Witam
Nie wiem gdzie to pisać, ale to chyba dobry dział w miarę, jak nie to proszę o przeniesienie. Powiedzcie, czy ktoś wie może, kto w Polsce lub zagranicą może się zajmować profesjonalnie sprawdzeniem poprawności procesu reflow układu elektronicznego na już wyprodukowanej elektronice? Konkretnie chodzi mi o prawidłowe zachowanie czasów w jakich płytka może przebywać w piecu itd. Są komponenty czasem bardziej czułe i wygrzewanie w piecu i czekanie żeby się wszystko ładnie rozpłynęło może spowodować, że się uszkodzą właśnie te elementy najbardziej czułe. Nie bez powodu są wykresy co podają maksymalne czasy, temperatury, generalnie okienko gdzie powinien proces przebiegać. Mamy solidne podstawy sądzić, że proces był nieprawidłowy i w efekcie jest duży odrzut z produkcji, ale trochę nie wiemy jak się za to zabrać, bo właściwie współpraca idzie z wykonawcą bardzo opornie, zasadniczo według nich wszystko jest winne, tylko nie wykonana płytka i jeden komponent uszkodzony (to wiemy na pewno). Mniej więcej jak w tym skeczu z Monty Pythona z martwą papugą co ją sprzedawca trąca i udaje że żyje, tak oni udowadniają, że płytka teoretycznie działa jak się zrobi tamto i owamto. Bardzo proszę o pomoc.
Nie wiem gdzie to pisać, ale to chyba dobry dział w miarę, jak nie to proszę o przeniesienie. Powiedzcie, czy ktoś wie może, kto w Polsce lub zagranicą może się zajmować profesjonalnie sprawdzeniem poprawności procesu reflow układu elektronicznego na już wyprodukowanej elektronice? Konkretnie chodzi mi o prawidłowe zachowanie czasów w jakich płytka może przebywać w piecu itd. Są komponenty czasem bardziej czułe i wygrzewanie w piecu i czekanie żeby się wszystko ładnie rozpłynęło może spowodować, że się uszkodzą właśnie te elementy najbardziej czułe. Nie bez powodu są wykresy co podają maksymalne czasy, temperatury, generalnie okienko gdzie powinien proces przebiegać. Mamy solidne podstawy sądzić, że proces był nieprawidłowy i w efekcie jest duży odrzut z produkcji, ale trochę nie wiemy jak się za to zabrać, bo właściwie współpraca idzie z wykonawcą bardzo opornie, zasadniczo według nich wszystko jest winne, tylko nie wykonana płytka i jeden komponent uszkodzony (to wiemy na pewno). Mniej więcej jak w tym skeczu z Monty Pythona z martwą papugą co ją sprzedawca trąca i udaje że żyje, tak oni udowadniają, że płytka teoretycznie działa jak się zrobi tamto i owamto. Bardzo proszę o pomoc.
