Elektroniką zajmuję się od dawna. Mój pierwszy telewizor rozebrałem mając 8 lat. Czytałem każdy numer Elektroniki dla Wszystkich w szkolnej bibliotece, książki o elektronice i inne czasopisma. Nie mogłem jednak zajmować się elektroniką praktyczną w tych wczesnych latach z powodu mojej matki. Bo wiecie, jestem trochę ślepy, i moja matka bała się, że przypadkiem wypalę sobie moje jedyne sprawne oko lutownicą. Jak bardzo źle widzę? Jedno oko nie działa wcale, w drugim widzenie mam mocno ograniczone. Gdy piszę te słowa mój nos znajduje się 2-3cm od ekranu. Ale po kolei...
Jak widzę, i czemu tak słabo?
Choruję na jaskrę wrodzoną z otwartym kątem przesączania. W normalnym oku płyn śródgałkowy, czyli galaretowata substancja utrzymująca kształt gałki ocznej, jest produkowany cały czas, a jego nadmiar przesącza się na zewnątrz przez specjalne kanały. W moim przypadku te kanały są częściowo zatkane, co powoduje iż ciśnienie śródgałkowe jest chronicznie za wysokie. Płyn śródgałkowy napiera na soczewkę, deformując ją i prowadząc do krótkowzroczności, napiera też na siatkówkę degradując ją i na nerw wzrokowy w miejscu jego połączenia z siatkówką trwale go uszkadzając. Jaskra jest chorobą przewlekłą, postępującą i obecnie nieuleczalną.
Praktycznie od urodzenia nie widzę na lewe oko, które zapadło się i kompletnie zmętniało. Straciłem je przez komunizm. Ktoś zapyta: co komunizm ma do wzroku? Urodziłem się przedwcześnie, i trafiłem do inkubatora z powodu problemów z płucami. Inkubatory produkcji demoludowej oferowały albo powietrze, albo czysty tlen. Jeśli szpital miał nowocześniejszy inkubator zachodni, to zwykle nie wiedzieli, jak go używać i ustawić inne stężenie tlenu w powietrzu. Nie wiem, do jakiego trafiłem, ale wiem, że nie tylko ja miałem pecha w tej kwestii. Tak czy siak dostałem tlen. Do tego obowiązkowe naświetlania kwarcówką. Czysty tlen + światło to bardzo złe połączenie dla oczu. Gdy lekarze się zorientowali, że mam jaskrę, wysłali mnie do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie w trybie pilnym próbowali mi otworzyć szerzej wspomniane kąty przesączania. W oku prawym się udało, w lewym już nie. Nim skończyłem rok, lewe oko przestało reagować na światło. I od tamtej pory spoczywa zapadnięte w oczodole.
Według oficjalnej dokumentacji medycznej mam widzenie szczątkowe. Straciłem przynajmniej połowę pola widzenia, gratisowo jestem krótkowidzem, a problemy z soczewką powodują, iż każda jasna plama światła rozlewa się na ciemniejsze elementy dookoła, co znacząco pogarsza kontrast. Dodatkowo moje oko zachowuje się jak barometr, i gdy ciśnienie atmosferyczne znacząco spada, ciśnienie śródgałkowe znacząco rośnie powodując ból i pogarszając widzenie. Do tego zdolność akomodacji oka też jest osłabiona, stąd nazwa choroby - wchodząc z ciemnego w jasne światło jest zbyt jaskrawe, a jak wchodzę z jasnego w ciemne, to nagle nic nie widzę. To wszystko odbija się zarówno na moim życiu codziennym, jak i na zajmowaniu się elektroniką.
Jak sobie radzę z elektroniką?
Oprogramowanie i przydatne funkcje
Ze względu na problemy z kontrastem i powidokami najlepiej mi się pracuje, jak mam ciemne/czarne tło i jasne litery czy ikony/rysunki. Przez to najczęściej używanym skrótem klawiszowym dla mnie jest [Ctrl]+[Win]+[C], czyli kombinacja pozwalająca w Windows 10 odwrócić kolory. Najpierw jednak trzeba tę funkcję włączyć:
1. Otwieramy Ustawienia > Ułatwienia dostępu > Filtry kolorów.
2. Zaznaczamy "Zezwalaj na włączanie i wyłączanie filtru za pomocą klawisza skrótu.
3. Włączamy filtr i upewniamy się, że jest ustawiony na "Odwrócenie".
4. Od teraz skrót [Ctrl]+[Win]+[C] będzie odwracał kolory całego systemu, wszystkich aplikacji i większości gier.
Drugą, czasem przydatną funkcją jest Narrator. Uruchamiany skrótem [Ctrl]+[Win]+[Enter]. Do Narratora mam oryginalny zestaw głosów IVONA 2, kupionych w 2012 roku dzięki dofinansowaniu PFRON do sprzętu i oprogramowania dla niepełnosprawnych. Głosy działają świetnie, choć program do nich dołączony, do tworzenia audiobooków z plików tekstowych i dokumentów pod Windows 10 nie funkcjonuje. Dlatego dodatkowo używam programu Balabolka, który pozwala na czytanie tekstu na głos i zapisywanie do plików audio używając zarówno głosów systemowych, jak i IVONA czy dowolnych zgodnych z SAPI (Speech Application Programming Interface - interfejs programowania aplikacji głosowych).
W przeglądarce zaś standardowo korzystam z możliwości powiększenia, nawet teraz. Na Elektrodzie zaś używam stylu klasycznego ciemnego, bo jest dla mnie najwygodniejszy.
Do rysowania schematów i projektowania płytek drukowanych używam DipTrace, programu bardzo prostego i wygodnego. Czyli w praktyce przeciwieństwa Eagle, KiCADa czy innych pakietów projektowanych przez inżynierów dla inżynierów. Program pozwala na proste rysowanie schematów, wzorów PCB, projektowanie nowych komponentów i eksport plików w kilku popularnych formatach, w tym Gerber, co bardzo się przydaje przy wykonywaniu płytek na frezarce CNC.
Do symulowania układów używam obecnie darmowego, a kiedyś dość drogiego programu MicroCap 12. Program jest bardzo rozbudowany i potężny, choć dość trudny w użyciu. Z drugiej strony przy odwróceniu kolorów wygląda bardzo czytelnie, czego nie mogę powiedzieć o LTSpice, który jest bardzo popularny wśród elektroników.
Do konwersji wzorów PCB na program dla frezarki CNC używałem programu FlatCAM, a do korekty problemów z krzywizną laminatu i blatu roboczego programu Autoleveller. Niestety, ten drugi program ma ograniczenia w wersji darmowej, a i czasem potrafi generować problematyczny kod dla frezarki. Oba mają słabe i nieprzemyślane interfejsy użytkownika. Planuję przy najbliższym projekcie skorzystać jednak z programu Autodesk Fusion 360, który ma licencję dla startupów i hobbystów dającą dostęp do narzędzi do wycinania PCB na frezarkach. Z Fusion 360 korzystam też do projektowania i wycinania innych rzeczy, głównie z drewna i sklejki. Zaprojektowałem i wykonałem na przykład całkiem udaną układankę (recenzja na YouTube), z której jestem dumny. Niestety, komercyjnego sukcesu nie odniosła...
Montaż i uruchamianie
Na powyższym zdjęciu jestem ja w trakcie lutowania przewodu od koszyka na ogniwo 18650 do modułu ładowarki USB. Miejsce lutowania oświetla dość mocna lampa, i choć widzę zarówno grot, jak i pole lutownicze (bo odbija się od nich światło), to cynę już podaję "po omacku". Czasami cały proces lutowania przebiega "po omacku", bo zwyczajnie elementy są za małe, bym je dobrze widział. Do tego z jednym okiem niesprawnym nie da się widzieć głębi, więc mogę się posłużyć jedynie perspektywą. Kilka przykładów montażu przeze mnie poczynionego na płytkach zamówionych w Chinach:
Jak widać, nie jest pięknie. Obudowy elementów SMD w rozmiarze 0805 oraz obudowy SOIC to granica tego, co mogę w miarę sprawnie lutować. Nawet z obudowami SOT daję jakoś radę, ale mniejsze to już wyzwanie. Mam nieskończony projekt uniwersalnej płytki do mikrokontrolerów dsPIC, PIC24 i PIC32, bo zwyczajnie nie jestem w stanie ustawić i przylutować układów.
Oznaczenia komponentów, szczególnie układów scalonych, to też dla mnie problem. Podobnie jak kontrola połączeń. Dlatego używam często albo mojego aparatu cyfrowego (Sony Alfa 5100), albo smartfona (obecnie Xiaomi Redmi Note 8) do oglądania elementów z bliska. Ba, czasem potrzebuję korzystać z fotografii by móc odczytać parametry zasilacza czy inne naklejki, szczególnie na białym lub srebrnym tle. Często też posiłkuję się latarką LED by sobie coś doświetlić i móc przeczytać oznaczenia.
Osobną sprawą są pomiary. Multimetr Aneng AN870 ma dość czytelny wyświetlacz i podświetlenie, ale już oznaczeń, który zakres lub typ pomiaru jest wybrany nie odczytam bez zrobienia zdjęcia. Kiedyś było mi łatwiej, co tylko dowodzi, iż moja choroba postępuje.
Co ciekawe, oznaczenia na obudowach TO-92, zwłaszcza tranzystorów, które zwykle są grawerowane, nadal nie stanowią dla mnie problemu.
Wada wzroku jednak czasem prowadzi do problemów, a nawet wypadków. Na przykład często gubię elementy, a czasem i narzędzia, wtedy żona użycza mi swojego wzroku. Wypadki też się zdarzają. Przez ostatnie 10 lat:
- musnąłem twarz gorącą lutownicą;
- strąciłem rozgrzaną kolbę na odsłonięte udo parząc się dość znacznie;
- w ciągu jednego wieczoru przy próbie naprawy zasilacza ATX rozładowałem twarzą (nos i broda znalazły się za blisko płytki) kondensatory 820uF/400V oraz zwarłem zasilacz pod napięciem prawym przedramieniem;
- złapałem za prototyp przetwornicy zapominając odłączyć ją od prądu;
- nadepnąłem bosą stopą na rejestr przesuwny 74HCT595, w obudowie DIP. Tak, był pinami do góry.
Drobnych skaleczeń i oparzeń nie liczę.
Jak się ma słaby wzrok, to trzeba mieć grubą skórę i twardą czaszkę, ale o tym może opowiem kiedy indziej.
Przyszłość
W ciągu najbliższych miesięcy planuję poprawić moje zdolności montażowe łącząc mój aparat z obiektywem Vivitar 90-230mm F/4.5 przez zestaw pierścieni do makrofotografii, a sam aparat podłączając do monitora komputerowego. W ten sposób uzyskam powiększalnik, który pozwoli mi zarówno na lepsze lutowanie i inspekcję, jak i na odczytywanie oznaczeń elementów. W ten sposób tanim kosztem uzyskam możliwości, jakie normalnie daje specjalizowany powiększalnik za ciężkie pieniądze (jest dostępne dofinansowanie, ale w tym roku już chyba się nie załapię).
Co do pomiarów, to marzy mi się multimetr stołowy 5 i pół cyfry z czytelnym wyświetlaczem oraz oscyloskop cyfrowy. Obecnie mam C1-79, który ekran ma czytelny, ale zdolność zatrzymania i pomiarów przebiegów też by się przydała. Do tego akurat oznaczenia pokręteł i przełączników nie są dla mnie za bardzo czytelne, więc posługuję się nimi "po omacku". Na celowniku jest Siglent SDS1104X-U, bo na coś z większym ekranem mnie nie będzie stać jeszcze przez parę lat.
Być może w ciągu kilku następnych dziesięcioleci osiągniemy możliwość poprawy lub przywracania wzroku, przez przeszczepy, regenerację z pomocą komórek macierzystych czy przez podłączenie mózgu do kamery. Bardzo na to liczę, bo lista rzeczy do zrobienia, gdy wzrok będę miał sprawny jest dość długa...
A Wy? Jak tam oczy?
A może też musicie sobie radzić z jakąś niepełnosprawnością?
Napiszcie!
Jak widzę, i czemu tak słabo?
Choruję na jaskrę wrodzoną z otwartym kątem przesączania. W normalnym oku płyn śródgałkowy, czyli galaretowata substancja utrzymująca kształt gałki ocznej, jest produkowany cały czas, a jego nadmiar przesącza się na zewnątrz przez specjalne kanały. W moim przypadku te kanały są częściowo zatkane, co powoduje iż ciśnienie śródgałkowe jest chronicznie za wysokie. Płyn śródgałkowy napiera na soczewkę, deformując ją i prowadząc do krótkowzroczności, napiera też na siatkówkę degradując ją i na nerw wzrokowy w miejscu jego połączenia z siatkówką trwale go uszkadzając. Jaskra jest chorobą przewlekłą, postępującą i obecnie nieuleczalną.
Praktycznie od urodzenia nie widzę na lewe oko, które zapadło się i kompletnie zmętniało. Straciłem je przez komunizm. Ktoś zapyta: co komunizm ma do wzroku? Urodziłem się przedwcześnie, i trafiłem do inkubatora z powodu problemów z płucami. Inkubatory produkcji demoludowej oferowały albo powietrze, albo czysty tlen. Jeśli szpital miał nowocześniejszy inkubator zachodni, to zwykle nie wiedzieli, jak go używać i ustawić inne stężenie tlenu w powietrzu. Nie wiem, do jakiego trafiłem, ale wiem, że nie tylko ja miałem pecha w tej kwestii. Tak czy siak dostałem tlen. Do tego obowiązkowe naświetlania kwarcówką. Czysty tlen + światło to bardzo złe połączenie dla oczu. Gdy lekarze się zorientowali, że mam jaskrę, wysłali mnie do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie w trybie pilnym próbowali mi otworzyć szerzej wspomniane kąty przesączania. W oku prawym się udało, w lewym już nie. Nim skończyłem rok, lewe oko przestało reagować na światło. I od tamtej pory spoczywa zapadnięte w oczodole.
Według oficjalnej dokumentacji medycznej mam widzenie szczątkowe. Straciłem przynajmniej połowę pola widzenia, gratisowo jestem krótkowidzem, a problemy z soczewką powodują, iż każda jasna plama światła rozlewa się na ciemniejsze elementy dookoła, co znacząco pogarsza kontrast. Dodatkowo moje oko zachowuje się jak barometr, i gdy ciśnienie atmosferyczne znacząco spada, ciśnienie śródgałkowe znacząco rośnie powodując ból i pogarszając widzenie. Do tego zdolność akomodacji oka też jest osłabiona, stąd nazwa choroby - wchodząc z ciemnego w jasne światło jest zbyt jaskrawe, a jak wchodzę z jasnego w ciemne, to nagle nic nie widzę. To wszystko odbija się zarówno na moim życiu codziennym, jak i na zajmowaniu się elektroniką.
Jak sobie radzę z elektroniką?
Oprogramowanie i przydatne funkcje
Ze względu na problemy z kontrastem i powidokami najlepiej mi się pracuje, jak mam ciemne/czarne tło i jasne litery czy ikony/rysunki. Przez to najczęściej używanym skrótem klawiszowym dla mnie jest [Ctrl]+[Win]+[C], czyli kombinacja pozwalająca w Windows 10 odwrócić kolory. Najpierw jednak trzeba tę funkcję włączyć:
1. Otwieramy Ustawienia > Ułatwienia dostępu > Filtry kolorów.
2. Zaznaczamy "Zezwalaj na włączanie i wyłączanie filtru za pomocą klawisza skrótu.
3. Włączamy filtr i upewniamy się, że jest ustawiony na "Odwrócenie".
4. Od teraz skrót [Ctrl]+[Win]+[C] będzie odwracał kolory całego systemu, wszystkich aplikacji i większości gier.
Drugą, czasem przydatną funkcją jest Narrator. Uruchamiany skrótem [Ctrl]+[Win]+[Enter]. Do Narratora mam oryginalny zestaw głosów IVONA 2, kupionych w 2012 roku dzięki dofinansowaniu PFRON do sprzętu i oprogramowania dla niepełnosprawnych. Głosy działają świetnie, choć program do nich dołączony, do tworzenia audiobooków z plików tekstowych i dokumentów pod Windows 10 nie funkcjonuje. Dlatego dodatkowo używam programu Balabolka, który pozwala na czytanie tekstu na głos i zapisywanie do plików audio używając zarówno głosów systemowych, jak i IVONA czy dowolnych zgodnych z SAPI (Speech Application Programming Interface - interfejs programowania aplikacji głosowych).
W przeglądarce zaś standardowo korzystam z możliwości powiększenia, nawet teraz. Na Elektrodzie zaś używam stylu klasycznego ciemnego, bo jest dla mnie najwygodniejszy.
Do rysowania schematów i projektowania płytek drukowanych używam DipTrace, programu bardzo prostego i wygodnego. Czyli w praktyce przeciwieństwa Eagle, KiCADa czy innych pakietów projektowanych przez inżynierów dla inżynierów. Program pozwala na proste rysowanie schematów, wzorów PCB, projektowanie nowych komponentów i eksport plików w kilku popularnych formatach, w tym Gerber, co bardzo się przydaje przy wykonywaniu płytek na frezarce CNC.
Do symulowania układów używam obecnie darmowego, a kiedyś dość drogiego programu MicroCap 12. Program jest bardzo rozbudowany i potężny, choć dość trudny w użyciu. Z drugiej strony przy odwróceniu kolorów wygląda bardzo czytelnie, czego nie mogę powiedzieć o LTSpice, który jest bardzo popularny wśród elektroników.
Do konwersji wzorów PCB na program dla frezarki CNC używałem programu FlatCAM, a do korekty problemów z krzywizną laminatu i blatu roboczego programu Autoleveller. Niestety, ten drugi program ma ograniczenia w wersji darmowej, a i czasem potrafi generować problematyczny kod dla frezarki. Oba mają słabe i nieprzemyślane interfejsy użytkownika. Planuję przy najbliższym projekcie skorzystać jednak z programu Autodesk Fusion 360, który ma licencję dla startupów i hobbystów dającą dostęp do narzędzi do wycinania PCB na frezarkach. Z Fusion 360 korzystam też do projektowania i wycinania innych rzeczy, głównie z drewna i sklejki. Zaprojektowałem i wykonałem na przykład całkiem udaną układankę (recenzja na YouTube), z której jestem dumny. Niestety, komercyjnego sukcesu nie odniosła...
Montaż i uruchamianie
Na powyższym zdjęciu jestem ja w trakcie lutowania przewodu od koszyka na ogniwo 18650 do modułu ładowarki USB. Miejsce lutowania oświetla dość mocna lampa, i choć widzę zarówno grot, jak i pole lutownicze (bo odbija się od nich światło), to cynę już podaję "po omacku". Czasami cały proces lutowania przebiega "po omacku", bo zwyczajnie elementy są za małe, bym je dobrze widział. Do tego z jednym okiem niesprawnym nie da się widzieć głębi, więc mogę się posłużyć jedynie perspektywą. Kilka przykładów montażu przeze mnie poczynionego na płytkach zamówionych w Chinach:
Jak widać, nie jest pięknie. Obudowy elementów SMD w rozmiarze 0805 oraz obudowy SOIC to granica tego, co mogę w miarę sprawnie lutować. Nawet z obudowami SOT daję jakoś radę, ale mniejsze to już wyzwanie. Mam nieskończony projekt uniwersalnej płytki do mikrokontrolerów dsPIC, PIC24 i PIC32, bo zwyczajnie nie jestem w stanie ustawić i przylutować układów.
Oznaczenia komponentów, szczególnie układów scalonych, to też dla mnie problem. Podobnie jak kontrola połączeń. Dlatego używam często albo mojego aparatu cyfrowego (Sony Alfa 5100), albo smartfona (obecnie Xiaomi Redmi Note 8) do oglądania elementów z bliska. Ba, czasem potrzebuję korzystać z fotografii by móc odczytać parametry zasilacza czy inne naklejki, szczególnie na białym lub srebrnym tle. Często też posiłkuję się latarką LED by sobie coś doświetlić i móc przeczytać oznaczenia.
Osobną sprawą są pomiary. Multimetr Aneng AN870 ma dość czytelny wyświetlacz i podświetlenie, ale już oznaczeń, który zakres lub typ pomiaru jest wybrany nie odczytam bez zrobienia zdjęcia. Kiedyś było mi łatwiej, co tylko dowodzi, iż moja choroba postępuje.
Co ciekawe, oznaczenia na obudowach TO-92, zwłaszcza tranzystorów, które zwykle są grawerowane, nadal nie stanowią dla mnie problemu.
Wada wzroku jednak czasem prowadzi do problemów, a nawet wypadków. Na przykład często gubię elementy, a czasem i narzędzia, wtedy żona użycza mi swojego wzroku. Wypadki też się zdarzają. Przez ostatnie 10 lat:
- musnąłem twarz gorącą lutownicą;
- strąciłem rozgrzaną kolbę na odsłonięte udo parząc się dość znacznie;
- w ciągu jednego wieczoru przy próbie naprawy zasilacza ATX rozładowałem twarzą (nos i broda znalazły się za blisko płytki) kondensatory 820uF/400V oraz zwarłem zasilacz pod napięciem prawym przedramieniem;
- złapałem za prototyp przetwornicy zapominając odłączyć ją od prądu;
- nadepnąłem bosą stopą na rejestr przesuwny 74HCT595, w obudowie DIP. Tak, był pinami do góry.
Drobnych skaleczeń i oparzeń nie liczę.
Jak się ma słaby wzrok, to trzeba mieć grubą skórę i twardą czaszkę, ale o tym może opowiem kiedy indziej.
Przyszłość
W ciągu najbliższych miesięcy planuję poprawić moje zdolności montażowe łącząc mój aparat z obiektywem Vivitar 90-230mm F/4.5 przez zestaw pierścieni do makrofotografii, a sam aparat podłączając do monitora komputerowego. W ten sposób uzyskam powiększalnik, który pozwoli mi zarówno na lepsze lutowanie i inspekcję, jak i na odczytywanie oznaczeń elementów. W ten sposób tanim kosztem uzyskam możliwości, jakie normalnie daje specjalizowany powiększalnik za ciężkie pieniądze (jest dostępne dofinansowanie, ale w tym roku już chyba się nie załapię).
Co do pomiarów, to marzy mi się multimetr stołowy 5 i pół cyfry z czytelnym wyświetlaczem oraz oscyloskop cyfrowy. Obecnie mam C1-79, który ekran ma czytelny, ale zdolność zatrzymania i pomiarów przebiegów też by się przydała. Do tego akurat oznaczenia pokręteł i przełączników nie są dla mnie za bardzo czytelne, więc posługuję się nimi "po omacku". Na celowniku jest Siglent SDS1104X-U, bo na coś z większym ekranem mnie nie będzie stać jeszcze przez parę lat.
Być może w ciągu kilku następnych dziesięcioleci osiągniemy możliwość poprawy lub przywracania wzroku, przez przeszczepy, regenerację z pomocą komórek macierzystych czy przez podłączenie mózgu do kamery. Bardzo na to liczę, bo lista rzeczy do zrobienia, gdy wzrok będę miał sprawny jest dość długa...
A Wy? Jak tam oczy?
A może też musicie sobie radzić z jakąś niepełnosprawnością?
Napiszcie!
Fajne? Ranking DIY
