Hey pytanie jest tego typu. Kupilem auto zrobilem 100 km ,cos slaby akumulator niby bo pokazywalo ze sie rozladowuje,kupilem nowy wymienilem,pojezdzilem w trakcie jazdy mignelo kilka razy "usterka ladowania "na czerwono. Oddalem autko do mechanika ,regeneracja alternatora ,regulator byl wymieniany napewno dobrej jakosci .Odbieram auto dojezdzam ,gasze (przejechane 5 km auto stoi noc -na deszczu) wsiadam rano -"usterka ladowania" oddalem auto z powrotem ,mechanik mowi ze ladowanie jest normalne po 5 dniach w warsztacie ,wsiadam usterka pali sie,sprawdzamy we 3 z gosciem od alternatora i tym mechanikiem,robimy pomiar wszystko gra ,laduje ale kontrolka swieci , kazali jezdzic i jezdze jest ok czasami miga kontrolka ,dzis rano tez stal na na dworze i od razu kontrolka swiecila z 10 min i pozniej ok, mam kontakt do mechania ktory ma jakis lepszy prog. Kom. Do renowek bo ten mial jakis ogolny i bledu nie bylo na lapku( dopiero za tydz ma termin ) , ja mysle ,e to kwestia wilgosci bo cos tam jest nieszczelne przy masce chyba i sie dostaje woda ale on mi mowil ze alternatorowi woda nie szkodzi ale pytanie czy moze robi sie jakies zwarcie ze sie pala kontrolki ,czy moze ktos mial podobny problem ?Bo to nie typowy problem ,tak mi powiedzial mechanik , ladowanie jest caly czas ,podkreslam a gosc od reg alternatora jest dobry w swoim zawodzie i znany z tego ze dobrze sie tym zajmuje wiec tu cos innego mu dolega ale pytanie co bo kobita sie boi jezdzic przez te kontrolki