Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Programator Typ 770 Polar z pralki PS 663 S Bio - Made in Poland

p.kaczmarek2 25 Sep 2021 15:22 7644 119
Metalwork
  • #91
    Przemo340
    Level 11  
    Ja zastosowałem TSM 1 jeszcze trzeba było poprawić zasilanie grzałki .... kondensator silnika zabezpieczenie przed korozją było problemem nie do przejścia... Radziecka "Wiatka" była podobna
  • Metalwork
  • #92
    kekon
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    kekon wrote:
    Wąskie ścieżki to błąd konstrukcyjny lub zwykłe niechlujstwo.
    Optymista... Obawiam się, że nie chodzi tu o błąd ani tym bardziej niechlujstwo. To jest celowo robione by mieć pewność, ze sprzęt zepsuje się szybciej - po gwarancji. Tak jak pralka o której pisałem - tam ścieżki od początku się przegrzewały, aż w końcu odkleiły się od laminatu i pozbawione solder maski - utleniły się - temperatura to znacznie przyspieszyła - środowisko (jak to w pralce - ciepło i wilgotno) zrobiło swoje. Wygląda to skomplikowanie, ale dzięki temu nikt producentowi nie zarzuci, ze to jego wina; ot się zepsuło. A że tuż po gwarancji? A co na to poradzić, taki mamy klimat...


    Wiem to ze swojego doświadczenia - ponieważ widzę jak projektują niedoświadczeni konstruktorzy, z którymi mam i miałem styczność (oczywiście celowe zaniżanie trwałości też występuje ale nie zawsze się to stosuje). A siedzę w elektronice już 30 lat i naprawdę wiele widziałem - również w procesie projektowania. Projektanci dają pewne rzeczy "na oko" sądząc, że coś "na pewno wytrzyma". Kiedy zwracam im uwagę na błędy w ich układach, wówczas tłumaczą się że "przecież to działa" albo "już nie ma miejsca na płytce" lub "to raczej się nie zdarzy". Tego typu działania potem widzimy jako szybkie psucie się sprzętu. Dodatkowo upraszcza się układy elektroniczne w celu zmniejszenia kosztów. Wystarczy np. porównać chińskie żarówki LED z tymi znanych firm jak np. Philips, Osram itp. Tanie żarówki mają np. liniowy układ źródła prądowego, w którym główny element (scalak) jest umieszczony na niewielkiej płytce aluminiowej służącej jako radiator. W czasie pracy wydziela się tam kilka watów mocy, radiator nagrzewa się do wysokiej temperatury niszcząc diody LED. Żarówki dobrze zaprojektowane mają przetwornicę, która ma wysoką sprawność i wydziela bardzo mało ciepła.
    Paradoksalnie wpływ na szybsze zużycie ma miniaturyzacja podzespołów. Porównaj np. taki zwykły rezystor 2W produkowany w latach 80 z obecnym - jest on znacznie mniejszy ale ceną jaką się za to płaci jest wyższa temperatura podczas pracy co skutkuje krótszym czasem życia. Takich przykładów jest mnóstwo, jednak nieprawidłowe projektowanie ma duży udział w słabej niezawodności urządzeń.


    Moja pralka Bosch działa już 11 lat bez usterki i jest używana co najmniej 2x tygodniowo.

    Wracając do tematu celowego "postarzania". Kiedyś dostałem zadanie zaprojektowania elektroniki do okapu kuchennego (panel dotykowy + zasilacz). Właściciel firmy produkującej te okapy powiedział wprost: "to musi wytrzymać min. 2 lata bo tyle trwa gwarancja. Ale za długo to też nie może działać bo serwis nie będzie miał co robić"
    Nie posłuchałem go jednak i zaprojektowałem tak jak powinien to robić inżynier - ma być trwałe i koniec. Facet nie miał pojęcia o elektronice więc nie mógł odróżnić urządzenia dobrze zaprojektowanego z takim, które ma się szybciej zepsuć.
  • #93
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kekon wrote:
    widzę jak projektują niedoświadczeni konstruktorzy
    Napisałeś to odnośnie za cienkich ścieżek na płytce sterownika pralki, który przedstawiłem jako przykład celowego działania konstruktorów w celu ograniczenia trwałości sprzętu. Wynika z tego ni mniej ni więcej jak to, że płytkę o której mowa zaprojektował "niedoświadczony konstruktor". Może to również jest celowe działanie ? Zatrudnić młodziaka i dać mu zadanie wymagające znajomości przepisów SEP (na płytce występowało napięcie sieci - zasilanie grzałek i silnika), elektroniki i...prawa Ohma. Tylko w jakim celu? W jakim celu firma z jakimś tam stażem i renomą zatrudnia młokosa? Przecież gdyby przesadził i pralki psułyby się wcześniej niż po gwarancji byliby w plecy? Przypadek, że udało mu się trafić? Nie sądzę. Im większa firma tym większe pieniądze przeznacza na badanie - między innymi badania mające na celu określenie trwałości sprzętu. Myślę więc że jednak było to jak najbardziej celowe działanie - ścieżki wytrzymały do końca gwarancji przecież.

    Natomiast masz całkowita rację co do błędów popełnianych przez "młodych" - na powyższym przykładzie widać ile zagadnień taki konstruktor musi w swojej pracy uwzględnić, a że to wymaga nauki nie tylko elektroniki... W dzisiejszych czasach nie uczy się wszystkiego a tylko to, czym ma się zajmować przyszły adept - księgowości, elektryki, elektroniki... Księgowy nie potrafi wbić gwoździa, a ślusarz nie potrafi napisać zamówienia bez rażących błędów ortograficznych...
  • Metalwork
  • #94
    gorki73
    Level 21  
    398216 Usunięty wrote:
    Zatrudnić młodziaka i dać mu zadanie wymagające znajomości przepisów SEP
    Kiedyś, żeby podejść do egzaminu SEP trzeba było być " po kierunku" tzn. elektrykiem, automatykiem, elektronikiem.. natomiast dzisiaj obserwuję co 5 lat jak odświeżam uprawnienia D i E z , że uprawnienia SEP mają Spawacze, Tokarze i Kucharze bo wystarczy na kilka pytań odpowiedzieć no i już się ma uprawnienia E, znam przypadek osobiście gdzie człowiek, który jest Ślusarzem posiada uprawnienia D bo od czasu, do czasu coś robi z innymi kolegami w Elektrociepłowni ...Nauka i szacunek do niej z każdym rokiem spada wśród wielu młodych bo przecież wszystko jest na YT i jeszcze na Elektrodzie wystarczy wrzucić hasło i ta olbrzymia "sieć neuronowa" wyświetli odpowiedzi "co i jak" i się jakoś naprawi ...brakuje jeszcze, żeby narzędzia przysyłali i części pod dom :)
  • #95
    kotbury
    Gantry automation specialist
    Moja dziunia ma SEP do 1 kV bo w pracy ma czajnik elektryczny i klimę (jako podkładka) a w rzeczywistości szef jej kazał zrobić bo jesy frontmenką (sekretarką/handlowcem detalicznym/kadrową) w firmie będącej importerem automatyki przemysłowej i jak stwierdził głupi by wyglądało jesli osoba trzymająca kontakty handlowe z np. Siemensem nie miała pojęcia (przynjamniej na papierze) o prądzie....
    To nie żart.
  • #96
    gorki73
    Level 21  
    kotbury wrote:
    miała pojęcia (przynjamniej na papierze) o prądzie....
    Czyli rozumiem, że jak podpisuje jakieś zamówienie to pisze "ja niżej podpisana i w nawiasie numer uprawnienia SEP " ?...Boże paranoja goni paranoję...No a szef pewnie też "po kierunku", żeby takie coś wymyślić...tzw. "głowa do pozłoty " :) :)
  • #97
    kekon
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    Może to również jest celowe działanie ? Zatrudnić młodziaka i dać mu zadanie wymagające znajomości przepisów SEP


    Do projektowania układów elektronicznych oraz PCB do RTV/AGD nie są wymagane uprawnienia SEP. Płytka PCB musi natomiast spełniać normy dotyczące m.in. odstępów izolacyjnych oraz kompatybilności elektromagnetycznej. Normy te również dotyczą rodzaju zastosowanych elementów w obwodach mających wpływ na ochronę przeciwporażeniową (czyli np. konieczność stosowania kondensatorów w klasie izolacji X, Y w odpowiednich miejscach). Inaczej może wyglądać sprawa w przypadku serwisantów - ale tego nie wiem.
  • #98
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kekon wrote:
    Do projektowania układów elektronicznych oraz PCB do RTV/AGD nie są wymagane uprawnienia SEP.
    I to jest moim zdaniem błąd. Ostatecznie taka płytka (nawet idealnie i w zgodzie z normami zaprojektowana) będzie wstawiona do urządzenia elektrycznego - a jak jest to np. pralka, czy piekarnik należy liczyć się ze zwieszona wilgotnością, temperaturą i wieloma czynnikami nie występującymi aż tak drastycznie w np. radiu stołowym. Niby tu i tu elektronika podobna, ale błąd wynikający z braku przestrzegania warunków może okazać się drastyczniejszy.
    kekon wrote:
    Inaczej może wyglądać sprawa w przypadku serwisantów - ale tego nie wiem.
    Gdy zaczynałem pracę w serwisie (pół wieku temu z okładem) uprawnienia podstawowe trzeba było mieć - firma organizowała nawet kurs i go opłacała. Jak nie zdałeś - nie pracowałeś.
    Po latach - jakieś 10 lat temu gdy podejmowałem pracę w ostatnim serwisie takich wymagań nie było. Fakt faktem musiałem przedłożyć opinie pracy z poprzedniego serwisu, gdzie trzeba było mieć aktualne uprawnienia SEP (Poprzedni serwis zajmował się sprzętem profesjonalnym - być może dlatego).
  • #99
    kekon
    Level 18  
    Uprawnienia SEP dotyczą głównie ogólnej obsługi sieci, urządzeń elektroenergetycznych, ochrony przeciwporażeniowej. Nie dotyczą one takich szczegółów jak temperatura czy wilgotność w określonych typach urządzeń. Od tego są różne normy i dyrektywy (krajowe jak i wydawane przez UE)
    Urządzenie czy projektowana płytka musi po prostu spełniać określone normy dla danego typu urządzania. Urządzenie testuje się w akredytowanym laboratorium wraz z dołączoną dokumentacją. Sprawdza się na podstawie dołączonej dokumentacji oraz na dostarczonym urządzeniu, czy normy są spełnione. Dotyczy to również kompatybilności elektromagnetycznej, która jest skomplikowanym i oddzielnym zagadnieniem.
    W normach są przepisy dotyczące m.in. odstępów izolacyjnych oraz szerokości ścieżek. Są również przepisy nakładające na konstruktora zasady projektowania w warunkach zwiększonej wilgotności i temperatury.

    Niektóre firmy (znam to z "autopsji" ;)) omijają przepisy poprzez dostarczenie do certyfikacji poprawnie wykonanego urządzenia natomiast już podczas produkcji masowej - modyfikują urządzenie w celu ograniczenia kosztów i jednocześnie pogarszania w ten sposób jego trwałości.
  • #100
    gorki73
    Level 21  
    kekon wrote:
    Niektóre firmy (znam to z "autopsji" ) omijają przepisy poprzez dostarczenie do certyfikacji poprawnie wykonanego urządzenia natomiast już podczas produkcji masowej - modyfikują urządzenie w celu ograniczenia kosztów i jednocześnie pogarszania w ten sposób jego trwałości.
    Zgadza się i dlatego te firmy nigdy nie będą się starały o ISO...i nikt poważny z nimi nie będzie podpisywał kontraktów, może na czajniki elektryczne : ) Nie wyobrażam sobie żeby firma kogucik bez ISO podpisała jakikolwiek kontrakt z Siemensem, BMW etc...
  • #101
    austin007
    Level 17  
    kekon wrote:
    Triak włączył się na stałe. Przyczyną jak się okazało potem było złe przykręcenie triaka do radiatora - obluzował się i radiator prawie nie odprowadzał ciepła co spowodowało jego przegrzanie i trwałe zwarcie (radiator był wykonany ze starego karnisza aluminiowego do firanek). Na szczęście obyło się bez pożaru :)


    Wtedy chyba królowały ruskie triaki KTxxx . Polskie chyba były tylko tyrystory w handlu.
    Trochę ich upaliłem przy produkcji wyśnionego kolorofonu :))))

    U nas pralka wysłużyła się, Najpierw leciały amortyzatory, potem upalały sie stylki grzałki to wstawiliśmy odciążający przekaźnik. Rdza też swoje zrobiła w dolnej części obudowy (łazienka). Charakterystyczne cykanie napędu programatora i kontrolki neonowe i magiczny przycisk BIO miały swój urok. Na przekroju przewodów na szczęście wtedy jeszcze nie oszczędzali
  • #102
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kekon wrote:
    Uprawnienia SEP dotyczą głównie ogólnej obsługi sieci, urządzeń elektroenergetycznych, ochrony przeciwporażeniowej.
    Ale przynajmniej na kursie przed otrzymaniem uprawnień niedowiarki mogą się przekonać czym grozi beztroska w tym temacie (projektowaniu). Oczywiście są odpowiednie przepisy, wytyczne regulaminy... Ale jak człowiek nie doświadczy (chociażby oglądając materiał filmowy) czym grozi niefrasobliwość przy projektowaniu układów pracujących pod napięciem sieciowym, to inaczej będzie podchodzić do wykonywanej pracy. Niestety, nazbyt często się zdarza (można poszukać kilku tematów na forum o takiej niefrasobliwości - są), że konstruktor nie ma pojęcia o prawie Ohma, a o dobieraniu prze=kroju do płynącego w obwodzie prądu może coś tam słyszał, ale czas pokazuje że słyszał niezbyt dobrze.
    To mniej więcej tak jak programista może pisać niezwykle przydatne programy do jakiegoś urządzenia ale jak ma polutować ze sobą dwa druty to wymięka, i albo robi smarka zamiast lutu, albo je skręca i izoluje poloplastem. A na jakieś uwagi, że to może być niebezpieczne , odpowiada: "Przecież działa"...
  • #103
    kekon
    Level 18  
    austin007 wrote:
    Wtedy chyba królowały ruskie triaki KTxxx .


    To akurat był czeski triak z tego co pamiętam ;)

    gorki73 wrote:
    kekon wrote:
    Niektóre firmy (znam to z "autopsji" ) omijają przepisy poprzez dostarczenie do certyfikacji poprawnie wykonanego urządzenia natomiast już podczas produkcji masowej - modyfikują urządzenie w celu ograniczenia kosztów i jednocześnie pogarszania w ten sposób jego trwałości.
    Zgadza się i dlatego te firmy nigdy nie będą się starały o ISO...i nikt poważny z nimi nie będzie podpisywał kontraktów, może na czajniki elektryczne : ) Nie wyobrażam sobie żeby firma kogucik bez ISO podpisała jakikolwiek kontrakt z Siemensem, BMW etc...


    Różnie to bywa... Weź np. taki zasilacz komputerowy i rozbierz transformator - nie spełnia on żadnych norm jeśli chodzi o odstępy izolacyjne itp. W miejscach na bezpieczniki wlutowane są zworki. A zasilacz ma znak CE, firma ma ISO itp. Może to pojedyncze przypadki ale osobiście często wpadały my w ręce takie urządzenia.

    398216 Usunięty wrote:
    Ale jak człowiek nie doświadczy (chociażby oglądając materiał filmowy) czym grozi niefrasobliwość przy projektowaniu układów pracujących pod napięciem sieciowym, to inaczej będzie podchodzić do wykonywanej pracy.


    Zgadza się.
    Chociaż filmy to też jeszcze nie wszystko - trzeba to doświadczyć samemu. A doświadczenie przychodzi po latach pracy...
    Wielokrotnie doświadczyłem porażania prądem, wybuchu podzespołów w zasilaczach, spalenia ścieżek itp. I oczywiście standardowo - wybuchu kondensatorów elektrolitycznego, odwrotnie wlutowanego :)
  • #104
    austin007
    Level 17  
    kekon wrote:
    austin007 wrote:
    Wtedy chyba królowały ruskie triaki KTxxx .


    To akurat był czeski triak z tego co pamiętam


    Czechosłowackie :)

    Dodano po 3 [minuty]:

    kekon wrote:
    Nie posłuchałem go jednak i zaprojektowałem tak jak powinien to robić inżynier - ma być trwałe i koniec. Facet nie miał pojęcia o elektronice więc nie mógł odróżnić urządzenia dobrze zaprojektowanego z takim, które ma się szybciej zepsuć.

    Poszedłeś na łatwiznę. Ja bym zlecenia nie odebrał ;) Koszty projektów z zastosowaniem kontrolowanego postarzania istotnie wzrastają.
  • #105
    kekon
    Level 18  
    austin007 wrote:
    Poszedłeś na łatwiznę. Ja bym zlecenia nie odebrał Koszty projektów z zastosowaniem kontrolowanego postarzania istotnie wzrastają.


    :)

    Akurat w czasach gdzie w każdym niemal urządzeniu jest procesor, jest to właściwie proste. Wystarczy np. liczyć średni czas przez jaki urządzenie pracuje i zablokować je gdy czas minie...
  • #106
    austin007
    Level 17  
    kekon wrote:
    austin007 wrote:
    Poszedłeś na łatwiznę. Ja bym zlecenia nie odebrał Koszty projektów z zastosowaniem kontrolowanego postarzania istotnie wzrastają.


    :)

    Akurat w czasach gdzie w każdym niemal urządzeniu jest procesor, jest to właściwie proste. Wystarczy np. liczyć średni czas przez jaki urządzenie pracuje i zablokować je gdy czas minie...


    Myślałem,że był to projekt z czasów tzw. analogowych .Jak w to było w epoce mikrokontrolerów to jest dużo taniej. Łatwiej tez zdemaskować ....
  • #107
    ^ToM^
    Level 39  
    kotbury wrote:
    Moja dziunia ma SEP do 1 kV bo w pracy ma czajnik elektryczny i klimę (jako podkładka) a w rzeczywistości szef jej kazał zrobić bo jesy frontmenką (sekretarką/handlowcem detalicznym/kadrową) w firmie będącej importerem automatyki przemysłowej i jak stwierdził głupi by wyglądało jesli osoba trzymająca kontakty handlowe z np. Siemensem nie miała pojęcia (przynjamniej na papierze) o prądzie....
    To nie żart.


    Czemu miałby to być żart. Dziś każdy uprawnienia do czego chce. Nie ma zakazu, a nauka jest dostępna powszechnie. Tak jak każdy przy odrobinie wysiłku może skończyć liceum czy studia tak może i uprawnienia do jakiegokolwiek zawodu.
  • #108
    kekon
    Level 18  
    ^ToM^ wrote:
    Tak jak każdy przy odrobinie wysiłku może skończyć liceum czy studia


    No właśnie.... i tak naprawdę nie jest to dobrze, że tylko przy odrobinie wysiłku. Kiedy ja kończyłem studia w 2000 r. to jeszcze trzeba było naprawdę sporo się napracować aby je ukończyć. Dziś uczelnie produkują "magistrów" jak parówki w fabryce - dużo ale o niskiej jakości.
  • #109
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kekon wrote:
    Akurat w czasach gdzie w każdym niemal urządzeniu jest procesor, jest to właściwie proste. Wystarczy np. liczyć średni czas przez jaki urządzenie pracuje i zablokować je gdy czas minie...
    Swego czasu była nawet ogólnoświatowa afera z tego powodu. Bodajże Samsung w jakimś sparzcie tak zrobił (gdzieś to nawet czytałem....?) - procesor liczył czas pracy i po osiągnięciu ustalonej granicy - blokował się. Jakiś amator programista odkrył to i ujawnił celowe działanie na szkodę użytkowników. Firma musiała się przyznać i zapłaciła jakieś ogromne odszkodowanie. W kolejnych modelach nie było już takich "bezpieczników" - wymyślili inne sposoby...
  • #110
    kekon
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    W kolejnych modelach nie było już takich "bezpieczników" - wymyślili inne sposoby...


    Jednym z nich to te cienkie ścieżki o których wspomniałeś (zakładając oczywiście że jest to rzeczywiście w celu postarzenia)
    Inny sposób to np. umieszczanie kondensatorów elektrolitycznych tuż przy nagrzewającym się mocno radiatorze - czas życia kondensatora szybko spada wraz z temperaturą. Kolejną rzeczą (tak podejrzewam) to stosowanie rezystorów warstwowych zamiast drutowych w miejscach ograniczania prądu udarowego przy włączaniu (np. w zasilaczach). Rezystor drutowy jest praktycznie całkowicie odporny na udary (oczywiście w pewnych granicach) natomiast ten tradycyjny (z naciętą ścieżką rezystancyjną na wałku ceramicznym) stopniowo traci szerokość w pewnym miejscu aż robi się "niteczka" zamiast ścieżki i przerywa się. W przypadku podzespołów mechanicznych (amortyzatory, łożyska, przekładnie itp.) to juz trzeba by było mechaników zapytać jak robią postarzanie... :)
  • #111
    ^ToM^
    Level 39  
    kekon wrote:
    ^ToM^ wrote:
    Tak jak każdy przy odrobinie wysiłku może skończyć liceum czy studia


    No właśnie.... i tak naprawdę nie jest to dobrze, że tylko przy odrobinie wysiłku. Kiedy ja kończyłem studia w 2000 r. to jeszcze trzeba było naprawdę sporo się napracować aby je ukończyć. Dziś uczelnie produkują "magistrów" jak parówki w fabryce - dużo ale o niskiej jakości.


    W skali życia np. 3 lat studiów to w zasadzie można powiedzieć że to odrobina wysiłku. Od ilości tego wysiłku zależy jakość pracownika. Jednak nie można powiedzieć, że studia produkują. Jak ktoś się chce nauczyć to się nauczy a jak nie chce to się nie nauczy i jakoś kilka lat powtarzając i tak skończy. Tak było zawsze. Nawet ponad 25 lat temu jak studiowałem część studentów to byli totalne obiboki. Tylko imprezy i pijatyki a zdawanie na zasadzie podmiany gotowca. Tak było zawsze i do dziś tu się nic nie zmieniło. Różnica polega tylko na tym, że dziś studiuje wielokrotnie więcej osób niż 20 czy 40 lat temu i stąd odnosi się mylne wrażenie, że dziś uczelnie kogoś tam produkują.
  • #112
    398216 Usunięty
    Level 43  
    ^ToM^ wrote:
    Tak było zawsze.
    Było, ale teraz - ośmielę się twierdzić - proceder nasilił się kilkukrotnie.
    Za moich czasów samo dostanie się na studia wymagało wiedzy ponadprzeciętnej - dziś są uczelnie gdzie wystarczy kasa.
    Podobnie z egzaminami - kiedyś trzeba było wiedzieć i rozumieć, dziś wystarczy wykuć w myśl zasady 3xZ (zakuć, zaliczyć, zapomnieć). Kiedy kończyłem pracę na uczelni (spokojnie - jako techniczny) już zaczął się boom na wyjazdy zarobkowe (handel itp) a sama nauka (czyli de facto to po co - teoretycznie przynajmniej - student jest na studiach) odeszła na dalszy plan.
    Kie3dyś jak sam piszesz była część studentów obijających się, dziś (to również moje osobiste spostrzeżenia) część się nie obija...
    P.S. I żeby nie było - to nie dotyczy wyłącznie wyższych uczelni - już w podstawówce od ładnych kilku lat rząd wręcz ułatwił uprawianie "obijania się" - za moich czasów 3 była stopniem wstydliwym i w znamienitej większości wypadków oznaczała że jej "właściciel" dostał ją z litości. Dziś sami nauczyciele uznają, że 2 (w sześciostopniowej skali) oznacza zaliczenie i nie jest powodem wstydu - bo z racji na sam program i poziom nauczania samo zaliczenie jest sukcesem.
  • #113
    kekon
    Level 18  
    398216 Usunięty wrote:
    ^ToM^ wrote:
    Tak było zawsze.
    Było, ale teraz - ośmielę się twierdzić - proceder nasilił się kilkukrotnie.
    Za moich czasów samo dostanie się na studia wymagało wiedzy ponadprzeciętnej - dziś są uczelnie gdzie wystarczy kasa.
    Podobnie z egzaminami - kiedyś trzeba było wiedzieć i rozumieć, dziś wystarczy wykuć w myśl zasady 3xZ (zakuć, zaliczyć, zapomnieć). Kiedy kończyłem pracę na uczelni (spokojnie - jako techniczny) już zaczął się boom na wyjazdy zarobkowe (handel itp) a sama nauka (czyli de facto to po co - teoretycznie przynajmniej - student jest na studiach) odeszła na dalszy plan.
    Kie3dyś jak sam piszesz była część studentów obijających się, dziś (to również moje osobiste spostrzeżenia) część się nie obija...
    P.S. I żeby nie było - to nie dotyczy wyłącznie wyższych uczelni - już w podstawówce od ładnych kilku lat rząd wręcz ułatwił uprawianie "obijania się" - za moich czasów 3 była stopniem wstydliwym i w znamienitej większości wypadków oznaczała że jej "właściciel" dostał ją z litości. Dziś sami nauczyciele uznają, że 2 (w sześciostopniowej skali) oznacza zaliczenie i nie jest powodem wstydu - bo z racji na sam program i poziom nauczania samo zaliczenie jest sukcesem.


    Otóż to, lepiej bym tego nie ujął.
    Mam w rodzinie 2 wykładowców i to co opowiadają to z jednej strony wydaje się śmieszne, ale z drugiej - dość niepokojące.
    Student przychodzi na egzamin i prawie nic nie wie, więc dostaje pałę. Potem przychodzi dziekan i każe wpisać "3" bo jak twierdzi "będzie za mało studentów i zlikwidują kierunek".
    Kiedyś uczeń po zawodówce był więcej wart niż dzisiejszy student, bo miał fach w ręku a student tylko wiedzę teoretyczną, którą nie wie jak wykorzystać. Kto jeszcze żył w czasach komuny to pamięta jak wyglądała nauka - wystarczyło zrobić 3 błędy ortograficzne i dostawało się pałę a dziś można zrobić i z 20 i nie ma problemu. I nie piszę tego po to by chwalić komunizm, ale jednak dyscyplina w edukacji była większa i poważniej do niej podchodzono.
    Dlaczego tak brakuje fachowców ? Bo zniszczono w Polsce szkolnictwo zawodowe - student szukający pracy chce być od razu managerem, dyrektorem, liderem zespołu i do tego kilka tyś. na rękę. Wiem o tym wszystkim bo sam czasem przyjmuję ludzi do pracy i przeprowadzam z nimi rozmowy rekrutacyjne. Poziom jest naprawdę żenujący - są dobrzy głównie w siedzeniu godzinami na fejsbuku, "lajkowaniu" i tworzeniu durnowatych filmików na Youtube. Uczelnie nie nadążają za postępem technologicznym bo np. projektowania uczą tam ludzie, którzy sami w życiu niczego nie zaprojektowali. Liczy się pisanie publikacji i zdobywanie kolejnych tytułów naukowych, bez pokrycia w praktyce. Znam to wszystko z "autopsji".
    Nie wszyscy są oczywiście tacy, bo trafiają się prawdziwe "perełki" z ogromną wiedzą i doświadczeniem ale takich można dosłownie na palcach jednej ręki policzyć.

    p.s.

    "dziś wystarczy wykuć w myśl zasady 3xZ (zakuć, zaliczyć, zapomnieć)" - ja bym nawet powiedział że 4xZ - zakuć, zaliczyć, zapomnieć i zapić :)
  • #114
    ^ToM^
    Level 39  
    398216 Usunięty wrote:
    ^ToM^ wrote:
    Tak było zawsze.
    Było, ale teraz - ośmielę się twierdzić - proceder nasilił się kilkukrotnie.


    Tak, bo jest kilkakrotnie więcej studentów. :)
  • #115
    kekon
    Level 18  
    ^ToM^ wrote:
    Tak, bo jest kilkakrotnie więcej studentów.


    Tu chodzi bardziej o "procentowy" wzrost studentów obiboków i imprezowiczów w stosunku do tych normalnych i pracowitych :)
  • #116
    austin007
    Level 17  
    kekon wrote:
    ^ToM^ wrote:
    Tak, bo jest kilkakrotnie więcej studentów.


    Tu chodzi bardziej o "procentowy" wzrost studentów obiboków i imprezowiczów w stosunku do tych normalnych i pracowitych :)


    Pracowitość nie zawsze ma proporcjonalny wpływ na umiejętności. Ba! Lenistwo jest motorem postępu ;) Nie mam kontaktu ze studentami, ale znajomi nauczyciele , wykładowcy swoimi opowieściami o studentach, uczniach zdumiewają co raz mocniej. Nie obrażając uczelni niepaństwowych , znam ich doktorantów którzy w rozmowie bezpośredniej budzą wątpliwości ukończenia z sukcesem 1 klasy technikum. Szczególnie umiejętności wypowiadania się w mowie ojczystej paraliżują.... (i nie chodzi o hiperpoprawność) . BTW: obecna dyskusja chyba odjechała jednak mocna od tematu wątku :)))))))
  • #117
    oldking
    Level 31  
    Jestem już na emeryturze, powiem krótko - teraz magister inżynier to jak Ja kończyłem naukę poziom wiedzy miał Technik.
    Miałem wielokrotnie do czynienia z takimi magistrami w pracy - tylko płakać jak skończyli studia.
  • #118
    gorki73
    Level 21  
    oldking wrote:
    Jestem już na emeryturze, powiem krótko - teraz magister inżynier to jak Ja kończyłem naukę poziom wiedzy miał Technik.
    Miałem wielokrotnie do czynienia z takimi magistrami w pracy - tylko płakać jak skończyli studia.
    Jak się człowiek wybierał na Politechnikę to musiał zdawać egzaminy; Matematyka i Fizyka a dzisiaj robią konkurs świadectw i matur...co nie ma nic wspólnego z podstawową wiedzą... znam pewnego "geniusza", którego interesowała tylko Fizyka i związana z nią Matematyka a reszta go nie obchodziła same 3 na świadectwie...to chyba dzisiaj by się nie dostał na Politechnikę, no bo świadectwo...i co się dziwić, że tak jest...
  • #119
    DJ_KLIMA
    Level 17  
    Nienawidziłem tego programatora ! :D Rozbieranie, składanie, podłączanie i sprawdzanie funkcji za pomocą 15watowych żarówek :)
    Ale przyznaje, się bez bicia, do puki się nie rozleciało całkowicie, dawało się naprawiać w nieskończoność.
  • #120
    kotbury
    Gantry automation specialist
    Właśnie nie do końca w nieskończoność (przymajmniej u mnie). Brak "siły" do kręcenia gałką wynikał z wytarcia i odkształcenia plastikowych elementów zapadki - i żadne czyszczenie i doginanie nic nie dawało - tylko ich wymiana - ale je dostać osobno........
    Właśnie o dziwo u mnie nie było wypalania styków grzałki. Z drugiej strony jak kilkukrotnie podchodziłem do napraw - obligatoryjnie czyściłem wszystkie styki ale te od grzałki nie były jakoś spektakularnie upalone tylko lekko okopcone jak większość innych.