Dzień dobry.
Mam taki problem - oddałem KIA Carnival z 2006 r. do warsztatu na okresowy serwis, ale w związku z tym, że zapalił mi się Check Engine poprosiłem, żeby zobaczyli co się dzieje. Podpięty Delphi powiedział, że był problem z przepływomierzem.
Po odbiorze samochodu Check się nie świeci (pewno skasowali błąd) ale jeździ... beznadziejnie, tzn. jeśli podczas przyspieszania puszczam gwałtownie gaz, to jeszcze przyspiesza przez 1 sek. i dopiero zaczyna hamować silnikiem. Nie można tylko podtrzymywać prędkości - auto albo przyspiesza albo hamuje silnikiem (szarpiąc przy przejściu). No i nie ma mocy.
Przepływomierz sprawdzony 2x: raz innym i raz nowym, KTS nie pokazuje żadnych błędów, wszystkie odczyty prawidłowe - w tym ciśnienia paliwa, ilości powietrza itp. Jeden odczyt był dziwny - stałe, maksymalne "przyspieszenie" kąta wtrysku, które się nie zmieniało, a zadje się, że powinno. Silnik faktycznie chodzi "na słuch" dość ostro tzn. klepie jak diesel (jak młoteczkami w metal), a przedtem jego praca była... miękka - wręcz aksamitna mówiąc po kobiecemu
Czy ten silnik ma zmienne fazy rozrządu?
Ponoć zachowanie się turbo kwalifikuje elektromagnetyczny zawór podciśnienia do wymiany - szukam aktualnie nowego, ale to może pomoże na brak mocy, a nie zmienia powodów takiego zachowania się silnika.
Jakiś czas temu (2 lata) po regeneracji wtrysków u tego samego mechanika jeździł identycznie - takie same objawy i w Suwałkach mi to naprawili. W tym roku z takimi samymi objawami pojechałem do tego samego mechanika i się poddał...
Macie jakieś propozycje? Gdzie podjechać w okolicach Warszawy, żeby ktoś mądry mi to zdiagnozował i naprawił? Moim zdaniem musi to być jakaś pierdoła, skoro 2 lata temu podpięcie KTSa załatwiło sprawę (i wpisanie na nowo kodów wtrysków + czyszczenie czujnika ciśnienia paliwa), niestety - obecnie te same czynności nie przynoszą efektu, ale ten KTS do którego podłączał mechanik był inny niż wcześniej i może czegoś nie zczytywał?
Mam nadzieję, że ktoś z szacownego grona wpadnie na właściwy trop, bo samochód wspaniały, tylko chory i jazda nim, to obecnie męczarnia, a zastanawiam się, czy nie jest niszcząca dla silnika (a jeździć muszę...).
Pozdrawiam - Tomek
Mam taki problem - oddałem KIA Carnival z 2006 r. do warsztatu na okresowy serwis, ale w związku z tym, że zapalił mi się Check Engine poprosiłem, żeby zobaczyli co się dzieje. Podpięty Delphi powiedział, że był problem z przepływomierzem.
Po odbiorze samochodu Check się nie świeci (pewno skasowali błąd) ale jeździ... beznadziejnie, tzn. jeśli podczas przyspieszania puszczam gwałtownie gaz, to jeszcze przyspiesza przez 1 sek. i dopiero zaczyna hamować silnikiem. Nie można tylko podtrzymywać prędkości - auto albo przyspiesza albo hamuje silnikiem (szarpiąc przy przejściu). No i nie ma mocy.
Przepływomierz sprawdzony 2x: raz innym i raz nowym, KTS nie pokazuje żadnych błędów, wszystkie odczyty prawidłowe - w tym ciśnienia paliwa, ilości powietrza itp. Jeden odczyt był dziwny - stałe, maksymalne "przyspieszenie" kąta wtrysku, które się nie zmieniało, a zadje się, że powinno. Silnik faktycznie chodzi "na słuch" dość ostro tzn. klepie jak diesel (jak młoteczkami w metal), a przedtem jego praca była... miękka - wręcz aksamitna mówiąc po kobiecemu
Czy ten silnik ma zmienne fazy rozrządu?
Ponoć zachowanie się turbo kwalifikuje elektromagnetyczny zawór podciśnienia do wymiany - szukam aktualnie nowego, ale to może pomoże na brak mocy, a nie zmienia powodów takiego zachowania się silnika.
Jakiś czas temu (2 lata) po regeneracji wtrysków u tego samego mechanika jeździł identycznie - takie same objawy i w Suwałkach mi to naprawili. W tym roku z takimi samymi objawami pojechałem do tego samego mechanika i się poddał...
Macie jakieś propozycje? Gdzie podjechać w okolicach Warszawy, żeby ktoś mądry mi to zdiagnozował i naprawił? Moim zdaniem musi to być jakaś pierdoła, skoro 2 lata temu podpięcie KTSa załatwiło sprawę (i wpisanie na nowo kodów wtrysków + czyszczenie czujnika ciśnienia paliwa), niestety - obecnie te same czynności nie przynoszą efektu, ale ten KTS do którego podłączał mechanik był inny niż wcześniej i może czegoś nie zczytywał?
Mam nadzieję, że ktoś z szacownego grona wpadnie na właściwy trop, bo samochód wspaniały, tylko chory i jazda nim, to obecnie męczarnia, a zastanawiam się, czy nie jest niszcząca dla silnika (a jeździć muszę...).
Pozdrawiam - Tomek