Przednie światła przeciwmgielne to wciąż nie standard w wielu modelach, nawet nowych samochodów. Fabrycznie zamontowane znajdują się głównie w markach uznawanych za bardziej prestiżowe bądź tylko w bogatszych wersjach wyposażeniowych danego modelu. Na szczęście w wielu przypadkach część instalacji przednich halogenów jest już poprowadzona w odpowiednich miejscach a całość montażu sprowadza się "tylko" do jej odnaleźienia oraz dołożenia kilku komponentów.
W tym artykule pokażę cały montaż świateł w samochodzie Nissan Micra K13, wersja po faceliftingu. Wszystko zrobione będzie tak jak fabrycznie, czyli zastosuje oryginalne akcesoria montowane w tym modelu.
Na początku warto zasięgnąć informacji czy nasz samochód posiada już przygotowaną wiązkę. Najlepiej sprawdzić to jednak i tak samemu na konkretnym egzemplarzu. Wiadomo że wersji jest wiele, mogą także różnić się nieco w zależności od roku oraz miejsca produkcji. Szukamy przewodów zakończonych wtyczką do żarówek, która musi być gdzieś w okolicy gdzie fabrycznie zamontowane są halogeny. W moim przypadku udało się taką namierzyć z prawej strony. Drugiej już nie sprawdzałem.
Jeżeli mamy fabryczną wiązkę to oprócz oczywiście dołożenia samych lamp będziemy musieli prawdopodobnie zaopatrzyć się w przekaźnik do ich załączania oraz sam przełącznik. W tym przypadku razem z pałąkiem. Jeżeli chcielibyśmy w tym miejscu trochę zaoszczędzić to możemy zastosować zamiast fabrycznej manetki z funkcją halogenów jakiś osobny, dodatkowy przełącznik do ich włączania. Warto jednak pamiętać, że fabryczna konstrukcja zespolonego przełącznika jest wykonana w ten sposób, iż nie da się np. włączyć tylnego światła przeciwmgielnego bez przednich itd. Jeśli chcielibyśmy robić własną instalację, lub dopinać się dodatkowym switchem w już istniejącą warto zapoznać się z przepisami ruchu drogowego: kiedy, jakie i z którym światłem muszą działać inne. Problem taki odpada jeśli montujemy wszystko tak jak tutaj: tak jak fabryka przewidziała. Będzie to nieco droższe rozwiązanie, zyskamy za to oryginalny wygląd samochodu, co z pewnością dla wielu, zwłaszcza posiadaczy nowszych egzemplarzy, może być bardzo istotne. Możemy także sprawdzić czym różni się wersja z halogenami od naszej. Wtedy rozeznamy się czego u nas brakuje i co musimy dokupić.
Ceny nowych części w ASO mogę niekiedy "zwalać z nóg" dlatego zdecydowana większość z nas będzie poszukiwała ich zapewne na rynku wtórnym. Jeżeli nam się nie spieszy możemy kompletować stopniowo potrzebne akcesoria. Inny sposób to kupno całego zestawu choć i tutaj trzeba być czujnym, czy aby zestaw na pewno zawiera wszystko co potrzeba. Rynek używanych części zamiennych rządzi się swoimi prawami.
no ale nie o tym przecież teraz...
Wszystkie praca związane z elektryką w samochodzie rozpoczynamy od odpięcia klem akumulatora!
Rozpoczynam od wymiany manetki. Odkręcamy dwa wkręty torx po obu stronach. Widoczne są po przekręceniu kierownicy.
Zdejmujemy plastikową osłonę która posiada dodatkowo jeszcze zatrzaski. Kolejne wkręty trzymają już nasz przełącznik.
Tak wygląda po zdemontowaniu.
W odwrotnej kolejności montujemy nowy, posiadający już funkcję włączania halogenów.
Drugi etap to montaż samych świateł w zderzaku. W tym celu musimy podnieść samochód do góry i zdemontować przednie koło.
Przy takich pracach musimy zadbać o bezpieczeństwo. Samochód nie może spoczywać podniesiony na lewarku. Musi być solidnie podparty np. przez zastosowanie tzw. kobyłek.
Następnie demontujemy plastikowe nadkole. Trzyma się na wkrętach oraz kołkach wykonanych z tworzywa. Istotną kwestią jest poznanie "zasady działania" takiego elementu mocującego. Nieumiejętne zdemontowanie może spowodować jego uszkodzenie, a zamienniki niejednokrotnie nie spełniają tak dobrze funkcji jak oryginał. Zawsze warto zobaczyć "jak to działa". W naszym przypadku podważamy i delikatnie wyciągamy na kilka minimetrów trzpień który znajduje się w środku kołka. A później wyciągamy już całość.
Oglądnijmy element z każdej strony, jak jest przymocowany. Nie zapomnijmy o żadnym mocowaniu. W przypadku Micry K13 kołki są także od spodu: przy drzwiach jeden oraz kilka przy połączeniu ze zderzakiem razem z dwoma wkrętami.
Tak wygląda po zdemontowaniu.
Ściągamy nadkole.
Demontujemy fabryczne zaślepki w zderzaku.
Najlepiej zrobić to od środka a nie od zewnątrz aby nie uszkodzić zaczepów na których się trzyma.
W powstały otwór montujemy nasze lampy.
Wraz z lampą potrzebny jest kosz oraz maskownica.
Nie wiem jak było w oryginale ale tutaj do zamontowania kosza zastosowaliśmy trzy śrub z nakrętkami. Na to przychodzi maskownica.
Widok od wewnątrz.
Przy okazji mając tak dobry dostęp warto sprawdzić jak działa regulacja wysokości świecenia. W zderzaku mamy otwór przez który wkładamy płaski wkrętak. Kręcąc nim regulujemy. Później, gdy już wszystko będzie zamontowane nie będzie tak dobrze widać miejsca regulacji więc lepiej poćwiczyć teraz.
Pozostało podłączyć wiązkę.... No właśnie, wspominałem że sprawdziłem pierwsze prawą stronę i tam faktycznie wiązka była. Z drugiej strony jednak zdecydowanie gorzej. Monterzy ją dobrze ukryli, pomogło robienie zdjęć różnym zakamarkom i sprawdzanie potem na ekranie telefonu co tam się kryje. W końcu udało się ją namierzyć. Ukryta za belką, widoczna gdy popatrzymy w kratkę pod tablice rejestracyjną. Ale trzeba się dobrze przyjrzeć.
Ostatecznie jednak aby ją wyciągnąć musiałem zdemontować przedni reflektor. Nie miałem po prostu jak się do niej dostać. Przednia lampa trzyma się na śrubach od dołu, oraz z góry.
Należy uważać także na plastikowe, wystające trzpienie. Odpowiednio manewrując można wyciągnąć całość.
Podłączamy wiązki po obu stronach. Montujemy wszystko w odwrotnej kolejności.
Ostatni etap naszej pracy to dołożenie w odpowiednie miejsce przekaźnika.
Mamy do wyboru dłuższa drogę - czyli demontaż znacznej części za bezpiecznikami od strony kierowcy.
Krótsza droga, bez demontażu to dostanie się do gniazda przekaźnika od strony pedałów. Zadanie nie jest łatwe, ale wykonalne. Przewagę będą miały tutaj osoby o małych dłoniach.
Musimy odnaleźć takie oto miejsce, listwę z przekaźnikami. Zaraz przy ściance komory silnika. Najniższe gniazdo będzie wolne. To tam właśnie musimy umieścić nasz przekaźnik.
Ja zastosowałem oryginał z Nissana firmy NAiS. Chociaż nie pochodził on akurat z obwodu przednich świateł przeciwmgielnych. Musi posiadać zapas przepływającego przez styki robocze prądu.
Montując go w podstawie musimy zwrócić uwagę na układ wyprowadzeń. Gniazdo musimy przytrzymać z drugiej strony, w przeciwnym wypadku zacznie się wyginać. Styki przekaźnika muszą wejść do końca. Jak wspomniałem nie jest to czynność łatwa ze względu na bardzo ograniczony dostęp oraz niekomfortową pozycję ułożenia swojego ciała. Zakończona jednak sukcesem.
Przy takim montażu przydać się może także lokalizacja bezpiecznika halogenów. Jest on w skrzynce pod maską.
Oznaczony jako FR FOG. Fabrycznie jest już na swoim miejscu więc nic nie musimy tutaj uzupełniać.
Podłączamy akumulator i sprawdzamy działanie. Pojawia się kontrolka na desce rozdzielczej. Chociaż tak naprawdę kontrolka w tym przypadku zacznie działać nawet i bez wpiętego przekaźnik. Czyli zaraz po włączeniu na manetce.
Pozostało dokonać regulacji zamontowanych świateł i gotowe.
W tym artykule pokażę cały montaż świateł w samochodzie Nissan Micra K13, wersja po faceliftingu. Wszystko zrobione będzie tak jak fabrycznie, czyli zastosuje oryginalne akcesoria montowane w tym modelu.
Na początku warto zasięgnąć informacji czy nasz samochód posiada już przygotowaną wiązkę. Najlepiej sprawdzić to jednak i tak samemu na konkretnym egzemplarzu. Wiadomo że wersji jest wiele, mogą także różnić się nieco w zależności od roku oraz miejsca produkcji. Szukamy przewodów zakończonych wtyczką do żarówek, która musi być gdzieś w okolicy gdzie fabrycznie zamontowane są halogeny. W moim przypadku udało się taką namierzyć z prawej strony. Drugiej już nie sprawdzałem.
Jeżeli mamy fabryczną wiązkę to oprócz oczywiście dołożenia samych lamp będziemy musieli prawdopodobnie zaopatrzyć się w przekaźnik do ich załączania oraz sam przełącznik. W tym przypadku razem z pałąkiem. Jeżeli chcielibyśmy w tym miejscu trochę zaoszczędzić to możemy zastosować zamiast fabrycznej manetki z funkcją halogenów jakiś osobny, dodatkowy przełącznik do ich włączania. Warto jednak pamiętać, że fabryczna konstrukcja zespolonego przełącznika jest wykonana w ten sposób, iż nie da się np. włączyć tylnego światła przeciwmgielnego bez przednich itd. Jeśli chcielibyśmy robić własną instalację, lub dopinać się dodatkowym switchem w już istniejącą warto zapoznać się z przepisami ruchu drogowego: kiedy, jakie i z którym światłem muszą działać inne. Problem taki odpada jeśli montujemy wszystko tak jak tutaj: tak jak fabryka przewidziała. Będzie to nieco droższe rozwiązanie, zyskamy za to oryginalny wygląd samochodu, co z pewnością dla wielu, zwłaszcza posiadaczy nowszych egzemplarzy, może być bardzo istotne. Możemy także sprawdzić czym różni się wersja z halogenami od naszej. Wtedy rozeznamy się czego u nas brakuje i co musimy dokupić.
Ceny nowych części w ASO mogę niekiedy "zwalać z nóg" dlatego zdecydowana większość z nas będzie poszukiwała ich zapewne na rynku wtórnym. Jeżeli nam się nie spieszy możemy kompletować stopniowo potrzebne akcesoria. Inny sposób to kupno całego zestawu choć i tutaj trzeba być czujnym, czy aby zestaw na pewno zawiera wszystko co potrzeba. Rynek używanych części zamiennych rządzi się swoimi prawami.
Wszystkie praca związane z elektryką w samochodzie rozpoczynamy od odpięcia klem akumulatora!
Rozpoczynam od wymiany manetki. Odkręcamy dwa wkręty torx po obu stronach. Widoczne są po przekręceniu kierownicy.
Zdejmujemy plastikową osłonę która posiada dodatkowo jeszcze zatrzaski. Kolejne wkręty trzymają już nasz przełącznik.
Tak wygląda po zdemontowaniu.
W odwrotnej kolejności montujemy nowy, posiadający już funkcję włączania halogenów.
Drugi etap to montaż samych świateł w zderzaku. W tym celu musimy podnieść samochód do góry i zdemontować przednie koło.
Przy takich pracach musimy zadbać o bezpieczeństwo. Samochód nie może spoczywać podniesiony na lewarku. Musi być solidnie podparty np. przez zastosowanie tzw. kobyłek.
Następnie demontujemy plastikowe nadkole. Trzyma się na wkrętach oraz kołkach wykonanych z tworzywa. Istotną kwestią jest poznanie "zasady działania" takiego elementu mocującego. Nieumiejętne zdemontowanie może spowodować jego uszkodzenie, a zamienniki niejednokrotnie nie spełniają tak dobrze funkcji jak oryginał. Zawsze warto zobaczyć "jak to działa". W naszym przypadku podważamy i delikatnie wyciągamy na kilka minimetrów trzpień który znajduje się w środku kołka. A później wyciągamy już całość.
Oglądnijmy element z każdej strony, jak jest przymocowany. Nie zapomnijmy o żadnym mocowaniu. W przypadku Micry K13 kołki są także od spodu: przy drzwiach jeden oraz kilka przy połączeniu ze zderzakiem razem z dwoma wkrętami.
Tak wygląda po zdemontowaniu.
Ściągamy nadkole.
Demontujemy fabryczne zaślepki w zderzaku.
Najlepiej zrobić to od środka a nie od zewnątrz aby nie uszkodzić zaczepów na których się trzyma.
W powstały otwór montujemy nasze lampy.
Wraz z lampą potrzebny jest kosz oraz maskownica.
Nie wiem jak było w oryginale ale tutaj do zamontowania kosza zastosowaliśmy trzy śrub z nakrętkami. Na to przychodzi maskownica.
Widok od wewnątrz.
Przy okazji mając tak dobry dostęp warto sprawdzić jak działa regulacja wysokości świecenia. W zderzaku mamy otwór przez który wkładamy płaski wkrętak. Kręcąc nim regulujemy. Później, gdy już wszystko będzie zamontowane nie będzie tak dobrze widać miejsca regulacji więc lepiej poćwiczyć teraz.
Pozostało podłączyć wiązkę.... No właśnie, wspominałem że sprawdziłem pierwsze prawą stronę i tam faktycznie wiązka była. Z drugiej strony jednak zdecydowanie gorzej. Monterzy ją dobrze ukryli, pomogło robienie zdjęć różnym zakamarkom i sprawdzanie potem na ekranie telefonu co tam się kryje. W końcu udało się ją namierzyć. Ukryta za belką, widoczna gdy popatrzymy w kratkę pod tablice rejestracyjną. Ale trzeba się dobrze przyjrzeć.
Ostatecznie jednak aby ją wyciągnąć musiałem zdemontować przedni reflektor. Nie miałem po prostu jak się do niej dostać. Przednia lampa trzyma się na śrubach od dołu, oraz z góry.
Należy uważać także na plastikowe, wystające trzpienie. Odpowiednio manewrując można wyciągnąć całość.
Podłączamy wiązki po obu stronach. Montujemy wszystko w odwrotnej kolejności.
Ostatni etap naszej pracy to dołożenie w odpowiednie miejsce przekaźnika.
Mamy do wyboru dłuższa drogę - czyli demontaż znacznej części za bezpiecznikami od strony kierowcy.
Krótsza droga, bez demontażu to dostanie się do gniazda przekaźnika od strony pedałów. Zadanie nie jest łatwe, ale wykonalne. Przewagę będą miały tutaj osoby o małych dłoniach.
Musimy odnaleźć takie oto miejsce, listwę z przekaźnikami. Zaraz przy ściance komory silnika. Najniższe gniazdo będzie wolne. To tam właśnie musimy umieścić nasz przekaźnik.
Ja zastosowałem oryginał z Nissana firmy NAiS. Chociaż nie pochodził on akurat z obwodu przednich świateł przeciwmgielnych. Musi posiadać zapas przepływającego przez styki robocze prądu.
Montując go w podstawie musimy zwrócić uwagę na układ wyprowadzeń. Gniazdo musimy przytrzymać z drugiej strony, w przeciwnym wypadku zacznie się wyginać. Styki przekaźnika muszą wejść do końca. Jak wspomniałem nie jest to czynność łatwa ze względu na bardzo ograniczony dostęp oraz niekomfortową pozycję ułożenia swojego ciała. Zakończona jednak sukcesem.
Przy takim montażu przydać się może także lokalizacja bezpiecznika halogenów. Jest on w skrzynce pod maską.
Oznaczony jako FR FOG. Fabrycznie jest już na swoim miejscu więc nic nie musimy tutaj uzupełniać.
Podłączamy akumulator i sprawdzamy działanie. Pojawia się kontrolka na desce rozdzielczej. Chociaż tak naprawdę kontrolka w tym przypadku zacznie działać nawet i bez wpiętego przekaźnik. Czyli zaraz po włączeniu na manetce.
Pozostało dokonać regulacji zamontowanych świateł i gotowe.
Fajne? Ranking DIY