Kolejny zegarek na forum to kolejny zestaw do samodzielnego montażu od przyjaciół z Chin.
Ponieważ moduł taki już był opisywany na forum, postanowiłem spojrzeć na niego nieco inaczej - z boku niejako. Wydaje mi się, że takie inne spojrzenie powie więcej o nim niż to co już znalazło się w pierwotnym artykule, a suma wrażeń będzie bardziej miarodajna.
https://pl.aliexpress.com/item/1005002741212297.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.12825c0f0VgSzl
Zestaw dostaniemy w torebce zawierającej wszystkie potrzebne elementy.
Zestaw dla młodych adeptów elektroniki z racji na jednostronny montaż THT (przewlekany) oraz niezbyt duże "upakowanie" elementów na PCB.
Zaczynamy montaż zawsze od elementów leżących i najniższych - ułatwi to lutowanie i montaż kolejnych elementów.
Następnie po kolei coraz wyższe elementy aż do szczęśliwego finału.
Kolejnym krokiem jest podłączenie zasilania (7-12V DC) - zestaw ma "na pokładzie" stabilizator LM78m05, który dopilnuje, by serce układu (procesor ATMEL AT89C2051) zawierający już fabrycznie wpisany program pracował poprawnie. Stabilizator może dostarczyć max 100mA prądu do obciążenia, a że układ jako taki pobiera nie więcej niż 80mA - wytrzymuje, chociaż trzeba przyznać, ze przy 12V daje się odczuć podwyższoną temperaturę. Jeżeli więc planujemy wykorzystać dodatkowe wyjście alarmu do np. zasilania LED - należy zastąpić go LM7805 - najlepiej jednak z racji na ograniczone miejsce na płytce usunąć z płytki obecny LM78M05 i zwierając pady wejścia i wyjścia stabilizatora doprowadzić napięcie z osobnego zasilacza 5V o odpowiedniej wydajności.
Z góry uprzedzam - układ jest raczej służącym do rozwijania pasji elektronicznej wśród "młodych zdolnych" niż do praktycznych zastosowań - dokładność zegara zależy bowiem wyłącznie od zegara sterowanego kwarcem - z tego, co zaobserwowałem po kilku dniach pracy non-stop wskazania mogą się rozjeżdżać od wzorca (w moim wypadku to sprawdzony od kilkunastu lat naręczny "Kazio", do którego nie mam zastrzeżeń co do dokładności - praktycznie od wymiany baterii do momentu, gdy wymagał kolejnej, wskazania nie różniły się od radiowego wzorca o więcej niż kilka sekund).
Jeżeli więc nie będziemy traktować naszego zegara zbyt poważnie lub jeśli trafimy na lepszy egzemplarz (tu niestety należy się liczyć z różną dokładnością zależna od precyzji i stabilności kwarcu) - może on stanowić (po umieszczeniu go w stosownej obudowie oczywiście) interesujący element dekoracyjno-użyteczny.
Zegarek nie ma "podtrzymania" - oznacza to, ze po każdorazowym zaniku zasilania musimy ustawiać czasy (zegara i alarmów) od początku. Jest to jednak stosunkowo proste, powiedziałbym nawet intuicyjne. Klikając S 2 ustawiamy godzinę - należy wywołać najpierw opcję SET - wciskając na chwilę S 3, a następnie klikając S 2 ustawić godzinę, a S 1 - minuty (sekundnik zegara uruchamia się w momencie podania zasilania i jego ustawić nie można). Potwierdzenie i jednocześnie przejście do kolejnych opcji ustawień (alarmy i stoper) to kliknięcie S 3.
Tak więc:
Pierwsze kliknięcie S 3 - wejście w opcję ustawień czasu zegara
Kolejne - ustawianie czasu alarmu - jak wyżej S 2 godzina alarmu, a S 1 - minuta.
Kolejne to wejście w... no właśnie - jeszcze tego nie rozgryzłem - jeśli ktoś chce mi pomóc, to proszę.
Kolejne kliknięcie to wejście w stoper - pierwsze dwie cyfry to minuty, kolejne dwie - sekundy i ostatnie dziesiąte części sekundy. Stoper uruchamiamy i stopujemy S 2. Jeśli klikniemy ponownie S 2 - czas uruchomi się i będzie doliczany do ostatniego przed zatrzymaniem wskazania, a jeśli S 1 - zostanie stoper wyzerowany.
Kolejne kliknięcie S 3 - to znów coś, czego do końca nie rozumiem, a kolejne - powrót do wskazania czasu aktualnego.
Elementami wskazującymi upływ czasu, a jednocześnie dodatkowo (oprócz odstępu) oddzielenie minut od godzin i sekund są cztery LED 3mm migające z częstotliwością 1 sekundy.
Na początku wspominałem o możliwości dodania prócz alarmu dźwiękowego (donośny!) dołożenie i świetlnego (miganie w rytmie "piszczyka" alarmu). Na zdjęciu zaznaczyłem gniazdo i polaryzację - gniazdo to nic innego jak podłączone równolegle do piszczyka dwa piny (polaryzacja jak na zdjęciu), a całość (piszczyk i dodatkowy LED) sterowane są poprzez tranzystor Q7 - S8550. Tak więc należy mieć na uwadze jego maksymalny prąd, którego nie powinno się przekraczać.
Tranzystory sterujące wyświetlaczami są tego samego typu i tak jak stabilizator mają taką samą obudowę (TO-92) - należy więc uważać, żeby się nie pomylić i LM wlutować w odpowiednie dla niego miejsce - niby drobiazg, ale warto pamiętać.
Kolejna uwaga dotycząca montażu: Jeżeli przewidujemy umocowanie płytki w obudowie i w tym celu chcemy wykorzystać istniejące otwory montażowe już na płytce istniejące - należy rezystor zaznaczony niebieskim prostokątem wlutować na dłuższych nóżkach i położyć go na sąsiednich. Dzięki temu zyskamy miejsce na tulejkę lub nakrętkę słupka montażowego (zaznaczone owalami niebiesko-czerwonymi). Konstruktor otwory co prawda przewidział, ale (co niestety częste zwłaszcza w chińskich modułach) "zapomniał" o tym, by zostawić wokół nich miejsce na nakrętkę czy tulejkę montażową. Uważać trzeba też na stronę druku wokół wspomnianych otworów montażowych - miejsca na cienką tulejkę wystarczy, ale na słupki montażowe już nie - więc albo należy zastosować podkładkę izolującą (można wyciąć np. z grubej folii, jeśli nie mamy "fabrycznej") albo słupek montażowy plastikowy. Dobrym przyzwyczajeniem jest bowiem odizolowanie wszelkich śrub montażowych od "elektroniki" zawartej na płytce - w większości wypadków nie ma to co prawda znaczenia, ale w specyficznych przypadkach możemy takim niezaizolowanym słupkiem dokręconym do elementu metalowej obudowy spowodować całkiem niezłe zwarcie i zniszczyć sobie cały układ...
Jeszcze co do montażu w obudowie - dobrze jest od razu przewidzieć sposób mocowania płytki do obudowy jeszcze z jednego powodu. Jeśli np. tranzystory wlutujemy na zbyt długich nóżkach - mogą utrudnić dosunięcie płaszczyzny wyświetlaczy do "okienka" w obudowie na wyświetlacz. Z tego samego powodu od razu należy też wlutować LED na nogach odpowiedniej długości - najlepiej tak, aby ich czoła licowały z górną płaszczyzną wyświetlaczy.
Ponadto jeżeli zamierzamy wyprowadzić wszystkie opcje dotyczące ustawiania czasów na przedni panel możemy wymienić tact-switche na takie z dłuższym "pipkiem" - są produkowane w różnych długościach, więc można dopasować tak, by wystawały ponad płaszczyznę płyty czołowej na odpowiednią wysokość lub nakleić na nieco krótsze "pipki" klawisze (też są do dostania).
Na koniec zamieszczę (w razie gdyby wystąpił jakiś kłopot ze stroną sprzedawcy) wymiary, schemat i wykaz elementów zegara:
Moim zdaniem jest to doskonały (i niedrogi) prezent na imieniny, urodziny pod choinkę dla syna, małżonka czy chłopaka (dziewczyny też, o ile interesuje się elektroniką). Pozwala na zapoznanie się z możliwościami procesora, realizacji sterowania wyświetlaczy segmentowych czy chociażby doskonalenia "trudnej sztuki lutowania". A uważam, że to sztuka i przez wielu "młodych" pomijana, a brak doświadczenia i opanowania poprawnej techniki powoduje wiele kłopotów przy uruchomieniu, skutecznie odstręczających od dalszych doświadczeń z budowaniem własnych układów elektronicznych.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
