też miałem Dużego Fiata

ładnych parę lat, to też był mój pierwszy samochód

kupiony za 600zł

ale koniecznie musiał być z gazem, innych nie brałem pod uwagę

dzięki niemu nauczyłem się mechaniki, bo na dzień dobry zagotowałem 2 razy silnik tak, że popękały pierścienie i sprężanie się skończyło, było rzędu 3....5, max 7 na którymś było

ale dostałem od kolegi sąsiada drugi silnik w stanie "kiedyś był dobry, tak z 10 lat temu" i z dwóch żeśmy uskładali jeden, jeszcze z takim innym sąsiadem ojca kolegi - "dziadkiem" mechanikiem, bardzo sympatycznym i znającym się na rzeczy, po remoncie oczywiście od razu dorobiłem przełącznik wentylatora a w zasadzie sprzęgła wentylatora załączany w kabinie i zawsze w korkach go włączałem

a i termostatu też nie założyłem, tak na wszelki wypadek

w zimie więc w tym Fiacie było pioruńsko zimno, bo jeszcze dziury w podłodze i progach

wtedy nie wiedziałem, że zimno to też źle dla silnika, ale nie zabiło go to przez 5 lat codziennej jazdy
no ale do rzeczy - ten Fiat w sumie to benzynę rzadko widział, tylko w zimie, ale w sumie przepalał co popadło, jakąś starą benzynę z PRL znalezioną w baraku na kolegi działce, ropo-benzynę z warsztatu gdzie kolegi brat pracował i taki delikwent się trafił co zatankował benzynę do dizla, tylko na denaturacie nie dało się odpalić, pewnie za dużo wody
jako ciekawostkę powiem, że Fiat umarł na rozrząd, który wymieniłem, jak się okazało niepotrzebnie, na nowy, ale jakiś śmieć "KAZ-ROMET" - to się rozciągnęło tak, że przepiłowało pokrywkę rozrządu na wylot i przeskoczyło... MOŻE z 10tyś zrobił... także przestrzegam przed tymi rozrządami, potem się mu przyjrzałem, to tam oczka łańcucha nie były nawet z tulejek tylko ze zwijanej blaszki z przerwą! a koła i łańcuch bez problemu można było przepiłować brzeszczotem... taki gównolit
Ale Fiat już był tak zgnity, że i tak przekładnia kierownicza wraz z kawałkiem podłużnicy się ruszała i zaraz by odpadła (mimo, że raz już to było spawane), więc niestety poszedł na złom, wtedy już zresztą kupiłem wymarzone Cinquecento (oczywiście 700, oczywiście z gazem i oczywiście zdechłym silnikiem, też za 600zł, bo 900tki były okropnie drogie, z 2tyś najmniej i bez gazu) i ją wyremontowałem już sam

to był świetny samochodzik, szczególnie jak w końcu założyłem mu cały zespół napędowy 900 bo udało się okazyjnie kupić rozbitą 900tkę
