Dzień dobry. Opiszę tutaj swój problem i proszę o wyrozumiałość i w miarę możliwości podpowiedź czy i jak go rozwiązać.
Na wstępie dodam, że mam podstawowe pojęcie o elektryce (i tylko podstawowe tzn. wiem jak wygląda rezystor, tranzystor, cewka
) ale do rzeczy.
Posiadam VW Passat B5 Kombi 1999r. Miał oryginalne radio, które sygnał ściągało bardzo dobrze niestety na głośnikach już efektu nie było. Postanowiłem je zmienić na Pioneer DEH-1800USB, tutaj na jakości dźwięku (fabrycznie zamontowane głośniki) jest dużo lepiej ale niestety pogorszyła się jakość odbioru stacji, bo długich lekturach w internecie i rozmowie ze "specjalistami" ze sklepu elektronicznego zakupiłem wzmacniacz antenowy (tutaj niestety parametrów nie jestem w stanie podać, jedynie to, że jest to na pewno wzmacniacz, a nie separator do czego dotrę za moment). Wzmacniacz poprawił sygnał jednak nadal szału nie robił, postanowiłem przyjrzeć się antenie, okazało się, że ten model miał antenę FM/GSM/GPS do którego docierają kabelki koncentryczne oraz +12V wraz ze wzmacniaczem/splitterem (nie wiem jak to nazwać gdyż wszędzie twierdzą, że antena ma wzmacniacz w stopce więc może będę tą "puszkę" nazywał splitterem), który znajdował się między podsufitką, a dachem pojazdu. Nie zastanawiając się długo (i tutaj zapewne błąd amatora) odłączyłem ten splitter i spiąłem antenę (kabel od FM) za pomocą złączki z resztą kabla, który idzie do radioodbiornika. Znaczących zmian nie uraczyłem, jednak później doczytałem, że wymieniając radioodbiornik już na początku i niestosując separatora mogłem uszkodzić wejście antenowe radioodbiornika.
Teraz moje pytania brzmią (przy założeniu oczywiście, że radioodbiornik jest sprawny):
1. Czy jak wymienię tą antenę na uniwersalną przeciągając kabel do radioodbiornika to również będzie mi potrzebny dodatkowy wzmacniacz antenowy?
2. Czy obecna antena (oryginalna), która ma odłączony wzmacniacz (w stopce), a podłączony "zewnętrzny" wzmacniacz antenowy za radioodbiornikiem ma szansę na to aby działać prawidłowo, czy takie rozwiązanie generuje jakieś zakłócenia (bardziej pytam tutaj o to, czy ta elektronika w stopce będąc odłączona nie powoduje zakłóceń).
3. Czy warto jest kupić dodatkową "wewnętrzną" antenę pod szybę i po prostu poprowadzić kabel do radioodbiornika bez kombinowania z podsufitką?
4. Jeżeli nawet uda mi się podłączyć wszystko do stanu pierwotnego (z taką różnicą, że jeszcze w tym stanie bedę musiał podłączyć właśnie wcześniej wspomniany separator), jak mogę sprawdzić czy ten splitter nad podsufitką jest sprawny?
Wiem, że najsolidniej będzie chyba pójść krokiem nr 1 i wymienić cały kabel wraz z anteną na antenę uniwersalną doprowadzając kabel do radioodbiornika, tylko dręczy mnie pytanie czy ten wzmacniacz wtedy będzie konieczny? Mogę też wykorzystać ten oryginalny splitter jednak jak na amatora przystało w ferworze walki wywaliłem kabel +12V który był do niego doprowadzony więc aby w ogóle sprawdzić czy ten splitter działa musiałbym doprowadzić +12V co wiąże się ze ściąganiem bocznej tapicerki gdyż z tego co pamiętam uciąłem go dosyć daleko
Będę wdzięczny za podpowiedzi.
Na wstępie dodam, że mam podstawowe pojęcie o elektryce (i tylko podstawowe tzn. wiem jak wygląda rezystor, tranzystor, cewka
Posiadam VW Passat B5 Kombi 1999r. Miał oryginalne radio, które sygnał ściągało bardzo dobrze niestety na głośnikach już efektu nie było. Postanowiłem je zmienić na Pioneer DEH-1800USB, tutaj na jakości dźwięku (fabrycznie zamontowane głośniki) jest dużo lepiej ale niestety pogorszyła się jakość odbioru stacji, bo długich lekturach w internecie i rozmowie ze "specjalistami" ze sklepu elektronicznego zakupiłem wzmacniacz antenowy (tutaj niestety parametrów nie jestem w stanie podać, jedynie to, że jest to na pewno wzmacniacz, a nie separator do czego dotrę za moment). Wzmacniacz poprawił sygnał jednak nadal szału nie robił, postanowiłem przyjrzeć się antenie, okazało się, że ten model miał antenę FM/GSM/GPS do którego docierają kabelki koncentryczne oraz +12V wraz ze wzmacniaczem/splitterem (nie wiem jak to nazwać gdyż wszędzie twierdzą, że antena ma wzmacniacz w stopce więc może będę tą "puszkę" nazywał splitterem), który znajdował się między podsufitką, a dachem pojazdu. Nie zastanawiając się długo (i tutaj zapewne błąd amatora) odłączyłem ten splitter i spiąłem antenę (kabel od FM) za pomocą złączki z resztą kabla, który idzie do radioodbiornika. Znaczących zmian nie uraczyłem, jednak później doczytałem, że wymieniając radioodbiornik już na początku i niestosując separatora mogłem uszkodzić wejście antenowe radioodbiornika.
Teraz moje pytania brzmią (przy założeniu oczywiście, że radioodbiornik jest sprawny):
1. Czy jak wymienię tą antenę na uniwersalną przeciągając kabel do radioodbiornika to również będzie mi potrzebny dodatkowy wzmacniacz antenowy?
2. Czy obecna antena (oryginalna), która ma odłączony wzmacniacz (w stopce), a podłączony "zewnętrzny" wzmacniacz antenowy za radioodbiornikiem ma szansę na to aby działać prawidłowo, czy takie rozwiązanie generuje jakieś zakłócenia (bardziej pytam tutaj o to, czy ta elektronika w stopce będąc odłączona nie powoduje zakłóceń).
3. Czy warto jest kupić dodatkową "wewnętrzną" antenę pod szybę i po prostu poprowadzić kabel do radioodbiornika bez kombinowania z podsufitką?
4. Jeżeli nawet uda mi się podłączyć wszystko do stanu pierwotnego (z taką różnicą, że jeszcze w tym stanie bedę musiał podłączyć właśnie wcześniej wspomniany separator), jak mogę sprawdzić czy ten splitter nad podsufitką jest sprawny?
Wiem, że najsolidniej będzie chyba pójść krokiem nr 1 i wymienić cały kabel wraz z anteną na antenę uniwersalną doprowadzając kabel do radioodbiornika, tylko dręczy mnie pytanie czy ten wzmacniacz wtedy będzie konieczny? Mogę też wykorzystać ten oryginalny splitter jednak jak na amatora przystało w ferworze walki wywaliłem kabel +12V który był do niego doprowadzony więc aby w ogóle sprawdzić czy ten splitter działa musiałbym doprowadzić +12V co wiąże się ze ściąganiem bocznej tapicerki gdyż z tego co pamiętam uciąłem go dosyć daleko
Będę wdzięczny za podpowiedzi.