboju wprowadza państwo, czy tam UE.
Bo to oni wprowadzili regulacje rynku oraz dotacje, które powodują że ludzie czy firmy mają takie pomysły na dorobienie się kosztem podatników (i nawet nie są świadomi że podatnicy za to wszystko dużo płacą).
ArturAVS napisał: atom1477 napisał: Zostaną opodatkowane, oraz może wejść obowiązek podłączania ich do sieci.
Nie jestem pewny czy już nie ma takiego obowiązku.
No cóż: eurokołchoz.
Nie mniej jednak jest tu większy problem: konieczność używania rozwiązań spełniających stertę dyrektyw, i instalowanych przez ludzi z wieloma uprawnieniami na raz.
Gdyby nie to, to wiele osób by sobie zrobiło takie magazyny i obowiązek przyłączania do sieci nie był by dla nich problemem: bo i tak by chcieli go podłączyć do sieci.